Przygody pana Soczewki

… w 3 książeczkach Jana Brzechwy /1898 – 1966/
zilustrował Jan Marcin Szancer /1902 – 1973/.

Każdy, jak wiemy, nad czymś się trudzi
I jakiś zawód ma każdy z ludzi. 
Znamy ich tyle, że bierze strach aż: 
Jest więc lakiernik, górnik i blacharz, 
Lekarz, listonosz i maszynista, 
Zdun, no i strażak, rzecz oczywista, 
Lotnik, agronom, stolarz, mierniczy, 
Jest i buchalter, co ciągle liczy, 
Jest i ogrodnik, co sadzi drzewka, 
Krawiec i fryzjer. A pan Soczewka, 
Chociaż zawodem żadnym nie gardzi, 
Jednak swój własny kocha najbardziej. 
Pan Soczewka_blog
Jest on filmowym operatorem.
Spójrzcie na niego! Rano, wieczorem, 
O każdej porze z wielkim przejęciem 
Robi bez przerwy zdjęcie za zdjęciem, 
Kręci, filmuje, wszystko co da się; 
Te jego filmy po pewnym czasie 
Każdy z nas może obejrzeć w kinie. 
Ach, pan Soczewka z tych filmów słynie. 
To nie zabawki, to nie przelewki, 
Nikt nie prześcignie pana Soczewki…

„Pan Soczewka w puszczy” i „Pan Soczewka na dnie oceanu”
pochodzą z Wydawnictwa ALFA w łącznym nakładzie 300 tysięcy.
Są to IV wydania z 1986 r.
„Pan Soczewka na księżycu” pochodzi z  NK.
Nakład – 60 tysiuęcy;  wydanie II z 1962 r.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

„Pchła Szachrajka”

Bajeczkę Jana Brzechwy ilustrował Maciej Buszewicz.

Chcecie bajki? Oto bajka:
Była sobie Pchła Szachrajka.

Niesłychana rzecz po prostu,
By ktoś tak marnego wzrostu
I nędznego pchlego rodu
Mógł wyczyniać bez powodu
Takie psoty i gałgaństwa,
Jak pchła owa, proszę państwa.

Pchła Szachrajka_okładkaMiała domek na przedmieściu
Po ojczymie czy po teściu,
Dom złożony z trzech pięterek,
I pokojów cały szereg.

Więc salonik, więc sypialnię
I jadalnię naturalnie,
Gabinecik i korytarz,
O cokolwiek się zapytasz –
Wszystko miała, aż jej gości
Zalewała żółć z zazdrości.

Miała bryczkę, dwa kucyki,
Dojną krowę z Ameryki,
Psa-kudłacza, owcę, kurę
Oraz koty szaro-bure.

Dwa uczone karaluchy
W kuchni pasły sobie brzuchy,
Konik polny Pchle Szachrajce
Co dzień grał na bałałajce,
Jednym słowem – miała życie
Ułożone znakomicie.

Pchła Szachrajka_blog

Pchła Szachrajka rzekła: :Lubię
Czasem w pchełki zagrać w Klubie”.
Więc ubrana jak z igiełki
Pojechała zagrać w pchełki…

Nakład – 100 tysięcy;  wydanie I z 1988 r. Książeczka pochodzi z
WYDAWNICTWA POLSKIEGO TOWARZYSTWA WYDAWCÓW KSIĄŻEK.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Cztery bajeczki

… wierszem spisane przez Jana Brzechwę /1898 – 1966/
zilustrował Jan Marcin Szancer /1902 – 1973/.
Poniżej fragment „Latającego pogrzebacza”.

… Prot miał siedem lat mniej więcej,
Siedem lat i pięć miesięcy,
A już chodził po sprawunki,
Umiał pisać, znał rachunki,
Lecz zrządzeniem dziwnym losu
Nie miał słuchu ani głosu,
I był jednym w Błękitniewie,
Który nie znał się na śpiewie.

Utwory_JB_okładkaOjciec tym ogromnie gryzł się,
Ale z palca nikt nie wyssie
Tego, co natura daje.
Prot miał inne obyczaje:
W swym pokoju na stoliku
Różnych kluczy miał bez liku,
Mnóstwo gwoździ zardzewiałych,
Śrubek dużych, średnich, małych,
Trochę blachy- mówiąc krótko,
Prota fach ślusarza nęcił.

Przy stoliku dłubał, kręcił,
Psuł, naprawiał, psuł na nowo,
A pan Prusz wciąż kiwał głową:
„To dopiero jest zgryzota!
Co wyrośnie z tego Prota?
Czego można się spodziewać
Po kimś, kto nie umie śpiewać?”…

Utwory_JB_blog

Książeczkę wydał  CZYTELNIK  w 1988 r.  Nakład – 100 tysięcy;  wydanie – I.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

„Lew koloru marchewki”

Autorem książeczki jest Piotr Wojciechowski.
Ilustracje – Joasi, Jarka i Adama Kilianów.

… Joasia malowała lokomotywę pędzącą po torach. Nad lokomotywą – uśmiechnięte słońce, a przed lokomotywą domalowała zamknięty semafor. Lokomotywa musiała stanąć i teraz doczepiła Joasia do niej wagony, a na wagonach ustawiła klatki.

Lew koloru marchewki_okładkaW pierwszej wanna, a w wannie foka,
w drugiej żyrafy, głowy w obłokach,
w trzeciej papugi złotopióre
– Odjazd! Odjazd! – wrzeszczące chórem,
dziwadło w klatce numer cztery –
głowa krowy, reszta pantery.
A w piątej klatce namalowała Joasia lwa
koloru marchewki.

Nie mówił co go bawi a co go wprawia w gniew,
stał, mrugał tam ślepiami pomarańczowy lew!
Nawet się nie przedstawił, zwyczajom dobrym wbrew,
dziwacznej bardzo barwy, pomarańczowy lew!..

Lew koloru marchewki_blog

Książeczkę wydał  RUCH  w 1971 r.  Nakład – 30 tysięcy;  wydanie – I.

ADAM  KILIAN  ODSZEDŁ  25 CZERWCA  2016 R.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

„Wędrówki Szyszkowego Dziadka”

Autorką książeczki jest Maria Kędziorzyna /1905 – 1978/.
Ilustrowała Wiesława Kwiatkowska, a okładkę zaprojektowała
Krystyna Witkowska.

Wędrówki Szyszkowego Dziadka_okładka… Łukasz podniósł głowę i spytał jakby zbudzony ze snu:
– Co chcesz wiedzieć?
– Wszystko chcę wiedzieć – powiedziała Hanusia.
– Co ważki jedzą i na czym grają koniki polne,
i po co mrówka niosła suchą igiełkę, i wszystko.

 – Jego spytaj – rzekł ze śmiechem Łukasz i podał
Hanusi Szyszkowego Dziadka. – On ci powie.
– Och! – westchnęła Hanusia z zachwytem.
Trzymała w rękach Szyszkowego Dziadka. Był śliczny.

Najśliczniejszy cudaczek, jakiego kiedykolwiek Łukasz zmajstrował.
Z tej krzywej szyszki miał tułów – wyglądał jak w poszarpanej kapocie.
Z małej zaś szyszki modrzewiowej powstała głowa z wielkim nosem.
Na głowie czapa z mchu. Nogi i ręce z patyczków. Chodaki z przeciętych
na pół szyszek modrzewiowych. Szyszkowy Dziadek miał w ręce kij,
którym się podpierał.

Hanusia postawiła go na pniaczku. Zdawało się, że Szyszkowy Dziadek
ruszy gdzieś szybkim krokiem…

Wędrówki Szyszkowego Dziadka_blog

Książeczkę wydała  NK  w 1964 r.  Nakład – 30 tysięcy;  wydanie – VII.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

„Cała Polska Czytała Dzieciom”

… po raz XV, a ja – z radością skorzystałam z ponownego zaproszenia
i w naszej bibliotece opowiadałam Małym Czytelnikom o książeczkach
z mojego dzieciństwa.

CPCD_01

Z baśniowej prozy przeczytałam jedną „Wesołą historię” Ewy Szelburg-Zarembiny.

CPCD_02

Miś Uszatek i Pan Kleks cieszą się… nieprzemijającą sławą :)

CPCD_03

Z  wierszyków wybrałam dwa nieznane z „Ananasów z naszej klasy”.

CPCD_04

A najlepiej Dzieci pamiętają wiersze Juliana Tuwima i Jana Brzechwy

CPCD_05

oraz książeczki Kornela Makuszyńskiego o Koziołku Matołku.

CPCD_06

 DO MŁODYCH CZYTELNIKÓW /K.Makuszyński/

Słuchajcie urwipołcie, brzdące, basałyki,
Z których każdy z majtasów zbyt krótkich wyrasta:
Dość cukrów i słodyczy, precz wszystkie pierniki,
Pod choinką ma tylko książka być i basta!
Był piernik, lecz dwa razy trzasnąłeś zębami
I już nie ma piernika. Marne to są hece!
A książka, miła książka, zawsze będzie z nami
I jak żołnierz na warcie stanie w bibliotece.
Tylko skiniesz, a ona na skrzydłach przyleci
I zacznie ci cudowne opowiadać dzieje.
W dzień pochmurny jak promień słoneczny zaświeci,
A gdy ci smutno będzie, w głos się roześmieje.

„Okaryna”

5 opowiadań różnych autorów zilustrowała Maria Orłowska-Gabryś.
Poniżej, fragment opowiadania Miry Michałowskiej p.t. „Wyobraźcie sobie”.

… powiem wam – mniej więcej – co było na moim obrazie.

Okaryna_okładkaA więc wyobraźcie sobie:
Duży plac. A na nim kupę dzieciaków. A te dzieciaki bawią
się w najrozmaitsze zabawy.

W ślepą babkę.
W koło.
W chowanego.
W klasy.
W piłkę.

A poza tym niektóre:
Tańczą.
Tłuką się.
Jedzą.
Piją.
Włażą na drzewa.
Pływają w gliniankach.
Gimnastykują się.
Wygłupiają się.
Wszystkiego wam nie opiszę, bo to by za długo trwało.
Wspaniały jest ten obraz i szalenie kolorowy i im dłużej się patrzy, tym więcej
się na nim widzi.
Podobno jest dużo takich wspaniałych obrazów na świecie.

Okaryna_blog

Książeczka pochodzi z KAW.  Nakład – 50 tysięcy; wydanie II z 1977 r.

„Bajki spod pigwy”

26 bajeczek z dawnej Jugosławii… opowiedzieli Danuta i Bronisław Cirlić.
Ilustrowała Danuta Imielska Gebethner.

Poniżej, fragment bajeczki o „Sprawiedliwym wyroku”:

Bajki spod pigwy_okładka… Nadszedł dzień rozprawy. Stanęli obaj przed kadim: kupiec gruby, brzuchaty, bogato odziany – w barwnym kaftanie z miękkiego sukna, w bufiastych spodniach i w szerokim, haftowanym pasie – Ero w swoim przekrzywionym fezie i łatanych portkach.

Kupiec Ahmed powiada:
– Było w sakiewce dukatów dziewięćdziesiąt, a ów człowiek oddał mi osiemdziesiąt i ani dukata więcej.
Ero powiada:
– Jak sakiewkę znalazłem, tak i odniosłem, nawet nie dotknąłem pieniędzy.

Pomyślał mądry kadi małowiele. Popatrzył na kupca. popatrzył na Era i zrozumiał wszystko, co i jak było.
– Obaj macie rację – rzecze…

Bajki spod pigwy_blog

Książeczka pochodzi z  WYDAWNICTWA POLSKIEGO TOWARZYSTWA WYDAWCÓW KSIĄŻEK.  Nakład – 20 tysięcy;  wydanie – I .

„Morskie bajki”

12 bajeczek Światosława Sacharnowa zilustrował Mirosław Pokora.

KUREK /fragment/

Morskie bajki_okładkaW morzu rozeszła się wieść, że pojawiła się w nim nowa ryba. Zebrali się wszyscy mieszkańcy morza, omówili sprawę
i postanowili posłać do niej morskiego karasia.
Niechaj się wszystkiego dowie, a potem złoży relację.
Jeśli ryba warta tego, to wszyscy pójdą do niej z wizytą.
A jak nie – to szkoda czasu.

Karasiowi nie trzeba było dwa razy powtarzać.
Żywo poleciał do nowej, wrócił i opowiada:

– Znalazłem. Jest przy piaszczystej mierzei. Widziałem na własne oczy.
Ale ryba! Grzbiet ma bury, brzuch żółty. Płetwy – ciemnoniebieskie!
A oczy – wiecie jaki ma?

– Czarne!
– Nic podobnego! Nie zgadniecie za nic… Błękitne!..

Morskie bajki_blog

Książeczkę wydała  NK  w 1982 r. Nakład – 30 tysięcy;  wydanie – I.

„Podróże z Abrakadabrą”

Autorem książeczki, wydanej w 1965 r. przez NK, jest  Jerzy Ros.
Ilustrowali Bożena Truchanowska i Wiesław Majchrzak.

… Otrzymawszy płonącą żagiew i widząc zbliżającą się pogoń, pobiegła
tak szybko, że od sypiących wokół iskier zajął się jej puszysty ogon.

Podróże _okładkaZadarła go więc wysoko i położyła po sobie, chcąc zdusić żar, ale tyle tylko zdziałała, że między łopatkami wypaliła sobie ciemną plamę na grzbiecie. Znamię to od owego czasu aż po dzień dzisiejszy mają wszystkie wiewiórki skalne jako dowód swojego poświęcenia w walce o ogień.

Ostatnia była żaba. Jednak ta biedna niedorajda zupełnie nie umiała biegać. Toteż gdy zobaczyła nadbiegającą z ogniem wiewiórkę, rozdziawiła szeroko gębę, tak aby ta mogła wrzucić tam bezcenną iskrę. A gdy to nastąpiło, żaba połknęła ogień w mgnieniu oka i dała potężnego susa do wody. Był to na pewno najpotężniejszy  i najdłuższy skok, jaki kiedykolwiek na świecie udało się zrobić żabie. Był to istotnie skok decydujący.
Ale wiedźmy były tuż-tuż…

Podróże_blog

Bardzo, ale to bardzo, serdecznie dziękuję, MARCIE,
za nadesłane skany!!!!

„W słonku”

Autorem 47 wierszyków jest Aleksiej Pysin / 1920 – 1981 /.
Przełożył z białoruskieg0 Aleksander Barski.
Ilustrował Jaugen Żylin.

W słonku_okładkaCIASNE  BUTY

Szewca raz odwiedził bocian
I zamówił sobie buty:
– Tyle chodzę lat po błocie
Zawsze bosy, nie obuty.

Szewc ów wcale nie zdjął miary
I na oko buty sklecił,
Ciasne buty są ciężarem,
Trudno chodzić w nich i lecieć.

Od tej pory zawsze bociek
– Latem to zobaczyć można –
Chodzi po rozmokłym błocie
Delikatnie i z ostrożna.

W slonku_blog

Książeczkę wydało mińskie JUNACTWA w 1985 r.

„Z Tomkiem i Moniką w pustyni i w puszczy”

… notatki reżysera – Władysława Ślesickiego – z filmowego planu.

Kierownictwo produkcji otrzymało ponad dziesieć tysiecy listów
ze zgłoszeniami kandydatów do ról dziecicych. Irenke, autorke
jednego z nich, wspominał reżyser przed premierą filmu, która
odbyła sie  15 października 1973 r. w katowickim „Spodku”,
gdzie mieściło sie „Rondo” – najwieksze wówczas kino w Polsce.

Do filmu „W pustyni i w puszczy”!

W_okładka

Przeczytałam w „Expresie Wieczornym”, że szukacie kandydatki do roli Nel. Nazywam sie Irena G. Mam 13 lat. Chodze do szóstej klasy. Wzrost 145, włosy długie, jasne. Umiem jeździć na koniu. Jestem zdrowa i silna.
Powieść czytałam kilka razy i mogłabym opowiedzieć wszystko po kolei.

Mój ojciec jest rolnikiem, prowadzi gospodarstwo 5,5 ha. Mama umarła trzy lata temu. Obecnie ja zajmuje sie domem
i opiekuje sie młodszymi siostrami w wieku 5 i 7 lat. Przed pójściem do szkoły musze codziennie rano nakarmić wszystkich. Po powrocie znowu zabieram sie do szykowania obiadu i obrządku w zagrodzie.
Czasem, kiedy jest dużo pracy w polu, pomagam ojcu. Lekcje odrabiam wieczorami, kiedy wszyscy pójdą spać. Takie jest moje życie – zawsze jednakowe. Ojciec kocha nas wszystkie, a mnie bardzo chwali. Czesto mówi sąsiadom, że beze mnie nie mógłby prowadzić gospodarstwa.

Przeczytałam to ogłoszenie i przyszła mi ochota napisać do Was. Zdjecia nie posyłam. Ja wiem, że nie ma żadnej możliwości, abym sie stąd wyrwała i przyjechała do Warszawy na próby. Ale bardzo o tym myśle. Chociaż wieczorem jestem zmeczona – nie moge zasnąć, a wyobrażam sobie moją podróż do Stolicy
i dalsze przygody w krainie Kalego. W nocy śnią mi sie palmy, a porwanie przez Beduinów wcale nie jest straszne, ponieważ wiem jak sie skończy. To jest moja najwiksza rozrywka wyobrażać sobie dalekie podróże, spotkania z ludźmi, przygody ze zwierztami. Kocham zwierzeta i one słuchają mnie.

Wiem, że moje marzenie sie nie spełni. Lecz nie narzekam. Nauczyłam sie patrzeć na nasze gospodarstwo, wioske i okolice tak, jakby to były najpiekniejsze miejsca na świecie. Bo u nas naprawde jest pieknie. Czasem, w niedziele, zabieram siostry i inne dzieci nad rzeke, opowiadam o Stasiu i Nel, a krzaki nadbrzeżne i zarośla są wtedy naszą dżunglą. Mamy psa Sabe, malujemy sie na czarno i mówimy jezykiem Kalego z powieści.

Bede z uwagaą czytała „Express Wieczorny”  w świetlicy i szukała wiadomości
o filmie. A teraz dziekuje wszystkim, którzy postanowili film „W pustyni i w puszczy” nakrecić. Irka

Filmowe fotosy na pocztówkach

Książke wydał  CZYTELNIK  w 1986 r. Nakład – 100 tysiecy;  wydanie – II

P.S. Nadal… nie mam małej liteki „Ę” :(

« Older entries

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 89 obserwujących.