„Baśnie Andersena na scenie”

W Dniu Teatru – sceniczne adaptacje 9 baśni H.Ch. Andersena.
Ilustrowali: M.Stańczak i K.Mielech.

Poniżej, fragment „Świniopasa”… zrymowanego przez Benedykta Hertza.

MARSZAŁEK
Witam was, mili goście, i proszę o ciszę.
Niech niczyjego głosu już więcej nie słyszę.

Jako marszałek cesarskiego dworu,
mistrz ceremonii, obchodów i rocznic,
chcę publiczności przedstawić aktorów,
którzy treść baśni mają unaocznić.

Koledzy, proszę przedstawić się gościom.
Cesarzu, pozwól.

Baśnie Andersena_okładkaCESARZ
Z całą przyjemnością.
Chociaż monarcha, zwykłych ludzi cenię,
więc się wam zwierzę, jakie mam zmartwienie.
Pragnę mieć zięcia, korony dziedzica,
lecz moja córka – straszna grymaśnica.

Przybywali do Eulalii
rozmaici konkurenci,
ale się nie podobali:
na każdego nosem kręci.
Ten za gruby, ów za mały,
ten niedojda, ten za śmiały.
Chłopcom więc sprzykrzyło to się.
Mówią, że ma muchy w nosie.

EULALIA
Och, ach! Najjaśniejszy tato,
proszę cię, nie zważaj na to.
Księżniczką jestem, mogę mieć grymasy,
pięknie się stroić, jeść tylko frykasy…
Rzeczy zwyczajnej do rąk bym nie wzięła:
posiadać muszę same arcydzieła…

Baśnie Andersena_blog

Książeczkę wydała  NK  w 1952 r.  Nakład – 7 tysięcy.

„Skowronek”

Bajeczkę Danuty Bieńkowskiej ilustrował Jan Banucha.

Skowronek_okładka… Wróżka mieszkała w małej chatce. Z daleka widać było światło w małym oknie. Mimo późnej pory stała przy piecu
i pod glinianym okapem warzyła jakieś zioła. Nie zdziwiła
się na widok królewny.
– Wiem, co cię do mnie sprowadza. Chcesz, abym za ciebie postanowiła, co masz zrobić: czy wrócić do Króla Gór, czy szukać Słońca na niebieskich szlakach.

- Za ojcem tęsknię, bez Słońca żyć nie mogę.
- O jednym z nich musisz zapomnieć.

- Nie potrafię – szepnęła królewna. – Choćbym nie wiem jak chciała, nie potrafię.
- Dam ci wody ze źródła zapomnienia. O, masz, królewno. Powiedz tylko, kogo ma przesłonić niepamięć…

Skowronek_blog

Książeczkę wydał  RUCH  w 1967 r.  Nakład – 30 tysięcy;  wydanie – I.

„Mio, mój Mio”

Autorką książeczki jest Astrid Lindgren /1907 – 2002/.
Przełożyła Maria Olszańska.
Ilustrowała Maria Orłowska-Gabryś /1925 – 1988/.

Mio mój Mio_okładka… Tego dnia ciotka Edla parę razy mi powiedziała, że moje zjawienie się w ich domu było prawdziwym nieszczęściem. Wieczorem, tuż przed szóstą, kazała mi pobiec na Królewską do piekarni i kupić kilka sucharków, które bardzo lubiła. Włożyłem moją czerwoną czapeczkę i pobiegłem.

Kiedy mijałem owocarnię, pani Lundin stała w drzwiach.
Wzięła mnie pod brodę i przyglądała mi się tak dziwnie
i bardzo, bardzo długo. Potem spytała:

- Chcesz jabłko?
- Tak, dziękuję!
Dała mi śliczne, czerwone jabłko, wyglądające na bardzo dobre i powiedziała:
- A wrzuciłbyś mi kartkę do skrzynki?…

Mio mój Mio_blog

Książeczkę wydała  NK  w 1973 r.  Nakład – 20 tysięcy;  wydanie – II.

„Ryży Placek i portowa kompania”

Autorem przygód kociej gromadki jest Jan Tetter.
Ilustrował Janusz Grabiański.

Ryży Placek i _okładka… W sterówce przechadzał się dumny jak paw biały niedźwiadek. Był to oczywiście Mimi. Widząc, że statek odbija, poszedł na skrzydło mostku kapitańskiego, aby jeszcze raz rzucić okiem na ląd, gdzie znalazł tylu przyjaciół (bo o wrogach już dawno zapomniał)

Na nadbrzeżu machali doń łapkami Kajtek, Puszek
i Placek.
Statek oddalał się szybko, po pół godzinie był tylko małą jasną plamką na horyzoncie, po chwili znikł zupełnie.
- Ach – westchnął Kajtek – Mimi odpłynął, nie zobaczymy go już nigdy. Może jednak kiedyś, niespodziewanie…
-  Nie, Kajtku, nigdy go już nie zobaczymy – powiedział Placek – ale nie smuć się, tam gdzie popłynął z pewnością będzie mu lepiej. A wiecie, że Mimi zostawił nam piękny prezent?
- Prezent, jaki?
- Zostawił nam mądre powiedzenie swego dziadka, pamiętacie?
„Kto przyjaciela znalazł…
- ten skarb znalazł!” – dokończyli wszyscy zgodnym chórem.

Ryży Placek i_blog

Książeczkę wydała  KAW  w 1976 r.  Nakład – 50 tysięcy;  wydanie – I.

„Ryży Placek i trzynastu zbójców” jest  tutaj.

„Elementarz Wiewióreczki”

Bajeczkę Czesława Janczarskiego /1911- 1971/
zilustrował Jerzy Karolak /1906 – 1994/.

Elementarz wiewióreczki_okładka… W domu czekał obiad. Rzuciła Wiewióreczka elementarz na łóżko i za chwilę już siedziała
przy stole. „Zaraz po obiedzie przejrzę obrazki” – postanowiła.

Po orzechowej zupie był orzechowy kotlet, a na deser – budyń orzechowy.
A teraz do elementarza! Podeszła Wiewióreczka
do łóżka, patrzy: nie ma książki. Zagląda pod poduszkę – i tu jej nie ma.

- Co się stało z elementarzem? Nie widziałaś go, mamo?
Aż tu odzywa się cienki głosik:
- Jestem tu, na piecu!
- Kto to mówi? – zdziwiła się Wiewióreczka.
- To ja, Ala z elementarza. Elementarz zejdzie dopiero wtedy z pieca,
gdy mu wynajdziesz odpowiednie miejsce w domu.
Nie ma zamiaru leżeć na łóżku. Łóżko jest do spania…

Elementarz wiewióreczki_blog

Książeczkę wydała  NK  w 1963 r.  Nakład – 300 tysięcy;  wydanie – I.

„Jak mała Agata…

szła na koniec świata” - Janusz Domagalik /1931 – 2007/.
Ilustrowała Emilia Piekarska_Freudenreich.

Jak mała Agata_okładka… mama i tata w tej bajce nie występują, bo wyjechali. Pociągiem na wczasy. A babcia poszła ich odprowadzić
i nie wraca. Jest jeszcze Agaty brat, ale tak jakby go nie było. Bo śpi. I byle tylko nie płakał, to się w tej bajce nie liczy. To jeszcze bardzo małe dziecko, a bajki są przecież dla większych dzieci.

Więc to jest bajka? A tak. Prawdziwa? Jeszcze jak!

I co dalej? Ano właśnie. Została Agatka w zamkniętym mieszkaniu i kręci się po nim. Tu zajrzy, tam przystanie. O, tu kwiatki. A tam mucha na ścianie. Tutaj szafa, a tam okno. Może podlać kwiaty, żeby miały mokro? A za nią krok w krok… czyli trop w trop łazi wielkie psisko. Już to Agatę zaczyna złościć.
– Trop! Przestań wreszcie za mną chodzić, wiesz? – skrzyczała psa, aż opuścił łeb. I nagle coś jej przyszło do głowy…

Jak mała Agata_blog

Książeczkę wydała  KAW  w 1983 r.  Nakład – 60 tysięcy;  wydanie – I.

„Twierdza Surami” – Maria Górska

20 bajeczek – z różnych stron świata – zilustrował Antoni Boratyński.

Poniżej, fragment podania ormiańskiego „Żuraw na warcie”.

Twiersza Surami_okładka… A w wąwozie pod skałami było ciepło. Tam bowiem schroniła się wiosna. Kilka młodych, niedoświadczonych żurawi rozpostarło skrzydła i chciało sfrunąć do wąwozu, ogrzać się, ukryć przed wiatrem, ale stary żuraw mocnymi uderzeniami dzioba zmusił je do powrotu. Wiedział przewodnik jak niebezpieczny jest ten wąwóz: z wąwozu bowiem nie widać okolicy, niepostrzeżenie może podkraść się myśliwy i wziąć stado na cel; w rozpadlinach skał naostrzywszy kły
i pazury czyhają wilki i lisy, orły i sępy wypatrują zdobyczy. Oto dlaczego doświadczony wódz nigdy nie osadzi stada w wąwozie, tylko zawsze na wzgórzu, skąd roztacza się widok na wszystkie strony. Ale jeżeli w pobliżu wzgórza znajdują się jakieś ruiny, krzaki, głazy, gdzie łacno mógłby się ukryć nieprzyjaciel – na takim wzgórzu wódz nigdy nie zatrzyma swojego stada; nie narazi go na niebezpieczeństwo.

Wzgórze wybrane przez wodza nie budziło obawy. Żurawie przytuliły się ciasno do siebie, ukryły głowy pod skrzydłami i…

Twierdza Surami_blog

Książeczkę wydała  KAW  w 1986 r.  Nakład – 60 tysięcy;  wydanie – III.

„Mój przyjaciel Tulli”

Autorem książeczki jest Vera Ferra Mikura /1923 – 1997/.
Z niemieckiego przełożyła Maria Kurecka.
Ilustrowała Wiesława Grosset.

Mój przyjaciel_okładka… Paprykowoczerwona wiewiórka była ładna i bardzo zgryźliwa. Z listów i kartek robiła ostrymi ząbkami drobne skrawki papieru i rozrzucała je na wiatr.
Pajacyk Tulli napisał pewnego razu na zielonej
jak sałata kartce:

„Szanowna Pani Wiewiórko! Bardzo się cieszymy, że tak ci się podoba w naszej skrzynce na listy, ale bardzo Cię prosimy, żebyś nie szatkowała naszej poczty swymi ostrymi ząbkami. Załączam miłe pozdrowienia od całej mojej rodziny i od siebie – Twój Tulli”.
Wrzucił ową kartkę do skrzynki i oczekiwał uprzejmej odpowiedzi. Na odpowiedź wiewiórki wcale nie trzeba było długo czekać. Ze szpary w skrzynce na listy wzbił się tuman barwy zielonej sałaty: istna chmura drobniutkich, zielonych jak sałata strzępków.
- No, to nie jest uprzejme! – stwierdził pajacyk Tulli, zmiótł papierowe strzępy na śmietniczkę i…

Mój przyjaciel_blog

Książeczkę wydała  NK  w 1973 r.  Nakład – 30 tysięcy;  wydanie – I.

„Agnieszka opowiada bajkę”

Bajeczkę Joanny Papuzińskiej zilustrowała Krystyna Michałowska.

Agnieszka opowiada bajkę_okładkaKiedy mama wróciła z pracy i zjadła obiad, Agnieszka usiadła jej na kolanach i zapytała:
- Czy chcesz, mamo, posłuchać nowoczesnej
bajki o kotku?

- Bardzo chcę! – zawołała mama.
- Więc posłuchaj.

Żył, był sobie mały kotek, który szukał swojej mamusi. Chodził, chodził,
aż spotkał małego pieska.

- Czemu płaczesz, mały zwierzaczku? – spytał piesek, który nigdy w życiu
nie widział kota.

- Zgubiłem swoją mamusię, zaprowadź mnie do niej – szlochał kotek.
- A jak wygląda twoja mamusia? Powiedz mi, to ci pomogę jej szukać.
- Ma miękkie, puszyste futerko… powiedział kotek.
- Ach, tak! – szczeknął radośnie piesek. – To przestań szybko płakać,
bo bardzo dobrze znam twoją mamusię. Chodź, zaprowadzę cię do niej…

Agnieszka opowiada bajkę_blog_zm

Książeczkę wydała  NK  w 1972 r.  Nakład – 375 tysięcy;  wydanie – II.

„Gavroche” – Wiktor Hugo

Fragment powieści „Nędznicy” przetłumaczyła Ludmiła Dunikowska.
Ilustrował Stanisław Rozwadowski /1923 – 1996/.

PIOSENKA  GAVROCHE’A

Tam ta ram!
Zagraj, bębnie, leć, piosenko!
Tam ta ram!
Pif, paf, bum! tam ta ram pam!
Świeć, jutrzenko!

Gavroche_okładkaPrzeciw królom świat knuje,
Brońcie królów, burżuje,
Astmatyki w szlafmycach,
Których berło zachwyca.
Warczy bęben, co za raj!
W to mi graj!

Trzebaż króla u władzy,
Gdyśmy głodni i nadzy?
„Tak” – odpowiesz, armato,
„Nie” – odrzeknie bruk na to.

Tam ta ram!…

Gałganiarzu, bierz, proszę,
Twe szpikulce i kosze.
Nadziej króla na haczyk,
Potem wszystkich bogaczy.
Warczy bęben, co za raj!
W to mi graj!

Tronów chwieje się władza,
więc do kosza je wsadzaj,
Od króla Dagoberta
Do cesarza Goberta.

Tam ta ram!…

Gavroche_blog

Książeczkę wydała  NK  w 1970 r.  Nakład – 100 tysięcy;  wydanie – VII.

„Mały kapitan”

Autorem książeczki jest Jurij Jakowlew.
Z rosyjskiego przełożyła Jadwiga Jaskólska.
Ilustrowała Leonia Janecka /1906 – 2003/.

Mały kapitan_okładka… Kapitan Jack przeciął podwórze dużego domu i znalazł
się przed małą, pochyloną szopą. Ukradkiem obejrzał się za siebie, przekręcił klucz, zdjął szybko kłódkę, otworzył drzwi
i skrył się we wnętrzu.
Po chwili z szopy wyszła dziewczynka w krótkiej sukience,
z dwoma swobodnie spuszczonymi warkoczykami. Trudno było uwierzyć, iż w taką dziewczynkę może się przeobrazić kapitan Jack. Czyż nie podobnie w starej bajce Królewna Żabka zmieniała swoją sukienkę ze złotogłowiu na zieloną skórkę?
Dziewczynka przeszła przez podwórze. Po drodze poskakała sobie po kwadratach klas nakreślonych na szarym asfalcie. Kapitan Jack nigdy nie poczyniałby sobie tak lekkomyślnie.
W szopie, widać, pozostał nie tylko ubiór, ale i dusza marynarza.

Dziewczynka lekko wbiegła po schodach, nacisnęła dzwonek…

Mały kapitan_blog

Książeczkę wydała  NK  w 1976 r.  Nakład – 20 tysięcy;  wydanie – I.

„Ania i Ewa i Marian i Rusak i inni…

Autorką książeczki jest Mira Michałowska /1914 – 2007/.
Ilustrował Janusz Stanny /1932 – 2014/.

- Ta twoja pani to jest bardzo sympatyczna i inteligentna babka, ale nie lubi pewnych, jak ci to powiedzieć, form.

Ania i Ewa_okładka- Co to są formy? – zdziwiła się Ania.
- Wiesz, co to jest treść?
- Nie bardzo.
- Ale co to jest bajka, to wiesz.
- Wiem.
- No więc każda bajka ma treść i formę.
- Gdzie?
- W środku. Treść to jest to, o czym jest ta bajka.
Że krasnoludki pomogły sierotce Marysi, to jest treść
bajki o sierotce Marysi i krasnoludkach. Zgoda?

- Pewnie.
- A ta bajka pisana jest wierszem. Tak czy nie?
- I tak i nie.
- A więc ta bajka opowiadana jest czasem tak, żeby się zdania rymowały.
Ale można ją opowiedzieć zwyczajnie, takimi zdaniami, co się wcale nie rymują. Tak czy nie?

- No, można.
- Jak z rymem, to jest wiersz, a jak bez rymu, to jest proza. – Marian zaczynał się wyraźnie jąkać i nawet trochę pocić.
– Na tym polega forma. Sposób opowiedzenia tej samej rzeczy tak czy inaczej – wierszem lub prozą – czyli w takiej albo innej formie. Uff!

- Marian, strasznie nakręciłeś – westchnęła Ania…

Ania i Ewa_blog

Książeczkę wydała KRAJOWA AGENCJA WYDAWNICZA  w 1977 r.
Nakład – 50 tysięcy;  wydanie – II

„Pani Twardowska” – NK

Balladę Adama Mickiewicza /1798 – 1855/
zilustrował Zbigniew Rychlicki /1922 -1989/.

… Diablik co był w wódce na dnie,
Istny Niemiec, sztuczka kusa;
Skłonił się gościom układnie,
zdjął kapelusz i dał susa.

Z kielicha aż na podłogę
Pada, rośnie na dwa łokcie,
Nos jak haczyk, kurzą nogę
I krogulcze ma paznokcie.

Pani Twardowska_okładka„A, Twardowski: witam, bracie!”
To mówiąc bieży obcesem:
„Cóż to, czyliż mię nie znacie?
Jestem Mefistofelesem.

Wszak ze mnąś na Łysej Górze
Robił o duszę zapisy:
Cyrograf na byczej skórze
Podpisałeś ty, i bisy.

Miały słuchać twego rymu:
Ty, jak dwa lata przebiegą,
Miałeś pojechać do Rzymu,
By cię tam porwać jak swego.

Już i siedem lat uciekło,
Cyrograf nadal nie służy;
Ty, czarami dręcząc piekło,
Ani myślisz o podróży.

Pani Twardowska_blog

Ale zemsta, choć leniwa,
Nagnała cię w nasze sieci:
Ta karczma Rzym się nazywa,
Kładę areszt na waszeci”…

Wydanie – II  z 1984 r.; nakład – 100 tysięcy.  TUTAJ. – wydanie KAW-u.

21 lutego przypada Dzień Języka Ojczystego

„Pan Tau i tysiąc dziwów”

Autorem książeczki jest Ota Hofman /1928 – 1989/.
Z czeskiego przełożyła Cecylia Dmochowska.
Ilustrowali Aleksandra i Marian Stachurscy.

Pan Tau_okładkaMoże zdarzają wam się takie dni, kiedy wszystko idzie jak z płatka, i inne, które lepiej byłoby przespać: w takie dni budzik rozdzwania się akurat, gdy śni się Wam coś pięknego, i brzęczy natrętniej niż zwykle, tak natrętnie, że zapominacie, iż kiedykolwiek w życiu coś pięknego wam się śniło, z dwojga złego wolicie już wstać, ale oczywiście wstajecie lewą nogą, pasta do zębów w łazience jest zaschnięta, ciepła woda – zimna, herbata za gorąca, koszula zmięta, lewego buta w ogóle nie możecie znaleźć, a gdy w końcu go znajdziecie, pęknie sznurowadło – wówczas najlepiej jest wrócić pokornie do łóżka i naciągnąć kołdrę na głowę. Ponieważ można zaręczyć, że w taki pieski dzień…

Pan Tau_blog

Książeczkę wydała  NK  w 1977 r.  Nakład – 20 tysięcy;  wydanie – I.

„Tufo-ryży pirat”

Autorem książeczki jest Georgi Konstantinow.
Z bułgarskiego przełożyła Wanda Medyńska.
Ilustrował Mirosław Pokora /1933 – 2006/.

Tufo-ryży pirat_okładkaTufo – ryży pirat nie pływał po oceanach. Nie napadał na statki handlowe i rybackie kutry, nie rabował ich cennego ładunku. Nie pił rumu, nie był jednooki i nie posiadał drewnianej nogi.

Wręcz przeciwnie. Tufo miał cztery łapy, jak wszystkie koty na świecie. A wychował się na szesnastym piętrze, w mieszkaniu z lodówką, z telewizorem i wielką biblioteką.

Jednemu tylko nie można było zaprzeczyć – Tufo był rudy. Jak liście drzew jesienią, jak mapa Azji Środkowej. Należał do odważnych, do najbardziej odważnych kotów w bloku: nie bał się windy, a po poręczy balkonu spacerował z wielką gracją i nawet okiem nie mrugnął.

Gdyby urodził się na jakiejś wyspie Oceanu Spokojnego, na pewno zostałby piratem, i to jednym z najsławniejszych…

Tufo-ryży pirat_blog

Książeczkę wydała  NK  w 1989 r.  Nakład – 30 tysięcy;  wydanie – I.

17 lutego  przypada Światowy Dzień Kota

« Older entries

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 56 obserwujących.