„Dar Królowej Róż”

Baśnie i legendy Warmii i Mazur zebrała Irena Kwintowa.
Ilustrowała Maria Szymańska.

Poniżej – pieśń z baśni „O synku Jasinku i złotym ziarenku”.

Ziemio moja, piękna ziemio,
w ciszy twojej sosny drzemią,
pachną żywicą lasy
i kwitnie wrzos.

Korale jarzębiny,
wierzby nad brzegiem Łyny
szemrzą i kąpią w wodzie
zielony włos.

Ziemio moja, ziemio miła,
w jeziora-ś się ustroiła.
Uderza srebrną płetwą
spłoszony leszcz.

Gdy łódź po fali płynie,
wiatr gra cichutko w trzcinie,
a poprzez tafle jezior
przebiega dreszcz.

Poprzez mchów, traw kobierce,
tętni tej ziemi serce,
Mazur i Warmii mojej jedynej czar.

Książeczkę wydało POJEZIERZE.  Nakład – 22 tysiące.  Wydanie II  z  1973 r.

Reklamy

„Przygody Sałamury”

Autorem książeczki jest Arczył Sułakauri. Ilustrowała Katarzyna Gintowt.

… Po obfitym i smacznym obiedzie, a Klucha lubił sobie podjeść, królewicz
usnął snem sprawiedliwego. Było południe, lecz jemu przyśniła się noc. Zawinił
tu bajarz.  Dobremu staruszkowi znudziło się wciąż prawić o przepysznych
tortach i soczystych szaszłykach. Opowiedział następcy tronu o pięknej Bai.

Baja, władczyni świetlików, biegała po lesie od wieczornej do porannej zorzy. Wokół niej migotały jak gwiazdki malutkie robaczki świętojańskie, oświetlając królewnie drogę. Niektóre utrudzone lotem drzemały
w jej włosach, co sprawiało, że jej czarne sploty wyglądały jak osypane perłami.

Książę nigdy w życiu nie miał takiego snu. Odtąd nie mógł zapomnieć Bai w szatce z żółtych płatków jaskrów. Przestał jeść i pić, nie spał. Biedak nikł w oczach.
Rozsierdzony król wygnał kuchmistrza i bajarza. Ale Klucha nie przestał domagać się płaczliwie:
– Sprowadźcie mi dziewczynkę z królestwa świetlików, chcę się z nią bawić!
Nadworni mędrcy na próżno łamali sobie głowy, próbując dociec, co to za kraina
i gdzie się znajduje…


Książeczka pochodzi z KAW.  Nakład – 100 tysięcy;  wydanie I z 1987 r.

„Urodziny motyla”

Wierszyk Jerzego Ficowskiego z pocztówkami Ha-Gi.

W całym mieście mży marzec,
co dzień – pluchy, słoty…
Wtem do pokoju Janka
wpadł przez lufcik motyl.
Motyl w marcu?! Tak, właśnie,
przyleciał przed chwilą.
Widać, biedak z poczwarki
zbyt wcześnie się wylągł.

Pewno głodny, zziębnięty…
Janek go nakarmi.
Właśnie zbiega po schodach,
wpada do kwiaciarni,
kupi mu jeden kwiatek
i za małą chwilę
wonny sok będzie spijać
zgłodniały motylek.

Pan ogrodnik kwiat podał,
no i spytał pan ten:
– A któż to dziś, mój chłopcze,
jest solenizantem?
Może twoja siostrzyczka?
Albo może mama?


Na to Janek zdyszany:
– O, nie, proszę pana,
nie mama i nie siostra,
to ktoś całkiem inny.
To ślicznego motyla
są dziś urodziny.

1 kwietnia – 9 urodziny obchodzi :) – blog „To dla pamięci” !

Dla przypomnienia – pierwszy wpis z 1 kwietnia 2009 r. : 
https://jarmila09.wordpress.com/2009/04/01/blogowanie-czas-zaczac/

Natomiast „Urodziny motyla” są… 1313 wpisem – w co trudno uwierzyć :)
A ponad półtora miliona blogowych odwiedzin – to przeogromna radość!!!!

 WIELKIE  DZIĘKI!!!!

„Przyszła wiosna”

Wierszyk Hanny Ożogowskiej z pocztówkami Jerzego Gorazdowskiego.

Przyszła wiosna na podwórko,
zagląda do sieni:
– Ejże, grabie i łopaty,
do roboty w ziemi!

Jak się mamy, pani miotło,
czeka cię robota,
niech nie będzie na podwórku
odrobiny błota.

Przyszła wiosna do ogródka,
patrzy pod opłotki:
– A wyjrzyjcie z ziemi prędzej
mlecze i stokrotki!

Będą teraz ciepłe noce,
będą ciepłe dzionki,
okrywajcie się kwiatami
grusze i jabłonki!

Chodzi wiosna po podwórku
i porządki czyni.
Będzie pięknie, bo z tej wiosny
dobra gospodyni.

Słonecznych Świąt Wszystkim życzę!!!!

„Srebrny deszczyk”

Wierszyk Ewy Szelburg-Zarembiny z pocztówkami Haliny Gutsche.

Srebrny deszczyk rosi, rosi
ciepluchno,
pozwól boso biegać Zosi
matuchno!

Złote słonko świeci, świeci
w deszczyku,
już nie kładą dzisiaj dzieci
bucików.

Młoda trawka miękka, miękka
pod nóżką.
Przyszła do nas dziś wiosenka
tą dróżką.

Dróżka w kwiatach i w rosach,
i w rosach.
Słońce z rosą masz, córuchno,
we włosach!

To ty jesteś moją wiosną,
dziecino,
tą najmilszą, najpiękniejszą,
matczyną!

„Gaik”

Wierszyk Krystyny Artyniewicz z pocztówkami Marii Orłowskiej-Gabryś.

Gaiczek zielony
z wiosenką rozkwita,
a wyjrzyjcie z chaty
pięknie go powitać.

A wyjrzyjcie z chaty
i starzy, i młodzi,
kiedy wam do wioski
wiosenkę przywodzi.

Gaiku, gaiku,
wiosny przewodniku,
a skądże to idziesz?
– Z doliny słowików.

– A co nam przynosisz?
– Wesołą piosenkę,
wierzbinowe kotki,
wiosenną sukienkę.

– Gaiku, gaiku,
przewodniku wiosny,
a niechże nam w polu
zboża pięknie rosną!

Gaiku, gaiku,
gałązko zielona,
niechże pięknie wzejdą
kwiatowe nasiona!

„Pliszka”

Wierszyk Hanny Ożogowskiej z pocztówkami Mirosława Pokory.

Leci pliszka spod kamyszka,
chwali swój ogonek:
– Jakie piórka równiuteńkie!
Jakby przystrzyżone!

A na płocie siedzi sroka,
krzywym okiem patrzy:
– To jest ogon? Gdzie ten ogon?
Cztery piórka na krzyż!
Lepiej powiedz, moja pliszko,
moja samochwało,
czemu wiosna nie przychodzi.
Czy się jej co stało?

– Wczoraj z wiosną rozmawiałam,
idzie już w tę stronę.
Ona także pochwaliła
mój śliczny ogonek.

Pożegnała pliszka srokę,
poleciała dalej.
Słychać właśnie, jak tam znowu
swój ogonek chwali.

„Kiedy do nas przyjdzie wiosna?”

Wierszyk Tadeusza Śliwiaka z pocztówkami Marii Mackiewicz.

Proszę pana,
dzwonią z Krosna,
że do Krosna
przyszła wiosna.

Jutro ma być w Niemodlinie,
a pojutrze Kielce minie.
Potem wraca do Przemyśla,
by nikt tam jej nie zwymyślał.
A jak będzie w Zawichoście,
to ją do Otwocka proście.

A nie mówią ludzie z Krosna,
kiedy do nas przyjdzie wiosna?
– Dowiedzieli się w sekrecie,
że dopiero przyjdzie w lecie.

Wcześniej – mówi – przyjść nie mogę,
bo mam odmrożoną nogę…
Chyba że mnie razy szereg
w telewizji Pan Wicherek*
zechce zapowiedzieć pięknie,
aż z zazdrości zima pęknie.

*Wicherek – pseudonim Czesława Nowickiego /1928 – 1992/
dziennikarza i wieloletniego prezentera pogody w programie I TVP.

„Dąb i wiosna”

Wierszyk Wandy Grodzieńskiej ze świątecznymi pocztówkami
Andrzeja Heindricha – wszak niedługo Wielkanoc :)

Już od rana po polanach
Wietrzyk wiał,
Gwizdał, śpiewał, budził drzewa,
A dąb spał.

Promień słońca pąki trącał,
Korę grzał,
Ciepłym tchnieniem spływał w ziemię,
A dąb spał.

Nad wieczorem ponad borem
Chmura szła,
Ciepłym deszczem przysłoniła
Oko dnia.

Od wietrzyka, od deszczu, od słońca
Już się wilgoć w korzenie przesącza.
Już po drzewie się wspina spod ziemi
Mlekiem słodkim – sokami drzewnymi.

Coraz szybciej, coraz żywiej,
Aż się zbudził dąb sędziwy
Aż się zbudził, aż się zdumiał
I na cały las rozszumiał:

Wiosno, wiosno miła,
Czemuś się spóźniła?
Okuła nas zima
W lodowaty łańcuch,
Nikt nie mógł wytrzymać
Jej wichrowych tańców.
Jak się wzięły srogie wichry za bary,
To utrzęsły mi najstarsze konary,
A jak w taniec poszła z nimi i zamieć,
Już myślałem, że ze szczętem mnie złamie.
Wiosno, wiosno miła,
Czemuś się spóźniła?

Szumiał, szumiał na polanie
Dąb stary,
Aż jęczały, aż trzeszczały konary.
Szumiał, wzdychał sobie z cicha,
Wspominał,
Jak się mocno rozsrożyła
Ta zima.

„Za czasów Piasta”

Książeczkę Anny Świrszczyńskiej zilustrowała Maria Orłowska-Gabryś.

Poniżej początek legendy o trzech braciach.

Było braci trzech.
Jeden Rus, drugi Czech,
a trzeci Lech.

Każdy wzrostu pięknego,
każdy serca śmiałego,
każdy dzielny jak sokół
miał drużynę przy boku.
Każdy wojak w drużynie
niósł łuk, tarczę i topór.

W zgodzie bracia ci żyli,
za turami gonili,
łosie w borach ścigali,
jedną mową gadali.

Aż przyszedł wreszcie czas taki,
że rozleciały się ptaki,
że powiedzieli we trzech,
Czech, Rus i Lech:
– Świat szeroki naokół,
a z nas każdy jak sokół.

Przestrzeni nam potrzeba,
własnej ziemi i nieba.
Każdy ze swą drużyną
niech jedzie w stronę inną.
Niech gród swój postawi,
dobre imię rozsławi…

Książeczka pochodzi z  WYDAWNICTWA POZNAŃSKIEGO.
Nakład – 100 tysięcy;  wydanie II  z  1984 r.

„Tajemniczy gość”

Książeczkę Marka Głogowskiego zilustrowała Hanna Krajnik.

Mam rude, śmieszne warkoczyki i cały nos
w piegach.
Lubię, gdy tatuś nazywa mnie
Wiewiórką, choć tak
naprawdę – mam na
imię Dorota.
To jest mój pokój. Mój własny, mały pokoik.

Tatuś mówi o nim „dziupla Wiewiórki”.
A teraz rozejrzyjcie się po mojej dziupli.
Prawda, że jest w niej jasno i miło?
Sprzątam tu sama: ścieram kurze, zamiatam podłogę, podlewam kwiaty
na
oknie. Spójrzcie, jak pięknie rosną. Mają dużo powietrza i światła…

Aha! Zapomniałam wam powiedzieć, że do mojej dziupli zagląda czasem
tajemniczy gość. Wieczorem, gdy otwieram okno, z balkonu sąsiadów
zeskakuje na parapet puszysta, ciemna kuleczka…

Książeczka pochodzi z  KAW.  Nakład – 200 tysięcy;  wydanie II  z  1986 r.

„Szkolne przygody Pimpusia Sadełko”

Książeczkę Marii Konopnickiej zilustrował Jerzy Flisak.

… W nocy lament… Co takiego?
A to Pimpuś miauczy srodze.

Kawał futra brak na grzbiecie,
po psich zębach znak na nodze.

Wstaje pani Matusowa:
kataplazmy, szarpie, plastry…
„Ach, już nigdy – stękał Pimpuś
– nie zaczepię psiej hałastry”.

Całą noc biegały koty,
ten z miseczką, ten ze świecą…
aż nad ranem ledwo Pimpuś
obwiązany usnął nieco.

Długie potem przyszły chwile
rozmyślania i niemocy.
Nieraz Pimpuś i zapłakał
w swym łóżeczku siedząc w nocy.

„Ach! Cóżem ja, nieszczęśliwy,
najlepszego zrobił w świecie!
Jakże teraz się rodzicom
pokażę z tą łatą w grzbiecie!…

Książeczkę wydała  NK  w  1983 r.  Nakład – 500 tysięcy;  wydanie – VIII.
TUTAJ – wydanie  III  z  1956 r.

« Older entries