„Wczesnym rankiem” – Maria Czerkawska

Wczesnym rankiem do Marcina
idzie zima.
– Co ty powiesz, mój Marcinie,
białej zimie?

– Z saneczkami pójdę do niej,
czapką ładnie się ukłonię,
powiem: – Zimo, z każdej chmurki
syp nam śnieżek na pagórki!

Dużo, dużo, coraz więcej,
nasyp płatków sto tysięcy,
żeby zjeżdżać było gładko
Jackom, Maćkom, Małgorzatkom
i mnie!


Autorką pocztówek jest Zofia Fijałkowska /1909 – 1989/

Reklamy

„Ptasia choinka” – Maria Terlikowska

Rośnie choinka we wsi Olszynka.
To jest gwiazdkowa, ptasia choinka.

Cała ubrana w ptasie przysmaki –
w to, co najchętniej jadają ptaki.

Wisi słoninka na długich nitkach.
Brzydka ozdoba? Wcale nie brzydka!

Bo już słoninkę dziobią sikorki –
jak żywe bombki w złociste wzorki!

Małe koszyczki z błyszczącej słomy
obsiadły gile – naród łakomy.

W koszyczkach ziarna, jagody, owies.
Niechaj wam, gile, będzie na zdrowie!

Lecą bażanty z długim ogonem.
Już pod choinką siedzą i one.

Zleciały wróble wesołym stadem:
– Cir – cir!? – pytają. – Co z tym obiadem?

Pośród zielonych gałązek świerka
całe to bractwo cirka i ćwierka.

A biała ziemia i las zmarznięty
słuchają prostej, ptasiej kolędy.

Autorem pocztówek jest Jan Marcin Szancer /1902 -1973/.

„Upominki” – Irena Landau

Szukamy już od godziny
Upominków dla rodziny.
Chcemy kupić coś dla cioci
I dla wujka, i dla Zosi,
I dla babci – mamy mamy,
Więc szukamy i szukamy.

„Upominki”! To coś dla nas,
Wchodzę ja i wchodzi mama.

Co tu kupić? Tyle rzeczy.
Z czego babcia się ucieszy?
Co tu wybrać? Portmonetkę,
Puderniczkę czy serwetkę?
A dla wujka? Fajkę, szalik?
A czy wujek fajkę pali?

Może Zosi kupić lalę?
Może cioci dać korale?
Czy apaszkę kupić cioci,
A tamtego misia Zosi?
No, a może będzie lepiej
Kupić prezent w innym sklepie?

Mama, już zupełnie blada,
Wszystko składa i rozkłada…
Po godzinie wychodzimy
Z prezentami dla rodziny.
A przed sklepem na ulicy
Mama szybko paczki liczy.

Tyle tych paczuszek było
Że się mamie pomyliło:
– Raz – to jest dla cioci lalka.
Dwa – dla babci piękna fajka.
Trzy – dla Zosi jest apaszka.
Puderniczka – dla wujaszka!

Piękne rzeczy! Ładne rzeczy!
To rodzinka się ucieszy!

„Kup mi, mamo, książeczkę” – Tadeusz Kubiak

Kolorowe książeczki, kolorowe bajeczki,
w kolorowych bajeczkach kolorowy jest świat.

Kup mi, mamo, książeczkę, przeczytamy bajeczkę,
a w bajeczce tej – dziwy. Każdy poznać je rad.

Ile jabłek w koszyku, tyle w książce wierszyków.
A te wiersze jak świerszcze grają przez całą noc.

Weźmiesz książkę do ręki, fruną z książki piosenki,
tak że tylko je śpiewać, śpiewać na cały głos!

Kup mi, mamo, książeczkę, przeczytajmy bajeczkę.
Nocą będą bajeczki przy księżycu się śnić.

Chodźmy więc jak najszybciej – niech książeczki jak skrzypce
wierszykami, bajkami grają, grają nam dziś.

W książce różna jest nuta: kaczor kwaczor, kot w butach…
Miś Uszatek wesoło tak uśmiecha się tam.

Pocztówki Michaiła Fiedorowa z 1986 r.

Różne w książkach są dziwy –
świat tak dziwny, jak żywy…

Kup mi, mamo, książeczkę,
ja całusa ci dam!

„Kolorowa szopka”

Anonimowy wierszyk ze „Świerszczyka” – nr 51 (1306) z 20 grudnia 1970r.

Kolorowa szopka,
światło w każdej szybce.
Będą przy niej kolędować
basy, trąby, skrzypce.

Pójdą dzieci z szopką,
z wesołą kolędą.
Wiatr żywicą będzie pachniał,
śnieżki prószyć będą.

Jutro – 6 grudnia 2018 r. – po raz 76 rozpoczyna się
Konkurs Szopek Krakowskich.
O zeszłorocznej rywalizacji można przeczytać poniżej:
http://krakow.pl/aktualnosci/215687,33,komunikat,75__konkurs_szopek_krakowskich_rozstrzygniety.html

Pocztówkowe szopki pochodzą sprzed pół wieku!
A dla przypomnienia :)
https://jarmila09.wordpress.com/2017/12/07/konkurs-szopek-krakowskich/

„Przedświąteczny spacer” – Franciszek Kobryńczuk

Przykucnął już w parku zmierzch chłodny, grudniowy
I słucha szelestu gałązek lipowych.

A cała ulica od blasków rzęsista,
Wylewa na chodnik świetlistość swych wystaw.

Przystają przechodnie: tam babcia z wnuczkami,
Panienka i student, tu Ola i jamnik.

– Patrz, piesku, za szybą karnawał u lalek.
Falbanki u spódnic, wstążeczki, korale.

A na tej wystawie koń z grzywą jak płomień,
Na pewno i kowboj gdzieś drzemie na stronie.

– Chodź, piesku, tam dalej coś miga za szybką.
– Poczekaj, nie zdążę, bo pędzisz tak szybko.

– O, popatrz, to wiatrak, co kiedyś mełł zboże.
W nim – młynarz. Artysta wystrugał go w korze.

A tutaj są książki. W nich bajki, obrazki.
Ta – pewnie dla piesków, bo są w niej kiełbaski.

Wracamy. Już księżyc noc niesie na rogach.
– Dlaczego masz minę smutnego buldoga?

Pocztówki Danuty Imielskiej-Gebethner

– Ja wierzę ci, Olu, że na tych wystawach
Jest wszystko urocze, jak bajka ciekawa.

Lecz przykro mi bardzo i wracam ze smutkiem,
Bom tego nie widział… mam nogi za krótkie.

„Wróble” – Joanna Pollakówna

Wróbel czarny, wróbel biały
na parapet okna skoczył.
Wstaję, patrzę, mrużę oczy.
Wróbel czarny? Wróbel szary?
Czy to sen? Czy czary?

Smutny, mokry, szary wróbel
z niepokojem patrzy w okno.
– Pióra mokną, marznie dziób,
otwórz okno i coś zrób,
żeby lżej się żyło wróblom!

Wróbel czarny? szary? biały?
Sny się z jawą pomieszały?
Szary chciwie dziobie kaszę,
biały zerka w okno nasze,
czarny nóżką żółtą skrobie,
szary zjadł i poszedł sobie.

Wróbel czarny, wróbel biały,
gdzież się wróble zapodziały?
Resztę kaszy z okna zgarnę.
Czy widziałem to, czy spałem?
Czy są jakieś wróble białe?
Czy bywają wróble czarne?

Autorem pocztówek jest Janusz Grabiański /1929 – 1976/.

„Andrzejkowe wróżby” – Tadeusz Chudy

Dziś wieczorem w naszym domu
wielkie zmiany wywróżono
(lejąc w wodę wosk).

Cień zastygłych brył na ścianie
przyniósł takie odczytanie:

Ja w Afryce wnet zamieszkam,
bo przede mną struś uciekał
(po ścianie).

U sąsiadów już w niedzielę
będzie uczta i wesele
(ujrzeli bowiem tort
i pierścień pradawny).

A nasz tata z Indianami
fajkę pokoju wypali
(bo właśnie pióropusz
w cieniach znalazł).

Nikt tych wróżb już nie odczyni,
bo znikł kot co pożarł wosk!
(Może biega po pustyni?).

„Legendy Polskie” Bożeny Truchanowskiej wydał RUCH w 1968 r.

„Smyku-smyku na patyku”

Autorką książeczki jest Janina Porazińska /1888- 1971/.
Ludowe piosneczki ilustrowała Ha-Ga /1915 – 1975/.

Wlazł kotek na płotek i mruga.
Ładna to piosenka, niedługa.
Wlazł piesek w owiesek i szczeka.
A Zuzia przed pieskiem ucieka.
Wlazł kurek na murek i pieje.
A Zuzia z kureczka się śmieje.

*********************************************

Nie piej, kurku, nie piej,
nie budź mi Marysię.
Nocka była krótka,
nie wyspała mi się.

Wyleciała przepióreczka
spod skały, spod skały.
Obudziła czarne oczka,
co spały, co spały.

********************************************

Krakowiaczek jeden
miał koników siedem.
Jeden mu się zbujał,
przeskoczył przez dunaj. /wielka woda/
I on za nim skoczył,
porteczki zamoczył.

Książeczkę wydała  NK  w 1954 r.  Nakład – 30 tysięcy;  wydanie – II.

„Kukułka”

Wierszyk Wandy Chotomskiej zilustrowała Jolanta Marcolla.

Kukułka, jak to kukułki,
chciała z kimś kukać do spółki.

Namawiała kruka,
żeby z nią zakukał.
Kruk zakrakał: – Kraaa!

Prosiła kaczora,
wyskoczył z bajora
i zakwakał: – Kwa-kwa-kwa!

Bocian żaby szukał,
prosiła: – Zakukaj!
Zaklekotał: – Kle-kle-kle!

Mówiła z baranem,
wykręcił się sianem,
beknął głośno: – Beee!

Wyszły żaby z bagna,
nie kukała żadna,
zakumkały: – Kum-kum-kum!…

Książeczkę wydała  NK  w 1989r.  Nakład – 40 tysięcy;  wydanie – I.

„Sprawa o ziarnko słonecznika”

Książeczkę Marii Kral zilustrował Bohdan Butenko.

… usłyszał czyjeś nucenie. Dochodziło od strony ulicy.
Słowa śpiewanej piosenki brzmiały mniej więcej tak :
ZIARNKO SŁONECZNIKA
SŁONECZNIKA Z BAJKI
PRZECHOWUJĄ SŁOŃCE
SŁONECZNIKA PŁATKI…

Pan Maciej, oczywiście, natychmiast znalazł się przy oknie.
Otworzył je i wyjrzał. Środkiem zachlapanej uliczki szedł
jego dobry znajomy Jacek.
– Dzień dobry, Jacku – zawołał pan Maciej – dokąd idziesz?
– Dzień dobry! – Jacek przystanął i uśmiechnął się do pana
Macieja. Z niebieskiego kapturka spadały mu na nieco
piegowaty nosek krople deszczu.
– Idę na wyprawę.
– W taki deszcz? Na jaką wyprawę?
– Deszcz mi nie przeszkadza, a wyprawa to tajemnica.
– Wielka?
– Ogromna.
– Opowiesz mi potem o niej?
– Opowiem, gdy przestanie już być tajemnicą.
– Dobrze. Zgoda. Tymczasem życzę powodzenia.
– Dziękuję.
Jacek poszedł dalej, a pan Maciej…

Książeczkę wydał  RUCH w 1970 r.  Nakład – 30 tysięcy;  wydanie – I.

Lektury szkolne

OFIARA ŚWIERZOPA – Konstanty Ildefons Gałczyński

Jest w I Księdze „Pana Tadeusza”
taki ustęp, panie doktorze:
„Gdzie bursztynowy świerzop, gryka jak śnieg biała…”
I właśnie przez ten świerzop neurastenia cała…
O, Boże, Boże…

Bo gdy spytałem Kridla, co to takiego świerzop,
Kridl odpowiedział – Hm, może to jaki przyrząd?
Potem pytałem Pigonia,
a Pigoń podniósł ramiona.

Potem ryłem w cyklopediach,
w katalogach i w słownikach,
i w staropolskich trajediach,
i w herbarzach, i w zielnikach…

Idzie jesień i zima.
Ale świerzopa ni ma.

Już szepcą naokół panie:
– Cóż się zrobiło z chłopa!
Dziękuję, panie Adamie!!!
Jestem ofiara świerzopa.

Książeczki wydane w latach 1989 – 1991 przez Agencję Wydawniczą „Varsovia”.

« Older entries Newer entries »