„Kot w pisankach” – Wanda Grodzieńska

Wśród pstrokatych pisanek, zdobnych w kółka i kreski,
Stoi biały baranek z chorągiewką niebieską.

Stolik zielem przybrany dźwiga szynki i ciasta,
Nawet kwiat z marcypanu z ślicznej babki wyrasta.

Usiadł kotek w okienku,
Patrzy chciwie na stolik.
Myśli, czy mu Zosieńka
Coś spróbować pozwoli.

Ale Zosia z daleka
Groźnie kiwa paluszkiem.
– Ej, Mruczusiu, poczekaj,
Jutro dam ci okruszki!

Kotek trochę się boi,
Mruży ślepki i drzemie.
Zosia wyszła z pokoju,
Kot hyc! – z okna na ziemię.

Hyc! – z podłogi na stolik prosto między jajeczka,
Sam spróbuje do woli, czy to lepsze od mleczka.

Liznął listek zeschnięty, pacnął łapką w skorupkę –
Wtem z pisanki pękniętej wyjrzał jakiś zwierz z dzióbkiem.

Zląkł się Mruczuś, odskoczył. Aż ogonkiem pokręcił.
Oj, strach wielkie ma oczy, gdy kot zląkł się kurczęcia!

A kurczątko baranka pyta z minką stroskaną:
– Czy to koty w pisankach zawsze siedzą w Wielkanoc?

Rys. Walentyna Symonowicz /1914 – 1990/

Radosnych i pogodnych Świąt!

„Złote jaja” – Halina Szayerowa

Jest podobno
taka wioska,
w której
pewna kura
nioska,
gdy się o to
ją poprosi…
złote jaja
nawet znosi!

– Niemożliwe,
żeby złote!

– Możesz się
przekonać o tym
do tej kury się udając,
niech ci zniesie
złote jajo.
– A jakby nie było
złote?…

– No to oddasz jej
z powrotem!

Autorem pocztówek – z lat sześćdziesiątych – jest Janusz Grabiański.

„Migdałowa historia” – Wanda Grodzieńska

Ani oko nie widziało,
Ani ucho nie słyszało,
Co się naszej gospodyni
Przy pieczeniu tortu stało.
Już migdałki oparzyła,
Już z łupinki oczyściła,
Kiedy bęc! – największy migdał
Tylko w oczach biało mignął
I tyle go zobaczyła.

Rys. Halina Gutsche

Może schował się pod szafę?
Może w koszyk upadł trafem?
Może się utopił w dzbanie?
Gdzie tam! Szukaj igły w sianie!

A w kąciku , na chodniku
Siedzą ludki-domowiki,
Siedzą godnie, radzą zgodnie,
Jak tu zdobyć smakołyki?
Bo i ludki-krasnoludki
Także lubią jeść torciki!

Gdy tak razem z swym kucharzem
Krasnoludki uradzały,
Spadł ze stołu migdał biały,
Okazały słodki migdał.
To mi gratka! Jeszcze nigdy
Taki przysmak się nie zdarzył!
Krzyczą ludki: – Ej, kucharzu,
Zrób trzynaście dań z migdała.
Będzie uczta doskonała,
Jakiej oko nie widziało
Ani ucho nie słyszało!

I za chwilę już gotowa
Dymi zupa migdałowa.
Cztery placki rosną w dzieży,
Na talerzu ciasto leży.
Pięknie lukrem ozdobione
Babki zwykłe i parzone.
Tort z migdałka, krem z migdałka!
Nie masz mistrza nad Michałka!

Rys. Wanda Orlińska

Krasnoludki wnet z radości
Zaprosiły mnóstwo gości.
W wielkiej szparze pod podłogą
Ledwo się pomieścić mogą:
Sześciu wujów, ciotek chmara,
Dwóch kuzynów, babcia stara,
Dziadek, tatuś i wnuczęta.
Piękne były skrzatów święta!

„Kurki” – Maria Czerkawska

Maciuś na podwórku
ziarno sypie kurkom,
Marysia pod murkiem
drobi z chleba skórki.

Ale kurki zamiast dziobać,
pokłóciły się ze sobą.

Biała woła: „Kud-ku-dak,
tyś w ogrodzie zjadła mak”.

Czarna na to: „Ko-ko-ko,
łyknęłaś porzeczek sto!”

„A ty wczoraj o wieczorze
dziób moczyłaś w pomidorze”.

Powiedzże ty, kwoczko skąpa,
kto się rano w grządce kąpał?”

„Ja kąpałam się i kwita,
a ty jesteś skarżypyta!”

„Kto? Ja? Tyś niedobry ptak!
Ko-ko-ko! Kud-ku-dak!”

Rys. Hanna Balicka-Fribes

Naraz przyszła kaczka,
kaczka jedynaczka,
zgarnia z wprawą wielką
dziobem jak szufelką
po kolei ziarno, skórki,
rada, że się kłócą kurki.

„Kaczor i mewa”

Na Wiślanym Zalewie
oświadczył się kaczor mewie.

Rys. Andrzej Wierciński/1912-1987

„Nic z tego, panie kaczorze,
z kaczką, z kaczką się ożeń!
Chcesz mnie za żonę? – Figa z makiem.
Mój mąż musi być morskim ptakiem.
Mnie nie potrzeba pasibrzucha…
Za kaczkę mógłby wziąć mnie kucharz
i razem z tobą, mój kaczorze,
mógłby mnie jeszcze wziąć na rożen”.

Zawiesił dziób kaczor i płacze:
„Trzeba mi wrócić do kaczek”.

Lecz jeszcze tego wieczora
wiatr kaczkom powiedział w sekrecie,
że mewa wyśmiała kaczora
i nie chce go za nic na świecie.

„Zdradził nasz ród! – krzyczą kaczki. –
Czekaj, nie minie cię kara.
Gdzie indziej szukasz żeniaczki?
Gdy wrócisz, powiemy ci – wara!”

Rys. Tomasz Rumiński /1930 - 1982/

Rys. Tomasz Rumiński /1930 – 1982 /

W ten sposób pędził kaczor rad nierad
żywot starego kawalera.

Wiersz Tadeusza Śliwiaka /1928 – 1994/jest w antologii „Szedł czarodziej”.

„Bór i Gaik w wiosennym lesie”

Książeczkę Jerzego Michała Czarneckiego ilustrował Marek Pietrzak.

Między Hawajami  a Tahiti nic się specjalnego nie działo. Spokój panował także na Oceanie Spokojnym i na Morzu Północnym.
Słoneczko wędrowało jak codziennie, popatrując z nieba na Ziemię. Nagle – co to? Przystanęło zdziwione, a ze zdziwienia aż przymknęło jedno oko. Bo oto w górach nazywanych Tatrami coś się poruszyło. Zeszło słoneczko niżej i czeka. I patrzy. I nasłuchuje. Nie do wiary. W Tatrach jedna góra stęka. Stęka i rusza się. Zeszło słoneczko jeszcze niżej. I patrzy. I słucha.

Jedna ze skał, która dotychczas spokojnie strzegła wejścia do jaskini – zaczęła się poruszać. A spod skały dobywają się dziwne głosy. Jeden cieniutki, a drugi nieco tylko grubszy.
– Ej raz! Ej raz! Gaiku, podłóż kłodę w tym miejscu.
I teraz mocno. Ej raz! Ej raz!

Skała, która dotychczas spokojnie strzegła wejścia
do jaskini, przesunęła się o kilka centymetrów.

– Jeszcze się nie zmieścimy. Musimy jeszcze trochę podważyć tę skałę.
Ej raz! Ej raz!

Skała znowu przesunęła się o kilka centymetrów.
– No. Już dobrze. Możemy wychodzić. Daj mi rękę.
I spod skały wyszła dziwna postać. Maluteńka, staruteńka, w wypłowiałej pelerynie, z torbą przewieszoną przez ramię. A tuż za nią druga, młodziutka, śliczniutka.
– Ojej, jak tutaj jasno, jak tutaj pięknie! – zawołała maleńka postać.
– No, nie było mnie tutaj, panie dzieju, ładnych tysiąc lat – powiedziała postać staruteńka. – Ale to nic. Znam tę Ziemię dokładnie. Ponieważ Ty, Gaiku, jesteś
na niej pierwszy raz, pokażę Ci ją calutką.
– Dobrze dziadku. Chodźmy prędko, bardzo jestem ciekaw tej Ziemi…

Książeczka pochodzi z KAW.  Nakład – 100 tysięcy;  wydanie I z 1983 r.


Trudno w to uwierzyć, nieprawdaż? :)

„Poczta”

Do obrazkowej książeczki Bogusława Orlińskiego,
dodałam wiersz „List z wakacji” Tadeusza Śliwiaka.

Kochani Rodzice w mieście K.!
Wasz syn się całkiem dobrze ma.
Oddycha świeżym powietrzem,
a kiedy chłodno, śpi w swetrze.

Nie ma chrypki, kataru
ni słonecznego udaru.
Śpi co dzień po obiedzie
Od drugiej piętnaście do trzeciej.

Myje szyję i nogi.
Nie wchodzi do wody głębokiej.
I wstydu Wam nie przyniesie,
choć wychowuje się w lesie.

Jedyne, co trzeba mu więcej, to, proszę Mamy, pieniędzy.
Na lody śmietankowe. Na kino objazdowe.
Na oranżadę w proszku. Na czekoladę gorzką.
Na chałwę, na dropsy miętowe. Na kwaśne mleko – bo zdrowe.
I, proszę Mamy i Tatki, na różne inne wydatki.


Na koniec serdecznie pozdrawiam
Babcię i Dziadka z Wrocławia,
i ciocię Helę z córkami,
i kłaniam się Tacie i Mamie.

Wasz ukochany syn Jacek,
co nie ma pieniędzy na znaczek.

Książeczka pochodzi z  KAW.  Nakład – 300 tysięcy;  wydanie I z 1986 r.

„WIERSZE DLA WAS”

Ta antologia, opracowana przez Jana Kopczewskiego, zawiera wiersze napisane
w latach 1945 – 1975  przez… stu poetów! Ilustrował Gabriel Rechowicz.

ALLEGRO MA NON TROPPOWisława Szymborska

Jesteś piękne – mówię życiu –
bujniej już nie można było,
bardziej żabio i słowiczo,
bardziej mrówczo i nasiennie.

Staram mu się przypodobać,
przypochlebić, patrzeć w oczy.
Zawsze pierwsza mu się kłaniam
z pokornym wyrazem twarzy.

Zabiegam mu drogę z lewej,
zabiegam mu drogę z prawej,
i unoszę się w zachwycie,
i upadam od podziwu.

Jaki polny jest ten konik,
jaka leśna ta jagoda –
nigdy bym nie uwierzyła,
gdybym się nie urodziła!

Nie znajduję – mówię życiu –
z czym mogłabym cię porównać.
Nikt nie zrobi drugiej szyszki
ani lepszej, ani gorszej.

Chwalę hojność, pomysłowość,
zamaszystość i dokładność,
i co jeszcze – i co dalej –
czarodziejstwo, czarnoksięstwo.

Byle tylko nie urazić,
nie rozgniewać, nie rozpętać.
Od dobrych stu tysiącleci
nadskakuję uśmiechnięta.

Szarpię życie za brzeg listka:
przystanęło? dosłyszało?
Czy na chwilę, choć raz jeden,
dokąd idzie – zapomniało?

Książeczkę wydała  NK  w 1981 r. Nakład – 20 tysięcy;  wydanie – I.

Dzisiaj przypada ŚWIATOWY DZIEŃ POEZJI ustanowiony przez UNESCO w 1999r.

Bo ma poeta słowa tajemnicze,
Którymi może spełniać każde z życzeń.
– K.I.Gałczyński –

„Znowu pani Flakonik”

Kolejne przygody pani Flakonik opisał Alf Proysen. Z norweskiego
przełożył Andrzej Nowicki. Ilustrowała Elżbieta Gaudasińska.

… Pani Flakonik znowu zeszła do piwnicy zabierając ze sobą pułapkę na myszy. Włożyła do niej kawałek sera jako przynętę i ustawiła na ziemi przy szczelinie. Potem odwróciła się, chcąc wyjść z piwnicy, i nagle – trzask! – pułapka zaskoczyła chwytając rąbek jej spódnicy. Już tylko to by wystarczyło, ale nie dość na tym, bo w tej samej chwili pani Flakonik znowu się skurczyła!

– Teraz to naprawdę jestem w pułapce – powiedziała do siebie. I nie ma co ukrywać, że była! Nie mogła się poruszyć nawet o milimetr! Po chwili spostrzegła małą myszkę, która patrzyła na nią ciekawie spoza starej, pustej doniczki.
– Nie bój się, możesz bezpiecznie do mnie podejść – zachęcała ją pani Flakonik. – Jestem uwięziona i nie mogę ci zrobić żadnej krzywdy.
Ale myszka szybko wskoczyła do tekturowego pudełka, z którego zaraz wychyliły się dwa małe mysie noski…


Książeczkę wydała  NK  w 1979 r.  Nakład – 20 tysięcy;  wydanie – I.

„Kim są dorośli”

Wierszyki o dorosłych napisał Ryszard Marek Groński.
Ilustrował Edward Lutczyn.

DOROŚLI  SĄ  ZAMYŚLENI

Dorośli mają tak jak wy
Swe tajemnice i sekrety.
Jakieś prześnione dawno sny,
Co nie spełniły się, niestety.

kim-sa-dorosli_okladkaJakieś marzenia, jakieś plany,
Wspomnienia dawno spadłych deszczy,
Sens zdarzeń tylko sobie znany,
Który przesłonił cień złowieszczy.

Nieraz nad starą fotografią,
Pożółkłą kartką z kalendarza
Dorośli wzruszyć się potrafią,
Co nie tak często im się zdarza.

– Już rozumiecie o co chodzi?
Dorośli są w tej chwili młodzi!
Młody wasz tatuś z młodą mamą
Cofają się w zielone lata,
A wiatr przywiewa im
Tę samą melodię, co im dłonie splata.

kim-sa-dorosli_blog

Znów świeci słońce lub deszcz pada,
Znajomych głosów echo brzmi…
Pamięć dorosłych to szuflada,
W niej przechowują dawne dni.

Książeczkę wydała  NK  w 1983 r.  Nakład – 30 tysięcy;  wydanie – I.

„Przygody Filonka Bezogonka”

oraz „Nowe przygody Filonka Bezogonka” napisał Gosta Knutsson,
a ze szwedzkiego przełożył Zygmunt Łanowski.
Ilustracje – Danuta Niemirska;  okładka – Janusz Grabiański.

Siedmiu małych krasnoludków,
Których dobrze, dobrze znasz,
Zamieszkało w chatce z bajki
Wkoło chatki szumiał las.

przygody-filonka_okladkaPrzyszedł do nich w odwiedziny
Bezogonek nasz malutki.
Ucieszyły się ogromnie
W chatce z bajki krasnoludki.

  • Cóż za miły gość! – wołają,
    Każdy łapkę ściska mu.
    – Co za gość w chatynce naszej!
    Niech zamieszka z nami tu!

Niech zamieszka w naszym lasku,
Gdzie się wszelki gnieździ zwierz.
Cześć, Filonku, cześć kochany,
Tyś nam gość najmilszy – wierz!

Bo od kiedy śliczna Śnieżka
Tu mieszkała pośród nas,
Kogoś tak sympatycznego
nie oglądał cały las.

przygody-filonka_blog

 Będziesz tutaj razem z nami
Żywot fantastyczny wieść.
Witaj, kotku nasz kochany,
No, Filonku, łapka, cześć!!!

 Książeczkę wydała  NK  w 1980 r.  Nakład – 200 tysięcy;  wydanie – IV.

„Historia jednego filmu”

Borys Rycariew i Stanisław Gurin – na lewych stronach książki –
opisują to czego widz nie widzi, czyli jak powstaje „Cudowna lampa Aladyna”.
Natomiast prawe strony – to filmowy scenariusz, którego autorami  są
Wiktor Witkowicz i Grigorij Jagdfeld.

Przełożył Marek Dzierwajłło. Ilustrował Bohdan Butenko.

historia_okladka… Mam sześcioletnią córeczkę. Pewnego razu przyjechała na zdjęcia, poznała Aladyna, królewną Budur, czarnoksiężnika. Zobaczyła, że rozmawiam z nimi w bardzo zwyczajny sposób, a nawet robię im uwagi.

Po pewnym czasie, już w domu, zapytała nieoczekiwanie:
– Tatku, a czy ty możesz znaleźć moja lalkę?
– Oczywiście, że mogę. Chodź, poszukamy w twojej szufladzie.
– Nie, w szufladzie jej nie ma. Zgubiłam ją już dawno na podwórku.
Popatrzyła na mnie takim wzrokiem, że zrozumiałem bez trudu: córeczka oczekuje czarów. Jak czary, to czary! Dlaczego nie miałbym spróbować?
Uniosłem ręce ku sufitowi i wymamrotałem:

– Channa! Wachinna! Wachunna! Znajdź się, lalko!…

historia_blog

Książeczkę wydała  NK  w 1977 r.  Nakład – 30 tysięcy;  wydanie – I.

« Older entries Newer entries »