„Wigilijny wieczór” – Tadeusz Kubiak

Gdyby dziś przemówił kogut,
toby zapiał – kukuryku!
Dziesięć kur w jednym kurniku,
gospodarzu, bardzo ciasno,
ni pogadać, ani zasnąć…

Gdyby dziś przemówił zając,
toby wykpił myśliwego,
że nabiegał się, nastrzelał,
napsuł prochu. I nic z tego…

Gdyby dziś przemówił koń,
to tak rzekłby: chętnie zwożę
drzewo z lasu, siano, zboże,
lecz pamiętaj, żem ja koń,
tylko koń, a nie słoń…

Gdyby przemówiła myszka,
myszka rzekłaby cichutko:
– Po co macie tego kota?
Nawet butów nie da pogryźć,
pędzi, goni  mnie niecnota…

Gdyby pies zagadał, rzekłby:
– I psiej łapie rękę podaj,
otwórz drzwi i wpuść do domu,
gdy na świecie psia pogoda.

Pocztówki Olgi Siemaszko

Ha, a gdyby dziś przemówił
za kominem sam pan świerszcz,
to dopiero byłby piękny,
najpiękniejszy wiersz…

Najpiękniejszych  Świąt  Wam  życzę !

Reklamy

„Przedświąteczne stragany” – Tadeusz Śliwiak

Uwić gniazdo w powietrzu
próżno starasz się, śniegu,
zaraz sfruniesz na miasto,
wiatr nie wstrzyma cię w biegu.

Na świąteczne stragany,
na gałązki choinek
ustawionych na placu
i na włosy dziewczyny,
która właśnie kupuje
szklanych kul cały tuzin.
Każdą w palcach obraca,
każda oczy jej kusi…

Patrz, śmiejący się dziadek
z twarzą złotą jak orzech
trzem urwisom sprzedaje
gwiezdne światło za grosze.

Ile barw, ile świateł
rozszczepionych w promienie…
W kryształowe jaskinie
wieczór kramy przemienił.

Podfruń, śniegu, i obtańcz
wszystkie cacka dokoła.
Dzisiaj ludziom do okien
świeci gwiazda wesoła.

Autorką pocztówek jest Maria Uszacka / 1932 – 2017/

„Nie tylko o śniegu” – Tadeusz Kubiak

Miał w tym wierszyku padać śnieg.
Rozpadał się i pada.
Miał w tym wierszyku zagadać pies.
Zagadał, no, i gada:

„Kiedy pogoda brzydka, zła,
mówicie, że pod psem.
Obszczekujecie wiecznie psa.
Jak z psem jest, ja lepiej wiem.

Ja jestem dobry pies, nie zły.
Niebrzydki, nawet piękny.
I takie są na ogół psy.
Nawet szczekają z wdziękiem”.

Miał w tym wierszyku szczypać mróz.
Szczypie, choć tego nie lubi.
Miał w tym wierszyku przemówić koń.
Przemówił, no, i mówi:

„Jeździcie na mnie całe życie,
mądry czy głupi, kiep, nie kiep.
Macie zmartwienie, to mówicie:
koń niech się martwi, ma wielki łeb.

O, zejdźcie z konia, radzę wam,
nie taka ze mnie szkapa, trusia.
Dwóję złapałeś? Martw się sam!
By z ciebie koń się nie uśmiał”.

Miał w tym wierszyku hulać wiatr.
I hula w białych drzewach.
Miał w tym wierszyku zaśpiewać kot.
Zaśpiewał, no, i śpiewa:

„Co? Nie lubicie kociej muzyki?
Że wam na nerwach gra?
A kto to śpiewał będą smykiem
a…a… a… kotki dwa…

Mnie się nie oprze drzewo żadne.
Lepiej niż wy chodzę po płotach.
Na cztery łapy zawsze spadnę.
Od dziś szanujcie kota!”

Miał w tym wierszyku pachnieć świerk
i pachnie lasem, polem,
gdy jecie słodkie kluski z makiem
przy wigilijnym stole.

„Piosenka zimowa” – Włodzimierz Słobodnik

Zamknij okienko, moja panienko!
Jeśli nie zamkniesz, do chaty
pan Śnieżek wpadnie, świecący srebrnie,
jakby zrobiony był z waty.

Dalejże, prędko zamknij okienko,
bo nie ma dzisiaj pogody
i do chaty wejdzie mróz siny
i wiatr, i wiatr siwobrody.

Zamknij okienko, moja panienko!
Jeśli nie zamkniesz w tej chwili,
wiejąc szkaradnie zawieja wpadnie
i rozpaczliwie zakwili.

Zamknij okienko, moja panienko,
bo wejdzie wnet Baba Jaga,
zima starucha, co wiatrem dmucha
i drzewa bezlistne smaga.

Autorką baśniowych pocztówek – z 1958 r. – jest Nika Golts /1925 – 2012/

„Lipiec w kożuchu” – Tadeusz Śliwiak

Do pana Grudnia przyszedł pan Lipiec.
Mróz mu czerwone policzki szczypie.
Iskrzącym szronem pokrywa włosy.

Pocztówka Jerzego Gorazdowskiego

– Co pan tu robi bez płaszcza? Bosy?
Skąd pan się wziął tu? Przecież nie lato.
Lipiec Grudniowi skłonił się na to

I rzekł: – Zbłądziłem. Zbłądziłem w lesie.
I chociaż Sierpień minął i Wrzesień,
Listopad przyszedł chłodny i srogi,
a ja nie mogę odnaleźć drogi.

Myślałem, że już tam pozostanę,
lecz los łaskawy zetknął mnie z panem.
Poratuj, proszę, w biedzie mi pomóż.
Pozwól przeczekać zimę w twym domu.
Weź pod uwagę mój stan żałosny.
Byle do wiosny. Byle do wiosny.
Bo jeśli zginę u twego boku,
nie będzie lata w następnym roku.

Grudzień rzekł drwiąco: – Ach, ty zmarzluchu,
jeśli ci nie wstyd, chodź w mym kożuchu.
I chodzi lipiec opatulony.
Śmieją się z niego kawki i wrony.
Śmieje się z Lipca sarna i zając.
Wszystkie zwierzęta go wyśmiewają.
A on wśród śniegu chodzi skulony,
marząc o swoim lecie zielonym.

Autorką zimowo-letnich pocztówek jest Eugenia Różańska /1906 – 1982/.

„Wczesnym rankiem” – Maria Czerkawska

Wczesnym rankiem do Marcina
idzie zima.
– Co ty powiesz, mój Marcinie,
białej zimie?

– Z saneczkami pójdę do niej,
czapką ładnie się ukłonię,
powiem: – Zimo, z każdej chmurki
syp nam śnieżek na pagórki!

Dużo, dużo, coraz więcej,
nasyp płatków sto tysięcy,
żeby zjeżdżać było gładko
Jackom, Maćkom, Małgorzatkom
i mnie!


Autorką pocztówek jest Zofia Fijałkowska /1909 – 1989/

„Ptasia choinka” – Maria Terlikowska

Rośnie choinka we wsi Olszynka.
To jest gwiazdkowa, ptasia choinka.

Cała ubrana w ptasie przysmaki –
w to, co najchętniej jadają ptaki.

Wisi słoninka na długich nitkach.
Brzydka ozdoba? Wcale nie brzydka!

Bo już słoninkę dziobią sikorki –
jak żywe bombki w złociste wzorki!

Małe koszyczki z błyszczącej słomy
obsiadły gile – naród łakomy.

W koszyczkach ziarna, jagody, owies.
Niechaj wam, gile, będzie na zdrowie!

Lecą bażanty z długim ogonem.
Już pod choinką siedzą i one.

Zleciały wróble wesołym stadem:
– Cir – cir!? – pytają. – Co z tym obiadem?

Pośród zielonych gałązek świerka
całe to bractwo cirka i ćwierka.

A biała ziemia i las zmarznięty
słuchają prostej, ptasiej kolędy.

Autorem pocztówek jest Jan Marcin Szancer /1902 -1973/.

„Upominki” – Irena Landau

Szukamy już od godziny
Upominków dla rodziny.
Chcemy kupić coś dla cioci
I dla wujka, i dla Zosi,
I dla babci – mamy mamy,
Więc szukamy i szukamy.

„Upominki”! To coś dla nas,
Wchodzę ja i wchodzi mama.

Co tu kupić? Tyle rzeczy.
Z czego babcia się ucieszy?
Co tu wybrać? Portmonetkę,
Puderniczkę czy serwetkę?
A dla wujka? Fajkę, szalik?
A czy wujek fajkę pali?

Może Zosi kupić lalę?
Może cioci dać korale?
Czy apaszkę kupić cioci,
A tamtego misia Zosi?
No, a może będzie lepiej
Kupić prezent w innym sklepie?

Mama, już zupełnie blada,
Wszystko składa i rozkłada…
Po godzinie wychodzimy
Z prezentami dla rodziny.
A przed sklepem na ulicy
Mama szybko paczki liczy.

Tyle tych paczuszek było
Że się mamie pomyliło:
– Raz – to jest dla cioci lalka.
Dwa – dla babci piękna fajka.
Trzy – dla Zosi jest apaszka.
Puderniczka – dla wujaszka!

Piękne rzeczy! Ładne rzeczy!
To rodzinka się ucieszy!

„Kup mi, mamo, książeczkę” – Tadeusz Kubiak

Kolorowe książeczki, kolorowe bajeczki,
w kolorowych bajeczkach kolorowy jest świat.

Kup mi, mamo, książeczkę, przeczytamy bajeczkę,
a w bajeczce tej – dziwy. Każdy poznać je rad.

Ile jabłek w koszyku, tyle w książce wierszyków.
A te wiersze jak świerszcze grają przez całą noc.

Weźmiesz książkę do ręki, fruną z książki piosenki,
tak że tylko je śpiewać, śpiewać na cały głos!

Kup mi, mamo, książeczkę, przeczytajmy bajeczkę.
Nocą będą bajeczki przy księżycu się śnić.

Chodźmy więc jak najszybciej – niech książeczki jak skrzypce
wierszykami, bajkami grają, grają nam dziś.

W książce różna jest nuta: kaczor kwaczor, kot w butach…
Miś Uszatek wesoło tak uśmiecha się tam.

Pocztówki Michaiła Fiedorowa z 1986 r.

Różne w książkach są dziwy –
świat tak dziwny, jak żywy…

Kup mi, mamo, książeczkę,
ja całusa ci dam!

„Kolorowa szopka”

Anonimowy wierszyk ze „Świerszczyka” – nr 51 (1306) z 20 grudnia 1970r.

Kolorowa szopka,
światło w każdej szybce.
Będą przy niej kolędować
basy, trąby, skrzypce.

Pójdą dzieci z szopką,
z wesołą kolędą.
Wiatr żywicą będzie pachniał,
śnieżki prószyć będą.

Jutro – 6 grudnia 2018 r. – po raz 76 rozpoczyna się
Konkurs Szopek Krakowskich.
O zeszłorocznej rywalizacji można przeczytać poniżej:
http://krakow.pl/aktualnosci/215687,33,komunikat,75__konkurs_szopek_krakowskich_rozstrzygniety.html

Pocztówkowe szopki pochodzą sprzed pół wieku!
A dla przypomnienia :)
https://jarmila09.wordpress.com/2017/12/07/konkurs-szopek-krakowskich/

„Przedświąteczny spacer” – Franciszek Kobryńczuk

Przykucnął już w parku zmierzch chłodny, grudniowy
I słucha szelestu gałązek lipowych.

A cała ulica od blasków rzęsista,
Wylewa na chodnik świetlistość swych wystaw.

Przystają przechodnie: tam babcia z wnuczkami,
Panienka i student, tu Ola i jamnik.

– Patrz, piesku, za szybą karnawał u lalek.
Falbanki u spódnic, wstążeczki, korale.

A na tej wystawie koń z grzywą jak płomień,
Na pewno i kowboj gdzieś drzemie na stronie.

– Chodź, piesku, tam dalej coś miga za szybką.
– Poczekaj, nie zdążę, bo pędzisz tak szybko.

– O, popatrz, to wiatrak, co kiedyś mełł zboże.
W nim – młynarz. Artysta wystrugał go w korze.

A tutaj są książki. W nich bajki, obrazki.
Ta – pewnie dla piesków, bo są w niej kiełbaski.

Wracamy. Już księżyc noc niesie na rogach.
– Dlaczego masz minę smutnego buldoga?

Pocztówki Danuty Imielskiej-Gebethner

– Ja wierzę ci, Olu, że na tych wystawach
Jest wszystko urocze, jak bajka ciekawa.

Lecz przykro mi bardzo i wracam ze smutkiem,
Bom tego nie widział… mam nogi za krótkie.

„Wróble” – Joanna Pollakówna

Wróbel czarny, wróbel biały
na parapet okna skoczył.
Wstaję, patrzę, mrużę oczy.
Wróbel czarny? Wróbel szary?
Czy to sen? Czy czary?

Smutny, mokry, szary wróbel
z niepokojem patrzy w okno.
– Pióra mokną, marznie dziób,
otwórz okno i coś zrób,
żeby lżej się żyło wróblom!

Wróbel czarny? szary? biały?
Sny się z jawą pomieszały?
Szary chciwie dziobie kaszę,
biały zerka w okno nasze,
czarny nóżką żółtą skrobie,
szary zjadł i poszedł sobie.

Wróbel czarny, wróbel biały,
gdzież się wróble zapodziały?
Resztę kaszy z okna zgarnę.
Czy widziałem to, czy spałem?
Czy są jakieś wróble białe?
Czy bywają wróble czarne?

Autorem pocztówek jest Janusz Grabiański /1929 – 1976/.

« Older entries Newer entries »