„Dalsze burzliwe dzieje…

pirata Rabarbara” opisał oczywiście :) – Wojciech Witkowski. Książeczka wydana przez Czytelnika w 1986 r. Nakład – 80 tysięcy, wydanie – I.
Ilustrował Edward Lutczyn.

Po kilku dniach u brzegu zatoki odbyła się wzruszająca uroczystość pożegnania Rabarbara przez rodzinę. Wszyscy mieli łzy w oczach.
( Bo niby gdzie indziej mogli mieć? )

Najciężej przeżywał to jednak Krztynek – znowu zamiast płynąć z ojcem, ma chodzić do szkoły.
To jest los.

I nawet nie mógł się dowiedzieć, dokąd tata zamierza żeglować, bo tata sam jeszcze dobrze nie wiedział…


… No tak, ale co porabiał Rabarbar na szerokim, długim, głębokim i wysokim świecie? Jakie miał przygody? Kogo spotkał? Co widział?
O tym można by się dowiedzieć z kolejnego tomu jego burzliwych dziejów.
I kto wie, czy taki tom nie zostanie przypadkiem napisany…

Reklamy

„Burzliwe dzieje pirata Rabarbara”…

… to książeczka Wojciecha Witkowskiego, nagrodzona w konkursie
„Czytelnika”. Nakład – 40 tysięcy, wydanie – I z 1979 r.
Ilustrował – Edward Lutczyn.

… Kucharz ( ten z wielka łyżką i w białej czapce ) podszedł do Rabarbara i rzekł:
– Długo spałeś, Mięso, wszyscy strasznie wygłodnieli, a nie jest w naszym zwyczaju jeść śpiących. Potem się budzą i ziewają w brzuchach,      a to bardzo nieprzyjemnie i niezdrowo…

… – Smutno mi, że tak miłym ludożercom będę musiał sprawić zawód. Marne ze mnie mięso.
Chude i przesolone, bo przez dwa miesiące moczyło się w morzu.

Faktycznie, nieszczególnie wyglądasz – zgodził się kucharz.
Ale co na to można poradzić?

A można. Czekaliście tak długo, możecie jeszcze poczekać kilka dni. Odkarmicie mnie, odsolicie. I wtedy będzie mi miło, że będę smacznym obiadkiem, a nie jakąś chudą słoną żyłą…


I jeszcze jeden fragmencik :)
Któregoś dnia Rabarbar spacerował brzegiem morza i układał swój piracki hymn.
Ułożył już tyle:  „Bum-cyk, bum-cyk, rata-rata, nie ma to jak los pirata”,
z czego był bardzo dumny, ale nie miał pewności, co do dalszych słów:
czy ma być „kto na drodze mu raz stanie, z tego kasza na śniadanie”,
czy też „w słońcu błyszczy złoty nóż, w kufrze złoto żony już”