„Przygody rycerza Chwalipięty”

Autorem książeczki jest Igor Sikirycki /1920 – 1985/.
Ilustrowali Zofia i Andrzej Darowscy.

… Raz, gdy król i sławny rycerz
Gawędzili na balkonie,
Na dziedziniec wpadł jak wicher
Utrudzony drogą goniec.

Przygody rycerza Chwalipiety_okładka„Królu – rzekł zsiadając z konia-
Niewesołe wiozę wieści.
Ktoś w ogrodzie twoim ukradł
Złotych jabłek sto trzydzieści.”

Na wieść o tej strasznej zbrodni
Ćwieka gniew ogarnął srogi,
Toteż pięścią w stół uderzył
Tak, że pękły cztery nogi.

Chwalipięta zaś zawołał:
„We mnie cała jest nadzieja!
Królu, ja odnajdę jabłka
I przywiodę tu złodzieja.”

Wtedy piękna Karambula
Zawołała: „Drogi Tato!
Jeśli rycerz znajdzie jabłka,
Moją rękę dasz mu za to...”

Przygody rycerza Chwalipięty_blog
Książeczkę wydał  RUCH  w 1972 r.  Nakład – 45 tysięcy.

„Jesienią, jesienią sady się rumienią”

Pięć piosenek zilustrowali Zofia i Andrzej Darowscy.
Do tytułowego wierszyka Marii Konopnickiej / 1842 – 1910 /
muzykę skomponował Zygmunt Noskowski / 1846 – 1909 /.

Jesienią, jesienią
sady się rumienią,
czerwone jabłuszka
pomiędzy zielenią.

Czerwone jabłuszka,
złociste gruszeczki
świecą się, jak gwiazdy,
pomiędzy listeczki.

– Pójdę ja się, pójdę
pokłonić jabłoni,
może mi jabłuszko
w czapeczkę uroni!


– Pójdę ja do gruszy,
nastawię fartuszka,
może w niego spadnie
jaka śliczna gruszka!

Jesienią, jesienią…

Książeczka pochodzi z Polskiego Wydawnictwa Muzycznego.
Nakład – 100 tysięcy;  wydanie I z 1987 r.

„Muzykalne miasteczko”…

... napisał Aleksander Rymkiewicz, ilustrował Andrzej Darowski.

… Aż raz we wrześniu do liceum
przybył profesor nowy śpiewu
i słysząc, jak fałszują w chórze
ci z niższych klas i po maturze,
zawołał: – Wciąż śpiewacie podle,
a macie trąbkę w swoim godle,
trafniejszy byłby wybór losu
rybę mieć w herbie, bo bez głosu,
lub wstawić w godło olchę suchą,
bo całe miasto jak pień jest głuche.

Zawrzało w mieście z oburzenia,
że tak złośliwie ktoś herb zmienia.
Krzyczeli jedni: – W całym kraju
piękniej na pewno nie śpiewają:
A drudzy grzmieli ustawicznie:
– Nas nazwa miasta umuzycznia
i każdy z nas, rzecz oczywista,
wśród swoich przodków ma artystę,
tu niegdyś król na puszcz popiele
pewnie osadził swą kapelę
i nazwę Trąbin dał osiedlu.


Tak dalej, bujniej wywód wiedli,
bo kiedy milczą kronikarze,
to za nich chętnie mówią łgarze…

Książeczka pochodzi z Wydawnictwa Literackiego.
Nakład – 100 tysięcy. Wydanie – IV z 1984 r.