„Upominki” – Irena Landau

Szukamy już od godziny
Upominków dla rodziny.
Chcemy kupić coś dla cioci
I dla wujka, i dla Zosi,
I dla babci – mamy mamy,
Więc szukamy i szukamy.

„Upominki”! To coś dla nas,
Wchodzę ja i wchodzi mama.

Co tu kupić? Tyle rzeczy.
Z czego babcia się ucieszy?
Co tu wybrać? Portmonetkę,
Puderniczkę czy serwetkę?
A dla wujka? Fajkę, szalik?
A czy wujek fajkę pali?

Może Zosi kupić lalę?
Może cioci dać korale?
Czy apaszkę kupić cioci,
A tamtego misia Zosi?
No, a może będzie lepiej
Kupić prezent w innym sklepie?

Mama, już zupełnie blada,
Wszystko składa i rozkłada…
Po godzinie wychodzimy
Z prezentami dla rodziny.
A przed sklepem na ulicy
Mama szybko paczki liczy.

Tyle tych paczuszek było
Że się mamie pomyliło:
– Raz – to jest dla cioci lalka.
Dwa – dla babci piękna fajka.
Trzy – dla Zosi jest apaszka.
Puderniczka – dla wujaszka!

Piękne rzeczy! Ładne rzeczy!
To rodzinka się ucieszy!

Reklamy

„Kup mi, mamo, książeczkę” – Tadeusz Kubiak

Kolorowe książeczki, kolorowe bajeczki,
w kolorowych bajeczkach kolorowy jest świat.

Kup mi, mamo, książeczkę, przeczytamy bajeczkę,
a w bajeczce tej – dziwy. Każdy poznać je rad.

Ile jabłek w koszyku, tyle w książce wierszyków.
A te wiersze jak świerszcze grają przez całą noc.

Weźmiesz książkę do ręki, fruną z książki piosenki,
tak że tylko je śpiewać, śpiewać na cały głos!

Kup mi, mamo, książeczkę, przeczytajmy bajeczkę.
Nocą będą bajeczki przy księżycu się śnić.

Chodźmy więc jak najszybciej – niech książeczki jak skrzypce
wierszykami, bajkami grają, grają nam dziś.

W książce różna jest nuta: kaczor kwaczor, kot w butach…
Miś Uszatek wesoło tak uśmiecha się tam.

Pocztówki Michaiła Fiedorowa z 1986 r.

Różne w książkach są dziwy –
świat tak dziwny, jak żywy…

Kup mi, mamo, książeczkę,
ja całusa ci dam!

„Kolorowa szopka”

Anonimowy wierszyk ze „Świerszczyka” – nr 51 (1306) z 20 grudnia 1970r.

Kolorowa szopka,
światło w każdej szybce.
Będą przy niej kolędować
basy, trąby, skrzypce.

Pójdą dzieci z szopką,
z wesołą kolędą.
Wiatr żywicą będzie pachniał,
śnieżki prószyć będą.

Jutro – 6 grudnia 2018 r. – po raz 76 rozpoczyna się
Konkurs Szopek Krakowskich.
O zeszłorocznej rywalizacji można przeczytać poniżej:
http://krakow.pl/aktualnosci/215687,33,komunikat,75__konkurs_szopek_krakowskich_rozstrzygniety.html

Pocztówkowe szopki pochodzą sprzed pół wieku!
A dla przypomnienia :)
https://jarmila09.wordpress.com/2017/12/07/konkurs-szopek-krakowskich/

„Przedświąteczny spacer” – Franciszek Kobryńczuk

Przykucnął już w parku zmierzch chłodny, grudniowy
I słucha szelestu gałązek lipowych.

A cała ulica od blasków rzęsista,
Wylewa na chodnik świetlistość swych wystaw.

Przystają przechodnie: tam babcia z wnuczkami,
Panienka i student, tu Ola i jamnik.

– Patrz, piesku, za szybą karnawał u lalek.
Falbanki u spódnic, wstążeczki, korale.

A na tej wystawie koń z grzywą jak płomień,
Na pewno i kowboj gdzieś drzemie na stronie.

– Chodź, piesku, tam dalej coś miga za szybką.
– Poczekaj, nie zdążę, bo pędzisz tak szybko.

– O, popatrz, to wiatrak, co kiedyś mełł zboże.
W nim – młynarz. Artysta wystrugał go w korze.

A tutaj są książki. W nich bajki, obrazki.
Ta – pewnie dla piesków, bo są w niej kiełbaski.

Wracamy. Już księżyc noc niesie na rogach.
– Dlaczego masz minę smutnego buldoga?

Pocztówki Danuty Imielskiej-Gebethner

– Ja wierzę ci, Olu, że na tych wystawach
Jest wszystko urocze, jak bajka ciekawa.

Lecz przykro mi bardzo i wracam ze smutkiem,
Bom tego nie widział… mam nogi za krótkie.

„Wróble” – Joanna Pollakówna

Wróbel czarny, wróbel biały
na parapet okna skoczył.
Wstaję, patrzę, mrużę oczy.
Wróbel czarny? Wróbel szary?
Czy to sen? Czy czary?

Smutny, mokry, szary wróbel
z niepokojem patrzy w okno.
– Pióra mokną, marznie dziób,
otwórz okno i coś zrób,
żeby lżej się żyło wróblom!

Wróbel czarny? szary? biały?
Sny się z jawą pomieszały?
Szary chciwie dziobie kaszę,
biały zerka w okno nasze,
czarny nóżką żółtą skrobie,
szary zjadł i poszedł sobie.

Wróbel czarny, wróbel biały,
gdzież się wróble zapodziały?
Resztę kaszy z okna zgarnę.
Czy widziałem to, czy spałem?
Czy są jakieś wróble białe?
Czy bywają wróble czarne?

Autorem pocztówek jest Janusz Grabiański /1929 – 1976/.

„Andrzejkowe wróżby” – Tadeusz Chudy

Dziś wieczorem w naszym domu
wielkie zmiany wywróżono
(lejąc w wodę wosk).

Cień zastygłych brył na ścianie
przyniósł takie odczytanie:

Ja w Afryce wnet zamieszkam,
bo przede mną struś uciekał
(po ścianie).

U sąsiadów już w niedzielę
będzie uczta i wesele
(ujrzeli bowiem tort
i pierścień pradawny).

A nasz tata z Indianami
fajkę pokoju wypali
(bo właśnie pióropusz
w cieniach znalazł).

Nikt tych wróżb już nie odczyni,
bo znikł kot co pożarł wosk!
(Może biega po pustyni?).

„Legendy Polskie” Bożeny Truchanowskiej wydał RUCH w 1968 r.

Lektury szkolne

OFIARA ŚWIERZOPA – Konstanty Ildefons Gałczyński

Jest w I Księdze „Pana Tadeusza”
taki ustęp, panie doktorze:
„Gdzie bursztynowy świerzop, gryka jak śnieg biała…”
I właśnie przez ten świerzop neurastenia cała…
O, Boże, Boże…

Bo gdy spytałem Kridla, co to takiego świerzop,
Kridl odpowiedział – Hm, może to jaki przyrząd?
Potem pytałem Pigonia,
a Pigoń podniósł ramiona.

Potem ryłem w cyklopediach,
w katalogach i w słownikach,
i w staropolskich trajediach,
i w herbarzach, i w zielnikach…

Idzie jesień i zima.
Ale świerzopa ni ma.

Już szepcą naokół panie:
– Cóż się zrobiło z chłopa!
Dziękuję, panie Adamie!!!
Jestem ofiara świerzopa.

Książeczki wydane w latach 1989 – 1991 przez Agencję Wydawniczą „Varsovia”.

„Bajki” – Jean de La Fontaine

15 wierszy zilustrowała Ha-Ga / 1915 – 1975 /.

ZAJĄC  I  ŻABA  /tł. Adam Mickiewicz/

Szarak, co nieraz bywał w kłopotach i trwogach,
Nie tracąc serca, póki czuł się rączy,
Teraz podupadł na nogach,
Poczuł, że się źle z nim skończy.
Więc jęknął z głębi serca: „Ach, nie masz pod słońcem
Lichszego powołania, jak zostać zającem!

Co mię w dzień pies, lis, konik, kania,
I wrona, nawet i ona, jak chce to gania.
A w noc, gdy drzemię, oko się nie zmruża,
Bo lada komar bzyknie przez siatki pajęcze,
Wnet drży me serce zajęcze,
Tchórząc tchórzliwiej od tchórza.

Zbrzydło mi życie, co jest wiecznym niepokojem,
Postanowiłem dziś je skończyć samobojem.
Żegnaj więc, miedzo, lat mych wiośnianych kolebko!
Wy, kochanki młodości, kapusto i rzepko,
Pożegnalnymi łzami dozwólcie się skropić!
Oznajmuję wszem wobec, że idę się topić!”

Tak z płaczem gdy do stawu zwraca skoki słabe,
Po drodze stąpił na żabę.
Ta mu, jak raca, drgnąwszy spod nóg szusła
I z góry na łeb w staw plusła.

A zając rzekł do siebie: „Niech nikt nie narzeka,
Że jest tchórzem, bo cały świat na tchórzu stoi;
Każdy ma swoją żabę, co przed nim ucieka,
I swojego zająca, którego się boi.”

Książeczkę wydała  NK  w  1959 r.  Nakład – 30 tysięcy;  wydanie – I.

„Urodziny motyla”

Wierszyk Jerzego Ficowskiego z pocztówkami Ha-Gi.

W całym mieście mży marzec,
co dzień – pluchy, słoty…
Wtem do pokoju Janka
wpadł przez lufcik motyl.
Motyl w marcu?! Tak, właśnie,
przyleciał przed chwilą.
Widać, biedak z poczwarki
zbyt wcześnie się wylągł.

Pewno głodny, zziębnięty…
Janek go nakarmi.
Właśnie zbiega po schodach,
wpada do kwiaciarni,
kupi mu jeden kwiatek
i za małą chwilę
wonny sok będzie spijać
zgłodniały motylek.

Pan ogrodnik kwiat podał,
no i spytał pan ten:
– A któż to dziś, mój chłopcze,
jest solenizantem?
Może twoja siostrzyczka?
Albo może mama?


Na to Janek zdyszany:
– O, nie, proszę pana,
nie mama i nie siostra,
to ktoś całkiem inny.
To ślicznego motyla
są dziś urodziny.

1 kwietnia – 9 urodziny obchodzi :) – blog „To dla pamięci” !

Dla przypomnienia – pierwszy wpis z 1 kwietnia 2009 r. : 
https://jarmila09.wordpress.com/2009/04/01/blogowanie-czas-zaczac/

Natomiast „Urodziny motyla” są… 1313 wpisem – w co trudno uwierzyć :)
A ponad półtora miliona blogowych odwiedzin – to przeogromna radość!!!!

 WIELKIE  DZIĘKI!!!!

„Przyszła wiosna”

Wierszyk Hanny Ożogowskiej z pocztówkami Jerzego Gorazdowskiego.

Przyszła wiosna na podwórko,
zagląda do sieni:
– Ejże, grabie i łopaty,
do roboty w ziemi!

Jak się mamy, pani miotło,
czeka cię robota,
niech nie będzie na podwórku
odrobiny błota.

Przyszła wiosna do ogródka,
patrzy pod opłotki:
– A wyjrzyjcie z ziemi prędzej
mlecze i stokrotki!

Będą teraz ciepłe noce,
będą ciepłe dzionki,
okrywajcie się kwiatami
grusze i jabłonki!

Chodzi wiosna po podwórku
i porządki czyni.
Będzie pięknie, bo z tej wiosny
dobra gospodyni.

Słonecznych Świąt Wszystkim życzę!!!!

„Srebrny deszczyk”

Wierszyk Ewy Szelburg-Zarembiny z pocztówkami Haliny Gutsche.

Srebrny deszczyk rosi, rosi
ciepluchno,
pozwól boso biegać Zosi
matuchno!

Złote słonko świeci, świeci
w deszczyku,
już nie kładą dzisiaj dzieci
bucików.

Młoda trawka miękka, miękka
pod nóżką.
Przyszła do nas dziś wiosenka
tą dróżką.

Dróżka w kwiatach i w rosach,
i w rosach.
Słońce z rosą masz, córuchno,
we włosach!

To ty jesteś moją wiosną,
dziecino,
tą najmilszą, najpiękniejszą,
matczyną!

„Gaik”

Wierszyk Krystyny Artyniewicz z pocztówkami Marii Orłowskiej-Gabryś.

Gaiczek zielony
z wiosenką rozkwita,
a wyjrzyjcie z chaty
pięknie go powitać.

A wyjrzyjcie z chaty
i starzy, i młodzi,
kiedy wam do wioski
wiosenkę przywodzi.

Gaiku, gaiku,
wiosny przewodniku,
a skądże to idziesz?
– Z doliny słowików.

– A co nam przynosisz?
– Wesołą piosenkę,
wierzbinowe kotki,
wiosenną sukienkę.

– Gaiku, gaiku,
przewodniku wiosny,
a niechże nam w polu
zboża pięknie rosną!

Gaiku, gaiku,
gałązko zielona,
niechże pięknie wzejdą
kwiatowe nasiona!

« Older entries