„Placek zgody i pogody”

Bajeczkę Joanny Papuzińskiej zilustrował Mateusz Gawryś.

… – Ech, niedzielo, niedzielo! – westchnęła Agnieszka.

Placek zgody i pogody_okładka– Gdyby tak można było otworzyć pierwsze lepsze okno, złapać pierwszy lepszy parasol z przedpokoju i pofrunąć na spotkanie z pierwszą lepszą chmurą? Rozsiąść się na niej wygodnie i miękko, zawołać dwóch albo trzech dobrych kolegów i wyruszyć w daleką żeglugę powietrzną!
A oni niech tu siedzą i złoszczą się.

Albo nie. Byłoby lepiej, gdyby nagle rozpękła się podłoga w pokoju…
żeby wystrzelił z niej pęd czarodziejskiego drzewa, które urosłoby,
raz-dwa-trzy do sufitu…

Żeby zaraz z tego drzewa zlazła najśmieszniejsza na świecie małpa,
z nosem jak wiszący ogórek, i pomrukując: „Jaki piękny świat”,
ustawiła dwa leżaki w kolorowe pasy, posadziła na nich mamę i tatę…

Tak rozmyślała sobie Agnieszka nie wiedząc, że tymczasem ze szpary
w narożniku podłogi wyskoczył niewielki, jasny stworek – Głowogonek…

Placek zgody i pogody_blog

Książeczkę wydała NK  w  1985 r.  Nakład – 375 tysięcy;  wydanie – I.

Poczytaj_mi_mamo

Reklamy

„Te wielkie klocki”

Autorem książeczki jest Mieczysław Siemieński.
Ilustrował Mateusz Gawryś.

Te wielkie klocki_okładka… Niektóre towary można po prostu wsypać do ładowni statku lub do wagonu kolejowego czy ciężarówki,
ale większość wymaga starannego opakowania chroniącego przed uszkodzeniem lub zniszczeniem
w podróży. Pakuje się więc je do worków, pudeł, beczek, skrzyń, a te dopiero na statki, samochody, do wagonów lub samolotów.

Ale przeładowywanie worków, pudeł i beczek bywa uciążliwe i pracochłonne. Wymyślono więc specjalne pojemniki, do których ładuje się beczki, pudła
czy worki, i już tylko te pojemniki przeładowuje się z ciężarówek na wagony kolejowe, a z wagonów na statki.

Te pojemniki to są właśnie – nazwane tak z angielska – KONTENERY.

Te wielkie klocki_blog
Książeczkę wydała  NK  w 1983 r.  Nakład – 40 tysięcy;  wydanie – I.

KSIĄŻECZKI Z MISIOWEJ PÓŁECZKI

„O maszyniście Felusiu…

który był mędrcem” napisał Arkadiusz Piekara, a ilustrował Mateusz Gawryś.

Książeczka wydana w 1961 roku przez Naszą Księgarnię w nakładzie 20 tysięcy egzemplarzy.

Wydanie III.

… niechże wolno mi będzie życzyć Wam, młodzi czytelnicy, by ta książka roznieciła w umysłach i sercach waszych zapał do najpiękniejszej na świecie nauki: fizyki.

Niestety, nigdy nie udało mi się… rozniecić zapału do fizyki :( Jednak tę książeczkę darzę sentymentem, ponieważ dostałam ją 9 maja 1962 od Rady Pedagogicznej przy Państwowym Domu Wczasów Dziecięcych”ŁAZIENKI” w Szklarskiej Porębie za dobrą naukę i pracę społeczną !