„Kiedy tramwaje idą spać…”

Wierszyki Ryszarda Marka Grońskiego zilustrowała Olga Siemaszko.

CO  TO  BĘDZIE  ZA  STO  LAT

Tramwaj odjedzie do lamusa,
przepadnie słuch o autobusach
w miastach przyszłości…

Kiedy tramwaje ią spać_okładkaNowe pojawią się pojazdy,
każdy mieć będzie prawo gwiazdy
w miastach przyszłości…

Jedynie gdzieś, w składnicy złomu,
gdzie kroki brzmią jak wystrzał głucho,
badając przeszłość ktoś natrafi
na staromodny, śmieszny gruchot.

Rdzą zżarty tramwaj czy trolejbus
uwagę naukowca przykuł…
Po wielu dniach rozwiązał rebus –
do czego służył ów wehikuł.

Napisał: wnosząc z licznych danych
ten arcydziwny, stary grat
służył przez wiele, wiele lat
do spóźnień zorganizowanych…

Kiedy tramwaje idą spać_blog
Książeczka pochodzi z  RSW „PRASA-KSIĄŻKA-RUCH”.
Nakład – 90 tysięcy;  wydanie – I  z  1973 r.

„Niezwykłe zdarzenie”

Autorem książeczki jest Ryszard Marek Groński.
Ilustrowała Krystyna Michałowska.

… TO zaczęło się od budki telefonicznej. Zamknął się
w niej mały CHŁOPIEC. Chwilę grzebał w kieszeni palta
( palto miał nie zapięte ). W końcu wygrzebał złotówkę. Wcisnął ja w otwór automatu, usłyszał sygnał, wykręcił numer kolegi i czekał na połączenie.

Ale połączenia nie uzyskał, bo nagle automat telefoniczny – ożył. No, może nie całkiem ożył,
lecz w każdym razie zachował się dziwacznie:
ze słuchawki jak z wazonu wysunęła się róża, rozkładając czerwone płatki…

Książeczkę wydała  NK  w 1978 r.  Nakład – 375 tysięcy;  wydanie – II.

„Tych kilka bajek, które znam”

Tych kilka bajek opowiedział Ryszard Marek Groński.
Ilustrował Andrzej Czeczot.

Dzień dobry, dniu!
Dzień dobry, dniu!
Toczy się słońce jak kula.
Otwiera dzień
Powieki snu,
Niosą się słowa pieśni na cześć króla.

Jak oko i łza,
Jak igła i nić,
Jak Morze Czerwone i sól –
Jak gniazdo i ptak,
Jak drzewo i liść,
Tak z tronem zrośnięty jest król!

Jak księżyc i noc,
Jak piątek i post,
Jak szafa z ubraniem i mól,
Jak bankrut i dług,
Jak rzeka i most –
Tak z tronem zrośnięty jest król!

W historii się spotyka
Tłum władców – z chmurą w brwiach.
Nie bójmy się Ludwika,
Bo jego siłą – strach.
Gdy bać się nie będziemy –
Ja, ona, ty i on,
Krzyk wyrwie się z ust niemych
I runie władcy tron…

Książeczkę wydała  NK  w 1982 r.  Wydanie – I;  nakład – 30 tysięcy.

„Wierszyki o literach”…

… napisał Ryszard Marek Groński.
Ilustrował Andrzej Dudziński.

P

Nasi lotnicy – pilnie strzegą
Obszaru nieba błękitnego.

Wśród innych zajęć bardzo wielu
Pilotów szkoli się i ćwiczy
W strzelaniu do ruchomych celów
(Wyjaśnię wam skrót tajemniczy).

Ruchomy cel – zwany „rękawem” –
Ma kształt litery P.
Pilot mieć musi wielką wprawę,
Gdy trafić w niego chce.

Jedynie doświadczony pilot
Serią przeszywa go na wylot.

Książeczkę wydała  NK  w 1985  r.  Nakład – 40 tysięcy;  wydanie – III.

„Gdyby zabrakło nam jesieni…”

Wierszyki Ryszarda Marka Grońskiego zilustrował Andrzej Krauze.

Krople rytmicznie tłuką w szyby.
Moknie Kraków i Nakło…
Pomyślcie: co by było, gdyby
Jesieni nam zabrakło?

Jesień to liści kruche światło,
Świecące przez mgłę białą…
Gdyby jesieni nam zabrakło,
Co by się z liśćmi stało?

Gdzie by podziały się kolory
Jak rozsypane szkiełka?
I wiatr jesienny, zawsze skory
Za oknem się rozełkał?

Gdyby zabrakło nam jesieni,
Nieba z czarnych chmur krepą,
Byliby srodze zawiedzeni
Poeci wszystkich epok…


Jesienią bowiem ( fakt to znany )
Poetom pisać chce się…
Sypią się wiersze jak kasztany
O tym, że idzie jesień!

Mówi się: „smutna” o jesieni.
Ma za złe grypy, mgły i deszcze…
Czas o jesieni pogląd zmienić –
Bez niej byłoby smutniej jeszcze!

Książeczkę wydała NK  w 1980 r. Nakład – 30 tysięcy; wydanie – I.

„Miasteczko nad morzem”…

… napisał Ryszard Marek Groński, a zilustrował Andrzej Dudziński.

… W sypialni zadzwonił telefon. Burmistrz myślał początkowo, że duży budzik cierpi na bezsenność. Wysunął rękę spod kołdry, chcąc wcisnąć czerwony guzik, gdy zorientował się: to telefon! Podniósł słuchawkę. Usłyszał zdenerwowany głos rybaka Antoniego Pakuły.
– Panie Burmistrzu, niech pana natychmiast przyjedzie na brzeg. Straszne nieszczęście!

Burmistrz jednym susem wyskoczył z łóżka. Ubrał się pośpiesznie. Nogawki spodni spiął spinaczami. Wskoczył na siodełko roweru. Pedałował zawzięcie, jakby brał udział w ulicznym wyścigu na czas. Zahamował dopiero przy wjeździe na plażę i zrozumiał co się stało…

Nawet najcichszy szmer nie mącił narastającej z każdą sekundą ciszy. Fale bezszelestnie wznosiły się i opadały. Biała piana bez jednego dźwięku podpływała do nóg zgromadzonych na brzegu rybaków. Nie ulegało wątpliwości:     MORZE PRZESTAŁO SZUMIEĆ !


Książeczkę wydała  NK  w 1978 r. Nakład – 40 tysięcy; wydanie – I.