„O rusałce Amalce i żabce Marynce”

Autorem książeczki jest Vaclav Ćtvrtek /1911 – 1976/.
Przełożyła Hanna Kostyrko. Ilustrowała Krystyna Michałowska.

O rusałce Amelce_okładkaPewnego razu rusałka Amalka jechała lasem na jeleniu Wietrzniku. Jeleń z rusałką na grzbiecie wyglądali jak najpiękniejszy obraz. Przebiegli tak razem dwie leśne polany. Na trzeciej polanie Wietrznik się potknął,
a Amalka o mało nie wpadła w jeżyny.

Nagle rozległ się kłótliwy głosik:
– Gdzie wy macie oczy? Zburzyliście mi chałupę!
Amalka rozejrzała się i zobaczyła leśnego ludzika – Tarninkę. Cały był kłujący jak pęd jeżyny.
– To już nie możecie znaleźć innej drogi? –
krzyczał i ze złością obchodził wkoło swą zburzoną chałupkę.

– Mnie złości coś więcej, niż zburzony domek! – wrzeszczał Tarninka…

O rusałce Amelce_blog
Książeczkę  wydała  NK  w  1980 r.  Nakład – 30 tysięcy;  wydanie – I.

Reklamy

„Hanka”

W tej książeczce – Vaclav Ctvrtek – opisał jedynie 16 przygód… zbójeckiej
rodzinki :)  Przełożyła Hanna Kostyrko. Ilustrował Radek Pilar.

… Pewnego dnia po śniadaniu Rumcajs powiedział:
Pójdę z Cypiskiem rozejrzeć się, dlaczego jeleń trzydziestak szóstak bił w nocy kopytkiem o skałę.
W poszukiwaniu jelenia doszli aż na drugi koniec lasu Rzaholec.
Hanka została w jaskini sama. Nastawiła kociołek na siedmiokrotną polewkę na obiad, ale zabrakło jej czosnku do przyprawienia. Wyprawiła się więc w ocienione miejsce, gdzie rósł czosnek niedźwiedzi.

Kiedy wróciła do jaskini, ktoś leżał na świeżo przesłanych gałązkach.
Kto to? – spytała Hanka
Ten ktoś na jodłowym posłaniu poruszył się i zaraz wszędzie rozniosła się woń francuskiego mydełka toaletowego. Potem krzyknął po francusku:
Sacrebleu! – Psia kość! – Co cię to obchodzi? Ja zawsze kładę się tam, gdzie chcę!  Był to książę pan z Jiczina…


Książeczkę wydała  NK  w 1982 r.  Nakład – 30 tysięcy;  wydanie – I.

„Cypisek”

34 przygody Cypiska i jego rodziców opisał Vaclav Ctvrtek.
Przełożyła Hanna Kostyrko. Ilustrował Radek Pilar.

Pewnego razu Hanka wyszła z jaskini i oznajmiła:
Rumcajsie, urodził nam się synek. Nazwiemy go Cypisek.
No, to najpierw muszę wystrzelić z pistoletu na wiwat! – krzyknął rozbójnik Rumcajs.
Nabił pistolet żołędzią i strzelił tak głośno, że huk doniósł się z Rzaholca aż do Jiczina.
A teraz obejrzę naszego synka!

Cypisek leżał w kolebce wydłubanej z sosnowego polana, a to dlatego, że drewno sosny jest bardziej miękkie niż dębu i tak nie uciska. Pod główką miał poduszeczkę z mchu, a przykryty był liściem łopucha.
– Wiesz co, Hanko, ja mu zrobię trzewiczki – powiedział Rumcajs.
Hanka go tylko wyśmiała.
– Przecież Cypisek postawi pierwszy kroczek najwcześniej za rok!
– Ten chłopak będzie chodził już od niedzieli za tydzień – odparł dumnie Rumcajs.
Pleć pleciugo, byle długo – machnęła ręką Hanka i odeszłą w głąb lasu, aby poprosić leśne pszczoły o woski do nacierania Cypiska po kąpieli.
Rumcajs zabrał się do szycia trzewiczków


Książeczkę wydała  NK  w 1981 r.  Nakład – 30 tysięcy;  wydanie – I.

„Rumcajs”

24 przygody sympatycznego szewca opisał Vaclav Ctvrtek /1911 – 1976/.
Przełożyła Hanna Kostyrko.  Ilustrował Radek Pilar.

– To się nazywa noga, co? – Powiedział Humpal do szewca Rumcajsa i z upodobaniem pokiwał palcem.
Już widziałem większe – rzekł Rumcajs. Powiedział to tylko dlatego, aby starosta przypadkiem nie pomyślał, że nie potrafi zrobić tak wielkiego trzewika. Starosta ścisnął pięści z wściekłości…

… – Już raz spotkałem w Hradcu większą nogę – przemawiał dalej Rumcajs. Rozpostarł czerwoną kurdybanową skórę i przygotował pasek papieru na przymiarkę.
– Hej, to ci była wielka noga! Ale i na waszą łapkę uszyję trzewiczek jak cacko!
Myślał sobie, jak korzystnie się starościcowi zaprezentował i zachwalił jako rzemieślnik nie do pozłoty.
Tylko starosta Humpal czerwieniał jak kurdybanowa skóra, to znów bielał jak papier. I tak na zmianę.
– Co wam jest, panie starosto? – powiada troskliwie Rumcajs.
Humpal, który akurat zaczął fioletowieć, wyskoczył z fotela, podarł drogocenną kurdybanową skórę na strzępy, które posypały się przez okno Ratusza na bruk.


A Rumcajs wyszedł przez drzwi. W progu zatrzymał się na chwileczkę i zdążył tylko zapytać?

– Za co to wszystko?
– Za obrazę majestatu starościńskiej nogi – powiada Humpal dostojnie i z naciskiem…

Książeczkę wydała  NK  w 1975 r.  Nakład – 30 tysięcy;  wydanie – I.

„O gajowym Chrobotku…

i jeleniu Wietrzniku„. 13 przygód tytułowych bohaterów… opisał
Vaclav Ctvrtek
/ 1911 – 1976 /. Ilustrował Jerzy Flisak /1930 – 2008 /.
Przełożyła Hanna Kostyrko.

Był las, zielony i piękny na wszystkie strony. Stała w nim gajówka, gdzie żył gajowy Chrobotek. Był to sprawiedliwy myśliwy. Chodził w zielonej kamizeli i w kapelusiku z cietrzewim piórkiem. W strzelbie miał czyste lufy i równo osadzoną muszkę. Zanim nacisnął cyngiel, trzy razy się rozmyślił.

Najpierw stawał na polanie u stóp góry, gdzie Józefka z chałupy sadziła drzewka. Wsadzała na przykład sosenkę, ubijała naokoło ziemię i mówiła:
Rośnij mi tu spokojnie, zielona i piękna.
A na to gajowy Chrobotek odpowiadał:
O to już się ja, Józefko, postaram.
Pięknie się uśmiechali i jeszcze raz oglądali za sobą.


Potem Chrobotek szedł dalej w las. Józefka poprawiała sobie kokardki na warkoczach i znów sadziła drzewka. Drugi postój Chrobotka był pod samą górą. Spotykał się tam z jeleniem Wietrznikiem…

Książeczkę wydała  NK  w 1986 r.  Nakład – 30 tysięcy;  wydanie – I.

„Jak smażyli powidła”

Był już późny wieczór. Żwirek i Muchomorek leżeli w łóżkach.
Dobranoc – powiedział Żwirek.
Nic z tego – westchnął Muchomorek. – Jak tylko zamknę oczy , zaraz mam ochotę na powidła z jagód.
To jutro je usmażymy – ziewnął Żwirek i usnął.
Doskonale – ziewnął Muchomorek i także zasnął.
Spali zaledwie chwilkę, bo nagle rozległ się cichutki płacz, podobny raczej do cieniutkiego, smutnego dzwonienia. Żwirek i Muchomorek usiedli na pierzynach. Za oknem stała mała gwiazdka. Cała była piękna i srebrzysta, tylko na lewym policzku miała czarną plamkę. Żwirek wyskoczył z łóżka, otworzył okno i pyta:
Co ci się stało?
Tam, w górze, przewróciło nam się wiadro pełne ciemności . I ja teraz tak wyglądam – pożaliła się gwiazdka.
Żwirek zamoczył palec i próbował zetrzeć plamkę.
Nie puszcza – srebrzystym głosikiem narzekała gwiazdka. – Bo to jest prawdziwa nocna ciemność…


Ostatnie tytuły:
– Jak pozdrowili myszkę –
– Jak stracili pamięć –
– Jak zabłądzili w grzybowym lesie –
– Jak musieli łuskać orzechy –
– Jak karczowali pieńki –
– Jak grali do tańca rusałce –
– Jak wieźli jajko na sankach –
– Jak piekli kasztany –
– Jak jedli kaszę –

„Jak zrobili huśtawkę”…

… to tytuł kolejnej ” Opowieści z mchu i paproci Żwirka i Muchomorka „:
Pewnego razu zamyślony Muchomorek chodził w kółko po izbie.
O czym myślisz? – spytał Żwirek.
Muchomorek zatrzymał się.
Myślę, że dobrze byłoby mieć huśtawkę.
Zaraz też wziął deskę, kawałek grubego sznurka i zrobili huśtawkę. Powiesili ją na gałęziach pomiędzy dwoma bukami.
Ja się będę huśtał pierwszy, bo jestem cięższy – rzekł Muchomorek.
Zobaczymy czy się nie zerwie.
Wdrapał się na huśtawkę. Najpierw bujał się powoli, potem coraz szybciej.
Teraz ja – powiada Żwirek.
Czekaj – krzyknął Muchomorek. – Teraz dopiero coś ci pokażę!
I wyśpiewując: hopajhop, hopsasa do lasa – tak rozbujał huśtawkę, że podlatywała aż ku najwyższym gałęziom…


– Jak rozpalili Ognipióra –
– Jak uciekli smokowi –
– Jak znaleźli skrzypce –
– Jak spotkali się z rakiem –
– Jak wystrzelili z armaty –
– Jak wieźli cztery kamienie –
– Jak szukali pięciu pieniążków –
– Jak uszyli olbrzymowi buty –

Cdn.

„Opowieści z mchu i paproci…

Żwirka i Muchomorka” napisał Vaclav Ctvrtek /1911 – 1976/, a zilustrował  – Zdenek Smetana.
Przełożyła Hanna Kostyrko.

Książeczka wydana – po raz pierwszy – przez NK
w 1978 r. Nakład – 30 tysięcy egzemplarzy.

O przygodach przesympatycznych skrzatów czytamy w 28 historyjkach, z których pierwsza nosi tytuł     „Jak Żwirek i Muchomorek mieli zegar z jedną wskazówką i rozpoczyna się tak:

Na leśnej polanie wśród korzeni drzewa stała chatka. W chatce była izba, a w tej izbie  spały dwa skrzaty. Ten, co był przykryty pierzyną w czerwono-białe prążki, nazywał się Żwirek. A na tego pod pierzyną w prążki niebiesko-białe mówiono Muchomorek. Można też powiedzieć inaczej: Żwirek był chudy, a Muchomorek raczej gruby. W izbie tykał zegar, który miał tylko jedną wskazówkę, a na tarczy zegarowej było dokoła napisane: wiosna – lato – jesień – zima…


Tytuły kolejnych opowieści:
– Jak rozbijali lód –
– Jak gotowali herbatkę z dzikiej róży –
– Jak zepsuli słoneczną basetlę –
– Jak posadzili nasionko –
– Jak czesali rusałkę –
– Jak zagrali bez basetli –
– Jak robili zegar z kukułką –
– Jak szyli spodnie –

Cdn.