„U lekarza”

Książeczkę Elżbiety Brzozy zilustrował Edward Lutczyn.

Okładka_blogLubimy pediatrę – lekarza, który leczy dzieci.
Spotyka się z nami w swoim białym gabinecie.
A gdy jesteśmy bardzo chorzy przychodzi do nas do domu.
Ma słuchawkę i dokładnie słucha,gdzie ukryła się choroba.
Zagląda do gardła i każe pokazać język.
Jest dzielny walczy z najgorszymi wirusami.
Na wszystko potrafi znaleźć lekarstwo i dobrą radę.

… Laryngolog zagląda do gardła i wie, kiedy jadłem lody.
Leczy uszy, żebym dobrze słyszał, co w trawie piszczy.
Ortopeda to lekarz, który wie co zrobić,
żebym zostawiał ładne ślady na piasku…

Bez nazwy 1zz
Książeczkę – w nakładzie 17 tysięcy – wydała w 1981 r.
Spółdzielnia Pracy Rękodzieła Artystycznego INTROGRAFIA.

„Stół”

Wierszyk Juliana Tuwima zilustrował Edward Lutczyn.

Wyrosło w lesie drzewo potężne,
Twarde, wysmukłe i niebosiężne.

Stół_okładkaRaz przyszli drwale, drzewo zrąbali,
Bardzo się przy tym naharowali.

Potem je konie na tartak wlokły,
Tak się zziajały, że całe zmokły.

Na tym tartaku warczące piły
Tak drzewo cięły, że się stępiły.

Kupił te szorstkie listwy i deski
Stolarz warszawski Adam Wiśniewski.

Adam Wiśniewski, nie lada majster,
Wziął piłę, młotek, hebel i klajster.

Mierzył, heblował, kleił, sposobił,
Zbijał, malował, wreszcie stół zrobił.

Stół_blog

Tyle to trzeba było mozołu
Dla sporządzenia jednego stołu.

Książeczkę – w nakładzie 17 tysięcy – wydała w 1982 r.
Spółdzielnia Pracy Rękodzieła Artystycznego INTROGRAFIA

„Lokomotywa”

Wierszyk Juliana Tuwima zilustrował Edward Lutczyn.

… Nagle – gwizd!
Nagle – świst!
Para – buch!
Koła – w ruch!
Najpierw – powoli – jak – żółw – ociężale,
Ruszyła – maszyna – po szynach – ospale,

Lokomotywa_okładkaSzarpnęła wagony i ciągnie z mozołem,
I kręci się, kręci się koło za kołem.
I biegu przyspiesza, i gna coraz prędzej,
I dudni, i stuka, łomoce i pędzi,
A dokąd? A dokąd? A dokąd? Na wprost!
Po torze, po torze, po torze, przez most,
Przez góry, przez tunel, przez pola, przez las
I spieszy się, spieszy, by zdążyć na czas,
Do taktu turkoce i puka, i stuka to:
Tak to to, tak to to , tak to to, tak to to,
Gładko tak, lekko tak toczy się w dal,
Jak gdyby to była piłeczka, nie stal,
Nie ciężka maszyna, zziajana, zdyszana,
Lecz fraszka, igraszka, zabawka blaszana.

Lokomotywa_blog

A skądże to, jakże to, czemu tak gna?
A co to to, co to to, kto to tak pcha,
Że pędzi, że wali, że bucha buch-buch?
To para gorąca wprawiła to w ruch,
To para, co z kotła rurami do tłoków,
A tłoki kołami ruszają z dwóch boków
I gnają, i pchają, i pociąg się toczy,
Bo para te tłoki wciąż tłoczy i tłoczy,
I koła turkocą, i puka, i stuka to:
Tak to to, tak to to, tak to to, tak to to!…

Książeczkę – w nakładzie 50 tysięcy – wydała w 1983 r.
Spółdzielnia Pracy Rękodzieła Artystycznego INTROGRAFIA

„Moja Babcia gra na trąbie”

Autorką książeczki jest Wanda Chotomska. Ilustrował Edward Lutczyn.

Moja Babcia gra na trąbie,
Dziadek wiolonczelę ma,
a na flecie w tym tercecie
wnuczek bardzo ładnie gra.

Moja babcia_okładkaGdy zagra trąba i wiolonczela,
jak również flet piccolo,
to, proszę, ludzi
słońce się budzi
i świat ma ładniejszy kolor.

Muzyka jest dobra na serce,
bo lat ci ubywa, gdy zagrasz,
i nie wiesz już, co to korzonki,
reumatyzm, skleroza, podagra.

Leciutki się robisz jak piórko,
jak ptaszek, jak motyl, jak wiatr
i śmiejesz się głośno,
i zima jest wiosną,
i znów masz piętnaście lat…

Moja babcia_blog
Książeczkę wydał  CZYTELNIK  w 1990 r.  Nakład – 40 tysięcy;  wydanie – I.

„Kto tak pięknie gra”

Autorem książeczki jest Jacek Krakowski. Ilustrował Edward Lutczyn.

Kto tak pieknie gra_okładkaNad miastem wieczór księżycowy,
gmach filharmonii już zamknięty,
a wtedy wszystkie instrumenty
rozpoczynają swe rozmowy
o tym, który z nich najmądrzejszy,
który piękniejszy, który ważniejszy,
który najgłośniej ze wszystkich gra,
i stąd powstała sprzeczka ta…

Kto tak pięknie gra_blog

Książeczka pochodzi z WYDAWNICTWA ŁÓDZKIEGO.
Nakład – 300 tysięcy;  wydanie I z 1986 r.

„Daktyle”

Autorką wierszyka jest Danuta Wawiłow. Ilustrował Edward Lutczyn.

… Gdzie się podziały moje daktyle?
Może je zjadły straszne goryle?
Z okropnym rykiem do domu wpadły,
moje daktyle bezczelnie zjadły!

Daktyle_okładkaA te goryle gdzie się podziały?
Czy je przepędził króliczek mały?
Przyleciał w żółtym aeroplanie,
sprawił gorylom potężne lanie!

A ten króliczek? Gdzie on się schował?
Może go w lesie spotkała krowa
i ślub z nim wzięła, a w zeszły piątek
sześć urodziła królokrowiątek?

A gdzie ta krowa? Kto mi odpowie?
Czy jest w Krakowie? Czy w Ozorkowie?
Ponoć niedawno widziały wilki,
jak kupowała do włosów szpilki…

Daktyle_blog

Książeczkę wydała  NK  w 1984 r.  Nakład – 375 tysięcy;  wydanie – II.

Poczytaj_mi_mamo

„Bajeczka na twoją modłę”

Autorem książeczki jest Raymond Queneau /1903 – 1976/.
Przełożył Jerzy Lisowaki. Ilustrował Edward Lutczyn.

Bajeczka na twoją modłę_okładka…Opopoj! zawołały otwierając oczy.
Opopoj, jaki straszny sen nam się przyśnił.
Zły to znak, powiedziało pierwsze.
Tak, na pewno, powiedziało drugie…

Nie martwcie się tak, powiedziało trzecie, które było
z nich najsprytniejsze, nie idzie o to by się wzruszać,
ale o to by rozumieć, innymi słowy zaraz wam go objaśnię.

Eee, opowiadasz, powiedziało pierwsze. Odkąd to ty umiesz objaśniać sny?
Tak, odkąd to? dodało drugie.
Odkąd? Zawołało trzecie. A bo ja wiem? Ale faktem jest, że umiem.
Zresztą zaraz zobaczycie!…

Bajeczka na twoją modłę_blog

Książeczka pochodzi z  KAW.  Nakład – 200 tysięcy;  wydanie – I.

„Co w rurach piszczy”

Autorami książeczki są Sławomir Grabowski i Marek Nejman.
Ilustrował Edward Lutczyn.

Co w rurach piszczy_okładkaTrzasnęły drzwi i w domu zapanowała cisza. Poszli sobie. Zostawili mnie samego. Bardzo dobrze. Może to kogoś zdziwi, ale lubię być sam. Nie cierpię tego wiecznego szurania butami, trzaskania garnkami,
a już najbardziej – rozwrzeszczanego radia.

Ale, ale… Zapomniałem się przedstawić.
Nazywam się Kuba, mam pięć lat i bardzo lubię chodzić na spacery.

O czym to ja mówiłem? Aha! Że poszli sobie i dobrze, że poszli. Teraz należy się czymś zająć. Ale czym?…

Co w rurach piszczy_blog

Książeczkę wydała  NK  w 1982 r.  Nakład 500 tysięcy;  wydanie – I.

Poczytaj_mi_mamo

„Dalsze burzliwe dzieje…

pirata Rabarbara” opisał oczywiście :) – Wojciech Witkowski. Książeczka wydana przez Czytelnika w 1986 r. Nakład – 80 tysięcy, wydanie – I.
Ilustrował Edward Lutczyn.

Po kilku dniach u brzegu zatoki odbyła się wzruszająca uroczystość pożegnania Rabarbara przez rodzinę. Wszyscy mieli łzy w oczach.
( Bo niby gdzie indziej mogli mieć? )

Najciężej przeżywał to jednak Krztynek – znowu zamiast płynąć z ojcem, ma chodzić do szkoły.
To jest los.

I nawet nie mógł się dowiedzieć, dokąd tata zamierza żeglować, bo tata sam jeszcze dobrze nie wiedział…


… No tak, ale co porabiał Rabarbar na szerokim, długim, głębokim i wysokim świecie? Jakie miał przygody? Kogo spotkał? Co widział?
O tym można by się dowiedzieć z kolejnego tomu jego burzliwych dziejów.
I kto wie, czy taki tom nie zostanie przypadkiem napisany…

„Burzliwe dzieje pirata Rabarbara”…

… to książeczka Wojciecha Witkowskiego, nagrodzona w konkursie
„Czytelnika”. Nakład – 40 tysięcy, wydanie – I z 1979 r.
Ilustrował – Edward Lutczyn.

… Kucharz ( ten z wielka łyżką i w białej czapce ) podszedł do Rabarbara i rzekł:
– Długo spałeś, Mięso, wszyscy strasznie wygłodnieli, a nie jest w naszym zwyczaju jeść śpiących. Potem się budzą i ziewają w brzuchach,      a to bardzo nieprzyjemnie i niezdrowo…

… – Smutno mi, że tak miłym ludożercom będę musiał sprawić zawód. Marne ze mnie mięso.
Chude i przesolone, bo przez dwa miesiące moczyło się w morzu.

Faktycznie, nieszczególnie wyglądasz – zgodził się kucharz.
Ale co na to można poradzić?

A można. Czekaliście tak długo, możecie jeszcze poczekać kilka dni. Odkarmicie mnie, odsolicie. I wtedy będzie mi miło, że będę smacznym obiadkiem, a nie jakąś chudą słoną żyłą…


I jeszcze jeden fragmencik :)
Któregoś dnia Rabarbar spacerował brzegiem morza i układał swój piracki hymn.
Ułożył już tyle:  „Bum-cyk, bum-cyk, rata-rata, nie ma to jak los pirata”,
z czego był bardzo dumny, ale nie miał pewności, co do dalszych słów:
czy ma być „kto na drodze mu raz stanie, z tego kasza na śniadanie”,
czy też „w słońcu błyszczy złoty nóż, w kufrze złoto żony już”

„Jaś i Małgosia” – W. i J.Grimm

Nie mamy łódeczki,
mostka ani promu,
pomóż nam, kaczusiu,
dostać się do domu.

Na grzbiet ci wsiądziemy
niby na konika,
a dostaniesz za to
kawałek piernika…

Tłumaczyła Irena Tuwim. Ilustrował Edward Lutczyn.


Książeczka pochodzi z serii Z krasnalem, wydanej przez KAW w 1980 r.
Wydanie I – nakład 300 tysięcy.