„Opowieść o arrasach”

Autorką książeczki jest Wanda Chotomska (1929 – 2017).
Ilustrował Jan Marcin Szancer (1902 – 1973).
Kolorowe fotografie arrasów – D.Sprudin.

… 1 września 1939 roku wybucha wojna. W dwa dni później, kiedy hitlerowskie wojska wdarły się w głąb kraju, a niemieckie bombowce niszczyły polskie wsie
i miasta, zdecydowano wywieźć arrasy z Wawelu, aby uchronić je od zagłady.

U C I E C Z K A /fragment/

Patrzą głowy wawelskie –
na ścianach pusto.
Kazał zabrać arrasy
z Wawelu kustosz.
Noc ramiona wyciąga,

Wisła sennie się toczy,
płynie galar wiślany
środkiem Wisły i nocy.

Na galarze arrasy
odpływają z Krakowa
i wiślanym galarem
płynie arka cedrowa.
Patrzy wierzba schylona
w wodę lśniącą jak lustro,
śpi załoga galaru
i zmęczony pan kustosz.

Wierzba się nachyla
drżąca, niespokojna.
– Uciekajcie prędzej!
Niebem leci wojna!
Zasłonię was cieniem,
gałęzią oplotę
przed bomba ognistą,
przed strasznym nalotem.

Uciekały arrasy
przed wojenną pożogą
wiślanymi falami,
borem – lasem i drogą.
Przez rumuńską granicę,
przez Bukareszt spokojny –
byle dalej od wroga,
od pożaru, od wojny.

Uciekały przez Francję,
przez Kornwalię i Londyn.
A za nimi szła wojna
poprzez morza i lądy.
Aż je dowiózł „Batory”
na ojczystym pokładzie
do spokojnej przystani
w cichej, smutnej Kanadzie.

Książeczkę wydał  RUCH  w 1968 r.  Nakład – 45 tysięcy;  wydanie – II.

Reklamy

Kolejne cztery bajeczki

… wierszem spisane przez Jana Brzechwę /1898 – 1966/
zilustrował Jan Marcin Szancer /1902 – 1973/.
Poniżej fragment „Dwóch kogutów”.

w_okladka…Szły koguty  ulicami
pobrzękując ostrogami,
Bardzo godnie, bardzo zgodnie,
W pas kłaniali się przechodnie,
Nawet burmistrz i starosta,
Nawet wszelka inna władza
Ze Złoczewa i z Sieradza.

A już jeśli o tym mowa,
Straż ogniowa z Lututowa,
Chociaż była pełna buty,
Drżała widząc dwa koguty,
Dwa koguty-kałakuty…

w_blog
Książeczkę wydał  CZYTELNIK  w 1988 r.  Nakład – 100 tysięcy;  wydanie – I.

Przygody pana Soczewki

… w 3 książeczkach Jana Brzechwy /1898 – 1966/
zilustrował Jan Marcin Szancer /1902 – 1973/.

Każdy, jak wiemy, nad czymś się trudzi
I jakiś zawód ma każdy z ludzi. 
Znamy ich tyle, że bierze strach aż: 
Jest więc lakiernik, górnik i blacharz, 
Lekarz, listonosz i maszynista, 
Zdun, no i strażak, rzecz oczywista, 
Lotnik, agronom, stolarz, mierniczy, 
Jest i buchalter, co ciągle liczy, 
Jest i ogrodnik, co sadzi drzewka, 
Krawiec i fryzjer. A pan Soczewka, 
Chociaż zawodem żadnym nie gardzi, 
Jednak swój własny kocha najbardziej. 
Pan Soczewka_blog
Jest on filmowym operatorem.
Spójrzcie na niego! Rano, wieczorem, 
O każdej porze z wielkim przejęciem 
Robi bez przerwy zdjęcie za zdjęciem, 
Kręci, filmuje, wszystko co da się; 
Te jego filmy po pewnym czasie 
Każdy z nas może obejrzeć w kinie. 
Ach, pan Soczewka z tych filmów słynie. 
To nie zabawki, to nie przelewki, 
Nikt nie prześcignie pana Soczewki…

„Pan Soczewka w puszczy” i „Pan Soczewka na dnie oceanu”
pochodzą z Wydawnictwa ALFA w łącznym nakładzie 300 tysięcy.
Są to IV wydania z 1986 r.
„Pan Soczewka na księżycu” pochodzi z  NK.
Nakład – 60 tysiuęcy;  wydanie II z 1962 r.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Cztery bajeczki

… wierszem spisane przez Jana Brzechwę /1898 – 1966/
zilustrował Jan Marcin Szancer /1902 – 1973/.
Poniżej fragment „Latającego pogrzebacza”.

… Prot miał siedem lat mniej więcej,
Siedem lat i pięć miesięcy,
A już chodził po sprawunki,
Umiał pisać, znał rachunki,
Lecz zrządzeniem dziwnym losu
Nie miał słuchu ani głosu,
I był jednym w Błękitniewie,
Który nie znał się na śpiewie.

Utwory_JB_okładkaOjciec tym ogromnie gryzł się,
Ale z palca nikt nie wyssie
Tego, co natura daje.
Prot miał inne obyczaje:
W swym pokoju na stoliku
Różnych kluczy miał bez liku,
Mnóstwo gwoździ zardzewiałych,
Śrubek dużych, średnich, małych,
Trochę blachy- mówiąc krótko,
Prota fach ślusarza nęcił.

Przy stoliku dłubał, kręcił,
Psuł, naprawiał, psuł na nowo,
A pan Prusz wciąż kiwał głową:
„To dopiero jest zgryzota!
Co wyrośnie z tego Prota?
Czego można się spodziewać
Po kimś, kto nie umie śpiewać?”…

Utwory_JB_blog

Książeczkę wydał  CZYTELNIK  w 1988 r.  Nakład – 100 tysięcy;  wydanie – I.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

„W pustyni i w puszczy” – wydanie z 1953 r.

Wiesz, Nel – mówił Staś Tarkowski do swojej przyjaciółki, małej Angielki – wczoraj przyszli „zabtie” (policjanci) i aresztowali żonę dozorcy Smaina i jej troje dzieci – tę Fatmę, która już kilka razy przychodziła do biura, do twojego ojca i do mego.

W pustyni i w puszczy_1953_OkładkaA mała, podobna do ślicznego obrazka Nel podniosła swe zielonkawe oczy na Stasia i zapytała na wpół ze zdziwieniem, a na wpół ze strachem:
– Wzięli ją do więzienia?
– Nie, ale nie pozwolili jej wyjechać do Sudanu i przyjechał urzędnik, który jej będzie pilnował, by ani krokiem nie wyruszyła z Port-Saidu.
– Dlaczego?

Staś, który kończył rok czternasty i który swą ośmioletnią towarzyszkę kochał bardzo, ale uważał za zupełne dziecko, rzekł z miną wielce zarozumiałą:
– Jak dojdziesz do mojego wieku, to będziesz wiedziała wszystko, co dzieje się
nie tylko wzdłuż kanału, od Port-Saidu do Suezu, ale i w całym Egipcie.

Czy ty nic nie słyszałaś o Mahdim?…

W pustyni i w puszczy_1953_blog

Powieść Henryka Sienkiewicza, z ilustracjami Jana Marcina Szancera,
wydał  PIW  w 1953 r. i jest to siódme wydanie – nakład 50 tysięcy.

„Wiosna” – Czesław Janczarski /1911 – 1971/

Bure chmury w dal płyną
nad doliną, niziną…
Już się niebo przeciera,
złote słonko lśni teraz.

Wiosna_blCoraz silniej przypieka;
pękły lody na rzekach,
wiatr od lasu przypłynął:
Zbudź się, zbudź ozimino!

Już się wiosna zaczyna.
Każdy dzień – to nowina.
Lecą gęsi, żurawie,
pełza żuczek po trawie.

Kwitną kwiaty na łąkach,
w białych pąkach jabłonka.
Ptak cię chwali piosenką,
witaj, wiosno, wiosenko!

Wiosna_blog

Pocztówki, z lat sześćdziesiątych, Jana Marcina Szancera /1902 – 1973/

„Miś zwany Paddington”

Autorem książeczki jest Michael Bond. Przełożył Kazimierz Piotrowski.
Ilustrował Jan Marcin Szancer.

Miś zwany_okładkaPaństwo Brown po raz pierwszy ujrzeli Paddingtona na peronie stacji kolejowej. I właśnie to sprawiło, że Paddington otrzymał takie niezwykłe, jak na misia, nazwisko, Paddington bowiem jest nazwą stacji kolejowej w Londynie.
Państwo Brown przyszli na stację po córkę Judytę, która miała przyjechać ze szkoły do domu na wakacje.
Był ciepły dzień letni, na dworcu zebrały się tłumy ludzi wyjeżdżających nad morze. Lokomotywy gwizdały, taksówki trąbiły, tragarze biegali pokrzykując jeden na drugiego i w ogóle był taki hałas, że pan Brown, który pierwszy ujrzał niedźwiadka, musiał kilka razy głośno powtórzyć żonie wiadomość o swym odkryciu, zanim zrozumiała, o co mu chodzi.
– Niedźwiedź na stacji? Na stacji? – spytała pani Brown spoglądając na męża ze zdumieniem. – Co ty opowiadasz, Henryku! To niemożliwe!…

Miś zwany_blog

Książeczkę wydała  NK w 1971 r.  Nakład – 20 tysięcy; wydanie – I.

M_05_blog
W  1988 r. przygody Misia Paddingtona wydała  KAW .
Tym razem autorką rysunków była Peggy Fortnum,
a okładki projektował Stanisław Rozwadowski.
Nakład – 3 x 60 tysięcy;  wydanie – II.

„Ptaki mówią po polsku”

Autorami 17… ptasich wierszyków są: Czesław Janczarski /1911 – 1971/
oraz Tadeusz Kubiak /1924 – 1979/.
Ilustrował Jan Marcin Szancer /1902 – 1973/, którego rocznica urodzin
przypada właśnie 12 listopada.

Ptaki mówią po polsku_okładkaW Łazienkach na stawie
W królewskiej Warszawie
Pływamy – śnieżyste łabędzie.
Od wiosny po jesień
Łabędzi śpiew niesie
I snuje się poprzez gałęzie.

Gdy w parku jest cisza,
kto jeszcze nie słyszał
Tych śpiewów – niech przyjdzie. Posłyszy.
W teatrze na wyspie
Te śpiewy srebrzyste
Co wieczór usłyszy wśród ciszy.

Gdy noc już w ogrodzie ,
Przychodził tu co dzień
Król Staś, by popatrzeć na róże.
A róże pachniały
I jaśmin w świt biały
Jak srebro w łabędzim lśnił piórze…

Ptaki mówią po polsku_blog

Książeczkę wydała  RSW „PRASA-KSIĄŻKA-RUCH”  w  1974 r.
Nakład – 55 tysięcy;  wydanie – II.

„Złota dzida Bolesława”

Podania, legendy i baśnie Ziemi Lubuskiej wybrał Janusz Koniusz.
Ilustrował Jan Marcin Szancer
/1902 – 1973/.

Poniżej, fragment legendy „O wojaku i diable”:

Złota dzida Bolesława_okładka– Dziś już dalej iść nie mogę, ustałem całkowicie.
Może pozwolicie mi się przespać chociaż w stajni.

– Stajnia też zajęta – powiedział chytry gospodarz –
jesteś przecież odważnym żołnierzem, więc możesz
spać w zamku, który stoi tam na wzgórzu. To niedaleko.

Żołnierz popatrzył chwilę i zabierał się już do zamku na nocleg, gdy karczmarza ruszyło sumienie, bo dodał prędko:
– Przestrzegam cię jednak, że niejeden śmiałek tam już poszedł, lecz żaden jeszcze nie wrócił. Zamek ten należał do niezwykle bogatego grafa, który złośliwie zapisał go diabłu, ten zaś między godziną dwunastą a świtem tak dokazuje, że nikt dłużej zostać tam nie może. Jeśli jednak uda ci się wytrzymać do rana, tedy będziesz mógł zamieszkać tam na zawsze, zamek będzie twoją własnością.
– Ano spróbuję – śmiało powiedział Gustaw.
Sprawdził, czy pistolety są dobrze naładowane, poprawił ogromne szablisko, jeszcze tylko poprosił karczmarza o dwie świece woskowe i dziarsko pomaszerował w stronę zamku…

Złota dzida Bolesława_blog

Książeczka pochodzi z  WYDAWNICTWA POZNAŃSKIEGO.
Nakład – 30 tysięcy;  wydanie – I.

Tort_06

Dziś zrobiłam duży kroczek
i wdepnęłam w siódmy roczek :)

„Podróże Guliwera”

Niezwykłe przygody Guliwera w krainie Liliputów i w krainie Olbrzymów
opisał Jonathan Swift /1667 – 1745 /.
Opracowała Cecylia Niewiadomska. Ilustrował Jan Marcin Szancer.

Podróże Guliwera_okładka… Przeszło godzinę wiosłowaliśmy wszyscy wytrwale i energicznie, szybko mijając podwodne rafy i mielizny, zwiastujące bliskość wyspy, lub stałego lądu. W duszach naszych świtać zaczęła nadzieja: ziemia tylko mogła być
dla nas zbawieniem.
Wtem olbrzymia, piętrząca się fala jak żywy potwór pędzi na nas z rykiem. Czy prześliźniemy się pod nią szczęśliwie? Z krzykiem rozpaczy witamy jej chłodny całun, czując,
iż nas pogrąża w bezdennej głębi…

Nie wiem zupełnie, co się stało z mymi towarzyszami: nie spotkałem żadnego z nich nigdy, przypuszczam więc, iż żaden ocalony nie został…

Podróże Guliwera_blog
Książeczkę wydała  NK  w  1985 r.  Nakład – 50 tysięcy;  wydanie – III.

„Dziadek do Orzechów”

… to baśń Ernesta Teodora Amadeusza Hoffmanna /1776 – 1822/.
Tłumaczył Józef Kramsztyka. Ilustrował Jan Marcin Szancer.

… Wielki zegar ścienny zaczął chrapać tymczasem coraz głośniej i głośniej,
ale jakoś nie udało mu się wybić godziny. Klara podniosła głowę i ujrzała, że wielka złocona sowa, która siedziała na zegarze, opuściła skrzydła w ten sposób, że zakrywały całą tarczę, i wysunęła naprzód swoją kocią głowę z zakrzywionym dziobem. A teraz wyraźnie rozległy się chrapliwe słowa:

Dzidek do Orzechów_okładkaZegar, zegar, zegar, zegary,
Mruczcie cichutko, nowy i stary,
Nowy i stary.
Król Myszy dobrze słyszy,
Co się dzieje wkoło,
Szurum – burum,
Zanućcie piosnkę wesołą!
Szurum – burum,
Zadzwoń, dzwonku, zadzwoń cicho,
Bo go wkrótce porwie licho!

I głuche, chrapliwe „bum, bum” zabrzmiało całe dwanaście razy.
Klarę ogarnął lęk i już chciała uciec przerażona, kiedy nagle spostrzegła,
że to wcale nie sowa, tylko ojciec chrzestny siedzi na zegarze, a poły żółtego fraka zwisają po obu stronach jak skrzydła.
Dziewczynka opanował przestrach i zawołała głośno i płaczliwie:

– Ojcze chrzestny, ojcze chrzestny!… Co ty tam robisz na górze?…

Dziadek do Orzechów_blog
Książeczkę wydała  NK  w  1978 r.  Nakład – 50 tysięcy;  wydanie – VII.

Klasyka Dziecięca

 Wydanie  KSIĄŻKI I WIEDZY   jest  TUTAJ.

„Konik Garbusek”

Autorem książeczki jest Piotr Jerszow / 1815 – 1869/.
Przełożył Igor Sikirycki. Ilustrował Jan Marcin Szancer .

Konik Garbusek_okładka… Konik w górę żwawo skoczył,
Pysk swój w kotłach trzech zamoczył,
Prysnął wodą w Wani stronę,
Po czym dał mu znak ogonem.
Wania spojrzał, brwi nachmurzył –
Buch! I w kotle się zanurzył.
W drugi, trzeci skacze śmiało;
Tłum oniemiał – cóż się stało?
Tak wypiękniał po kąpieli,
Że aż wszyscy zbaranieli.
A Waniusia wystrojony
Cud-dziewczynie słał ukłony
I jak książę z dumną miną
W stronę tłumu ręką skinął…

Konik Garbusek_blog
Książeczkę wydała  NK  w 1983 r.  Nakład – 30 tysięcy;  wydanie – VIII.

Klasyka Dziecięca
Wydanie  KSIĄŻKI I WIEDZY  jest  TUTAJ.

 

« Older entries