„Halabarda pana Błażeja”

Autorką książeczki jest Anna Lisowska-Niepokólczycka / 1930 – 1997 /.
Ilustrowała Stanisław Rozwadowski / 1923 – 1996 /.

… Ulicami kroczył tylko pana Błażej, halabardnik miejski,
i potrząsając halabardą pokrzykiwał grubym głosem:
– Idźcie spać, krakowianie! Gaście światła!
Strzeżcie się ognia! Idźcie spać, krakowianie!

… Kiejstut z Wilna, zwany przez kolegów Tutkiem, zerwał się gwałtownie ze swego miejsca i przeciągając z litewska wyrazy mówił z najprawdziwszym oburzeniem:
– A skąd ten halabardnik może wiedzieć, że nam już światło niepotrzebne, ha? Zgasić nam każe o nic nie pytawszy. U nas na Litwie takich zwyczajów nie ma.
Marcin podniósł oczy i odezwał się cicho:
– Lepiej byś świecę odsłonił, Tutek, i przestał przechwalać się tą twoją Litwą. Może tam i nie ma halabardnika Błażeja, ale szkół widno też nie ma, skoro tu,
do Krakowa, przyjechałeś się uczyć…

Książeczka pochodzi z KAW.  Nakład – 60 tysięcy;  wydanie I  z 1984 r.