„My górnicy”

Wierszyk Hanny Łochockiej zilustrował Antoni Boratyński.

Czarne nasze ubranie,
czarna ściana przed nami,
czarny węgiel w tej ścianie
skruszy świder, dynamit.

Czarne są korytarze,
chociaż światło w nich płonie
czarny pył pokrył twarze,
czarny pył pokrył dłonie…

Co rok, w czwartym dniu grudnia,
idą starsi i młodzi,
aby gwarnie i ludnie
Dzień Górnika obchodzić.

Strojny sztygar na przedzie,
strojna żona i córka.
Niech do tańca ich wiedzie
miła sercu Barbórka!…

Książeczka pochodzi z  KAW .  Nakład – 200 tysięcy;  wydanie I  z  1985 r.

Reklamy

„Przyleciały gile”

Wierszyk Hanny Łochockiej /1920 – 1995/ ilustrują pocztówki
Józefa Czerwińskiego
/1907 – 1978/ wydane w latach 60-tych.

C_okDo kulek jarzębiny
od chłodu zmarszczonych
przyleciały jak żarcik
z gardziołkiem czerwonym,
jak tańczący
swawolny maczek,
co po ciemnych gałęziach skacze
i wita zdziwione wrony.

Przyleciały z północnych krain,
by szarugę zamgloną umaić;
żeby tej ziemi,
która biało uśnie,
tu i tam rzucić
skrzydlaty uśmiech;
a na śniegu piórkiem ognistym
pisać do nas wesołe listy.

Przyleciały gile_blog

Mrocznej zimy naszej
nie boją się gile.
Ot, przyleciał ptaszek –
i tyle!

„Lany Poniedziałek” – Hanna Łochocka

Śmigus-dyngus, dyngus-śmigus,
nie kryjże się, nie wymiguj,
bo dziś każdy, stary, młody,
nie uniknie wiadra wody!

07_DPrysznic, prysznic koło studni,
już od rana pompa dudni.
Kto choć z okna nos wysunie,
wnet na niego strumień lunie!
Stach wystroił się w sukmanę,
całe plecy ma oblane.
Na sołtysa psotne dziewki
też chlupnęły pół konewki.

A Maryśka? Jeszcze sucha.
Wykręciła się dziewucha!
Sucha także i Dorota.
Zaczajmy się: chlust! – zza płota!

Dyngus_2015

Dyngus – śmigus, śmigus – dyngus,
śmiej się, córko, śmiej się, synku;
tak się śmieje wieki całe
Wielkanocny Poniedziałek.

Autorką pocztówek – z lat sześćdziesiątych – jest Maria Orłowska-Gabryś.

„Dziewczynka z tęczy”

Autorką książeczki jest Hanna Łochocka. Ilustrowała Hanna Krajnik.

Dziewczynka z tęczy_okładka... Zniknęła moja tęcza-mama,
jakże poradzę sobie sama?
Z tęczowym pędzlem i farbami
co będę robić między wami?

– Przydasz się i tutaj – zapewnia mama skowronkowa.
– Umiesz malować: dbaj
o to, żeby barwniej, weselej było dokoła.

… Jestem Tęczanka, z tęczy rodem.
Przyniosły mnie skowronki młode.
Rzucam wokoło garść kolorów,
maluję wszystko. Do wyboru!

Dziewczynka z tęczy_blog

Książeczkę wydała  NK  w 1985 r.  Nakład – 375 tysięcy;  wydanie – II.

Poczytaj_mi_mamo

„Legenda o tarczy i mieczu”

Autorką książeczki jest Hanna Łochocka / 1920 – 1995 /.
Ilustrowała Anna Stylo-Ginter.

Legenda o tarczy i mieczu_okładkaDawno to już było, dawno, temu, gdy w małej nadwiślańskiej wiosce prowadził Warsz (Warsem również zwany) i jego żona, Sawa, gościnną gospodę dla podróżnych, czy to pieszych, czy konnych.

Przyjaźnie też witali gospodarze flisaków, którzy Wisłą spławiali drewno albo zboże. Często retman, przewodnik flisów, płynący łódeczką na czele kilkunastu tratw, skręcał ku gospodzie Sawy i Warsza, by ciepłą strawą zziębnięte ciało pokrzepić. Ci, którzy nie pierwszy raz tędy płynęli, wypatrywali bystro, czy w wodzie nie dojrzą znanej im już  Syrenki…

Legenda o tarczy i mieczu_blog

Książeczkę wydała  NK  w 1989 r.  Nakład – 225 tysięcy;  wydanie – II.

Poczytaj_mi_mamo

„Pod parasolem”

Autorką 6 wierszyków jest Hanna Łochocka / 1920 – 1995 /.
Ilustrowała Leonia Janecka.

„GWIAZDKI  Z  NIEBA”

Pod parasolem_okładkaBiałe osy? Białe muchy? Czy białe komary?
Czy to lecą białe pszczoły? Białych bąków chmary?
A może to biała kasza lub owsiane płatki?
A może to z białej waty wycinane kwiatki?

Hej, gwiazdki, gwiazdeczki, jakby z koroneczki,
każda ma w ząbeczki wystrzyżony brzeg…
Nie muchy, nie kwiatki, nie owsiane płatki,
tylko, proszę państwa, śnieg!

Zakręca, kołuje, tańcuje, wiruje,
a coraz to skoczniej i lżej,
w podskokach opada i pada, a pada,
i sypie a sypie – że jej!

Pod parasolem_blog

Spadły śnieżki białym sznurem zmarźlakowi na kapturek
i na nosku mu siadają, przygadują, namawiają:
„Dalej, rusz się, biegaj z nami, ścigaj się ze śnieżynkami!
Bo jeżeli w tym kożuchu będziesz w śniegu stał bez ruchu,
to cię spotka niespodzianka: zmienisz się w bałwanka!”

Książeczkę wydał RUCH  w 1959 r.  Nakład – 60 tysięcy;  wydanie – I.

Mały malarz

„O panu Baltazarze…

… i zgubionej podkowie” – Hanna Łochocka / 1920 – 1995 /.
Ilustrowała Wiesława Studencka-Grosset.

… „Dostał mój bułanek
nowiutką podkowę.
Czas do domu, do zaścianka.
Bywaj, miasto, zdrowe!

Nieprędko powrócę
w uliczki twe kręte,
bobyś znowu moją kieskę
wyssało ze szczętem.

Pozostał w niej na dnie
pieniążek nieduży…
Będzie mi on przypominał
o mojej podróży.

Więc podkowę starą
i wbity w nią grosik
nad wrotami się zawiesi:
niech szczęście przynosi!”

Książeczkę wydała  NK  w 1984 r. Wydanie – I;  nakład – 30 tysięcy.

„Chrząszcz w trzcinie”

Jeśli choć niektórzy mali Czytelnicy zachęceni zostaną do ładnej,
czystej wymowy – książka ta spełni swoje zadanie

w słowie wstępnym
napisała autorka: Hanna Łochocka /1920 – 1995/.

– Chrząszcz brzmi w trzcinie, wiadomo.
Lecz o której godzinie
– mówił trznadel trznadlątkom –
chrząszcz zaczyna brzmieć w trzcinie?

Czy o trzeciej? O szóstej?
Czy czternaście przed czwartą?
Wierzcie moje trznadelki,
że przekonać się warto.

Rzeka Biebrza tam płynie,
koło rzeki są trzciny.
Trzeba sprawdzić, ustalić
Chrząszczykowe godziny…

Każdy z 29 wierszyków zilustrowała Elżbieta Gaudasńska.


Książeczkę wydała Nasza Księgarnia w 1989 r. Nakład – 50 tys. Wydanie – II.

„O zziębniętym Elemelku…

pustym brzuszku i rondelku”

... Słyszą dzieci z pierwszej klasy jakieś stuki i hałasy.
To pod oknem ktoś się szasta. A kto? Wróbel – no i basta!
– Ktoś ty, ptaszku?
– Elemelek.
– Czego chciałeś?
– Ej, niewiele. Mam okropnie pusto w brzuszku. Może macie z pięć okruszków?
Może jakąś skórkę chleba? Mnie tam wiele nie potrzeba…

Mam apetyt dobry, ale – nie grymaszę wcale, wcale.


– Elemelku, chodźże do nas! Sprawa jest już załatwiona! Chleb dziś mamy na śniadanie, więc okruszki wnet dostaniesz. A któż się tam jeszcze kręci?
– To mój kuzyn Wiercipięcik. Nie dojada od niedzieli, więc się muszę z nim podzielić.
– A ten, co tak skacze w górę?
– To mój wujek Stroszypiórek. Bardzo miły, daję słowo. Zjadłby pewnie to i  owo…
– A tam dalej?
– To mój stryjek. Skrzydełkami z głodu bije, bo z jedzeniem u nich krucho….

Zacytowany fragment pochodzi z książeczki „O wróbelku Elemelku”
– Hanny Łochockiej
i można powiedzieć, że jest… bardzo na czasie.
Ilustracja Zdzisława Witwickiego.

„Psoty i kłopoty…

wróbelka Elemelka” – to już ostatnia część przygód małego wróbelka, które w 1972 r. opisała Hanna Łochocka, a zilustrował – Zdzisław Witwicki.

Spis treści:
– Jak wróbelek Elemelek zamieszania zrobił wiele
– Elemelek z wrogiem toczy boje srogie
– Elemelek i precelek
– Jak wróbelek, niebożę, siadł na wentylatorze
– O kwoczce w koszyku i smoczym języku
– Jak to nikt przy egzaminie byle czym się nie wywinie
– Elemelek w naszyjniku: trochę strachu, dużo krzyku
– Jak nieduży tranzystorek Elemelka ostrzegł w porę
– Elemelek mąkę miele
– Czy łatwo być bramkarzem, to zaraz się okaże
– Jak wróbelek, niezbyt długo, może czasem być papugą
– Ptaszek, z torby wypuszczony, śle życzenia w różne strony


… Elemelek wokół krąży, bo dowiedział się od wrony o zabawie zamierzonej.
Więc pytają leśne ptaki:
Elemelku, a ty jaki strój przywdziejesz?
Maskarada! Jakiś kostium mieć wypada!

Spojrzał wróbel: mały, świeży muchomorek blisko leży. Ktoś mu czapkę strącił z nóżki, spadła czapka koło dróżki. I jakby na zamówienie pod czapeczką jest wgłębienie w sam raz dla wróblowej głowy. A wierzch piękny, kolorowy i twarzowy, w modny wzorek…
Mam strój! Będę muchomorem!
Pysznie! Pomysł doskonały!
– tak zwierzęta zawołały…

Książeczka pochodzi z Wydawnictwa Poznańskiego. Nakład – 300 tysięcy.
Wydanie – IV z 1988 r.

„Wróbelek Elemelek…

… i jego przyjaciele” – ksiażeczkę Hanny Łochockiej, wydała NK w 1962 r.
Nakład – 30 tysięcy. Wydanie – I. Ilustrował – Zdzisław Witwicki.

Spis treści:
– Jak w kostiumie Elemelka zmiana zaszła wielka

– Jak choruje Elemelek, jak go leczą przyjaciele
– Jak czerwony parasolik smokiem został mimo woli
– Telemelefonik
– Jak rozmawiał Elemelek z dziwnym kurkiem na kościele
– O czereśniach, o straszku i o pewnym Łukaszku
– Elemelek w nocnej porze podróżuje aż nad morze
– Jak to mały Elemelek w wielkim morzu brał kapiele
– Elemele-stop!

… Jaki to tam numer będzie? 4 listki – 2 żołędzie.
– Halo! Bzyk… Czy to… bzyk… sroka?
– Kwoka? Bzzz… Ja jestem kwoka?
– Ach, nie… zzyg… Proszę… zzyg… słuchać!
– To pan głuchy! Ja nie głucha! Kto to mówi?
– … bzz… bzz…melek.
– Bzybzymelek? To za wiele! Ktoś się ze mnie zakpić stara. Proszę się wyłączyć zaraz!

I już sroczka, kuma miła, swą słuchawkę odłożyła…
Elemelek się rozżalił i zadzwonił do centrali:
– Co ja… zzy bzzy… zrobię teraz?
– Przysyłamy wnet montera.


Monter, wielki pająk-krzyżak, rzeczywiście już się zbliża. Sprawdził przewód i słuchawkę, potem wszedł w soczystą trawkę, w której , skryty do połowy, rośnie dzwonek fijołkowy.
Poruszyła się łodyga, zawarczało coś jak fryga, po czym z kwiatka się powoli bąk kosmaty wygramolił, kwietnym sokiem objedzony…
Ot – aparat naprawiony!…

„O wróbelku Elemelku”…

… to pierwsza część przygód skrzydlatego bohatera, które  – w 1955 r. – opisała Hanna Łochocka / 1920 – 1995 /.

Oto tytuły poszczególnych przygód:

– Jak wróbelek Elemelek w szkole uczył się literek
– Jak wróbelek Elemelek leśną dróżką szedł w niedzielę
– Jak wróbelek Elemelek był proszony na wesele
– Jak wróbelek na wycieczkę z myszką wybrał się
nad rzeczkę

– O wróbelku Elemelku, o ziemniaku i bąbelku
– Kamizelka Elemelka
– O wróbelku Elemelku i o jego pantofelku
– O zziębniętym Elemelku, pustym brzuszku i rondelku

Książeczka pochodzi z Kolekcji Jubileuszowej, wydanej przez NK w 1989 r.
Nakład – 150 tysięcy, wydanie – III. Ilustrował – Zdzisław Witwicki.

… A tymczasem bocian stary wsunął na dziób okulary,
spojrzał bystro i na listku zapisuje sobie wszystko:
– Imię pana?
– Elemelek.
– Jaki zawód?
– No… wróbelek.
– Imię ojca?
– Świszczypałek.
– Imię dziadka?
– … Zapomniałem…
– Gdzie pan mieszka?
– Tam na lewo, trzecia dróżka, czwarte    drzewo.
– A gdzie pan jest urodzony?
– W porzuconym gnieździe wrony.
– Niech wróbelek więc pamięta, że w powszedni dzień czy  w święta muszą wszyscy, nawet ptaki, na drogowe zważać znaki. Każdy napis, sygnał każdy jest potrzebny, a więc ważny, i nie można jak ta gapa po ulicy sobie człapać. Ten bukowy listek czarny to dla pana mandat karny. Leśna kara dziś wyniesie…
–  Oj, czy dużo?
– … groszy dziesięć…

W tej książeczce znajduje się również II część przygód Elemelka, zatytułowana: „Wróbelek Elemelek i jego przyjaciele”, o której postaram się napisać jutro, jeśli mój… najlepszy w świecie skaner, aczkolwiek nie najmłodszy :), wypocznie przez noc i zacznie normalnie działać :)