5 baśniowych książeczek

… wydało WYDAWNICTWO POZNAŃSKIE w latach 1984 – 1986.
Łączny nakład – 600 tysięcy. Ilustrował JAN MARCIN SZANCER /1902 – 1973/.

Z 56 opowieści wybrałam tę „O chciwym dziedzicu” /fragmenty/

… Dwór leżał nad głębokim stawem, o którym podanie głosiło, iż jest
w nim zatopiony skarb wielki. Dziedzic wolsztyński powiedział sobie:

– Ten skarb musi być mój!…

Wreszcie na środku jeziora odkopano tak wielgachny
głaz, że się we wrota dworskie by nie zmieścił. Gdy
go oczyszczono ze szlamu, ukazał się na wierzchu
napis kuty w kamieniu:

„Jeśli masz Boga w sercu – obróć mnie!”
Pan z triumfem spojrzał na zebranych gości i robotników:
– Wreszcie będziemy mieli skarb!
Założono łańcuchy pod głaz, zaprzęgnięto dziesięć par
koni i głaz przewrócono. Skarbu jednak nie było, tylko
drugi napis na odwrotnej stronie kamienia:

„Dziękuję ci, żeś mnie odwrócił, sto lat tu spoczywam i boki sobie mocno odleżałem.”
Gdy to dziedzic odczytał, jeden wielki śmiech rozległ się dokoła, a poniektórzy
z chłopów od serdecznego rechotu aż padli na ziemię i tarzali się w błocie.

Zawstydzony pan polecił rządcy opłacić robotników, a sam wsiadł do powozu
i umknął do miasta. I do Wolsztyna już nie wrócił, a grunta dworskie rozprzedano pomiędzy chłopów…

Reklamy

„Co dzieci widziały w drodze”

W Dniu Dziecka – fragment wierszyka Marii Konopnickiej /1842 – 1910/.

Jadą, jadą dzieci drogą,
Siostrzyczka i brat,
I nadziwić się nie mogą,
Jaki piękny świat!

Tu się kryje biała chata
Pod słomiany dach,
Przy niej wierzba rosochata,
A w konopiach… strach.

Od łąk mokrych bocian leci,
Żabkę w dziobie ma…
– Bociuś! Bociuś! – krzyczą dzieci,
A on: – Kla!… kla!… kla!…

Tam zagania owce siwe
Brysio, kundys zły…
Konik wstrząsa bujną grzywę
I do stajni rży…

Idą żeńcy, niosą kosy,
Fujareczka gra,
A pastuszek mały, bosy,
Chudą krówkę gna.

Młyn na rzece huczy z dala,
Białe ciągną mgły,
A tam z kuźni, od kowala,
Lecą złote skry…

Autorką cyklu  MŁODA WIEŚ POLSKA  /z lat trzydziestych XX wieku/
jest  ZOFIA  STRYJEŃSKA  /1891 – 1976/

„Cudowny chleb”

Podania, baśnie i opowiadania cieszyńskie zebrał Józef Ondrusz /1918 – 1996/.
Ilustrował Włodzimierz Morawski.

Piękny jest Śląsk Cieszyński.
Tu wystrzelają w niebo dymiące kominy kopalń i hut,
tam znowu smutne kolumny jodeł i świerków dostojnie kołyszą się na wietrze i dumnie spoglądają ze stromych zboczy beskidzkich na cały ten umiłowany kraj,
od Mostów jabłonkowskich aż gdzieś po Bogumin.

Żyje tu lud dobry i pracowity, sercem całym przywiązany do tej ziemi obfitującej w czarne diamenty, skąpo jednak rodzącej smaczny i pachnący chleb.

Za to kwiaty kwitną tutaj wszędzie. Pełno ich na łąkach i miedzach, na ugorach
i przydrożach, na czarnych hałdach i kamienistych groniach beskidzkich.

Do tych kwiatów podobne są starodawne opowieści ludowe, których spotykamy tutaj nieprzebrane bogactwo. Mieszkają one w prostych ludzkich sercach. Stamtąd je pozbierałem i skromną wiązankę oddaję Tobie, Drogi Czytelniku. Kochaj je tak mocno, jak ten prosty lud śląski, który je stworzył i w sercach
swych przechował.

                                                                                            – Józef Ondrusz –

Książeczkę wydała LUDOWA SPÓŁDZIELNIA WYDAWNICZA w 1984 r.
Nakład – 30 tysięcy;  wydanie – I .

„Bambi”

Autorem książeczki jest Feliks Salten /1869 – 1945/.
Przekład – Marceli Tarnowski.
Ilustrował Mirosław Pokora /1933 – 2006/.

… Falina biegła zataczając łuki, zawracała nagle i umykała mu ciągle.

– Zatrzymaj się! – dyszał Bambi – zatrzymajże się… muszę cię o coś zapytać! Falina stanęła nagle.
– O co mnie musisz zapytać – zawołała z zaciekawieniem.
Bambi milczał.
– Ach, jeżeli mnie tylko nabujałeś… powiedziała Falina
i chciała się odwrócić.

– Nie! – Bambi mówił szybko: Stójże w miejscu… chcę
… chcę cię zapytać… czy ty mnie kochasz, Falino?

Falina spojrzała na niego ze znacznie większym jeszcze zaciekawieniem niż przedtem i trochę wyczekująco:
– Nie wiem…
– Jakże! – nalegał Bambi. – Musisz przecież wiedzieć! Ja także wiem, czuję zupełnie wyraźnie, że cię kocham. Kocham cię szalenie, Falino. Więc powiedz
mi teraz, czy mnie kochasz…

– Możliwe, że cię kocham – odpowiedziała Falina niezdecydowanie..
– I pozostaniesz przy mnie? – nalegał Bambi…

Książeczka pochodzi z wydawnictwa  ALFA.
Nakład – 100 tysięcy. Wydanie I z 1987 r.

Książeczki Janusza Przymanowskiego

Pięć wojennych opowiadań zilustrowała Danuta Przymanowska.

Poniżej, początkowe fragmenty książeczki zatytułowanej „Kanonier Wojciech”.

Daty urodzenia wielu sławnych żołnierzy i nazwy miejscowości, w których przyszli na świat, zgubiły się w dawnych wiekach. Określamy je tylko w przybliżeniu, nawet gdy chodzi o osoby tak znane jak Zawisza Czarny z Grabowa, Jan Chryzostom Pasek z Gosławic, czy sam hetman polny Korwin Gosiewski.

Podobnie musimy postąpić i w przypadku kanoniera Wojtka
z 22. kompanii zaopatrywania artylerii 2. Korpusu Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, honorowego i dożywotniego członka Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Szkockiej w granicznym hrabstwie Berwick.  Żył co prawda w naszych czasach, lecz metryki nie posiadał, ponieważ był niedźwiedziem.

… Parę dni podróżował jako pasażer na gapę, ukrywany
przed szarżą pod brezentem, lecz przecież łatwiej byłoby zakonspirować Ali Babę i czterdziestu rozbójników niż niedźwiadka, który bardzo szybko zrozumiał, że ze strony żołnierzy nic złego mu nie grozi, a nawet doszedł do wniosku, iż wszyscy oni głównie po to istnieją, aby go karmić, tarmosić pieszczotliwie za kudły i bawić.

… Mimo surowego zakazu trzymania zwierząt w oddziałach, nikt nawet nie obruszył się na misia – któż śmiałby skrzywdzić i pozbawić opieki sierotę?
Dano mu Wojciech na imię, wpisano do ewidencji i uznano za swego. Razem ze wszystkimi innymi żołnierzami Korpusu przejechał z cesarstwa Iranu, przez królestwo Iraku i Transjordanię do Palestyny, będącej wówczas kolonią Wielkiej Brytanii, zasobną i spokojną, odległą od najbliższego frontu w Egipcie o dobre siedemset kilometrów…

Książeczki pochodzą z  WYDAWNICTWA  MON-u.
Są to wydania z 1977 i 1984 r. w łącznym nakładzie 950 tysięcy.

„Bajki” – Jean de La Fontaine

15 wierszy zilustrowała Ha-Ga / 1915 – 1975 /.

ZAJĄC  I  ŻABA  /tł. Adam Mickiewicz/

Szarak, co nieraz bywał w kłopotach i trwogach,
Nie tracąc serca, póki czuł się rączy,
Teraz podupadł na nogach,
Poczuł, że się źle z nim skończy.
Więc jęknął z głębi serca: „Ach, nie masz pod słońcem
Lichszego powołania, jak zostać zającem!

Co mię w dzień pies, lis, konik, kania,
I wrona, nawet i ona, jak chce to gania.
A w noc, gdy drzemię, oko się nie zmruża,
Bo lada komar bzyknie przez siatki pajęcze,
Wnet drży me serce zajęcze,
Tchórząc tchórzliwiej od tchórza.

Zbrzydło mi życie, co jest wiecznym niepokojem,
Postanowiłem dziś je skończyć samobojem.
Żegnaj więc, miedzo, lat mych wiośnianych kolebko!
Wy, kochanki młodości, kapusto i rzepko,
Pożegnalnymi łzami dozwólcie się skropić!
Oznajmuję wszem wobec, że idę się topić!”

Tak z płaczem gdy do stawu zwraca skoki słabe,
Po drodze stąpił na żabę.
Ta mu, jak raca, drgnąwszy spod nóg szusła
I z góry na łeb w staw plusła.

A zając rzekł do siebie: „Niech nikt nie narzeka,
Że jest tchórzem, bo cały świat na tchórzu stoi;
Każdy ma swoją żabę, co przed nim ucieka,
I swojego zająca, którego się boi.”

Książeczkę wydała  NK  w  1959 r.  Nakład – 30 tysięcy;  wydanie – I.

„Dar Królowej Róż”

Baśnie i legendy Warmii i Mazur zebrała Irena Kwintowa.
Ilustrowała Maria Szymańska.

Poniżej – pieśń z baśni „O synku Jasinku i złotym ziarenku”.

Ziemio moja, piękna ziemio,
w ciszy twojej sosny drzemią,
pachną żywicą lasy
i kwitnie wrzos.

Korale jarzębiny,
wierzby nad brzegiem Łyny
szemrzą i kąpią w wodzie
zielony włos.

Ziemio moja, ziemio miła,
w jeziora-ś się ustroiła.
Uderza srebrną płetwą
spłoszony leszcz.

Gdy łódź po fali płynie,
wiatr gra cichutko w trzcinie,
a poprzez tafle jezior
przebiega dreszcz.

Poprzez mchów, traw kobierce,
tętni tej ziemi serce,
Mazur i Warmii mojej jedynej czar.

Książeczkę wydało POJEZIERZE.  Nakład – 22 tysiące.  Wydanie II  z  1973 r.

„Przygody Sałamury”

Autorem książeczki jest Arczył Sułakauri. Ilustrowała Katarzyna Gintowt.

… Po obfitym i smacznym obiedzie, a Klucha lubił sobie podjeść, królewicz
usnął snem sprawiedliwego. Było południe, lecz jemu przyśniła się noc. Zawinił
tu bajarz.  Dobremu staruszkowi znudziło się wciąż prawić o przepysznych
tortach i soczystych szaszłykach. Opowiedział następcy tronu o pięknej Bai.

Baja, władczyni świetlików, biegała po lesie od wieczornej do porannej zorzy. Wokół niej migotały jak gwiazdki malutkie robaczki świętojańskie, oświetlając królewnie drogę. Niektóre utrudzone lotem drzemały
w jej włosach, co sprawiało, że jej czarne sploty wyglądały jak osypane perłami.

Książę nigdy w życiu nie miał takiego snu. Odtąd nie mógł zapomnieć Bai w szatce z żółtych płatków jaskrów. Przestał jeść i pić, nie spał. Biedak nikł w oczach.
Rozsierdzony król wygnał kuchmistrza i bajarza. Ale Klucha nie przestał domagać się płaczliwie:
– Sprowadźcie mi dziewczynkę z królestwa świetlików, chcę się z nią bawić!
Nadworni mędrcy na próżno łamali sobie głowy, próbując dociec, co to za kraina
i gdzie się znajduje…


Książeczka pochodzi z KAW.  Nakład – 100 tysięcy;  wydanie I z 1987 r.

„Urodziny motyla”

Wierszyk Jerzego Ficowskiego z pocztówkami Ha-Gi.

W całym mieście mży marzec,
co dzień – pluchy, słoty…
Wtem do pokoju Janka
wpadł przez lufcik motyl.
Motyl w marcu?! Tak, właśnie,
przyleciał przed chwilą.
Widać, biedak z poczwarki
zbyt wcześnie się wylągł.

Pewno głodny, zziębnięty…
Janek go nakarmi.
Właśnie zbiega po schodach,
wpada do kwiaciarni,
kupi mu jeden kwiatek
i za małą chwilę
wonny sok będzie spijać
zgłodniały motylek.

Pan ogrodnik kwiat podał,
no i spytał pan ten:
– A któż to dziś, mój chłopcze,
jest solenizantem?
Może twoja siostrzyczka?
Albo może mama?


Na to Janek zdyszany:
– O, nie, proszę pana,
nie mama i nie siostra,
to ktoś całkiem inny.
To ślicznego motyla
są dziś urodziny.

1 kwietnia – 9 urodziny obchodzi :) – blog „To dla pamięci” !

Dla przypomnienia – pierwszy wpis z 1 kwietnia 2009 r. : 
https://jarmila09.wordpress.com/2009/04/01/blogowanie-czas-zaczac/

Natomiast „Urodziny motyla” są… 1313 wpisem – w co trudno uwierzyć :)
A ponad półtora miliona blogowych odwiedzin – to przeogromna radość!!!!

 WIELKIE  DZIĘKI!!!!

„Przyszła wiosna”

Wierszyk Hanny Ożogowskiej z pocztówkami Jerzego Gorazdowskiego.

Przyszła wiosna na podwórko,
zagląda do sieni:
– Ejże, grabie i łopaty,
do roboty w ziemi!

Jak się mamy, pani miotło,
czeka cię robota,
niech nie będzie na podwórku
odrobiny błota.

Przyszła wiosna do ogródka,
patrzy pod opłotki:
– A wyjrzyjcie z ziemi prędzej
mlecze i stokrotki!

Będą teraz ciepłe noce,
będą ciepłe dzionki,
okrywajcie się kwiatami
grusze i jabłonki!

Chodzi wiosna po podwórku
i porządki czyni.
Będzie pięknie, bo z tej wiosny
dobra gospodyni.

Słonecznych Świąt Wszystkim życzę!!!!

„Srebrny deszczyk”

Wierszyk Ewy Szelburg-Zarembiny z pocztówkami Haliny Gutsche.

Srebrny deszczyk rosi, rosi
ciepluchno,
pozwól boso biegać Zosi
matuchno!

Złote słonko świeci, świeci
w deszczyku,
już nie kładą dzisiaj dzieci
bucików.

Młoda trawka miękka, miękka
pod nóżką.
Przyszła do nas dziś wiosenka
tą dróżką.

Dróżka w kwiatach i w rosach,
i w rosach.
Słońce z rosą masz, córuchno,
we włosach!

To ty jesteś moją wiosną,
dziecino,
tą najmilszą, najpiękniejszą,
matczyną!

„Gaik”

Wierszyk Krystyny Artyniewicz z pocztówkami Marii Orłowskiej-Gabryś.

Gaiczek zielony
z wiosenką rozkwita,
a wyjrzyjcie z chaty
pięknie go powitać.

A wyjrzyjcie z chaty
i starzy, i młodzi,
kiedy wam do wioski
wiosenkę przywodzi.

Gaiku, gaiku,
wiosny przewodniku,
a skądże to idziesz?
– Z doliny słowików.

– A co nam przynosisz?
– Wesołą piosenkę,
wierzbinowe kotki,
wiosenną sukienkę.

– Gaiku, gaiku,
przewodniku wiosny,
a niechże nam w polu
zboża pięknie rosną!

Gaiku, gaiku,
gałązko zielona,
niechże pięknie wzejdą
kwiatowe nasiona!

« Older entries