„Czarodziejski młyn”

Autorami książeczki są: Alina i Jerzy Afanasjew.
Ilustrowała Teresa Wilbik.

Drrrrach! Drrrrach!
Czarny młynie,
Jesteś jednym z nas,
Jesteś jednym z nas!
Nazywałeś się Młyn Młynarski
I czarodziej cię porwał.
Zły czarodziej i złodziej.
Porwał i uciekł
Za góry, za lasy…
Oto znów wróciłeś,
Wróciłeś do swych braci
Starych, skrzeczących Młynów.
Drrrrach! Drrrrach!
I jesteś z nami, i jesteś.
Wiwat, wiwat, wiwat!
Za to, że cię uwolnili
Filip i Dorotka,
Służ im całe życie!…


Książeczkę wydał RUCH  w 1970 r.  Nakład – 20 tysięcy;  wydanie – I.

„Niech żyje słoń”

Baśniowe krainy opisał Jerzy Afanasjew. Ilustrował Zbigniew Jujka.

W pewnym kraju zwanym Padram-pam-pam,
w pewnym mieście, przy pewnej ulicy, dawno, dawno temu był pewien ogród zoologiczny. Pogłoska mówiła, że mieszkają w nim ludzie zaczarowani w zwierzęta, ale jak to z plotkami
bywa, nikt w to nie wierzył.

Ogród otoczony był wysokim parkanem,
a metalowe ozdoby na nim podobne były do zwierzęcych głów. Kogóż w tym ogrodzie nie było!
I małpy, i słonie, i żyrafy, i krokodyle, a nawet motyle miały swój osobny lokal.

Ogrodu pilnował dozorca, szanowny pan Pierzyna Tiritapski, który z laseczką
i w meloniku na głowie wędrował wśród klatek, zbierał papierki od cukierków
i bananowe skórki, a czasem zatrzymywał się przed klatkami zwierząt
i opowiadał im bajki…


Książeczka pochodzi z WYDAWNICTWA MORSKIEGO.
Nakład – 40 tysięcy; wydanie I z 1988 r.

„Baśnie”…

Jerzego Afanasjewa /1932  – 1991 /,  ilustrowała Olga Siemaszko
/ 1911 – 2000 /.

… Każdy kwiat przypominał mu jedną z jego bajek: ten czerwony był jak miłość króla zakochanego w pannie-fontannie, a ten niebieski przypominał marzenie przewoźnika, co to pragnął swoim promem wozić ludzi na księżyc. Natomiast zielony przypominał mu sen poety o nocnym kwiecie, który to wzleciał do nieba. Biały był chyba fałszywy jak nieprawdziwe były łzy syna zachłannego bogacza, które same zamieniały się w drogocenne kamienie. Ten czarny natomiast kwiat był jakby pogrążony w wiecznej ciemności, niby oczy słowika, któremu zwykła stojąca, stara lampa z abażurem wydawała się księżycem.

Toteż nasz człowiek był teraz bardzo szczęśliwy. Wszyscy zatrzymywali się przed jego domem i patrzyli na kwiaty, a te wydawały się ludziom i jemu bardziej piękne i potrzebne niż bajki…


Książeczka wydana przez KAW w 1980 r. Nakład – 60 tysięcy, wydanie – II.