„O kowbojach z Kolorado”

Autorką książeczki jest Ludmiła Marjańska /1923 – 2005/.
Ilustrowała Danuta Konwicka /1930 – 1999/.

O kowbojach z Kolorado_okładka… Po obiedzie wujek Harry obchodził rancho
z ojcem Boba, a Bob wyruszył na poszukiwanie Smutnego Sama.  Znalazł go w najdalszym kącie corralu, z zamyśleniem obgryzającego zwisającą zza ogrodzenia gałąź dzikiej jabłoni.

Smutny Sam bowiem nie był kowbojem, a pięknym czarnym koniem, który nigdy dotąd nie pozwolił się nikomu dosiąść. Wuj Harry, Kabanos, Tyci Tom, a nawet najlepszy jeździec z okolicy: Poskramiacz z Trynidadu, w ciągu sekundy znajdowali się na ziemi, zrzucani przez parskającego gniewnie Smutnego Sama.

Kiedy Bob przyglądał się koniowi, usłyszał nagle za sobą nieznajomy głos:
- Piękny koń, co?…

O kowbojach z Kolorado_blog

Książeczkę wydał RUCH  w 1969 r. Nakład – 30 tysięcy; wydanie – II.

„Królowa Śniegu

… i inne baśnie” Jana Christiana Andersena /1895 – 1875/.
Tym razem –  z ilustracjami Anny Malanowskiej.
Tłumaczyli:  Stefania Beylin i Stanisław Sawicki.

Królowa_Śniegu_okładkaW książeczce, oprócz tytułowej,
znajdują się jeszcze 4 baśnie:

- „Ole Zmruż-oczko”,
- „Bałwan ze śniegu”,
- „Dzikie łabędzie”,
- „Imbryk”.

Poniżej, początek ostatniej baśni:

Był sobie pewnego razu imbryk do herbaty, dumny z porcelany, z której był zrobiony, dumny ze swej wysmukłej szyi i z dużego ucha. Miał on szyję
z przodu, ucho z tyłu, i o tym wciąż mówił; nie mówił zaś nigdy o pokrywce,
która była stłuczona i sklejona, co było wielkim brakiem, a niechętnie mówi
się o swych brakach, inni to przecież robią za nas.

Filiżanki, garnuszek do śmietanki i cukiernica, cały serwis do herbaty – całe to towarzystwo zwracało uwagę na pęknięcie pokrywki i rozmawiali o tym więcej niż o pięknym uchu i niezwykłej szyi; imbryk do herbaty wiedział o tym dobrze…

Królowa Śniegu_blog

Książeczkę wydała KSIĄŻKA I WIEDZA  w 1987 r.
Nakład – 200 tysięcy;  wydanie – II.

„Królowa Śniegu i inne baśnie” jest również upominkiem od Marysi,
której bardzo, ale to bardzo dziękuję!!!!

Inne wydania baśni J.Ch. Andersena są  TUTAJ.

„Nasze pierwsze nutki”

Autorami elementarza muzycznego są:
Maria Kaczurbina
/1908 – 1976/ i Lech Miklaszewski /1910 – 1992/.
Opracował graficznie Janusz Bruchnalski /1925 – 1980/.

Układamy własne melodie do wierszyków:

Nasze pierwsze nutki_okładka„Skacze żaba w krzaku bzu,
ona tam, a ja – tu!”

„Miły dudku, miły dudku,
co tak chodzisz pomalutku?”

„Płacze kotka przez dzień cały:
gdzie się podział kotek biały?”

„Zaśpiewaj słowiku,
w zielonym gaiku.”

„Mam koniki, mam,
pasę ci ja sam.”

„Oj, nie lataj, ptaszku, nisko,
w oknie siedzi złe kocisko!

Nasze pierwsze nutki_blog

Książeczka pochodzi z POLSKIEGO WYDAWNICTWA MUZYCZNEGO.
Nakład – 30 tysięcy; wydanie IV  z  1982 r.

„Nasze pierwsze nutki” są upominkiem od mojej szkolnej koleżanki.
MARYSIU – SERDECZNE DZIĘKI!!!!

„Od Łowicza grają gracze”

Dawne ludowe zwyczaje  oraz piosenki zebrały i opracowały: Jadwiga
Gorzechowska
i Maria Kaczurbina. Ilustrował Zbigniew Rychlicki.

Od Łowicza grają gracze_okładkaA w  Łowiczu powiadają,
że tu darmo konie dają.
Usiadłem se na jednego,
musiałem dać grosz za niego.

Jeden konik bułany,
a ten drugi siwy.
Wskoczę ja na siwego,
przytrzymam się grzywy.

Założył się sokół
z koniem na wybiegi.
Sokół ma dwa skrzydła,
koń ma cztery nogi.

Sokół leciał lasem,
krzyknął sobie czasem!
Konik leciał drogą,
tupnął sobie nogą,
przódzi był!

Od Łowicza grają gracze_blog
Oj, mam ci ja tych śpiewek
da, półkorcowy worek!
Nie wyśpiewam w poniedziałek,
da, wyśpiewam we wtorek!
Oj, dana!

Książeczkę wydała  NK  w 1972 r.  Nakład – 30 tysięcy; wydanie – I.

„Hubert i jego przyjaciel Kudłacz”

Autorem książeczki jest Otfried Preussler /1923 – 2013/.
Przełożyli Hanna i Andrzej Ożogowscy. Ilustrował Jerzy Flisak /1930 – 2008/.

Hubert i jego przyjaciel Kudłacz_okładka… Krasnoludek słyszał, jak Kudłacz ostatni odcinek komina przeleciał z rumorem i wpadł do chlebowego pieca. Następnie przez chwilę nic się w środku nie ruszało.  Hubert pospiesznie zlazł po drabinie i pobiegł do otworu paleniska.
- Kudłaczu, na miłość Boską, czy sobie czegoś nie złamałeś?
Nie otrzymał żadnej odpowiedzi, co nie zapowiadało niczego dobrego. W końcu jednak usłyszał, jak Kudłacz głośno kichnął.
- Na zdrowie! – krasnoludkowi spadł kamień z serca.
- Na zdrowie, Kudłaczu!
Kudłaty skrzat z Worlickich Borów kichnął po raz drugi, a trzeci raz tak kichnął, że piec aż się zachybotał. Wreszcie wylazł na czworakach; czarny od góry do dołu, o wiele czarniejszy niż kominiarz w swoich najczarniejszych dniach.
- Ach, Kudłaczu, co się z tobą stało?…

Hubert i jego przyjaciel Kudłacz_blog
Książeczkę wydała  NK  w 1988 r.  Nakład – 30 tysięcy;  wydanie – I.

„Potworek”

Autorką książeczki jest Marta Tomaszewska /1933 – 2009/.
Ilustrowała Wanda Orlińska.

… Pogoda dopisywała w czasie tych wakacji. Andrzej biegał z chłopcami
po lesie, a jego mamusia opalała się na leżaku przed domkiem.

Potworek_okładkaPewnego razu od strony rosnących przy domku
krzaków dobiegł ją rumor. Popatrzyła: zza krzaków wypadł Andrzej ogromnie podniecony i – nawet na nią nie spojrzawszy – popędził w las. Za nim zaś co sił w krótkich nóżkach nieznajomy chłopczyk. Mamusia Andrzeja zdążyła zobaczyć jedynie, że ma czerwone spodenki i głowę całą w lokach.

Wypadli zza krzaków i znikli. Ale wkrótce pojawili się znowu. To znaczy
najpierw pojawił się Andrzej. Tym razem podbiegł do mamy. Chłopczyk
– najwyżej czteroletni – przydreptał w chwilę potem i stanął nie opodal.

- Mamusiu! – wydyszał Andrzej szczęśliwy.
– To Potworek! Przyplątał się do mnie!

- Jak to przyplątał się? – zdziwiła się się mama…

Potworek_blog
Książeczkę wydała  NK  w 1983 r.  Nakład – 375 tysięcy;  wydanie – I.

Poczytaj_mi_mamo

„Bajki warmińsko-mazurskie…

o diabłach, kłobukach, smątkach i kołbogach” zilustrował Jerzy Flisak.

- Brr… niedobrze dziś na dworze – odzywa się krawiec.
- Bodajże, szpetnie wygląda, aż ciarki przechodzą przez skórę -
odpowiada żona.

Bajki warmińsko-mazurskie_okładkaPo przykrojeniu ubrania stary Kopka zdjął z nosa okulary, przetarł je chustką i spojrzał znów przez okno.  Patrzy…
a tam na płocie coś stoi: jakiś ptak zmoczony, jakaś wrona
z opuszczoną głową, z rozcapierzonymi skrzydłami, spod których spływa deszcz.
Wygląda brzydko, istny obraz nędzy i rozpaczy.

- Białko – zawołał Kopka – patrz no, co tam na płocie stoi!
Krawcowa podeszła do okna i pilnie się przyjrzała, po czym rzekła:
- Mężu, to jakiś ptak nieborak, zabierzmy go stamtąd, bo zmarnieje na plucie.
- Myślisz! A może masz rację; trzeba zlitować się nad tym biedaczyskiem.
Może szczęście nam w dom przyniesie. I oboje wyszli po ptaka.
Ostrożnie podchodzili do niego…

Bajki warmińsko-mazurskie_blog

Książeczkę wydała  SPÓŁDZIELNIA PRACY SPECJALISTÓW „IRE”.
Nakład – 70 tysięcy;  wydanie I  z 1989 r.

„Placek zgody i pogody”

Bajeczkę Joanny Papuzińskiej zilustrował Mateusz Gawryś.

… – Ech, niedzielo, niedzielo! – westchnęła Agnieszka.

Placek zgody i pogody_okładka- Gdyby tak można było otworzyć pierwsze lepsze okno, złapać pierwszy lepszy parasol z przedpokoju i pofrunąć na spotkanie z pierwszą lepszą chmurą? Rozsiąść się na niej wygodnie i miękko, zawołać dwóch albo trzech dobrych kolegów i wyruszyć w daleką żeglugę powietrzną!
A oni niech tu siedzą i złoszczą się.

Albo nie. Byłoby lepiej, gdyby nagle rozpękła się podłoga w pokoju…
żeby wystrzelił z niej pęd czarodziejskiego drzewa, które urosłoby,
raz-dwa-trzy do sufitu…

Żeby zaraz z tego drzewa zlazła najśmieszniejsza na świecie małpa,
z nosem jak wiszący ogórek, i pomrukując: „Jaki piękny świat”,
ustawiła dwa leżaki w kolorowe pasy, posadziła na nich mamę i tatę…

Tak rozmyślała sobie Agnieszka nie wiedząc, że tymczasem ze szpary
w narożniku podłogi wyskoczył niewielki, jasny stworek – Głowogonek…

Placek zgody i pogody_blog

Książeczkę wydała NK  w  1985 r.  Nakład – 375 tysięcy;  wydanie – I.

Poczytaj_mi_mamo

„Przygody Hipka rasowego kundla”

opisał Edward Kopczyński. Ilustrowali Jolanta i Marek Wagner.

… Pan Kowalczyk mieszkał we własnym domku jednorodzinnym w willowej dzielnicy Łodzi, na Julianowie. W dniu pierwszego grudnia wyszedł do ogrodu, by gospodarskim okiem sprawdzić, czy wszystkie krzewy i drzewa zostały dobrze zaopatrzone na zimę…

Przygody Hipka_okladkaKowalczyk chodził między drzewami, sprawdzając na pniach zamocowania okryć ze słomy. W pewnej chwili, kiedy zbliżył się do dużego, rozłożystego krzewu             agrestu, dobiegło go stamtąd ostrzegawcze warczenie.
Wtedy przyjrzał się uważnie i w głębi krzaka dojrzał żółtawego psa.

Zdziwiony niezmiernie, nie zważając na groźne warczenie, podszedł bliżej i zobaczył, że żółtawy pies, chociaż warczy zawzięcie, wcale nie zamierza go atakować ani uciekać. Po jeszcze dokładniejszych oględzinach Kowalczyk natychmiast rozwiązał zagadkę.

Żółtawy pies to suka, która leżała nie zmieniając pozycji i swym ciałem ochraniała i ogrzewała cztery małe, piszczące kłębuszki…

Przygody Hipka_blog
Książeczkę wydał KAW  w 1982 r. Nakład – 100 tysięcy; wydanie – I.

„Zdobywcy orzechowego tortu”

Autorem książeczki jest Piotr Wojciechowski.
Ilustrowała Julitta Karwowska-Wnuczak.

Była to jedna z tych niedziel, o których wie się z góry, że będą nieudane.

Zdobywcy orzechowego tortu_okładkaPrzed południem „gruntowne sprzątanie”, po południu wizyta u cioci Michasi, której syn to kuzyn Tolo.
A wszyscy wiedzą, że kuzyn Tolo jest najnudniejszym
na świecie zbieraczem znaczków pocztowych.

Wieczorem przepisywanie zeszytu do biologii z rysunkami typu „kiełkujące ziarno fasoli”. Poprzedni zeszyt zapodział się, zniknął, a za brak zeszytu groziła dwója.

Jędrek rozmyślał o fatalnej niedzieli jednocześnie zatykając odpływ z wanny piętą i wypuszczając wodę w ten sposób, że bulgotała najgłośniej.

- Andrzej! Jak skończysz się kąpać, przynieś…

Zdobywcy orzechowego tortu_blog
Książeczka pochodzi z  RSW „PRASA-KSIĄŻKA RUCH”.
Nakład – 35 tysięcy;  wydanie I z 1974 r.

„Mateusz”

Autorem książeczki jest Marek Dubas. Ilustrował Janusz Stanny.

… tego dnia cisza i bezruch panowały w powietrzu, więc Mateusz swoją podobną do słonecznika twarz zwracał ku dalekiemu horyzontowi, gdzie wysokie dźwigi dzień i noc układały szare klocki domów.

Mateuszek_okładka- Miasto podchodzi coraz bliżej – narzekała Mama Zajęczyca. – Pełno w nim małych ludzi, którzy krzyczą i płoszą małe zajączki. Ci mali ludzie są trochę podobni do ciebie – dodała łypiąc na niego z boku.

Mateusz przypomniał sobie, jak długo musiała tłumaczyć zajęczętom, że Mateusz jest strachem
na wróble, a nie na zające. Już miał się zapytać o to miasto, a właściwie o małe dzieci, gdy nagle dobiegło ich potężne dudnienie i sapanie. Rodzina zajęcy stanęła słupkiem, Mateusz wspiął się jeszcze wyżej na swojej żerdzi.

Z przeciwnej niż miasto strony, gdzie na horyzoncie zboża łączyły się z niebem, sunęły wolno – jeden obok drugiego – przez całą szerokość pola wielkie smoki koloru pomarańczy…

Mateuszek_blog
Książeczkę wydała  NK  w 1985 r.  Nakład – 500 tysięcy;  wydanie – II.

„Albośmy to tacy cacy”

Fraszki Tadeusza Fangrata /1912 – 1993/
zilustrował Jerzy Flisak /1930 – 2008/.

O JEDNYM
W domu – orzeł,
w szkole – gorzej.

Albośmy to tacy cacyŚPIEWAK
Śpiewa jak ciele u wrót,
za to kłamie jak z nut.

O ZAGNIEWANYCH
Patrzą na siebie wilkiem.
Czemu nie motylkiem?

PYTANIE
Jakie kupić okulary,
by dojrzeć własne przywary?

JAK DYSKUTOWAĆ?
Chociaż sprzecznie,
ale – grzecznie.

WYSTARCZY
Zamiast go pytać, co jadł na śniadanie,
wystarczy spojrzeć na jego ubranie.

W SANATORIUM DOMOWYM
Przygarnąłem kawkę ze złamana nóżką
i teraz jest w domu u mnie kuracjuszką.

RADA NA WYCIECZKĘ
W lesie nie rób szumu, kolego!
Wiatr i drzewa są od tego.

Albośmy to tacy cacy_blog

PLOTĄCEMU GŁUPSTWA
Wiedz,
co rzec!

Książeczkę wydał  INSTYTUT PRASY I WYDAWNICTW „NOVUM”.
Wydanie z  1989 r.; nakład – 50 tysięcy.

„Przez pola, ogrody, sady”

19 wierszyków Kazimierza Śladewskiego /1932 – 2003/
zilustrowała Maria Sołtyk.

POŻEGNANIE

Przez pola ogrody sady_okładkaCoś ćwierknęło na sztachecie,
coś przemknęło ponad płotem,
coś, co było z nami w lecie;
drozd czy słowik przed odlotem?

Uchyl okno, wpatrz się w ogród,
słuchaj pożegnalnych tonów
i jak zawsze proś, by wrócił
na bzu krzaki koło domu.

Może wcześniej niż co roku
na gałązce siądzie wiosną
i opowie tobie właśnie,
z krajów różnych różne baśnie.

Przez pola ogrody sady_blog
Książeczkę wydała NK  w 1982 r.  Nakład – 30 tysięcy;  wydanie – I.

„Przygoda w plamie”

Autorem książeczki jest Ludwik Jerzy Kern /1920 – 2010/.
Ilustrował Waldemar Andrzejewski /1934 – 1993/.

… – Tutaj jest główna autostrada – mówiłem. – Widzisz?
- Widzę – przytaknęła żona.
- Wyruszyliśmy stąd, o, potem jechaliśmy tędy, aż do tego skrzyżowania…
- Zgadza się – powiedziała żona.
- Potem skręciliśmy w boczną drogę, pamiętasz?
- Pamiętam doskonale.
- I tą drogą jechaliśmy, aż do… Czekaj, co to jest? – spytałem zaniepokojony.

Przygoda w plamie_okładka- To? – To jest plama.
- Ale z czego ta plama może być?
- Chyba z kleju – powiedziała żona, przyjrzawszy się dokładnie plamie. – Jeszcze nawet trochę się lepi…
- Skąd się wziął klej na mojej samochodowej mapie? – zawołałem oburzony.
- O ile cię znam, to sam go pewnie na niej położyłeś – powiedziała uszczypliwie żona. – Używałeś przecież wczoraj kleju do klejenia materaca…
- Prawda, prawda – przypomniałem sobie nagle to klejenie.
- Po prostu nie zakręconą tubkę z klejem położyłeś na mapie, klej wypłynął
i zrobiła się plama, wielka biała plama…

- Popatrz tylko – powiedziałem zmartwionym głosem – pod działaniem kleju zniknęły drogi, tory kolejowe, rzeki i nawet czarne punkty oznaczające miejscowości… Nie mam pojęcia, gdzie my się znajdujemy.
_ To nie takie ważne! – powiedziała żona. – Jesteśmy na wakacjach i nie należy się niczym przejmować. Znajdujemy się po prostu w plamie, rozumiesz?
Gdzieś w plamie…

Przygoda w plamie_blog
Książeczkę wydała  NK  w 1971 r.  Nakład – 30 tysięcy; wydanie – I.

„Przygody Tomcia Palucha”

Autorem książeczki jest Czesław Janczarski /1911 – 1971/.
Ilustrował Marian Walentynowicz /1896 – 1967/.

… – Ach, gdyby był tutaj
mały synek z nami!
Niechby sobie nawet
był tyci jak palec,
rozjaśniłby życie
w naszej izbie malec…

Przygody Tomcia Palucha_okładkaI tak się zdarzyło,
że po pewnym czasie
urodził się chłopczyk,
Tomcio Paluch właśnie.
Mały był jak palec
i bystry nad podziw,
choć miał dzień zaledwie –
już mówił i chodził.

Raz miał ojciec Tomka
zrąbać drzewo w borze
i rzekł: – Kto mi koniem
kierować pomoże?
A Tomek zawołał:
- Jedźmy rąbać drzewo,
pokieruje koniem
i w prawo i w lewo.
Spójrz tylko…

Przygody Tomka Palucha_blog
Książeczka pochodzi z  FILMOWEJ AGENCJI WYDAWNICZEJ.
Nakład – 180 tysięcy; wydanie I z 1957 r.

« Older entries

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 47 obserwujących.