Baśnie Andersena…

… dostałam na Gwiazdkę od moich Dziadków… ponad pół wieku temu :(

Jest to pierwsze wydanie PIW-u z 1956 r. w nakładzie 50 tysięcy egzemplarzy.
Jeśli dobrze policzyłam, to 156 baśni przetłumaczyli: Stefania Beylin, Stanisław Sawicki  i Jarosław Iwaszkiewicz.

Dawno, dawno temu…

… kiedy o e-mailach i sms-ach jeszcze się nikomu nawet nie śniło, to zazwyczaj  – w połowie grudnia – poświęcało się jeden wieczór na wypisywanie kartek świątecznych i…  przyklejanie znaczków :)

A moje życzenia: Wesołych Świąt, skierowane do WSZYSTKICH odwiedzających ten blog, przecudnie zilustrowała Danuta Imielska-Gebethner i to już w I połowie lat sześćdziesiątych :))))

Podwójne kliknięcie na fotomontaż, spowoduje powiększenie pocztówek.

Chodził malarz…

od chaty do chaty,
wszystkie szyby
malował nam w kwiaty,
wszystkie okna
malował srebrzyście
w białe gwiazdki
i palmowe liście.


A choć każdy
z malarzem si
ę spotkał,
nikt go nie chciał
zaprosić do środka,
nikt go nie chciał
zaprosić do chaty,
nikt mu za pracę
nie dał zapłaty.

Zagadka Edwarda Szymańskiego pochodzi z książeczki “Zgaduj-zgadula”, o której wspominałam już wcześniej.
A zdjęcie pstryknęłam prawie trzy lata temu, bo 25 lutego 2007 roku.

Zbliżają się kolejne Święta…

… a więc koniecznie muszę zamieścić cudne pocztówki Marii Orłowskiej-Gabryś, wydane w latach sześćdziesiątych.

Konkurs “Blog roku 2009″

Można powiedzieć, że mój blog wyszedł z ukrycia, bo zgłosiłam go do konkursu, co widać na powyższym obrazku :))))

No cóż… każdemu wolno… się łudzić… tym bardziej, że “To dla pamięci”  jest 506 blogiem, zgłoszonym do konkursu w tej kategorii :(

“Mróz”


W ostry mróz chłopek wiózł
Z lasu chrust na wozie,
Skrzypi coś, oś nie oś,
Trzaska chrust na mrozie.

Tężał mróz, wicher rósł,
Pędząc jak w sto koni,
Trzeszczy wóz, trzeszczy mróz,
Chłop zębami dzwoni.


Szkapa: brr! Chłop jej: prr! -
A podwozie zgrzyta,
Gwiżdże wiatr, śwista bat,
Stukają kopyta.

Chrzęst i brzęk, zgrzyt i stęk,
Hałas jak w fabryce!
Mniejszy mróz, lżejszy wóz
Przy takiej muzyce.

Wierszyk Juliana Tuwima ilustrowała Olga Siemaszko.
A dzisiaj – na termometrze za oknem – zobaczyłam minus trzynaście stopni C !

“Kto wymyślił choinki?”


… Moje kochane dzieci,
był taki czas na świecie,
że wcale nie było choinek,

ani jednej, i dzięcioł wyrywał sobie piórka
z rozpaczy, i płakała wiewiórka,
co ma ogonek jak dymiący kominek.

Ciężkie to były czasy niepospolicie,
bo cóż to, proszę was, za życie
na święta bez choinki – czyste kpinki.

Więc kiedy nadchodziły święta,
dzieci w domu, a w lesie hałasowały zwierzęta:
- My chcemy,  żeby natychmiast były choinki!


Ale nikt się tym nie interesował,
aż wreszcie powiedziała mądra sowa:
- Tak dalej być nie może, obywatele.

Ja z sowami innymi trzema
zrobię bunt, bo choinek jak nie ma, tak nie ma,
tylko mak i suszone morele.

I rzeczywiście: jak przychodziła Gwiazdka,
nic nigdzie nie tonęło w blaskach,
był to widok nader niemiły;

i nikt nie myślał o zielonej świeczce,
i ciemno było, proszę was, jak w beczce,
przez to, że się nigdzie choinki nie świeciły.

Ale w chatce na nóżkach sowich
mieszkał …

O tym, kto mieszkał w chatce na nóżkach sowich i wymyślił choinki… zdradza K.I.Gałczyński w książeczce “Wiersze dla dzieci” :)

“W lodach Eisfiordu”…


opowiadanie na tle prawdziwych wydarzeń napisali Alina i Czesław Centkiewiczowie, którzy to – w I połowie lat sześćdziesiątych – odwiedzili moją podstawówkę, a mnie przypadł zaszczyt Ich witania. A o przeogromnej tremie nawet nie wspomnę…

Zapamiętałam p.Centkiewiczów jako przemiłych ludzi, którzy potrafili zainteresować dzieciarnię swoimi, polarnymi opowieściami.
Nawiasem mówiąc, pani Alina była wówczas w moim – aktualnym – wieku :)

Autorem okładki jest Jan Miklaszewski, a ilustracji – Roman Owidzki. Książka wydana w 1961 przez Czytelnika. Nakład 20 tysięcy – VII wydanie.

Dedykacja pochodzi z 20 sierpnia 1961 roku i dzięki niej wiem, że nagrodę dostałam za pracę społeczną na kolonii w Wildze !

“O maszyniście Felusiu…

który był mędrcem” napisał Arkadiusz Piekara, a ilustrował Mateusz Gawryś.

Książeczka wydana w 1961 roku przez Naszą Księgarnię w nakładzie 20 tysięcy egzemplarzy.

Wydanie III.

… niechże wolno mi będzie życzyć Wam, młodzi czytelnicy, by ta książka roznieciła w umysłach i sercach waszych zapał do najpiękniejszej na świecie nauki: fizyki.

Niestety, nigdy nie udało mi się… rozniecić zapału do fizyki :( Jednak tę książeczkę darzę sentymentem, ponieważ dostałam ją 9 maja 1962 od Rady Pedagogicznej przy Państwowym Domu Wczasów Dziecięcych”ŁAZIENKI” w Szklarskiej Porębie za dobrą naukę i pracę społeczną !

“Dwa białe, trzecie jak śnieg”…

… to zbiór 20 opowiadań, które napisał Witali Bianki, a przetłumaczyła z rosyjskiego Maria Żabińska.

Wstyd przyznać, ale skleroza coraz częściej daje znać o sobie i nawet…  jednego opowiadanka nie zapamiętałam :(

Książeczka wydana przez Naszą Księgarnię w 1955r. co szczególnie widać po okładce.
Wydanie I – nakład 20 tysięcy.

Ilustrował Leopold Buczkowski

« Starsze wpisy