„Od Łowicza grają gracze”

Dawne ludowe zwyczaje  oraz piosenki zebrały i opracowały: Jadwiga
Gorzechowska
i Maria Kaczurbina. Ilustrował Zbigniew Rychlicki.

Od Łowicza grają gracze_okładkaA w  Łowiczu powiadają,
że tu darmo konie dają.
Usiadłem se na jednego,
musiałem dać grosz za niego.

Jeden konik bułany,
a ten drugi siwy.
Wskoczę ja na siwego,
przytrzymam się grzywy.

Założył się sokół
z koniem na wybiegi.
Sokół ma dwa skrzydła,
koń ma cztery nogi.

Sokół leciał lasem,
krzyknął sobie czasem!
Konik leciał drogą,
tupnął sobie nogą,
przódzi był!

Od Łowicza grają gracze_blog
Oj, mam ci ja tych śpiewek
da, półkorcowy worek!
Nie wyśpiewam w poniedziałek,
da, wyśpiewam we wtorek!
Oj, dana!

Książeczkę wydała  NK  w 1972 r.  Nakład – 30 tysięcy; wydanie – I.

„Hubert i jego przyjaciel Kudłacz”

Autorem książeczki jest Otfried Preussler /1923 – 2013/.
Przełożyli Hanna i Andrzej Ożogowscy. Ilustrował Jerzy Flisak /1930 – 2008/.

Hubert i jego przyjaciel Kudłacz_okładka… Krasnoludek słyszał, jak Kudłacz ostatni odcinek komina przeleciał z rumorem i wpadł do chlebowego pieca. Następnie przez chwilę nic się w środku nie ruszało.  Hubert pospiesznie zlazł po drabinie i pobiegł do otworu paleniska.
- Kudłaczu, na miłość Boską, czy sobie czegoś nie złamałeś?
Nie otrzymał żadnej odpowiedzi, co nie zapowiadało niczego dobrego. W końcu jednak usłyszał, jak Kudłacz głośno kichnął.
- Na zdrowie! – krasnoludkowi spadł kamień z serca.
- Na zdrowie, Kudłaczu!
Kudłaty skrzat z Worlickich Borów kichnął po raz drugi, a trzeci raz tak kichnął, że piec aż się zachybotał. Wreszcie wylazł na czworakach; czarny od góry do dołu, o wiele czarniejszy niż kominiarz w swoich najczarniejszych dniach.
- Ach, Kudłaczu, co się z tobą stało?…

Hubert i jego przyjaciel Kudłacz_blog
Książeczkę wydała  NK  w 1988 r.  Nakład – 30 tysięcy;  wydanie – I.

„Potworek”

Autorką książeczki jest Marta Tomaszewska /1933 – 2009/.
Ilustrowała Wanda Orlińska.

… Pogoda dopisywała w czasie tych wakacji. Andrzej biegał z chłopcami
po lesie, a jego mamusia opalała się na leżaku przed domkiem.

Potworek_okładkaPewnego razu od strony rosnących przy domku
krzaków dobiegł ją rumor. Popatrzyła: zza krzaków wypadł Andrzej ogromnie podniecony i – nawet na nią nie spojrzawszy – popędził w las. Za nim zaś co sił w krótkich nóżkach nieznajomy chłopczyk. Mamusia Andrzeja zdążyła zobaczyć jedynie, że ma czerwone spodenki i głowę całą w lokach.

Wypadli zza krzaków i znikli. Ale wkrótce pojawili się znowu. To znaczy
najpierw pojawił się Andrzej. Tym razem podbiegł do mamy. Chłopczyk
– najwyżej czteroletni – przydreptał w chwilę potem i stanął nie opodal.

- Mamusiu! – wydyszał Andrzej szczęśliwy.
– To Potworek! Przyplątał się do mnie!

- Jak to przyplątał się? – zdziwiła się się mama…

Potworek_blog
Książeczkę wydała  NK  w 1983 r.  Nakład – 375 tysięcy;  wydanie – I.

Poczytaj_mi_mamo

„Bajki warmińsko-mazurskie…

o diabłach, kłobukach, smątkach i kołbogach” zilustrował Jerzy Flisak.

- Brr… niedobrze dziś na dworze – odzywa się krawiec.
- Bodajże, szpetnie wygląda, aż ciarki przechodzą przez skórę -
odpowiada żona.

Bajki warmińsko-mazurskie_okładkaPo przykrojeniu ubrania stary Kopka zdjął z nosa okulary, przetarł je chustką i spojrzał znów przez okno.  Patrzy…
a tam na płocie coś stoi: jakiś ptak zmoczony, jakaś wrona
z opuszczoną głową, z rozcapierzonymi skrzydłami, spod których spływa deszcz.
Wygląda brzydko, istny obraz nędzy i rozpaczy.

- Białko – zawołał Kopka – patrz no, co tam na płocie stoi!
Krawcowa podeszła do okna i pilnie się przyjrzała, po czym rzekła:
- Mężu, to jakiś ptak nieborak, zabierzmy go stamtąd, bo zmarnieje na plucie.
- Myślisz! A może masz rację; trzeba zlitować się nad tym biedaczyskiem.
Może szczęście nam w dom przyniesie. I oboje wyszli po ptaka.
Ostrożnie podchodzili do niego…

Bajki warmińsko-mazurskie_blog

Książeczkę wydała  SPÓŁDZIELNIA PRACY SPECJALISTÓW „IRE”.
Nakład – 70 tysięcy;  wydanie I  z 1989 r.

„Placek zgody i pogody”

Bajeczkę Joanny Papuzińskiej zilustrował Mateusz Gawryś.

… – Ech, niedzielo, niedzielo! – westchnęła Agnieszka.

Placek zgody i pogody_okładka- Gdyby tak można było otworzyć pierwsze lepsze okno, złapać pierwszy lepszy parasol z przedpokoju i pofrunąć na spotkanie z pierwszą lepszą chmurą? Rozsiąść się na niej wygodnie i miękko, zawołać dwóch albo trzech dobrych kolegów i wyruszyć w daleką żeglugę powietrzną!
A oni niech tu siedzą i złoszczą się.

Albo nie. Byłoby lepiej, gdyby nagle rozpękła się podłoga w pokoju…
żeby wystrzelił z niej pęd czarodziejskiego drzewa, które urosłoby,
raz-dwa-trzy do sufitu…

Żeby zaraz z tego drzewa zlazła najśmieszniejsza na świecie małpa,
z nosem jak wiszący ogórek, i pomrukując: „Jaki piękny świat”,
ustawiła dwa leżaki w kolorowe pasy, posadziła na nich mamę i tatę…

Tak rozmyślała sobie Agnieszka nie wiedząc, że tymczasem ze szpary
w narożniku podłogi wyskoczył niewielki, jasny stworek – Głowogonek…

Placek zgody i pogody_blog

Książeczkę wydała NK  w  1985 r.  Nakład – 375 tysięcy;  wydanie – I.

Poczytaj_mi_mamo

„Przygody Hipka rasowego kundla”

opisał Edward Kopczyński. Ilustrowali Jolanta i Marek Wagner.

… Pan Kowalczyk mieszkał we własnym domku jednorodzinnym w willowej dzielnicy Łodzi, na Julianowie. W dniu pierwszego grudnia wyszedł do ogrodu, by gospodarskim okiem sprawdzić, czy wszystkie krzewy i drzewa zostały dobrze zaopatrzone na zimę…

Przygody Hipka_okladkaKowalczyk chodził między drzewami, sprawdzając na pniach zamocowania okryć ze słomy. W pewnej chwili, kiedy zbliżył się do dużego, rozłożystego krzewu             agrestu, dobiegło go stamtąd ostrzegawcze warczenie.
Wtedy przyjrzał się uważnie i w głębi krzaka dojrzał żółtawego psa.

Zdziwiony niezmiernie, nie zważając na groźne warczenie, podszedł bliżej i zobaczył, że żółtawy pies, chociaż warczy zawzięcie, wcale nie zamierza go atakować ani uciekać. Po jeszcze dokładniejszych oględzinach Kowalczyk natychmiast rozwiązał zagadkę.

Żółtawy pies to suka, która leżała nie zmieniając pozycji i swym ciałem ochraniała i ogrzewała cztery małe, piszczące kłębuszki…

Przygody Hipka_blog
Książeczkę wydał KAW  w 1982 r. Nakład – 100 tysięcy; wydanie – I.

„Zdobywcy orzechowego tortu”

Autorem książeczki jest Piotr Wojciechowski.
Ilustrowała Julitta Karwowska-Wnuczak.

Była to jedna z tych niedziel, o których wie się z góry, że będą nieudane.

Zdobywcy orzechowego tortu_okładkaPrzed południem „gruntowne sprzątanie”, po południu wizyta u cioci Michasi, której syn to kuzyn Tolo.
A wszyscy wiedzą, że kuzyn Tolo jest najnudniejszym
na świecie zbieraczem znaczków pocztowych.

Wieczorem przepisywanie zeszytu do biologii z rysunkami typu „kiełkujące ziarno fasoli”. Poprzedni zeszyt zapodział się, zniknął, a za brak zeszytu groziła dwója.

Jędrek rozmyślał o fatalnej niedzieli jednocześnie zatykając odpływ z wanny piętą i wypuszczając wodę w ten sposób, że bulgotała najgłośniej.

- Andrzej! Jak skończysz się kąpać, przynieś…

Zdobywcy orzechowego tortu_blog
Książeczka pochodzi z  RSW „PRASA-KSIĄŻKA RUCH”.
Nakład – 35 tysięcy;  wydanie I z 1974 r.

„Mateusz”

Autorem książeczki jest Marek Dubas. Ilustrował Janusz Stanny.

… tego dnia cisza i bezruch panowały w powietrzu, więc Mateusz swoją podobną do słonecznika twarz zwracał ku dalekiemu horyzontowi, gdzie wysokie dźwigi dzień i noc układały szare klocki domów.

Mateuszek_okładka- Miasto podchodzi coraz bliżej – narzekała Mama Zajęczyca. – Pełno w nim małych ludzi, którzy krzyczą i płoszą małe zajączki. Ci mali ludzie są trochę podobni do ciebie – dodała łypiąc na niego z boku.

Mateusz przypomniał sobie, jak długo musiała tłumaczyć zajęczętom, że Mateusz jest strachem
na wróble, a nie na zające. Już miał się zapytać o to miasto, a właściwie o małe dzieci, gdy nagle dobiegło ich potężne dudnienie i sapanie. Rodzina zajęcy stanęła słupkiem, Mateusz wspiął się jeszcze wyżej na swojej żerdzi.

Z przeciwnej niż miasto strony, gdzie na horyzoncie zboża łączyły się z niebem, sunęły wolno – jeden obok drugiego – przez całą szerokość pola wielkie smoki koloru pomarańczy…

Mateuszek_blog
Książeczkę wydała  NK  w 1985 r.  Nakład – 500 tysięcy;  wydanie – II.

„Albośmy to tacy cacy”

Fraszki Tadeusza Fangrata /1912 – 1993/
zilustrował Jerzy Flisak /1930 – 2008/.

O JEDNYM
W domu – orzeł,
w szkole – gorzej.

Albośmy to tacy cacyŚPIEWAK
Śpiewa jak ciele u wrót,
za to kłamie jak z nut.

O ZAGNIEWANYCH
Patrzą na siebie wilkiem.
Czemu nie motylkiem?

PYTANIE
Jakie kupić okulary,
by dojrzeć własne przywary?

JAK DYSKUTOWAĆ?
Chociaż sprzecznie,
ale – grzecznie.

WYSTARCZY
Zamiast go pytać, co jadł na śniadanie,
wystarczy spojrzeć na jego ubranie.

W SANATORIUM DOMOWYM
Przygarnąłem kawkę ze złamana nóżką
i teraz jest w domu u mnie kuracjuszką.

RADA NA WYCIECZKĘ
W lesie nie rób szumu, kolego!
Wiatr i drzewa są od tego.

Albośmy to tacy cacy_blog

PLOTĄCEMU GŁUPSTWA
Wiedz,
co rzec!

Książeczkę wydał  INSTYTUT PRASY I WYDAWNICTW „NOVUM”.
Wydanie z  1989 r.; nakład – 50 tysięcy.

„Przez pola, ogrody, sady”

19 wierszyków Kazimierza Śladewskiego /1932 – 2003/
zilustrowała Maria Sołtyk.

POŻEGNANIE

Przez pola ogrody sady_okładkaCoś ćwierknęło na sztachecie,
coś przemknęło ponad płotem,
coś, co było z nami w lecie;
drozd czy słowik przed odlotem?

Uchyl okno, wpatrz się w ogród,
słuchaj pożegnalnych tonów
i jak zawsze proś, by wrócił
na bzu krzaki koło domu.

Może wcześniej niż co roku
na gałązce siądzie wiosną
i opowie tobie właśnie,
z krajów różnych różne baśnie.

Przez pola ogrody sady_blog
Książeczkę wydała NK  w 1982 r.  Nakład – 30 tysięcy;  wydanie – I.

„Przygoda w plamie”

Autorem książeczki jest Ludwik Jerzy Kern /1920 – 2010/.
Ilustrował Waldemar Andrzejewski /1934 – 1993/.

… – Tutaj jest główna autostrada – mówiłem. – Widzisz?
- Widzę – przytaknęła żona.
- Wyruszyliśmy stąd, o, potem jechaliśmy tędy, aż do tego skrzyżowania…
- Zgadza się – powiedziała żona.
- Potem skręciliśmy w boczną drogę, pamiętasz?
- Pamiętam doskonale.
- I tą drogą jechaliśmy, aż do… Czekaj, co to jest? – spytałem zaniepokojony.

Przygoda w plamie_okładka- To? – To jest plama.
- Ale z czego ta plama może być?
- Chyba z kleju – powiedziała żona, przyjrzawszy się dokładnie plamie. – Jeszcze nawet trochę się lepi…
- Skąd się wziął klej na mojej samochodowej mapie? – zawołałem oburzony.
- O ile cię znam, to sam go pewnie na niej położyłeś – powiedziała uszczypliwie żona. – Używałeś przecież wczoraj kleju do klejenia materaca…
- Prawda, prawda – przypomniałem sobie nagle to klejenie.
- Po prostu nie zakręconą tubkę z klejem położyłeś na mapie, klej wypłynął
i zrobiła się plama, wielka biała plama…

- Popatrz tylko – powiedziałem zmartwionym głosem – pod działaniem kleju zniknęły drogi, tory kolejowe, rzeki i nawet czarne punkty oznaczające miejscowości… Nie mam pojęcia, gdzie my się znajdujemy.
_ To nie takie ważne! – powiedziała żona. – Jesteśmy na wakacjach i nie należy się niczym przejmować. Znajdujemy się po prostu w plamie, rozumiesz?
Gdzieś w plamie…

Przygoda w plamie_blog
Książeczkę wydała  NK  w 1971 r.  Nakład – 30 tysięcy; wydanie – I.

„Przygody Tomcia Palucha”

Autorem książeczki jest Czesław Janczarski /1911 – 1971/.
Ilustrował Marian Walentynowicz /1896 – 1967/.

… – Ach, gdyby był tutaj
mały synek z nami!
Niechby sobie nawet
był tyci jak palec,
rozjaśniłby życie
w naszej izbie malec…

Przygody Tomcia Palucha_okładkaI tak się zdarzyło,
że po pewnym czasie
urodził się chłopczyk,
Tomcio Paluch właśnie.
Mały był jak palec
i bystry nad podziw,
choć miał dzień zaledwie –
już mówił i chodził.

Raz miał ojciec Tomka
zrąbać drzewo w borze
i rzekł: – Kto mi koniem
kierować pomoże?
A Tomek zawołał:
- Jedźmy rąbać drzewo,
pokieruje koniem
i w prawo i w lewo.
Spójrz tylko…

Przygody Tomka Palucha_blog
Książeczka pochodzi z  FILMOWEJ AGENCJI WYDAWNICZEJ.
Nakład – 180 tysięcy; wydanie I z 1957 r.

„Oj, sikorko, sikoreczko”

Autorem wierszyka jest Teofil Lenartowicz /1822 – 1893/.
Ilustrował Jerzy Karolak /1906 – 1994/.

Oj, sikorko, sikoreczko!
Nie ściel gniazdka, kochaneczko,
Nie ściel blisko nade drogą.
Bo ci gniazdko popsuć mogą.

Oj, sikorko, sikoreczko_blogUściel lepiej tam w gęstwinie,
Tam w gęstwinie, na leszczynie,
Gdzie się listek nie zachwieje,
Nikt się gniazdka nie spodzieje.

Oj, sikorko, sikoreczko!
Nie wierz temu, kochaneczko,
Bo i w gąszczach po orzeszki
Pastuszkowie depcą ścieżki.

Oj, sikorko, sikoreczko!
Ściel gniazdeczko, kochaneczko,
Lepiej w borze, na jaworze,
Gdzie go dostać nikt nie może…

Książeczkę wydała  NK  w 1959 r.  Nakład – 150 tysięcy; wydanie – I.

„Jestem już pierwszakiem”

Autorką książeczki jest Eva Janikovszky /1926 – 2003/.
Przełożył Stefan Pęksa. Ilustrowała Maria Uszacka.

Jestem już pierwszakiem_okładka… Ciekawe, że od kiedy chodzę do szkoły, dorosłych
interesuje tylko jedno. Wszyscy wciąż pytają:

- A czy lubisz chodzić do szkoły?
Najpierw odpowiadałem, że nie wiem.
I wszyscy załamywali ręce z rozpaczy:

„A dlaczego nie lubisz chodzić do szkoły?
Może nie lubisz pani nauczycielki?”

A przecież wcale nie powiedziałem, że nie lubię chodzić
do szkoły, tylko że nie wiem. Bo tak jest naprawdę.

Czasem lubię, a czasem nie.

Kiedy rano wyjdę z bramy i idę ulicą z tornistrem, i wszyscy widzą,
że ja już chodzę do szkoły, to wtedy lubię.

I jak pani Klara zadaje pytania, na które nikt nie potrafi odpowiedzieć,
tylko ja, wtedy też lubię chodzić do szkoły.

Kiedy pani Zosia prosi mnie, żebym zaśpiewał przed całą klasą
„Stary niedźwiedź mocno śpi”, to…

Jestem już pierwszakiem_blog
Książeczkę wydała  NK  w 1986 r.  Nakład – 50 tysięcy; wydanie – I.

„Agata nogą zamiata”

Autorką książeczki jest Janina Porazińska /1888 – 1971/.
Ilustrował Bogdan Zieleniec /1917-1973/.

Agata nogą zamiata_okładkaW białej chatce mieszaka Wojciechowa: ma
ona córeczkę, a tej córeczce na imię Agatka.

Idzie raz mama Agatki w pole, aby ziemniaków
na obiad ukopać. I mówi do dziewczynki:

- Córeczko, weź miotłę, i zamieć mi tu izbę.
A no, dobrze. Matka poszła. A Agatce zamiatać
się nie chce.

Wyszła Agatka na środek izby i
szmyrg! nogą ziemniak pod łóżko.
Szmyrg! nogą patyki pod piec.
Szmyrg! nogą obierzyny do kątka. I rada, że już izbę zamiotła.
Pobiegła przez ogród do przełazka, żeby Justysię wywołać, z Justysią pogwarzyć.

Agata nogą zamiata_blog
A tymczasem w izbie miotła okrutnie się złości i krzyczy:

- Na to jest miotła
abym co dzień izbę zamiotła!
Na to mam nóżek trzysta,
Abym zamiotła do czysta!
Na to tu stoję w kątku,
abym pilnowała porządku!…

Książeczkę wydała NASZA KSIĘGARNIA  w  1953 r.  Nakład – 150 tysięcy.

« Older entries

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 47 obserwujących.