„Podróże Guliwera”

Niezwykłe przygody Guliwera w krainie Liliputów i w krainie Olbrzymów
opisał Jonathan Swift /1667 – 1745 /.
Opracowała Cecylia Niewiadomska. Ilustrował Jan Marcin Szancer.

Podróże Guliwera_okładka… Przeszło godzinę wiosłowaliśmy wszyscy wytrwale i energicznie, szybko mijając podwodne rafy i mielizny, zwiastujące bliskość wyspy, lub stałego lądu. W duszach naszych świtać zaczęła nadzieja: ziemia tylko mogła być
dla nas zbawieniem.
Wtem olbrzymia, piętrząca się fala jak żywy potwór pędzi na nas z rykiem. Czy prześliźniemy się pod nią szczęśliwie? Z krzykiem rozpaczy witamy jej chłodny całun, czując,
iż nas pogrąża w bezdennej głębi…

Nie wiem zupełnie, co się stało z mymi towarzyszami: nie spotkałem żadnego z nich nigdy, przypuszczam więc, iż żaden ocalony nie został…

Podróże Guliwera_blog
Książeczkę wydała  NK  w  1985 r.  Nakład – 50 tysięcy;  wydanie – III.

„Brzydkie kaczątko”

… to znana baśń Jana Christiana Andersena /1805 – 1875/.
Przełożyła Stefania Beylin. Ilustrował Tomasz Borowski.

Brzydkie kaczątko_okładkaJakże pięknie było na wsi! Lato w pełni! Żółciło się żyto, zielenił owies, siano na zielonej łące ułożono w stogi, bocian chodził na długich czerwonych nogach i paplał
po egipsku; nauczył się bowiem tego języka od matki. Wokoło łąk i pól ciągnęły się wielkie lasy, a w lasach leżały głębokie jeziora.

… W gąszczu siedziała w swym gnieździe kaczka, wysiadywała pisklęta, nudziła się, bo trwało to bardzo długo, a rzadko kto ją odwiedzał; inne kaczki wolały pływać po kanałach niż wchodzić pod liście łopianu, aby z nią pogadać.

Aż wreszcie jedno jajko po drugim zaczęło pękać, słychać było:
„Pip, pip!”, wszystkie żółtka ożyły i wytknęły główki…

Brzydkie kaczątko_blog
Książeczka pochodzi z  KAW.  Nakład – 60 tysięcy;  wydanie I  z  1977 r.

A wydanie  NK  jest  TUTAJ.

„Dzieci Pana Majstra”

Dziecięce przygody opisała wierszem Zofia Rogoszówna /1881 – 1921/.
Ilustrował Zbigniew Rychlicki /1922 – 1989 /.

Majster Tydzień, chwat nad chwaty, będzie temu lat już wiele,
ujrzał, świeżą niby kwiaty, młodą pannę – Imć Niedzielę.

Duchem posłał do niej swaty, było trochę ceregieli,
lecz że chwat to był nad chwaty, więc spodobał się Niedzieli.

Jak się zwykle potem zdarza, już organy grzmią w kościele,
to Imć Tydzień od ołtarza wiedzie żonkę – Imć Niedzielę.

Dzieci Pana Majstra_okładkaDziatek dał im Bóg sześcioro,
nie za wiele, nie za mało;
córki z matki wdzięk swój biorą,
chłopcy zuchy gębą całą.

Syn najstarszy jak antałek;
młodszy znów jak pomidorek,
pierwszy – zwie się: Poniedziałek,
drugi – mamin pieszczoch: Wtorek.

Dalej dziewczę jak jagoda
(czub z kokardą ma na głowie),
ksiądz ją ochrzcił mianem: Środa -
liczko kraśne, oczka sowie.

Za nią drepcze Czwartek mały, co na każde imieniny
chrustu zjada półmich cały, pączków zaś – ze trzy tuziny.

Piątek, tym się mama biedzi - na nic prośby jej i trudy;
Piątek nie je nic prócz śledzi i dlatego jak śledź chudy.

Mniejsza odeń o dwa cale to Sobota jest krąglutka
(wszystko zmiata doskonale), a rodzeństwo zwie ją: „Butka”…

Dzieci Pana Majstra_blog
Książeczkę wydała  NK  w 1982 r.  Nakład – 50 tysięcy;  wydanie – II.

Klasyka Dziecięca

„Dziadek do Orzechów”

… to baśń Ernesta Teodora Amadeusza Hoffmanna /1776 – 1822/.
Tłumaczył Józef Kramsztyka. Ilustrował Jan Marcin Szancer.

… Wielki zegar ścienny zaczął chrapać tymczasem coraz głośniej i głośniej,
ale jakoś nie udało mu się wybić godziny. Klara podniosła głowę i ujrzała, że wielka złocona sowa, która siedziała na zegarze, opuściła skrzydła w ten sposób, że zakrywały całą tarczę, i wysunęła naprzód swoją kocią głowę z zakrzywionym dziobem. A teraz wyraźnie rozległy się chrapliwe słowa:

Dzidek do Orzechów_okładkaZegar, zegar, zegar, zegary,
Mruczcie cichutko, nowy i stary,
Nowy i stary.
Król Myszy dobrze słyszy,
Co się dzieje wkoło,
Szurum – burum,
Zanućcie piosnkę wesołą!
Szurum – burum,
Zadzwoń, dzwonku, zadzwoń cicho,
Bo go wkrótce porwie licho!

I głuche, chrapliwe „bum, bum” zabrzmiało całe dwanaście razy.
Klarę ogarnął lęk i już chciała uciec przerażona, kiedy nagle spostrzegła,
że to wcale nie sowa, tylko ojciec chrzestny siedzi na zegarze, a poły żółtego fraka zwisają po obu stronach jak skrzydła.
Dziewczynka opanował przestrach i zawołała głośno i płaczliwie:

- Ojcze chrzestny, ojcze chrzestny!… Co ty tam robisz na górze?…

Dziadek do Orzechów_blog
Książeczkę wydała  NK  w  1978 r.  Nakład – 50 tysięcy;  wydanie – VII.

Klasyka Dziecięca

 Wydanie  KSIĄŻKI I WIEDZY   jest  TUTAJ.

„Bajki dla dzieci”

Autorem 17 wierszy jest Iwan Kryłow /1769 – 1844/.
Przełożył Benedykt Hertz. Ilustrowała Krystyna Witkowska.

DWAJ  CHŁOPCY
„Nie ma lekcji! – zawołał Jaś uradowany.
- Chodź, Stefek, do ogrodu…”

Bajki dla dzieci_okładka„Po co?”
„Rwać kasztany”.
„Eh, pomysł…”
„Co, niedobry?”
„Też ci się zachciewa
rwać owoce z takiego wysokiego drzewa.
Dosięgniesz?”
„Nie dosięgnę, lecz od czego głowa.
Tyś mocny”.
„Ba, wiadomo”.
„Zmęczysz się niewiele.
Ja za to tym, co zerwę, z tobą się podzielę”.

Stefek przystał. Wnet Janka na ramionach trzyma;
a ten zyskawszy nagle wzrost prawie olbrzyma,
chrupie kasztan po kasztanie
i z osiągniętej wyżyny
rzuca Stefkowi na podziękowanie
łupiny.

Bajki dla dzieci_blog
Wypadków takich spotkałem wiele:
z pomocą komuś spieszą przyjaciele,
by do wyższego mógł dojść stanowiska.
Ten im potem ochłapy ze swej kuchni ciska.

Książeczkę wydała  NK  w 1979 r.  Nakład – 50 tysięcy;  wydanie – III.

Klasyka Dziecięca

„Lipniacy” – wydanie z 1983 r.

Autorką książeczki jest Helena Bobińska /1887 – 1968/.
Ilustrował Bogdan Zieleniec /1917 – 1973/.

Lipniacy_okładka… Przebrać się? W to nam graj! Wystroiłam się czym prędzej w szlafrok mamy, czerwony w białe podkowy,
z białymi koronkami u rękawów – była to dla mnie prawdziwie królewska szata.
Warkocze i tak musiałam rozpleść, żeby wyschły.
Na rozpuszczone jasne włosy zarzuciłam tiulową kapę, ściągniętą z maminego łóżka, a na ten wspaniały welon włożyłam miseczkę od samowara, błyszczącą jak szczere złoto.
Jadzia i Zosia przebrane w kuse i ciasne sukienki Niuty, były paziami i niosły
tren mojej sukni. Michasia w długich spodniach, w pąsowej matince cioci
Antosi, w hełmie papierowym szła przodem jak herold, trąbiąc w rulon papieru.

Chłopcy aż przycichli z podziwu, kiedy wspaniały ten orszak ukazał się
w pokoju…

Lipniacy_bl kopia
Książeczkę wydała  NK  w 1983 r. Nakład – 50 tysięcy;  wydanie – VII.

Klasyka Dziecięca
Wzmianka o wydaniu z 1961 roku jest  TUTAJ.

„Konik Garbusek”

Autorem książeczki jest Piotr Jerszow / 1815 – 1869/.
Przełożył Igor Sikirycki. Ilustrował Jan Marcin Szancer .

Konik Garbusek_okładka… Konik w górę żwawo skoczył,
Pysk swój w kotłach trzech zamoczył,
Prysnął wodą w Wani stronę,
Po czym dał mu znak ogonem.
Wania spojrzał, brwi nachmurzył -
Buch! I w kotle się zanurzył.
W drugi, trzeci skacze śmiało;
Tłum oniemiał – cóż się stało?
Tak wypiękniał po kąpieli,
Że aż wszyscy zbaranieli.
A Waniusia wystrojony
Cud-dziewczynie słał ukłony
I jak książę z dumną miną
W stronę tłumu ręką skinął…

Konik Garbusek_blog
Książeczkę wydała  NK  w 1983 r.  Nakład – 30 tysięcy;  wydanie – VIII.

Klasyka Dziecięca
Wydanie  KSIĄŻKI I WIEDZY  jest  TUTAJ.

 

„Kichuś majstra Lepigliny” – wydanie X

Autorką książeczki jest Janina Porazińska. Ilustrował Michał Bylina.

Chrzciny były sute – a jakże, toteż majster Szymon Lepiglina był w doskonałym humorze: przytupywał, przyśpiewywał, a gdy, przechodząc na drugą stronę ulicy, natknął się na latarnie, objął ją prawą ręką, lewą pochwycił czapkę z głowy
i wywijając magierką w powietrzu, poooszedł w obertasa:

Kichuś majstra_okładkaHocaj, hocaj po podłodze,
a umykaj noga nodze!
A umykaj na okrętkę,
majster ma do tańca chętkę!
Hu-ha!

Za czym zmienił rękę, wykręcił się na lewo
i znów poooszedł z innej nogi.

Tańcowały dwie staruszki,
trzęsły się na nich kożuszki.
Trzęsły im się stare nogi,
oj, bo był to taniec srogi!
Hu-ha!

Majsterek śpiewał, aż huczało po pustych uliczkach…

Kichuś majstra_blog
Książeczkę wydała  NK  w 1980 r.  Nakład – 50 tysięcy.
Wydanie z ilustracjami Marii Orłowskiej-Gabryś jest  TUTAJ.

Klasyka Dziecięca

„Przygody Munchhausena”

… opracował i rozszerzył Gottfried August Burger /1747 – 1794/.
Przełożyła Hanna Januszewska. Ilustrował Gustaw Dore /1832 – 1883/.

Słowo wstępne /fragment/ – Zdzisław Ryłko:
… Twórcą wspaniałych wątków, stanowiących podstawę przygód opowiedzianych w tej książce, nie jest baron Hieronim Munchhausen, który
żył naprawdę w Niemczech przed dwoma wiekami, przez dziesięć lat służył
jako oficer kawalerii w armii rosyjskiej i zyskał sławę niezwykłego samochwała, zmyślającego przy kieliszku niestworzone historie, jakie mu się rzekomo zdarzyły.

Przygody Munchhausena_okładkaRównież Gottfried August Burger, znakomity poeta niemiecki z XVIII wieku, którego nazwisko widnieje na okładce nie wymyślił sam wszystkich tych uroczych
bajek myśliwskich, żołnierskich i podróżniczych.

Stworzył je niemiecki lud – bogata fantazja wielu pokoleń bezimiennych gawędziarzy, tych nieznanych artystów, żyjących pod chłopskimi strzechami czy ubranych w uniformy prostych żołnierzy.

Baron Munchhausen popijający wino w wesołej kompanii i chełpiący się
przed nią swymi zmyślonym wyczynami i awanturami bezwiednie czerpał pomysły do swych przechwałek z ludowych baśni, zasłyszanych od chłopów
i wyczytanych w popularnych wówczas kieszonkowych „Podręcznikach dla wesołków”…

Przygody Munchhausena_blog
Książeczkę wydała  NK  w 1983 r.  Nakład – 50 tysięcy;  wydanie – III.

Klasyka Dziecięca

„O księciu Gotfrydzie rycerzu gwiazdy wigilijnej”

Autorką książeczki jest Halina Górska / 1898 – 1942/.
Ilustrował Michał Bylina /1904 – 1982/.

O księciu Gotfrydzie_okładka… Klnę się rycerskim słowem, że dziś jeszcze z zamku wyruszę i jeśli nie zginę, kwiat ametystu księżniczce przywiozę!
Tedy nie mógł już nikt mu się sprzeciwiać, bo słowo rycerskie rzecz święta i kto go nie zdzierży, na wzgardę
i śmiech podać się musi.

Pożegnał się Gotfryd z królem i jego rycerzami, a król Zygmunt głowę jego do piersi przytulając, rzekł:
– Wiesz o tym, Gotfrydzie, że myślałem już od dawna
córkę moją za żonę ci dać i następcą po sobie uczynić. Jeśli tedy żyw powrócisz, w zamian za kwiat ametystu rękę księżniczki otrzymasz.

Uradował się bardzo Gotfryd i zawołał:
- Królu miłościwy! Choćby nie jednym, ale stu kręgami ognia kwiat ów
był otoczon, żyw i cały powrócę. Jakżeby bowiem zadrżeć mi miało serce,
gdy wiem, że taką otrzymam nagrodę?…

O księciu Gotfrydzie_blog
Książeczkę wydała  NK  w 1978 r.  Nakład – 50 tysięcy;  wydanie – IV.

Klasyka Dziecięca

„Opowieści z zaczarowanego lasu”

Autorem 12 mitów greckich jest Nathaniel Hawthorne /1804 – 1864/.
Przełożyli: Krystyna Tarnowska i Andrzej Konarek.
Ilustrował Jerzy Srokowski /1910 – 1975/.

Poniżej – fragment „Trzech złotych jabłek”.

Opowieści z zaczarowanego lasu_okładka… w tych dawnych, pradawnych , na wpół zapomnianych czasach, nim jeszcze ogród Hesperyd zarosły chwasty, mnóstwo ludzi wątpiło, czy drzewa, których gałęzie rodzą szczerozłote jabłka, istnieją naprawdę.

Wszyscy o nich słyszeli, ale nikt nie przypominał sobie,
że by je kiedykolwiek widział. Mimo to dzieci słuchały z otwartymi ustami opowieści o złotej jabłoni postanawiając, że odszukają ją, kiedy dorosną.

Żądni przygód młodzieńcy, którzy pragnęli dokonać śmielszych czynów niż
ich rówieśnicy, wyruszali na poszukiwanie owoców. Wielu z nich nie wróciło;
żaden nie przyniósł jabłek. I nic dziwnego, że nie mogli ich zerwać!
Powiadają, że drzewa strzegł smok o stu straszliwych głowach…

Opowieści z zaczarowanego lasu_blog
Książeczkę wydała  NK  w 1980 r.  Nakład – 50 tysięcy;  wydanie – II.

Klasyka Dziecięca

„Takie sobie bajeczki”

Tuzin bajeczek napisał i zilustrował Rudyard Kipling /1865 – 1936/.
Przełożyli: Maria Krzeczowska i Stanisław Wyrzykowski.

Jak szpeci kark wielbłądzi garb,
W Zoo możesz sprawdzić, mój skarbie.
Brzydki – tak. Lecz brzydsza to rzecz,
Gdy z bezczynności się garbisz.

Nie tylko tobie – i mnieeee,
Gdy nam się ruszyć nie chceeee,
Wyrasta garb -
Wielbłądzi garb -
Garb siny karki nam gnie.

Takie sobie bajeczki_okładkaZ łóżkaś się zwlókł. Głowa – jak stóg,
Warczysz i wilkiem spoglądasz.
A burczysz dziś, czy masz się myć,
Czy bawić, czy buty swe wciągać.

W kąt coś aż gna. I ty, i ja
Warciśmy kąta w te dnie,
Kiedy to garb -
Wielbłądzi garb -
Garb siny karki nam gnie.

No tak: i cóż? Wstań. Książkę złóż
I od komina się odsuń.
W garść grabie bierz, łopatę też –
Kop, aż się spocisz. Po prostu.

I będziesz rad, bo blask, bo wiatr
I ogrodowy Dżin
Uniosą garb -
Wielbłądzi garb -
Co tkwił na karku twym.

Takie sobie bajeczki_blog

Garb grozi tobie i mnieeee,
Gdy nam się ruszyć nie chceeee,
Wtedy to garb -
Wielbłądzi garb -
Dzieciom i starszym kark gnie.

Książeczkę wydała  NK  w 1983 r.  Nakład – 50 tysięcy;  wydanie – V.

Klasyka Dziecięca

„Na ulicy i na drodze”

Autorem książeczki jest Jerzy Ławicki. Ilustrował Mirosław Tokarczyk.

Tosia i Polek to zuchy. Zuchy chodzą do szkoły. Pomagają mamom robić zakupy, odwiedzają koleżanki i kolegów, grają w piłkę, jeżdżą na łyżwach i sankach.

Na ulicy i na drodze_okładkaJeżeli mieszkają w mieście, codziennie muszą przechodzić przez jezdnie, po których pędzą samochody, autobusy i tramwaje…
Skrzyżowania, kolorowe światła sygnalizacyjne, znaki drogowe… Jak się wśród tego wszystkiego bezpiecznie poruszać?
A na wsi?

Tam znów są szosy, tory i przejazdy kolejowe…
Jak przejść przez jezdnię? Jak chodzić po szosie?
Jak należy zachować się na przejeździe kolejowym, a jak na przystanku PKS?
Gdzie można grać w piłkę, jeździć na sankach i łyżwach?

Na ulicy i na drodze_blog
Książeczka pochodzi  z  RSW „Prasa-Książka_Ruch”.
Nakład – 60 tysięcy;  wydanie – IV.

„Macoszka”

Autorką książki jest Barbara Wiza. Ilustrowała Jolanta Marcolla.

Macoszka_okładka- Tekla – powiedziała pani nie podnosząc oczu znad dziennika – skąd masz takie imię?
O ile wiem, siostra Kordula…

- Mam jeszcze dwóch braci, Hieronima i Hipolita – uzupełniłam grzecznie.
- No właśnie. Piękne stare imiona…
- Tata lubi – wyjaśniłam z odrazą, bo że tata lubi, nie znaczy to absolutnie, że ja muszę lubić „piękne, stare imiona”.

- Ojciec też ma dziwne, nigdy nie mogę zapamiętać.
Wychowawczyni wyraźnie uwzięła się na nasze imiona rodzinne.
_ Wenanty – przypomniałam.
Zachichotała, jakby było z czego.
- Przepraszam, nie chciałam śmiać się z imion, tylko to takie dziwne upodobanie. Niedzisiejsze. A dziadek? Jakie miał imię?…

Macoszka_blog
Książeczkę wydała  NK  w 1989 r.  Nakład – 30 tysięcy;  wydanie – I.

„O dzielnym marynarzyku”

O dzielnym marynarzyku_okładka- Jak ci na imię?
- Sambolambo. A tobie?
- Tiki. Przyjechałem, aby ci pomóc.
- Widzę, że jesteś dzielnym marynarzem!
- Jak się tutaj dostałeś? – zapytał Tiki.
– Okręt, na którym płynąłem, rozbił się podczas burzy. Nie wiem, co się stało z załogą. Ja dopłynąłem do wyspy. Długo, och, długo już czekam na jakiś ratunek! Jak to dobrze, że mnie odnalazłeś, że nie jestem już sam!

Autorką książeczki jest Jadwiga Korczakowska /1906 – 1994/.
Ilustrowała Olga Siemaszko /1914 – 2000/

O dzielnym marynarzyku_blog
Książeczkę wydała  NK  w 1961 r.  Wydanie – I.

Moje_książeczki
PANI WIOLECIE  bardzo serdecznie dziękuję
za nadesłane skany i fragment tekstu!

« Starsze wpisy

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 39 other followers