„Pan Kleks”…

Jana Brzechwy / 1898 – 1966 /, to trzy tomy w jednym:
Akademia Pana Kleksa /1946 r./
Podróże Pana Kleksa /1961 r./
Tryumf Pana Kleksa / 1965 r./

Książeczkę ilustrował Jan Marcin Szancer / 1902 – 1973 /.

Pan Kleks_okładkaUlubiona piosenka profesora:

– Na gałęzi siedzi ptak,
Chcę go złapać, ale jak?
– Po gałęzi wleź na szczyt.
Nie złapałeś? A to wstyd!

– Brzegiem rzeczki pełznie rak,
Chcę go złapać, ale jak?
– Nic się nie bój, łap za kleszcz,
Gdy ugryzie cię, to wrzeszcz.

– Pośród kłosów rośnie mak,
Chcę go zerwać, ale jak?
– Zerwij ręką! Brak ci sił?
To nie mak, to motyl był.

Pan Kleks_blog

Książeczkę wydał  CZYTELNIK  w 1977 r.  Nakład – 60 tysięcy;  wydanie – III.

Reklamy

„Oto bajka”

Autorem 9 bajek jest Jan Brzechwa / 1898 – 1966 /.
Ilustrował Jan Marcin Szancer / 1902 – 1973 /.

– Dwa koguty –
– Depesza –
– Przygoda Króla Jegomości –
– Latający pogrzebacz –
– Pchła Szachrajka –
– Psipazur –
– Baśń o Rudobrodym Koźle –
– Kanato –
– Poszła w las nauka –

Poniżej, początek ostatniej bajeczki:

Czemuż wiatr bez przerwy wieje?
Czemu kogut głośno pieje?
Czemu krowa mięsa nie je?
Czemu ryba nic nie gada?
Czemu mgła jest taka blada?
Czemu wielki dziób ma wrona?
Czemu sól jest zawsze słona?
Czemu człowiek ma dwie ręce?…

Dość już! Dość! Nie pytaj więcej!
Mogę to przypłacić zdrowiem.
Lepiej siądź i słuchaj, bowiem
Nową bajkę ci opowiem…

Książeczkę wydał CZYTELNIK  w 1986 r.  Nakład – 100 tysięcy;  wydanie – II.

„Od baśni do baśni”

Autorem 10 baśni jest Jan Brzechwa / 1898 – 1966 /.
Ilustrował Jan Marcin Szancer / 1902 – 1073 /.

– Baśń o korsarzu Palemonie –
– Przygody rycerza Szaławiły –
– Magik –
– Baśń o stalowym jeżu –
– Wyprawa na „Ariadnie” –
– Szelmostwa lisa Witalisa –
– Pan Szczuka –
– Za króla Jelonka –
– Pan Drops i jego trupa –
– Trzy wesołe krasnoludki –

Poniżej, fragment z ostatniej baśni:

W tej bajeczce, moje dzieci,
Krasnoludków trzech znajdziecie:
Jeden chodzić zwykł w czerwieni,
Więc się też Poziomką mieni,
Drugi zowie się Modraczek,
Bo niebieski nosi fraczek.
No, a trzeci, wiecie dzieci?
Ma Żóltaszka imię trzeci.
Z Chin pochodzi, skąd przed laty
Przybył w puszce od herbaty,
I jak chińskie krasnoludki
Nosi z tyłu warkocz krótki…

Książeczkę wydał   CZYTELNIK  w 1982 r.  Nakład – 100 tysięcy;  wydanie IV.

„Dzień Zaduszny”

Kiedy miedzianą rdzą
pożółkłych jesiennych liści więdną obłoki,
zgadujemy, czego od nas obłoki chcą,
smutniejące w dali swojej wysokiej.

Na siwych puklach układa się babie lato,
na grobach lampy migocą umarłym duszom,
już niedługo, niedługo czekać nam na to,
już i nasze dusze ku tym lampom wkrótce wyruszą.

Jeżeli życie jest nicią – można przeciąć tę nić,
i odpłynąć na obłoku niby na srebrnej tratwie…
Ach, jak łatwo, ach, jak łatwo byłoby żyć,
gdyby nie żyć było jeszcze łatwiej!

„Grzyby”

Wierszyk Jana Brzechwy zilustrowała Julitta Karwowska.
Okładka – Janusz Stanny.

Król Borowik Prawdziwy szedł lasem,
postukując swym jednym obcasem,
a ze złości brunatny był cały,
bo go muchy okrutnie kąsały.

Tedy siadł uroczyście pod dębem
i rozkazał na alarm bić w bęben:

– Hej grzyby, grzyby,
przybywajcie do mojej siedziby,
przybywajcie orężnymi pułkami,
wyruszamy na wojnę z muchami!

Odezwały się pierwsze opieńki:
– Opieniek jest maleńki,
a tam trzeba skakać na sążeń,
gdzie nam, królu, do takich dążeń?!

Załkały serowiatki:
– My mamy maleńkie dziatki,
Wolimy życie spokojne,
inne grzyby prowadź na wojnę.

Zaszemrały modraczki:
– Mamy całkiem zniszczone fraczki,
mamy buty wśród grzybów najstarsze,
nie dla nas wojenne marsze…

Zastękały czubajki:
– Wpierw musimy wypalić fajki,
wypalimy je, królu, do zimy,
w zimie z tobą na wojnę ruszymy.

Czytaj resztę wpisu »

„Fruwająca krowa”

Autorem wierszyka jest Jan Brzechwa. Ilustrował Janusz Stanny.

Wszystkie krowy na świecie, jak wiecie,
obyczaje miewają jednakie.
Ale żyła w skowrońskim powiecie
taka krowa, co chciała być ptakiem.

Zazdrościła gawronom i srokom,
że tak sobie latają wysoko.
Spoglądała z pastwiska na szczygły
i na szpaki, co lot mają śmigły.

Zazdrościła wesołym jaskółkom,
że nad ziemią fruwają wciąż w kółko.
Pomyślała: „Polecę do nieba,
bo mi tego dla zdrowia potrzeba.

Jestem ciężka i trochę opasła,
ale kocham ten bezmiar szeroki,
będę odtąd na chmurkach się pasła,
będę jadła soczyste obłoki.”

Weszła tedy na górę pobliską,
a ujrzawszy pod sobą urwisko,
wnet zabrała się mądrze do dzieła.
Wzięła rozpęd, pobiegła przed siebie,
i wysoko jak ptak pofrunęła,
a po chwili znalazła się w niebie.

Zjadła kilka obłoków ze smakiem,
gdy zaś wreszcie już dość miała jadła,
rzekła: –  Wolę być krową niż ptakiem.
I na ziemię wolniutko opadła.

Wy mi zaraz na pewno powiecie,
że historia ta jest niebywała,
a ja wiem, że w skowrońskim powiecie
była krowa, co fruwać umiała.

Książeczka pochodzi z  KAW .  Nakład – 500 tysięcy;  wydanie II z 1972 r.

„Bajka o królu”

Autorem wierszyka jest Jan Brzechwa / 1898 – 1966 /.
Ilustrowała Elżbieta Murawska. Okładka – Janusz Stanny.

Daleko stąd, daleko
w stolicy, lecz nie naszej,
był król, co pijał mleko
i jadał dużo kaszy.

Martwili się kucharze:
„O rety! Co się dzieje?
Król kaszę podać każe,
Król nic innego nie je!

Jak tu pracować można
i jak tu takiemu służ tu?
Król nie chce kaczki z rożna
ani łososia z rusztu.

Król nie tknie nawet jaja,
król nie zje nawet knedli,
które we wszystkich krajach
królowie zwykle jedli.”

A król się śmiał: „Mnie wasze
nie wzruszą narzekania.
Ja jadam tylko kaszę!
Zabierzcie inne dania!

Niech zbliży się podczaszy,
a choć i on narzeka,
niech z flaszy mi do kaszy
naleje szklankę mleka!”

Czytaj resztę wpisu »

„Pali się”

Autorem wierszyka jest Jan Brzechwa. Ilustrowała Maria Uszacka.

Leciała mucha z Łodzi do Zgierza,
Po drodze patrzy: strażacka wieża,
Na wieży strażak zasnął i chrapie,
W dole pod wieżą gapią się gapie.

Mucha strażaka ugryzła srodze,
Podskoczył strażak na jednej nodze,
Spogląda – gapie w dole zebrali się,
Wkoło rozejrzał się – o, rety! Pali się!

Pożar widoczny tak jak na dłoni
Złapał za sznurek na alarm dzwoni.
„Pożar, panowie! Wstawać panowie!
Dom się zapalił na Julianowie!”

Z łóżek strażacy szybko zerwali się.
Pali się! Pali się!! Pali się!!! Pali się !!!!…

Książeczkę wydał RUCH  w 1965 r. Nakład – 60 tysięcy; wydanie – I.

„To więcej niż bajka”

Trzy wierszyki Jana Brzechwy / 1898 – 1966 /:
Ręce i nogiRozrzutny wróbel – Ptasi mózg –
zilustrował Bohdan Wróblewski.
Poniżej, fragment pierwszego wierszyka.

… Mam dwie nogi i dwie ręce,
Wcale nie chciałbym mieć więcej,
Bo określa właśnie to,
Co jest co i kto jest kto.

Stąd wiadomo, żem nie krowa,
Żem nie kret, nie sowa płowa,
Żem nie wąż, nie kogut, nie bóbr,
Nie stonoga i nie żubr.

Stąd się właśnie pewność bierze,
Że nie jestem ptak, ni zwierzę,
Tylko człowiek, starszy pan,
który zwie się Brzechwa Jan.


Książeczkę wydal  RUCH  w 1968 r.  Nakład – 60 tysięcy;  wydanie – II.

„Panieneczka z pudełeczka”

Książeczkę napisał Jan Brzechwa / 1898 – 1966 /
ilustrowała Danuta Imielska-Gebethner.

… Aż tu nagle, przed północą,
Koła dudnią i turkocą
I przed ganek swą karocą
Wjeżdża Wróżka. Cztery krety,
Zaprzężone do karety,
Stają dęba. I już Wróżka
Stąpa lekko na paluszkach,
I do lalki, uśmiechnięta,
Zwraca jasne swe oczęta.

Któż nie poznał w życiu wróżek!
Mnie ich czar już dawno urzekł,
Gdy w welonach powłóczystych,
W szatach zwiewnych, jedwabistych,
Otaczały moje łóżko.

„Z czym przybywasz, Dobra Wróżko?”
Wróżka śmieje się do kota,
A jej różdżka szczerozłota
Na zabawki rzuca czary.
Nie, to wprost jest nie do wiary!

Oto miś z szarego pluszu,
W aksamitnym kapeluszu,
Wali w bęben. W takt muzyki
Ołowiane żołnierzyki
Po pokoju maszerują,
Lalce grzecznie salutują
I sztandary chylą przed nią
Z galanterią iście przednią.

Lalka staje cała w pąsach,
A generał kręci wąsa
I powiada: „Piękna Pani,
Oto moi są ułani,
Zechciej, pani, bez urazy
Przyjąć ich pod swe rozkazy.
Tak jak ułan – nikt nie pląsa!”
I podkręcił dumnie wąsa…

Książeczkę wydał CZYTELNIK   w 1982 r. Nakład – 100 tysięcy; wydanie – II.

„Na straganie”

Wierszyk Jana Brzechwy pochodzi z książeczki „Sto bajek”.
Ilustrował Jerzy Srokowski.

Na straganie w dzień targowy
Takie słyszy się rozmowy:
„Może pan się o mnie oprze,
Pan tak więdnie, panie koprze.”
„Cóż się dziwić mój szczypiorku,
Leżę tutaj już od wtorku!”
Rzecze na to kalarepka:
„Spójrz na rzepę – ta jest krzepka!”
Groch po brzuszku rzepę klepie:
„Jak tam, rzepo? Coraz lepiej?”
„Dzięki, dzięki, panie grochu,
Jakoś żyje się po trochu.
Lecz pietruszka – z tą jest gorzej –
Blada, chuda, spać nie może.”

„A to feler” –
Westchnął seler.

Burak stroni od cebuli,
a cebula doń się czuli:
„Mój buraku, mój czerwony,
Czyżbyś nie chciał takiej żony?”
Burak tylko nos zatyka,
„Niech no pani prędzej zmyka.
Ja chcę zonę mieć buraczą,
Bo przy pani wszyscy płaczą”.

„A to feler ” –
Westchnął seler.

Naraz słychać głos fasoli:
„Gdzie się pani tu gramoli?!”
„Nie bądź dla mnie taka wielka” –
Odpowiada jej brukselka.
„Widzieliście, jaka krewka!” –
Zaperzyła się marchewka.
„Niech rozsądzi nas kapusta!”
Co, kapusta?! Głowa pusta?!”
A kapusta rzecze smutnie:
„Moi drodzy, po co kłótnie,
Po co wasze swary głupie,
Wnet i tak zginiemy w zupie!”

„A to feler!” –
Westchnął seler.

2 matrymonialne :) wierszyki…

Jana Brzechwy zilustrował Jerzy Srokowski.

                      ŻUK
Do biedronki przyszedł żuk,
W okieneczko puk-puk-puk.
Panieneczka widzi żuka:
„Czego pan tu u mnie szuka?”
Skoczył żuk jak polny konik,

Z galanterią zdjął melonik
I powiada: „Wstań, biedronko,
Wyjdź, biedronko, przyjdź na słonko.
Wezmę ciebie aż na łączkę
I poproszę o twą rączkę.”

Oburzyła się biedronka:
„Niech pan tutaj się nie błąka,
Niech pan zmiata i nie lata,
I zostawi lepiej mnie,
Bo ja jestem piegowata,
A pan – nie!”

Powiedziała, co wiedziała,
I czym prędzej odleciała,
Poleciała, a wieczorem
Ślub już brała – z muchomorem,
Bo od środka aż po brzegi
Miał wspaniałe wielkie piegi.

Stąd nauka jest dla żuka:
Żuk na żonę żuka szuka.

            

          HIPOPOTAM
Zachwycony jej powabem
Hipopotam błagał żabę:
„Zostań żoną moją, co tam,
Jestem wprawdzie hipopotam,
Kilogramów ważę z tysiąc,
Ale za to mógłbym przysiąc,
Że wzór męża znajdziesz we mnie
I że ze mną żyć przyjemnie.
Czuję w sobie wielki zapał,
Będę ci motylki łapał
I na grzbiecie, jak w karecie,
Będę woził cię po świecie,
A gdy jazda już cię znuży,
Wrócisz znowu do kałuży.
Krótko mówiąc – twoją wolę
Zawsze chętnie zadowolę,
Każdy rozkaz spełnię ściśle.
Co ty na to?”

„Właśnie myślę,
Dobre chęci twoje cenię,
A więc – owszem. Mam życzenie…”

„Jakie, powiedz? Powiedz szybko,
Moja żabko, moja rybko,
I nie krępuj się zupełnie,
Twe życzenie każde spełnię,
Nawet całkiem niedościgłe…”

„Dobrze, proszę: nawlecz igłę!”

« Older entries Newer entries »