„Jak lisek poznał się ze śniegiem”

Fragment wierszyka Wandy Grodzieńskiej /1906 -1966/ i pocztówki
z lat 70-tych Mirosława Pokory /1933 – 2006/ z wyjątkiem… liska
Janusza Grabiańskiego /1929 – 1976/.

Wyszły z norki rude listki,
Wyciągają długie pyszczki.
– Co się stało przez tę noc,
że polana nie ta sama?
To – tłumaczy lisia mama –
Napadało śniegu moc.

Więc najstarszy lisek, Puszek,

Liżąc śnieżek mówi tak:
– Popróbować przecież muszę,
Czy ten śnieg ma jakiś smak.
I próbuje, i smakuje,
Biały śnieżek oblizuje
Z ciekawością rudy zwierz.
A wtem z krzykiem odskakuje
– Co to kłuje? Czy to jeż?

– Widzisz – mówi mama – dzisiaj
Już nauczkę dobrą masz,
Bo tak każe prawo lisie:
Bierz do pyszczka to, co znasz!
To nie jeże, to nie kolce,
Ale mrozik kłuje tak,
Teraz będziesz już pamiętał,
Jaki śnieżek miewa smak!

Myśli puszek: „Dosyć tego!
Już od mamy nie chcę rad.
Pójdę tam, gdzie nie ma śniegu”.
I odważnie rusza w świat…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: