„Bajki warmińsko-mazurskie…

o diabłach, kłobukach, smątkach i kołbogach” zilustrował Jerzy Flisak.

– Brr… niedobrze dziś na dworze – odzywa się krawiec.
– Bodajże, szpetnie wygląda, aż ciarki przechodzą przez skórę –
odpowiada żona.

Bajki warmińsko-mazurskie_okładkaPo przykrojeniu ubrania stary Kopka zdjął z nosa okulary, przetarł je chustką i spojrzał znów przez okno.  Patrzy…
a tam na płocie coś stoi: jakiś ptak zmoczony, jakaś wrona
z opuszczoną głową, z rozcapierzonymi skrzydłami, spod których spływa deszcz.
Wygląda brzydko, istny obraz nędzy i rozpaczy.

– Białko – zawołał Kopka – patrz no, co tam na płocie stoi!
Krawcowa podeszła do okna i pilnie się przyjrzała, po czym rzekła:
– Mężu, to jakiś ptak nieborak, zabierzmy go stamtąd, bo zmarnieje na plucie.
– Myślisz! A może masz rację; trzeba zlitować się nad tym biedaczyskiem.
Może szczęście nam w dom przyniesie. I oboje wyszli po ptaka.
Ostrożnie podchodzili do niego…

Bajki warmińsko-mazurskie_blog

Książeczkę wydała  SPÓŁDZIELNIA PRACY SPECJALISTÓW „IRE”.
Nakład – 70 tysięcy;  wydanie I  z 1989 r.

Reklamy

„Placek zgody i pogody”

Bajeczkę Joanny Papuzińskiej zilustrował Mateusz Gawryś.

… – Ech, niedzielo, niedzielo! – westchnęła Agnieszka.

Placek zgody i pogody_okładka– Gdyby tak można było otworzyć pierwsze lepsze okno, złapać pierwszy lepszy parasol z przedpokoju i pofrunąć na spotkanie z pierwszą lepszą chmurą? Rozsiąść się na niej wygodnie i miękko, zawołać dwóch albo trzech dobrych kolegów i wyruszyć w daleką żeglugę powietrzną!
A oni niech tu siedzą i złoszczą się.

Albo nie. Byłoby lepiej, gdyby nagle rozpękła się podłoga w pokoju…
żeby wystrzelił z niej pęd czarodziejskiego drzewa, które urosłoby,
raz-dwa-trzy do sufitu…

Żeby zaraz z tego drzewa zlazła najśmieszniejsza na świecie małpa,
z nosem jak wiszący ogórek, i pomrukując: „Jaki piękny świat”,
ustawiła dwa leżaki w kolorowe pasy, posadziła na nich mamę i tatę…

Tak rozmyślała sobie Agnieszka nie wiedząc, że tymczasem ze szpary
w narożniku podłogi wyskoczył niewielki, jasny stworek – Głowogonek…

Placek zgody i pogody_blog

Książeczkę wydała NK  w  1985 r.  Nakład – 375 tysięcy;  wydanie – I.

Poczytaj_mi_mamo

„Przygody Hipka rasowego kundla”

opisał Edward Kopczyński. Ilustrowali Jolanta i Marek Wagner.

… Pan Kowalczyk mieszkał we własnym domku jednorodzinnym w willowej dzielnicy Łodzi, na Julianowie. W dniu pierwszego grudnia wyszedł do ogrodu, by gospodarskim okiem sprawdzić, czy wszystkie krzewy i drzewa zostały dobrze zaopatrzone na zimę…

Przygody Hipka_okladkaKowalczyk chodził między drzewami, sprawdzając na pniach zamocowania okryć ze słomy. W pewnej chwili, kiedy zbliżył się do dużego, rozłożystego krzewu             agrestu, dobiegło go stamtąd ostrzegawcze warczenie.
Wtedy przyjrzał się uważnie i w głębi krzaka dojrzał żółtawego psa.

Zdziwiony niezmiernie, nie zważając na groźne warczenie, podszedł bliżej i zobaczył, że żółtawy pies, chociaż warczy zawzięcie, wcale nie zamierza go atakować ani uciekać. Po jeszcze dokładniejszych oględzinach Kowalczyk natychmiast rozwiązał zagadkę.

Żółtawy pies to suka, która leżała nie zmieniając pozycji i swym ciałem ochraniała i ogrzewała cztery małe, piszczące kłębuszki…

Przygody Hipka_blog
Książeczkę wydał KAW  w 1982 r. Nakład – 100 tysięcy; wydanie – I.

„Zdobywcy orzechowego tortu”

Autorem książeczki jest Piotr Wojciechowski.
Ilustrowała Julitta Karwowska-Wnuczak.

Była to jedna z tych niedziel, o których wie się z góry, że będą nieudane.

Zdobywcy orzechowego tortu_okładkaPrzed południem „gruntowne sprzątanie”, po południu wizyta u cioci Michasi, której syn to kuzyn Tolo.
A wszyscy wiedzą, że kuzyn Tolo jest najnudniejszym
na świecie zbieraczem znaczków pocztowych.

Wieczorem przepisywanie zeszytu do biologii z rysunkami typu „kiełkujące ziarno fasoli”. Poprzedni zeszyt zapodział się, zniknął, a za brak zeszytu groziła dwója.

Jędrek rozmyślał o fatalnej niedzieli jednocześnie zatykając odpływ z wanny piętą i wypuszczając wodę w ten sposób, że bulgotała najgłośniej.

– Andrzej! Jak skończysz się kąpać, przynieś…

Zdobywcy orzechowego tortu_blog
Książeczka pochodzi z  RSW „PRASA-KSIĄŻKA RUCH”.
Nakład – 35 tysięcy;  wydanie I z 1974 r.

„Mateusz”

Autorem książeczki jest Marek Dubas. Ilustrował Janusz Stanny.

… tego dnia cisza i bezruch panowały w powietrzu, więc Mateusz swoją podobną do słonecznika twarz zwracał ku dalekiemu horyzontowi, gdzie wysokie dźwigi dzień i noc układały szare klocki domów.

Mateuszek_okładka– Miasto podchodzi coraz bliżej – narzekała Mama Zajęczyca. – Pełno w nim małych ludzi, którzy krzyczą i płoszą małe zajączki. Ci mali ludzie są trochę podobni do ciebie – dodała łypiąc na niego z boku.

Mateusz przypomniał sobie, jak długo musiała tłumaczyć zajęczętom, że Mateusz jest strachem
na wróble, a nie na zające. Już miał się zapytać o to miasto, a właściwie o małe dzieci, gdy nagle dobiegło ich potężne dudnienie i sapanie. Rodzina zajęcy stanęła słupkiem, Mateusz wspiął się jeszcze wyżej na swojej żerdzi.

Z przeciwnej niż miasto strony, gdzie na horyzoncie zboża łączyły się z niebem, sunęły wolno – jeden obok drugiego – przez całą szerokość pola wielkie smoki koloru pomarańczy…

Mateuszek_blog
Książeczkę wydała  NK  w 1985 r.  Nakład – 500 tysięcy;  wydanie – II.

„Albośmy to tacy cacy”

Fraszki Tadeusza Fangrata /1912 – 1993/
zilustrował Jerzy Flisak /1930 – 2008/.

O JEDNYM
W domu – orzeł,
w szkole – gorzej.

Albośmy to tacy cacyŚPIEWAK
Śpiewa jak ciele u wrót,
za to kłamie jak z nut.

O ZAGNIEWANYCH
Patrzą na siebie wilkiem.
Czemu nie motylkiem?

PYTANIE
Jakie kupić okulary,
by dojrzeć własne przywary?

JAK DYSKUTOWAĆ?
Chociaż sprzecznie,
ale – grzecznie.

WYSTARCZY
Zamiast go pytać, co jadł na śniadanie,
wystarczy spojrzeć na jego ubranie.

W SANATORIUM DOMOWYM
Przygarnąłem kawkę ze złamana nóżką
i teraz jest w domu u mnie kuracjuszką.

RADA NA WYCIECZKĘ
W lesie nie rób szumu, kolego!
Wiatr i drzewa są od tego.

Albośmy to tacy cacy_blog

PLOTĄCEMU GŁUPSTWA
Wiedz,
co rzec!

Książeczkę wydał  INSTYTUT PRASY I WYDAWNICTW „NOVUM”.
Wydanie z  1989 r.; nakład – 50 tysięcy.