„Zegary” – Władysława Broniewskiego

Tiknął-taknął zegar stary:
„Prześcignęły mnie zegary,
bo ja z winy złej sprężyny
spóźniam się o pół godziny.”

„Tik-tak-tak! – odpowie budzik. –
Niepotrzebnie się pan trudzi,
bo mój dzwonek wieści dzionek
jeszcze wcześniej niż skowronek.”

„To za wcześnie – mruknie tamten. –
Przy tym mógłbyś grać kurantem.
Jam kukułką pięknie dzwonił,
zanim waćpan mnie przegonił.”

Tak kłóciły się zegary:
jeden nowy, drugi stary.
Wtem zegarek zegarmistrza
tak z kieszonki im zapiszczał:

„Tiku-tiku! Tyle krzyku,
mój staruszku, mój budziku!
Rację miewam ja, a nie wy,
bom przyjechał tu z Genewy.

Nikt mnie za was nie zamieni,
bo aż siedem mam kamieni!
Przy tym jestem takiej marki,
żem zegarek nad zegarki!”

Gdy tak głosi te przechwałki,
bęc na ziemię i – w kawałki!
Tiknął-taknął zegar stary,
przytaknęły mu zegary…

Ilustracje Olgi Siemaszko.

„Legenda o zatopionym mieście”…

… Stefana Majchrowskiego /1908 – 1988/ została wydana przez KAW ,
w serii Z krasnalem. Nakład – 100 tysięcy, wydanie I –  z 1987 r.
Ilustrowała – Krystyna Michałowska.

… Piętnaście wieków upłynęło od tej pory, ale pozostały ślady po zamku króla Gradlona i po zatopionym mieście. Piramidy czarnego granitu wryły się głęboko. Kto zapuści się w przepastne lochy, trafi na obszerne izby z kamienia, na kamienne stoły i ściany porzeźbione przez deszcz i zasnute dymem   z kaganków. Nad zatoką Douarnenez jeszcze dzisiaj wiatr przynosi wciąż te same słowa,
a powtarza je szum każdej muszli:

Znów wieje!
To wiatr od morza
dręczy nas, szaleje!


„Pims, którego nie ma”

15 wierszyków Joanny Papuzińskiej, zilustrował Zdzisław Witwicki.

Nitka

Przed chatą Babie Lato
sukienkę popielatą
ceruje i łata
nitką babiego lata,
którą wysnuł pajączek.
Ale nitka się plącze,
supły się robią na niej –
źle idzie cerowanie.

A tymczasem na niebie niebieskim
odrzutowce rysują kreski.
Z takiej kreski toby była dobra nić.
Gdyby ją na szpulkę nawinąć,
toby mogło Babie Lato szyć, a szyć –
lepiej niż pajęczyną.

Książeczka wydana przez NK w 1975 r. Nakład – 30 tysięcy, wydanie – II.

„Bajki – nie tylko o smoku”…

Ireneusza Iredyńskiego / 1939 – 1985/ zilustrowała Julitta Karwowska – Wnuczak.

Tytuły bajek:
– Powrót Krisa –
– Bajka trochę smutna –
– Pani Tramwajarzowa –
– Pan Kozia Bródka –
– Inna niż wszystkie bajki o smoku –
– Krzesło –
– Stare samochody –

Książeczka wydana przez NK w 1977 r. Nakład – 30 tysięcy, wydanie – II.


... Nie zdziwcie się przeto, jeżeli kiedyś w szczerym polu zobaczycie starego pana z bródką, w cylindrze, fraku i lakierkach, jak przykłada ucho do ziemi
i czegoś nasłuchuje. To pan Kozia Bródka szuka podziemnej sali, gdzie tańczą ludzie ubrani tak, jak on.
Przykłada ucho do ziemi, chcąc usłyszeć granego w tamtej sali walca. Szuka czasu swej młodości, który jemu wydaje się najbardziej miły, spokojny i rozsądny.

„Bajeczki”

Lato – pożegnane, jesień – przywitana, a więc można powrócić do książeczek :)

Tytuły bajeczek Józefa Ignacego Kraszewskiego /1812 – 1887/ :

– Głupi Maciuś
– Z chłopa król
– Bajka o kurce i kogutku
– O królewnie czarodziejce
– Dziad i baba

Książeczka wydana przez KAW w 1985 r.
Wydanie – I, nakład – 100 tysięcy egzemplarzy.

Książeczkę ilustrowała  Olga Siemaszko /1911 – 2000/.

A smutną Bajkę o kurce i kogutku  – J.I.Kraszewski rozpoczyna tak:

Nie wiem, gdzie i kiedy był sobie dawniej kogutek i kurka, oboje młodzi i piękni oboje. Nie dziw też, że się serdecznie kochali. A choć kogut tyle miał żon, ile widział kur przed sobą, jednak na jakiś czas przywiązał się do tej tylko srokatej kurki.
Piękna była kurka, ale jak niejedna z kobiet pokrywała ślicznymi połyskującymi piórkami brzydkie wewnątrz serce i duszę. Była ona tak żywa i płocha, jakby dzisiejsza mieszczka, popędliwa jak wiele żon, głupia i szczebiotliwa jak wiele dziewczyn, które kwoczkami nazywamy, a co najwięcej: żarłoczna i łakoma…

„Babcina jesień”…

… zrymowała mi się rok temu :)

Gdy kończyło się nasze spotkanie,
Rzekła mi Ula na pożegnanie:
„A może napisz coś o jesieni,
O tej pani, co brąz sobie ceni ?!”

Ba! Jak to zrobić? To jest pytanie!
Machnąć wierszyk, czy opowiadanie?
Na wesoło, czy z poważną miną?
Wiem! Chcę opisać jesień … babciną!

Babcia Jola nie dzierga szalików
I warzyw nie wkłada do słoików.
Za to ciągle coś fotografuje
I codziennie po Necie … surfuje.

Stuka sobie cierpliwie w klawisze,
Czekając kiedy Wnuczka napisze.
Wzdycha, poprawia niesforny koczek,
Bo dziewczynka ma dopiero roczek!

„Żegnaj lato na rok”…

W ostatnim dniu, tegorocznego, lata – piosenka z repertuaru Z. Sośnickiej.
Muzyka – Wojciech Trzciński; słowa – Bogdan Olewicz.

Do trawy na łąkach w zaloty idzie wrzos,
a muchy po kątach coraz częściej śpią.
Z tych znaków wokoło wywróży każdy sam,
że wracać do domu czas – lato, żegnaj nam!

Żegnaj, lato, na rok, stoi jesień za mgłą,
czekamy wszyscy tu, pamiętaj, żeby wrócić znów.
Żegnaj, lato, na rok, stoi jesień za mgłą,
czekamy wszyscy tu, pamiętaj nas i wracaj znów.

Choć w morzu i w rzece jeszcze kąpią się,
to słońce po niebie co dzień skraca bieg.
Znów jabłka na targu są tak tanie, jak barszcz,
korzystaj z ostatnich chwil, konfitury smaż.

Żegnaj, lato, na rok. . . itd.

Patrz! Dzieci do szkoły kasztanów niosą kosz,
a w parku powoli czerwień przejdzie w brąz.
Nim z deszczu na szybę gdzieś poleci kilka łez,
na oścież otworzy drzwi „Klub Opuszczonych Serc”.

Żegnaj, lato, na rok. . . itd.

Na pocztówce – z II połowy lat siedemdziesiątych – Zdzisława Sośnicka
… w obiektywie Zofii Nasierowskiej.

Dwusetny wpis…

… zbiegł się z zaproszeniem be.el , za które serdecznie dziękuję i jednocześnie zachęcam Wszystkich, by przyłączyli się do tej, wirtualnej zabawy i również napisali co najbardziej lubią!

A ja lubię :

– ludzi, lecz nie wszystkich;
– moje miasto, gdzie kominy już nie dymią
– kolor czerwony, żółty i zielony też :)

– nie tylko pokera i brydża:), bo ostatnio  – „pajączka”;
– antykwariat, ten w podwórzu;
– klapki na koturnach :),

– wydawać pieniążki :),
– zbierać grzyby w pobliskim lesie;
– pstrykać zdjęcia, tak znienacka;
– i blogować :))))

Niestety,  „jolki” i „bąbelki”  już się nie zmieściły w tej dziesiątce ulubionych :(

A gify były moją, pierwszą, internetową… słabością :))))

„O Janku Wędrowniczku”

opowiedziała swoim dzieciom – w 1893 r. Maria Konopnicka/1842 – 1910/.

Kartka wstępna

Oto tu przed wami stoi
Podróżniczek, Janek, mały,
Co się wprawdzie boćka boi,
Lecz jest zresztą bardzo śmiały!

Zuch ten dziwne miał przygody,
O  których tu będzie mowa;
Raz to nawet wpadł do wody…
Ale teraz sza… ni słowa!…

Książeczka wydana przez NK w 1968 r. Jest to  X wydanie, nakład – 60 tys.
Przepięknie ilustrował – Bogdan Zieleniec.


” Janku – woła – drogi Janku!
Gdzieś ty chodził? Gdzieś był dziecię? ”
” A w szerokim, mamo, świecie! „

I w objęcia mamie pada,
I swą podróż opowiada:
Co miał przygód, co miał strachu,
Jak gdzie było tam!…

A z dachu
Gołąbeczki to słyszały
I mnie wszystko powiedziały!

„Niezwykłe przygody arcypsa Puka-Burego”

… Phi, to mi sztuka,
dzieci zgubione w lesie odszukać!
O, nie do takich czynów jedynie
Bury jest zdolny! Jeszcze zasłynie!
Nie poprzestanie on przecie na tym!
Cóż że jest burym stworem kudłatym?
Ho, dzielność bywa czasem głęboko
skryta w stworzeniu. Zaś w pięknej skórze
kryją się nieraz niezdary, tchórze.
Więc nie po wierzchu sądź psa (człowieka),
ale go poznaj dobrze, dociekaj,
jaki naprawdę jest…

Te niesamowite, psie przygody opisała Wanda Karczewska/ 1913 – 1995/,
a zilustrowała – Ewa Salamon.


Książeczka pochodzi z Wydawnictwa Łódzkiego. Jest to I wydanie – 1985 r.
Nakład – 100 tysięcy.

„Plecie wiatr wiklinie”…

… jest zbiorem 50 wierszyków Włodzimierza Scisłowskiego /1931 – 1994/.

Plecie wiatr wiklinie,
plecie wciąż z ochotą,
że gdy wiosna minie,
koszyk z niej uplotą.

Plecie wiatr kalinie,
plecie wciąż wytrwale,
że gdy lato minie,
zerwie jej korale.

Plecie wiatr olszynie,
plecie zadzierzyście,
że gdy jesień minie,
to pogubi liście.

Wietrze, ty pleciugo,
od plotek się wstrzymaj,
lecz pleć bajki długo,
gdy nadejdzie zima!


Książeczkę wydało Wydawnictwo Poznańskie w 1974 r. Jest to I wydanie,    nakład –  40 tysięcy egzemplarzy.

Autorką ilustracji jest Ewa Salamon.


…Piękne panny kapuścianki
co dzień stroją się w falbanki.

I by krawców swych zatrudnić,
kilkanaście noszą spódnic…

„Historie niestworzone na stacji Zmyślonej”

… W wagonach trzeszczą drzwi i zawory,
i wyskakują stamtąd na tory
kury i gęsi, baran i krowa
i dalej bić się, dalej tratować,
szarpać za uszy, drzeć sierść i pióra.
Taka nad stacją zaległa chmura
włosów, piór, skrzydeł, wrzasków i kwiku,
że wyskoczyły kwiatki z kwietników,
a chudy Narcyz, herszt zbiegłych kwiatów,
rozpruł sztyletem bok automatu,
w mig czekoladki wypuścił z niego
zaś wiatr podjudził przeciwko zbiegom…


Niestworzone historie… wymyśliła Wanda Karczewska / 1913 – 1995/,
a ilustrowała – Ewa Salamon.

Książeczka wydana przez KAW w 1984 r. Wydanie I, nakład 100 tysięcy.

« Older entries