“O tym, jak krawiec…

Pan Niteczka został królem” napisał Kornel Makuszyński.
Ilustrował Janusz Stanny.

… Niteczka kazał przynieść wszystkie drabiny, jakie tylko były w mieście, razem je związać i przystawić je do nieba. Sam wziął sto igieł i szpulkę nici, co miała sto mil, i polazł z tym na drabinę, a hrabia Strach rozwijał nici na dole.

Wylazł na samą górę i widzi, że w niebie jest wielka dziura, taka wielka jak miasto, oddarty kawał nieba zwisł w dół, a przez otwór płynęła deszczowa woda. Wziął się więc do pracy i szył, i szył przez dwa dni. Palce mu mdlały od roboty, ale nie ustawał, żelazkiem potem wygładził niebo, i bardzo zmęczony zlazł z drabiny. A w mieście pogoda śliczna!…


Książeczka wydana przez KAW  w serii “Z krasnalem”.
Nakład – 100 tysięcy; wydanie I  z 1985 r.

“O chłopcu z fujarką,…

… pięknej królewnie i wiedźmie Bosi” – to tytuł drugiej bajki Klary Molnar z książeczki “O dzielnym Isztwanku”.  Ilustrował Janusz Stanny.

Za siedmioma górami, za siedmioma lasami,
w dalekim Siedmiogrodzie żyła-była staruszka.
Wielką biedę i samotność dzielił z nią syn.
Na imię miał Matiasz.

Mimo, że pracowali w znoju od świtu do nocy,
to jednak doskwierał im głód. Często nie mieli
czego do garnka włożyć.

Kiedy ze spiżarni zniknęło ostatnie pęto kiełbasy, a worek, w którym zazwyczaj była mąka, świecił pustką, chłopiec postanowił iść w świat w poszukiwaniu chleba, a może szczęścia…


Bluzko, bluzko, stara bluzko
spełnij me pragnienie,
niech królewna tutaj stanie –
takie mam życzenie.

Bluzko, bluzko, stara bluzko,
niechaj koło chaty
stanie w mig na me rozkazy
rączy koń skrzydlaty.

“Bajka o dzielnym Isztwanku”

W książeczce Klary Molnar znajdują się dwie bajeczki.
Ilustrował Janusz Stanny.

Moja bajka jest tak prawdziwa, jak to, że słońce jest złociste, a niebo co wieczór zalegają gwiazdy. Słuchajcie mojego bajania, drogie dzieci, a po latach przekażcie tę opowieść waszym wnukom.

Był sobie raz za siedmioma górami, za siedmioma rzekami, jak dobrze pamiętam, w przepięknym Siedmiogrodzie potężny, ogromny las.

W samym środku tego lasu, na leśnej polanie stał malutki, śliczny, kolorowy domek. W domku tym,
po śmierci rodziców, żyli samotnie – Isztwanek
i trzy jego przecudnej urody siostrzyczki:
starsza – Marika, młodsza – Żużika i najmłodsza – Julika…


… Piórko, piórko szybko leć,
prędko, prędko zmień się w miecz…

Książeczkę wydała KAW  w 1989 r. Nakład – 55 tysięcy; wydanie – I.

“Pani Twardowska”…

Adama Mickiewicza /1798 – 1855 /. Ilustrował Janusz Stanny.

Jedzą, piją, lulki palą,
tańce, hulanka, swawola;
Ledwie karczmy nie rozwalą,
Cha cha, chi chi, hejza, hola!

Twardowski siadł w końcu stoła,
Podparł się pod boki jak basza;
“Hulaj dusza! hulaj!” woła,
Śmieszy, tumani, przestrasza.

Żołnierzowi, co grał zucha,
Wszystkich łaje i potrąca,
Świstnął szablą koło ucha,
Już z żołnierza masz zająca.

Na patrona z trybunału,
Co milczkiem wypróżniał rondel,
Zadzwonił kieską pomału,
Z patrona robi się kondel.


Szewcu w nos wyciął trzy szczutki,

Do łba przymknął trzy rureczki,
Cmoknął, cmok, i gdańskiej wódki
Wytoczył ze łba pół beczki.

Wtem gdy wódkę pił z kielicha,
Kielich zaświstał, zazgrzytał;
Patrzy na dno: ” Co u licha?
Po coś tu, kumie, zawitał? “…

Książeczkę wydała   Krajowa Agencja Wydawnicza  w 1984 r.
Nakład – 200 tysięcy; wydanie – II.

“Dzieci pana Astronoma”…

… to 13 wierszyków Wandy Chotomskiej, wydanych przez NK w 1988 r. Wydanie – IV, nakład – 100 tysięcy. Ilustrował – Janusz Stanny.

Nikt nie wyciera oczu chusteczką,
nikomu z oka nie kapnie łza,
wszyscy od dzisiaj grają w słoneczko,
bo to jest świetna gra.

Grasz w “słoneczko”?
Gram w “słoneczko”!
Masz “słoneczko”?
Mam “słoneczko”!

Jestem słoneczny i uśmiechnięty
od czubka głowy do końca pięty.
Słoneczny uśmiech na twarzy mam
i z całym światem w “słoneczko” gram.

Masz “słoneczko”?
Mam “słoneczko”!
Prawda, że to bardzo fajna gra?

Książeczka należała do lektur szkolnych III klasy.

Charles Perrault – “BAJKI” – cd.

KOT  W  BUTACH

Tam koło młyńskie
za cztery reńskie
klekoce, skrzypi.
Młyn burczy basem,
mysz piśnie czasem,
mąka się sypie.

Bajdy nadrzeczne,
mroczne, słoneczne
pod młyn się garną.
Bajdury młyńskie
za cztery reńskie,
a także – darmo.

* * * * * * * * * * * * * * * * * * *

Na gry losu
koci sposób
to nie gryźć, nie fukać.

Łeb co tęższy
woli węszyć,
podejrzeć, podsłuchać.

Pomalutku,
po cichutku,
ukrywszy pazury,
tu pokluczyć,
tam – pomruczeć
i piąć się do góry.

I okazuje się, że ten… koci sposób ciągle znajduje nowych zwolenników…

CZERWONY KAPTUREK położył na stole placuszek i masło, postawił butelkę i podszedł do łóżka babci.
- O, moja babciu! – wykrzyknął. – Jakie ty masz wielkie ręce!
- Żeby cię mocniej uścisnąć, mój Czerwony Kapturku -
powiedział Wilk spod pierzyny.
- O, moja babciu!… Jakie ty masz długie nogi!
- Żeby cię prędko schwytać, mój Czerwony Kapturku…
- O, moja babciu!… Jakie ty masz wielkie uszyska!
- Żeby cię dobrze słyszeć, mój Czerwony Kapturku…
- O, moja babciu!… Jakie ty masz wielkie oczy!
- Żeby cię dobrze widzieć, mój Czerwony Kapturku…
- O, moja babciu!… Jakie ty masz wielkie zęby!
- Żeby cię smacznie zjeść! –
wrzasnął Wilk…

Ilustrował Janusz Stanny

“BAJKI” /Wybór/

Charles Perrault /1628 – 1703/ jest autorem zbioru: “Bajki Babci Gąski”, w którym spisał – znane od stuleci – powiastki, oparte na motywach ludowych.

Książeczka wydana przez Fundację Sztuki Dziecka w 1988 r. zawiera  jedynie 4 bajki, ale te najbardziej popularne. Nakład – 250 tys. Wydanie I.
Ilustrował Janusz Stanny.

ŚPIĄCA  KRÓLEWNA

Niech głos mój trafi w każdy kąt,
obwieści tę wiadomość:
że zginie każdy kto by prządł
lub w domu miał wrzeciono!
Wrzeciona macie na złom nieść,
przędziwo – precz! Do kosza!
Król tę rozgłosić kazał wieść,
gdy wezwał mnie, dobosza.

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
Straszliwej wieści dowie się dziś
król i królowa czuła.
Królewna chciała niteczkę zwić,
wrzecionem dłoń przekuła.
Jakąż nadzieję można mieć
związaną z jej osobą?
Leży bez ducha! Straszną wieść
głosi królewski dobosz.

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
Ja, dobosz, znając sprawę tę,
bom służył jej za gońca,
dzisiaj serdecznie cieszę się
z jej szczęśliwego końca.
Niech młoda para żyje nam,
zawsze szczęśliwa z sobą!
Tego przy bębnie: “Tara-ram”
życzy królewski dobosz.

KOPCIUSZEK

Skromniutkie i nieduże
są domki dobrych wróżek
za płotem gęstych bzów.
W ogródkach dobrych wróżek
woń głogów, dzikiej róży
uderza nam do głów.

I każdy jest wzruszony,
więc wzdycha: – Co za domek!

Gdy niebo się zachmurzy,
chmurzy się domek wróżek,
znika za deszczem, w mgłach.
Gdy słońce świeci w górze,
rozbłyska domek wróżek
od progu aż po dach.

I każdy jest wzruszony,
więc wzdycha: – Co za domek!

Wszystkich potrafi urzec
znikomy domek wróżek.
Nie oprze mu się nikt.
Gdy zniknie – oczy zmrużysz
i widzisz domek wróżek,
chociaż przed chwilą -  znikł.

I każdy jest wzruszony,
więc wzdycha: – Co za domek!

Cdn.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.