„Skakanka” – Julian Tuwim

„Żeby kózka nie skakała,
Toby nóżki nie złamała”.
Prawda!

Skakanka_okładkaAle gdyby nie skakała,
Toby smutne życie miała.
Prawda?

Bo figlować – bardzo miło,
A bez tego – toby było
Nudno…

Chociaż teraz musi płakać,
Potem będzie znowu skakać!
Trudno!

Więc gdy cię dorośli straszą,
Że tak będzie, jak z tą naszą
Kozą,
Najpierw grzecznie ich wysłuchaj,
Potem powiedz im do ucha
Prozą:
„A ja znam może dwadzieścia innych kózek, co od rana do wieczora skakały i zdrowe są, i wesołe, i nic im się nie stało, i dalej skaczą! Grunt, żeby się nie bać! Tak skakać, żeby się nic nie stało! Bo inaczej, co by za życie było? Prawda?”
I skacz, ile ci się podoba. Niech dorośli zobaczą, jak się to robi!

Skakanka_blog
Ten zbiór utworów dla dzieci ilustrował Zbigniew Rychlicki /1922 – 1989 /
Książeczkę wydała  NK  w 1986 r.  Nakład – 40 tysięcy;  wydanie – I.

„Rzepka”

- według starej bajki rosyjskiej – Julian Tuwim.
Ilustrowała Bożena Truchanowska.

Rzepka_okładkaZasadził dziadek rzepkę w ogrodzie,
Chodził tę rzepkę oglądać co dzień,
Wyrosła rzepka jędrna i krzepka,
Schrupać by rzepkę z kawałkiem chlebka!
Więc ciągnie rzepkę dziadek niebożę,
Ciągnie i ciągnie, wyciągnąć nie może!

Zawołał dziadek na pomoc babcię:
„Ja złapię rzepkę, ty za mnie złap się!”
I biedny dziadek z babcią niebogą
Ciągną i ciągną, wyciągnąć nie mogą!
Babcia za dziadka,
Dziadek za rzepkę,
Oj, przydałby się ktoś na przyczepkę!

Przyleciał wnuczek, babci się złapał,
Poci się, stęka, aż się zasapał!
Wnuczek za babcię,
Babcia za dziadka,
Dziadek za rzepkę,
Oj, przydałby się ktoś na przyczepkę!
Pocą się, sapią, stękają srogo,
Ciągną i ciągną, wyciągnąć nie mogą!

Rzepka_blog
Książeczkę wydała KAW  w 1980 r.  Nakład – 100 tysięcy; wydanie – I.

„W aeroplanie”

Wierszyk Juliana Tuwima zilustrował Mirosław Tokarczyk.

W areoplanie_okładkaMiała babcia kurkę,
Kurkę złotopiórkę,
Wesołą kokoszkę,
Zwariowaną troszkę.
Kiedyś jej ta kurka
Uciekła z podwórka,
Babcia za nią truchtem drepce,
„Wracaj!” – krzyczy… – „A ja nie chcę!”

A tam zaraz blisko
To było lotnisko,
Kurka się tam zapędziła,
Aeroplan zobaczyła,
A że była dobra skoczka,
Wskoczyła tam nasza kwoczka.
Wtedy babcia – hopla! -
Też na aeroplan…

W areoplanie_blog

Książeczkę wydała  NK  w 1985 r.  Nakład – 375 tysięcy;  wydanie – III.

Poczytaj_mi_mamo

„Cuda i dziwy” – Julian Tuwim

Ilustrowała Halina Rydz.

Spadł kiedyś w lipcu
Śnieżek niebieski,
Szczekały ptaszki,
Ćwierkały pieski.

Cuda i dziwy_okładkaFruwały krówki
Nad modrą łąką,
Śpiewało z nieba
Zielone słonko.

Gniazdka na kwiatach
Wiły motylki,
Trwało to wszystko
Może dwie chwilki.

A zobaczyłem
Ten świat uroczy,
Gdy miałem właśnie
Przymknięte oczy.

Gdym je otworzył,
Wszystko się skryło
I znów na świecie
Jak przedtem było.

Cuda i dziwy_blog

Wszystko się pięknie
Dzieje i toczy…
Lecz odtąd – często
Przymykam oczy.

Książeczka pochodzi z  KAW.  Nakład – 100 tysięcy;  wydanie I  z 1985 r.

„Okulary” – Julian Tuwim

Ilustrował Bohdan Wróblewski.

Biega, krzyczy pan Hilary:
– Gdzie są moje okulary?

Okulary_okładkaSzuka w spodniach i w surducie,
W prawym bucie, w lewym bucie.

Wszystko w szafach poprzewracał,
Maca szlafrok, palto maca.

- Skandal! – krzyczy. – Nie do wiary!
Ktoś mi ukradł okulary!

Pod kanapą, na kanapie,
Wszędzie szuka, parska, sapie!

Szpera w piecu i w kominie,
W mysiej dziurze i w pianinie.

Już podłogę chce odrywać,
Już milicję zaczął wzywać.

Okulary_blog

Nagle – zerknął do lusterka…
Nie chce wierzyć… Znowu zerka.

Znalazł! Są! Okazało się,
Że je ma na własnym nosie.

Książeczkę wydała  NK  w 1968 r.  Nakład – 60 tysięcy;  wydanie – I.

Z kronikarskiego obowiązku :), muszę napisać,
że dzisiaj – tak po ósmej rano – blog „To dla pamięci”
odwiedził… Półmilionowy Gość
!!!!

„Wiersze dla dzieci” – Julian Tuwim

„RYCERZ  KRZYKALSKI”

Oto rycerz Krzykalski,
Spójrzcie, co za mina!
Zdarzyło się mu kiedyś
Złapać Tatarzyna.

Wiersze dla dzieci_okładkaKrzyczy: „Hura! To moja
Odwaga i męstwo!
Wróg w niewoli! Ja górą!
Odniosłem zwycięstwo!

Nieustraszony jestem,
Więc natarłem zbrojnie!
Hura! hura! Jam pierwszy
Śmiałek na tej wojnie!

Któż by się mógł porównać
Z takim bohaterem?
Niech tu sam król przyjedzie
Z największym orderem!

Klasyka DziecięcaDla mnie wszystkie zaszczyty!
Dla mnie cześć i chwała!
Złapałem Tatarzyna!
Zdobyłem trzy działa!”

Więc krzyczą mu:
„Przyprowadź tego Tatarzyna!”
A Krzykalski: „Nie mogę,
Bo mnie za łeb trzyma!”

Wiersze dla dzieci_blog

Ilustrowała Olga Siemaszko.
Książeczkę wydała  NK  w 1983 r.  Nakład – 50 tysięcy;  wydanie – IX.

„Pan Maluśkiewicz i wieloryb”

Autorem książeczki jest  Julian Tuwim / 1894 – 1953 /.
Ilustrował  Mirosław Pokora / 1933 – 2006 /.

Pan Maluskiewicz i wieloryb_okładkaBył sobie pan Maluśkiewicz,
Najmniejszy na świecie chyba.
Wszystko już poznał i widział
Z wyjątkiem wieloryba.

Pan Maluśkiewicz był – tyci,
Tyciuśki jak ziarnko kawy,
A oprócz tego podróżnik,
A oprócz tego ciekawy.

Więc nie można się dziwić,
Że ujrzeć chciał wieloryba,
Bo wieloryb jest przeogromny,
Największy na świecie chyba.

Pan Maluskiewicz i wieloryb_blog

Pan Maluśkiewicz wesoły,
Że mu się podróż uśmiecha,
Zrobił sobie z początku
Łódkę z łupinki orzecha…

Książeczkę wydała  NK  w 1986 r.  Nakład – 375 tysięcy;  wydanie – XII.

Poczytaj_mi_mamo

„Idzie Grześ”

Autorem wierszyka jest Julian Tuwim / 1894 – 1953 /.
Ilustrował Jerzy Flisak / 1930 – 2008 /.

Idzie Grześ przez wieś
Worek piasku niesie,
A przez dziurkę  piasek ciurkiem
Sypie się za Grzesiem.

Idzie Grześ_okładka„Piasku mniej – nosić lżej!”
Cieszy się głuptasek.
Do dom wrócił, worek zrzucił,
Ale gdzie ten piasek?

Wraca Grześ przez wieś,
Zbiera piasku ziarnka.
Pomaluśku, powoluśku
Zebrała się miarka.

Idzie Grześ przez wieś,
Worek piasku niesie,
A przez dziurkę piasek ciurkiem
Sypie się za Grzesiem…

I tak dalej… i tak dalej…

Idzie Grześ_blog

Książeczka pochodzi z  KAW .  Nakład – 100 tysięcy;  wydanie I  z 1982 r.

„Warszawa”

Autorem wierszyka jest Julian Tuwim / 1894 – 1953 /.
Ilustrowała Danuta Boniuk-Przymanowska.

Warszawa_okładkaJaka wielka jest Warszawa!
Ile domów, ile ludzi!
Ile dumy i radości
W sercach nam stolica budzi!

Ile ulic, szkół, ogrodów,
Placów, sklepów, ruchu, gwaru,
Kin, teatrów, samochodów
I spacerów, i obszaru!

Aż się stara Wisła cieszy,
Że stolica tak urosła,
Bo pamięta ją maleńką,
A dziś taka jest dorosła.

Warszawa_blog

Książeczkę wydała  KAW  w 1986 r. Nakład – 300 tysięcy;  wydanie – II.

„Ptasie radio”

Autorem wiersza jest Julian Tuwim /1894 – 1953 /.
Ilustrował Edmund Dudek.

Halo, halo! Tutaj ptasie radio w brzozowym gaju.
nadajemy audycję z ptasiego kraju,
proszę, niech każdy nastawi aparat,
bo sfrunęły się ptaszki dla odbycia narad:

po pierwsze – w sprawie,
co świtem piszczy w trawie?
Po drugie – gdzie się
ukrywa echo w lesie?
Po trzecie – kto się
ma pierwszy kąpać w rosie?
Po czwarte – jak
poznać, kto ptak
a kto nie ptak?

A po piąte przez dziesiąte
będą ćwierkać, świstać, kwilić,
pitpilitać i pimpilić
ptaszki następujące:
słowik, wróbel, kos, jaskółka,
kogut, dzięcioł, gil, kukułka,
szczygieł, sowa, kruk, czubatka,
drozd, sikora i dzierlatka,

kaczka, gąska, jemiołuszka,
dudek, trznadel, pośmieczuszka,
wilga, zięba, bocian, szpak
oraz każdy inny ptak…

Książeczka pochodzi z  KAW.  Nakład – 500 tysięcy;  wydanie I z 1983 r.

„List do dzieci”

Drogie dzieci! W tym liściku
O jedno was proszę:
Żebyście się co dzień myły,
Bo brudnych nie znoszę.

Czy pod studnią, czy na misce,
W rzeczce , czy w sadzawce,
Ale myć się! Bo przyjadę
i sam wszystko sprawdzę!

Myć się, dzieci, myć do czysta,
Chłopcy i dziewczynki,
Bo inaczej powiem żeście
Nie dzieci, lecz świnki!

Trzeć się mydłem, gąbką , szczotką,
W misce, w nurtach rzeczki!
Bądźcie czyste!

                           z poważaniem
                          Autor tej książeczki.  

Wierszyk pochodzi z książeczki Juliana Tuwima „Wiersze dla dzieci”.

Autorką pocztówki – z lat sześćdziesiątych – jest Maria Orłowska-Gabryś.

Historia lubi się powtarzać…

… i ja też :), bo ponownie… wystartowałam :)  do tej SMS-owej rywalizacji !!!!

A wierszyk Juliana Tuwima – „Dyzio Marzyciel”  zilustrował Ignacy Witz.

Położył się Dyzio na łące,
Przygląda się niebu błękitnemu
I marzy:


„Jaka szkoda, że te obłoczki płynące
Nie są z waniliowego kremu…
A te różowe –
Że to nie lody malinowe…
A te złociste, pierzaste –
Że to nie stosy ciastek…

I, szkoda, że całe niebo
Nie jest z tortu czekoladowego…
Jaki piękny byłby wtedy świat!
Leżałbym sobie jak leżę,
Na tej murawie świeżej,
Wyciągnąłbym tylko rękę
I jadł… i jadł… i jadł…”

Powiem szczerze, że nie marzę o słodkościach, a jedynie o…  SMS-ach, dzięki którym mój blog może znaleźć się w  III etapie konkursu!!!!

Serdecznie dziękuję za każdy SMS, wysłany na numer: 7122 o treści : E00074
Koszt – 1,23 zł brutto, a w treści nie ma spacji i występują trzy zera.

„Kotek” – Juliana Tuwima

Miauczy kotek: miau!
- Coś ty, kotku, miał?
– Miałem ja miseczkę mleczka,
Teraz pusta już miseczka,
A jeszcze bym chciał.

Wzdycha kotek: o!
- Co ci, kotku, co?
– Śniła mi się wielka rzeka,
Wielka rzeka, pełna mleka
Aż po samo dno.

Pisnął kotek: piii…
- Pij, koteczku, pij!
… Skulił ogon, zmrużył ślipie,
Śpi – i we śnie mleczko chlipie,
Bo znów mu się śni.

Wierszyk można znaleźć w książeczce „Słoń Trąbalski” , o której wspominałam 4.04.2009 r.  A działkowe zdjęcie jest… ciut starsze :), bo z 21.09.2007 r.

Międzynarodowe Święto Pracy…

… obchodzone jest od 1890 roku,  dla upamiętnienia wydarzeń w Chicago.

Pochód pierwszomajowy na Stadionie Dziesięciolecia –  pocztówka
Antoniego Uniechowskiego, wydana w latach sześćdziesiątych.

A tak o pracy pisał Julian Tuwim:

WSZYSCY  DLA  WSZYSTKICH

Murarz domy buduje,
Krawiec szyje ubrania,
Ale gdzieżby co uszył,
Gdyby nie miał mieszkania?

A i murarz by przecie
Na robotę nie ruszył,
Gdyby krawiec mu spodni
I fartucha nie uszył.

Piekarz musi mieć buty,
Więc do szewca iść trzeba,
No, a gdyby nie piekarz,
Toby szewc nie miał chleba.


Tak dla wspólnej korzyści
I dla dobra wspólnego
Wszyscy muszą pracować,
Mój maleńki kolego.

Wierszyk pochodzi z książeczki „Słoń Trąbalski”, o której wspominałam
4 kwietnia 2009 r. Ilustracje – Ignacy Witz.

„Mróz”


W ostry mróz chłopek wiózł
Z lasu chrust na wozie,
Skrzypi coś, oś nie oś,
Trzaska chrust na mrozie.

Tężał mróz, wicher rósł,
Pędząc jak w sto koni,
Trzeszczy wóz, trzeszczy mróz,
Chłop zębami dzwoni.


Szkapa: brr! Chłop jej: prr! -
A podwozie zgrzyta,
Gwiżdże wiatr, śwista bat,
Stukają kopyta.

Chrzęst i brzęk, zgrzyt i stęk,
Hałas jak w fabryce!
Mniejszy mróz, lżejszy wóz
Przy takiej muzyce.

Wierszyk Juliana Tuwima ilustrowała Olga Siemaszko.
A dzisiaj – na termometrze za oknem – zobaczyłam minus trzynaście stopni C !

« Older entries

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 46 obserwujących.