“Przepis na mazurek” – Joanna Kulmowa

Kilka nutek
przełożę andrutem.

Dam cukier waniliowy.
Garść kluczy wiolinowych.
Rodzynki.
Szczyptę soli.
Trochę pomarańczowych skórek.
Różową kwietniową chmurę.
Krzyżyki.
Nieco gorzkich bemoli.
Bardzo słodkie migdały.
Wierzby,
co już sokiem napęczniały.
I to będzie mój cały mazurek.

Autorem pocztówek, z lat sześćdziesiątych, jest Adam Kilian.

“Zasypianki”

12… zasypianek napisała Joanna Kulmowa.
Ilustrowała Krystyna Witkowska.

ZASYPIANIE ZAJĘCY

Zające zasypiające
słyszą trawy pachnące na łące.

Słyszą kiedy rośnie saradela.
Słyszą, czemu księżyc pola wybiela.
Słyszą, komu przebiegają chwile.
Słyszą, gdzie śpi motylek.
Słyszą, co myśli pies.

Słyszą to –
czego nie ma, a jest.

Książeczkę wydała  NK  w 1980 r.  Nakład – 40 tysięcy;  wydanie – II.

“Niebo nad miastem”

21 wierszyków Joanny Kulmowej zilustrował Gabriel Rechowicz.
Poniżej -  “Czy są proste kraje”

Czy są na świecie kraje,
gdzie wszystko się prostym wydaje:
Proste drogi wiodą ku miastom.
Dom jest wprost pod szczęśliwą gwiazdą.
Prosto z pracy mama wraca do niego.
Proste prawa prostych ludzi strzegą.
Prosto z okna widzi się sklep,
A w tym sklepie proste mleko,
prosty chleb.

Ludzie mówią prosto z mostu,

zwyczajnie –
nikt nie pyta,
czy te proste kraje
mogą ot tak po prostu być sobie,
czy też świat musi wpierw stanąć
na głowie?


Książeczkę wydała  NK  w 1986 r.  Nakład – 40 tysięcy ;  wydanie – I.

“Zimowe słowiki”

17 wierszyków napisała Joanna Kulmowa.
Ilustrował Gabriel Rechowicz.

Ja nie zdradzam się z tym nigdy przed nikim,
że słyszałam zimowe słowiki.
A kiedy?
A gdzie?
Nocą.
W styczniowym bzie.
Bielił się od stóp do głowy.
Jak wiosenny bez.
Jak majowy.
I leciały z niego śnieżne płateczki.
Każdy słowik darł się za dwóch.
I z każdego prószył puch.
Biały puch.
Aż go pełne były rankiem ścieżki.


Ale ja się z tym nie zdradzam przed nikim,
bo kto wierzy w zimowe słowiki?

Książeczkę wydała  NK  w 1988 r.  Nakład – 50 tysięcy;  wydanie – II.

“Zagapienie”

Autorką 25 wierszyków jest Joanna Kulmowa. Ilustrował Marek Goebel.

Ja zagapiam się gapię i gapię
żeby wszystko to
przelać na papier.
Żeby przelać atramentem ceglastym

muchomory
dachy
młyn za miastem.
Żeby przelać atramentem zielonym
liście brzóz.
A czarnym – gawrony.
A niebieskim – nieba niebieskość
właśnie tę na jaką się zagapiam często.
Jeszcze żółtym – wilgi wołanie.
Fioletowym – maciejki zapach.
Bo ja jestem zwyczajna gapa
co dzień po dniu przegapia zwyczajnie.


I najbardziej takie wiersze moje cenię
w których jest
to gapowate
zagapienie.

Książeczka pochodzi z wydawnictwa “GLOB” .
Nakład – 80 tysięcy ; wydanie – I z 1988 r.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.