Bajeczkę Marii Kruger zilustrował Zdzisław Witwicki.
… I właśnie kiedy Apolejka otwierała swoją najładniejszą parasolkę w kropki, usłyszała śpiew:
Do drzwi wszystkich ciągle pukam, Apolekjo!
Przez świat idę, ciebie szukam, Apolekjo!
Świat przeszedłem dookoła, Apolejko!
Ciebie tylko ciągle wołam, Apolejko!
- Ach, to mnie ktoś szuka! – ucieszyła się Apolejka. – Być może to królewicz! I szybko podbiegła do okna. Ależ tak! Z oddali nadchodził królewicz! Można go było poznać po błyszczącej w blasku słońca koronie. Coraz wyraźniej słyszała jego piosenkę:
W szczęście trudno mi uwierzyć, Apolejko!
Że znalazłem cię w tej wieży, Apolejko!

- Ach! – Zawołała radośnie Apolejka i chwyciwszy swoją najładniejszą parasolkę w kropki, szybko zaczęła zbiegać na dół po stu siedemdziesięciu sześciu krętych schodach. Ale na dole czekała ją smutna niespodzianka. Zamiast królewicza przy starej studni stał mały, bury osiołek. Na jego łebku lśniła złota korona…
Książeczkę wydała NK w 1985 r. Nakład – 100 tysięcy; wydanie – IV.










