“Kwiatki Małgorzatki”

Autorką książeczki jest Maria Kownacka / 1894 – 1982 /.
Ilustrowała Wanda Orlińska.

… To są śliczne kwiatki
naszej Małgorzatki,
lecą do nich z łąki
motyle i bąki.

To Małgosi kotek,
co siada na płotek,
ślicznie łapką myje
pyszczek, uszki , szyję.

To pies Małgorzatki
biały w żółte łątki,
nazywa się Puszek
i ma gruby brzuszek…

… Przyszły raz do lalki
dwa małe krasnalki,
dały jej przez płotek
różowych stokrotek…

…Dylu!… Dylu!… na badylu.
To ci jest muzyka!
Tańcz, Małgosiu! Tańcz, motylu!
Koziołeczku – brykaj!…

Książeczka pochodzi z Młodzieżowej Agencji Wydawniczej.
Nakład – 300 tysięcy.  Wydanie VII z 1985 r.

“Plastusiowo”

Autorką książeczki jest Maria Kownacka / 1894 – 1982 /.
Ilustrowała Halina Gutsche / 1928 – 2011 /.

“Kozia chałupka”

Koza z Plastusiowa miała dwa koźlęta,
Zbudowała sobie chałupkę od święta.
- Bee! Jestem koza z Plastusiowa!
W swej chałupce dzieci chowam!

Wszyscy więc pytali kozy:
- Z czego ta chałupka?
- Z łozy!
- A z czego drzwiczki?
- Z byliczki!
- A z czego kominek?
- Z trocinek!
- A z czego szybki?
- Z pęcherza rybki!
- A z czego tapczany?
- Z deski nie struganej!
- A z czego poduszka?
- Z gęsinego puszka!

Wszyscy plastusiowianie podziwiali to kozie mieszkanie.
A koza chodziła, potrząsała bródką i bee! bee! pobekiwała krótko.
Aż tu przyszedł misio z lasu…

Książeczkę wydała  NK  w 1963 r.  Nakład – 30 tysięcy;  wydanie – I.

“Za żywopłotem”…

… to zbiór 42 przygód Plastusia i jego przyjaciół, które opisała
Maria Kownacka /1894 – 1982 /. Ilustrowała Janina Krzemińska.

… skrzeczała żabka rzegotka, że król Cebulak makówkę spotkał i że zawołał:
“Niech co chce będzie, ja z makówką wesele wyprawię na grzędzie!”
No więc buraczki, pory, pietruszki – na to wesele szykują nóżki, a marchewka z pasternakiem popiszą się krakowiakiem. Będzie śmiechu, będzie krzyku, Fiku-miku na patyku!
- A gdzie to będzie?
- No, w teatrzyku. Wszystkich do teatru proszę,
bilety są po trzy grosze.
Teatrzyk jest jak się patrzy, a nazywa się “Raz-dwa-trzy”.

Będzie wesele, będą dożynki, a występują same jarzynki. Można się uśmiać, no i napatrzeć – nie ma zabawy nad nasz teatrzyk!
- Zwijaj się, Tosiu, Jacku, Tadziku! Czekamy!
- Dzwonek już w teatrzyku!
- Kurtynka – w lewo! Kurtynka – w prawo!
Tańczą makówki! Heej! Brawo! Brawo!


Książeczkę wydała NK  w 1987 r. Nakład – 50 tysięcy; wydanie – III.

“Kukuryku na ręczniku”…

… to 15 historyjek Marii Kownackiej /1894 – 1982 /.

- O szybce z okna i kafelku z pieca
- O grubej Balbinie, o katarze i pierzynie
- Kukuryku na ręczniku
- O Kubusiowym kubusiu
- A ten misio, niebożę, to się kąpać nie może
- O kosmatej rękawicy, o mydle i o Grzesiu straszydle
- O ciotce Klotce i o czapli z czerwonego pudełeczka
- O Petroneli i o sobocie dłuższej od niedzieli
- Po czemu u Hanki były obarzanki
- O tym, jak matematyka po klasie fika
-  Majster Klajster

- O ogniu co spalił dziady, bo nikt by im nie dał rady
- O tym, jak dziada z babą brakowało i co się potem stało
- O piłce psotnicy, co robiła szkody i o tym, co kijaszek wygnał spod komody
- O dziadołach z kurzu, co siedzą pod komodą i trzęsą burą brodą

Autorką ilustracji jest Julitta Karwowska-Wnuczak.


Książeczka była lekturą szkolną w I klasie. Nakład – 240 tysięcy.
I jest to VIII wydanie Naszej Księgarni z 1981.

“Lalki u lekarza”

Lekarz jest w białym kitu, a w uszach ma słuchawki,
jak to ujrzała Beatka – ze strachu – dostała czkawki!

Lekarz zbadał Weronikę i dla Weroniki
– zapisał zastrzyki!
Biegnie pielęgniarka z pudełkiem zastrzyków,
ale Weronika narobiła krzyku….
– Pozwól zrobić zastrzyk – to przecież nie boli
– ale Weronika za nic nie pozwoli!
– Co począć?… Niegrzeczna taka Weronika!
Pręży się… wygina i nogami fika!

Ale za to Dorotka – trudno mądrzejszą spotkać!
Dorotka bez żadnej hecy pozwoliła bańkami obstawić sobie plecy!…

Od 1950 r. – 7 kwietnia – obchodzony jest Światowy Dzień Zdrowia.
Okolicznościowy :) fragmencik pochodzi z “Wesołego Przedszkola” -
Marii Kownackiej i Janiny Krzemińskiej /więcej – 6.09.2010 r./

“Szkoła nad obłokami” – II

Żyła babuleńka pod samym Rogaczem,
miała koziołeczka, co po górach skacze!
Fik-mik! Fik-mik! Niemcowa, Radziejowa!
Hop-sa-sa! Koźla głowa! Wyrwasa!

A ten koziołeczek, zbytny i uparty,
połknął babuleńce z wiązaniami – narty!
Łyk-łyk! Łyk-łyk! Człek bez narty nic niewarty!
Hop-sa-sa! To nie żarty!… Do lasa!

Nasza babuleńka do roboty skora!
Poszła po jaworek – spotkała basiora!
Po jawora, oj, basiora!
Uciekaj, póki pora!… Hop-sa-sa!

Bodra babuleńka pod samym Rogaczem
na nartach pomyka, kozioł za nią skacze!
Fik-mik! Fik-mik! Niemcowa, Radziejowa!
Hop-sa-sa! Koźla głowa- Wyrwasa!

- Zośka, co ci to? Co się stało?... – dopytywał Siwa Bródka gładząc jej włosy.
Ale ona nie odpowiadała, tylko jej szczupłe ramionka, wsparte o żerdkę, drżały wstrząsane nie wiadomo czym – śmiechem, czy płaczem…

Bo w husiance – zamiast butli po occie, opajtuchanej w szmaty – leżała wymarzona, wyśniona, najprawdziwsza lalka z włosami, różowa i uśmiechnięta, jakiej Zosia nigdy jeszcze w życiu nie widziała, a jakie miewają na obrazkach dziewczynki w “Płomyczku” i w książkach, które pan im przynosi na wyżynę
- z dalekiego świata…

Cdn.

 

“Szkołę nad obłokami”…

… napisała Maria Kownacka /1894 – 1982/.
Ilustrował Jan Marcin Szancer /1902 – 1973/.

Niemcowa, Rytro, czy Piwniczna,
przypasuj żywo parę nart!
Sądecka nasza ziemia śliczna,
wspaniały, górski, biały świat!

Hej, narty!… Narty!… Narty!…
Pod nieba podejdź strop
i – szuus! jak w pędzie charty!
Kristiania – stoop!!!…

Nasz Beskid się zieleni jodłą,
wokoło łańcuchami legł!
Nasz Beskid to jest nasze godło,
gdy bielą go pokryje śnieg!

Książeczka pochodzi z Kolekcji Jubileuszowej Naszej Księgarni.
Nakład – 100 tysięcy, wydanie – IV z 1986 r.

… – O, mamo, mamo! Ratuj Zośkę, bo ja już chyba nie podołam!… – szeptały jego sine wargi, gdy tymczasem dłonie rozcierały nieustannie i gorączkowo lodowatą twarz i ręce siostry. Pochłonięty tą pracą nie zauważył, że nagle jakiś cień padł przed nim na śnieg i równocześnie dobrze znajomy, przyjazny głos zawołał tuż nad jego głową:
– Jasiek!… Zośka!… Co wyście_… W taką kurniawę?!…
Jasiek zatrząsł się cały. Nachylał się nad nimi, podobny do śniegowego bałwana, ich młody pan nauczyciel. To było wybawienie…

… I kto by się domyślił, że gdzieś wysoko w górach, nad obłokami, w zawianej śniegiem chałupinie przytulonej do ściany lasu, trzeszczącej od zajadłych ataków wichury, dzieci po normalnych lekcjach biorą w zachwycie do rąk najpiękniejsze książki…

Cdn.

“Kajtkowe przygody”…

Marii Kownackiej /1894 – 1982/ były szkolną lekturą  trzecioklasistów,
a może są nadal? Ilustracje - Stanisława Rozwadowskiego / 1923 – 1996/.

Ptasie… przyśpiewki:

Kajtek z korytka ziemniaczki wsuwa,
ale zapomniał w powietrzu fruwać!
Kajtek skrzydłami – mach, mach, machu!…
Latać nie będzie, nie ma strachu!

Kajtek na podwórku dryp, dryp, dryp!
Bo mu się zachciało ryb, ryb, ryb!
Złapał Kajtek rybę w dziób, w dziób, w dziób!
Wyleciał z chałupy – hup – siup – siup!!!

Książeczka wydana przez NK w 1989 r. Naklad – 150 tysięcy, wydanie – XV.


Rada babulki:
Kto wszystko wyszoruje i dobrze wyparzy,
to mu się na zimę kapusta udarzy.
Komu się wyparzyć nie śni,
to będzie miał beczkę pleśni.

“Wesołe przedszkole” – Marii Kownackiej

Rabczańskiemu przedszkolu ” Plastusiowo “, które mi tak pięknie pomogło przy pisaniu tej książki – Autorka

Co kotek miał?…

Tam w przedszkolu przez płotek
mieszka misio i kotek.
Miś jest cały z pluszu,
w żółtym kapeluszu,
kotek w łaty, niewielki,
bardzo lubi figielki!
Dzisiaj misio kotka
przy kominku spotkał,
ukłonił się kapeluszem:

- Porozmawiać z kotkiem muszę:
-  Miał kotek brata?
- Miau…
- Miał kotek siostrę?
- Miau…
- Miał kotek pazurki ostre?
- Miau…
- Miał kotek mamę i tatę?
- Miau…
- Miał kotek na grzbiecie łatkę?
- Miau…

I tak sobie przez godzinkę rozmawiali pod kominkiem.


Książeczka pochodzi z krakowskiego Wydawnictwa Literackiego.
I jest to III wydanie – z 1988 r. – w nakładzie 200 tysięcy egzemplarzy.

Ilustrowała - Janina Krzemińska

“Przygody Plastusia”…

… są drugą częścią “ Plastusiowego pamiętnika Marii Kownackiej.
Ilustrował Zbigniew Rychlicki.

Kochana Tosiu!

Jadłem pyszny kogel-mogel i zapomnieć Cię nie mogę! Przyjedź jak najprędzej, bo ja byłem w ptasim domu na kocim ogonie.

Te smoczki to były sikorzęta i ja spadłem do płachty razem z bzykaczami,
co się nazywają chrabąszcze i wytłumacz dzieciom, że ja wcale na ptaszki
nie polowałem.

A sowa i nietoperze od kozy ze strychu, latały w nocy. A koza do nas wróciła
ze strychu, bo gratów na strychu trzymać nie wolno, a koza jest grat, jak przyjedziesz, to mi wytłumaczysz, co to znaczy.

Czekam i całuję Cię z całej mocy
Twój wierny przyjaciel Plastuś

“Plastusiowy pamiętnik”…

Marii Kownackiej /1894 – 1982/ pierwszy raz ukazał się - 2 września 1931 r. – w “Płomyczku” , a w książce – 5 lat później.

… Na pierwszej lekcji, zaraz po wakacjach, było lepienie z plasteliny. Pani rozdała dzieciom zieloną i czerwoną plastelinę i dzieci lepiły, co same chciały. Bronka ulepiła gniazdo z jajeczkami, Wicuś ulepił grzybki, chłopcy spod okna ulepili samoloty, a Tosia ulepiła mnie – takiego malutkiego ludzika.

Ja mam duży czerwony nos, odstające uszy i zielone majteczki. Wszyscy  powiedzieli w klasie, że jestem śliczny. Tosia mi zrobiła ołówkiem oczy i zaraz zacząłem patrzeć na wszystkie strony. A jak Tosia przylepiła mi uszy, to zaraz zacząłem słuchać, co się w klasie dzieje.

I teraz wszystko widzę i słyszę, i mieszkam sobie w Tosinym piórniku…

Książeczka pochodzi z 1979r. i należała do szkolnych lektur.
Jest  to V wydanie NK – nakład 30 tysięcy.

A autorem plastusiowych ilustracji  jest Zbigniew Rychlicki /1922 – 1989/.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.