„Trzysta słowiczątek” – Maria Kownacka

Wiersze i piosenki dla dzieci, oparte na motywach ukraińskich,
zilustrował Zdzisław Witwicki.

Trzysta słowiczątek_okładka- Kumie zajączku, gdzie to bywałeś?
- Po ciemnym gaju spacerowałem!
- Cóżeś tam robił, kumie – mospanie?
- Poszedłem sobie na polowanie!
- Opowiedz, kumie, swoje przygody!
- Wilka wpędziłem – huzia – do wody!
  Rudą Mikitę – łap-cap! za kitę!
  Wsadziłem do wora rudego potwora!
- Pokaż mi, kumie, tę twoją zdobycz!
- Ha!… Chytre lisy mają sposoby!
   Dziurę wygryzła ruda chytruska,
   uciekła z wora – skryła się w chrustach!

* * *

- A pan zajączek pocieszka!
  Powiedz liskowi – gdzie mieszkasz?
- O, tu mieszkam, w kotlince,
  przy młodej jarzębince!
- A jak ci się powodzi?- Pomalutku, byle tutaj
  kum lisek nie chodził!

Trzysta słowiczątek_blog
Książeczkę wydała  NK  w 1983 r. Nakład – 40 tysięcy;  wydanie – I.

„Ogródek”

Autorką 28 wierszyków jest Maria Kownacka / 1894 – 1982 /.
Ilustrowała Maria Orłowska-Gabryś / 1925 – 1988 /.

SŁONECZNIKI

Urosły słoneczniki niczym przetaki.
Latają wkoło pszczoły, bąki i ptaki.
Wróble narobiły krzyku:
- Daj nam ziarnek, słoneczniku!…
A słonecznik:
- Jedzcie, proszę,
dam wam ziarnek cztery kosze!

Przyszły do słonecznika Kasia i Irenka.
Ukłoniły się ślicznie, proszą o ziarenka.
A słonecznik:
- Jedzcie, proszę,
dam wam ziarnek cztery kosze!…

Książeczkę wydała  NK  w 1959 r. Nakład – 45 tysięcy;  wydanie – III.

„Kwiatki Małgorzatki”

Autorką książeczki jest Maria Kownacka / 1894 – 1982 /.
Ilustrowała Wanda Orlińska.

… To są śliczne kwiatki
naszej Małgorzatki,
lecą do nich z łąki
motyle i bąki.

To Małgosi kotek,
co siada na płotek,
ślicznie łapką myje
pyszczek, uszki , szyję.

To pies Małgorzatki
biały w żółte łątki,
nazywa się Puszek
i ma gruby brzuszek…

… Przyszły raz do lalki
dwa małe krasnalki,
dały jej przez płotek
różowych stokrotek…

…Dylu!… Dylu!… na badylu.
To ci jest muzyka!
Tańcz, Małgosiu! Tańcz, motylu!
Koziołeczku – brykaj!…

Książeczka pochodzi z Młodzieżowej Agencji Wydawniczej.
Nakład – 300 tysięcy.  Wydanie VII z 1985 r.

„Plastusiowo”

Autorką książeczki jest Maria Kownacka / 1894 – 1982 /.
Ilustrowała Halina Gutsche / 1928 – 2011 /.

„Kozia chałupka”

Koza z Plastusiowa miała dwa koźlęta,
Zbudowała sobie chałupkę od święta.
- Bee! Jestem koza z Plastusiowa!
W swej chałupce dzieci chowam!

Wszyscy więc pytali kozy:
- Z czego ta chałupka?
- Z łozy!
- A z czego drzwiczki?
- Z byliczki!
- A z czego kominek?
- Z trocinek!
- A z czego szybki?
- Z pęcherza rybki!
- A z czego tapczany?
- Z deski nie struganej!
- A z czego poduszka?
- Z gęsinego puszka!

Wszyscy plastusiowianie podziwiali to kozie mieszkanie.
A koza chodziła, potrząsała bródką i bee! bee! pobekiwała krótko.
Aż tu przyszedł misio z lasu…

Książeczkę wydała  NK  w 1963 r.  Nakład – 30 tysięcy;  wydanie – I.

„Za żywopłotem”…

… to zbiór 42 przygód Plastusia i jego przyjaciół, które opisała
Maria Kownacka /1894 – 1982 /. Ilustrowała Janina Krzemińska.

… skrzeczała żabka rzegotka, że król Cebulak makówkę spotkał i że zawołał:
„Niech co chce będzie, ja z makówką wesele wyprawię na grzędzie!”
No więc buraczki, pory, pietruszki – na to wesele szykują nóżki, a marchewka z pasternakiem popiszą się krakowiakiem. Będzie śmiechu, będzie krzyku, Fiku-miku na patyku!
- A gdzie to będzie?
- No, w teatrzyku. Wszystkich do teatru proszę,
bilety są po trzy grosze.
Teatrzyk jest jak się patrzy, a nazywa się „Raz-dwa-trzy”.

Będzie wesele, będą dożynki, a występują same jarzynki. Można się uśmiać, no i napatrzeć – nie ma zabawy nad nasz teatrzyk!
- Zwijaj się, Tosiu, Jacku, Tadziku! Czekamy!
- Dzwonek już w teatrzyku!
- Kurtynka – w lewo! Kurtynka – w prawo!
Tańczą makówki! Heej! Brawo! Brawo!


Książeczkę wydała NK  w 1987 r. Nakład – 50 tysięcy; wydanie – III.

„Kukuryku na ręczniku”…

… to 15 historyjek Marii Kownackiej /1894 – 1982 /.

- O szybce z okna i kafelku z pieca
- O grubej Balbinie, o katarze i pierzynie
- Kukuryku na ręczniku
- O Kubusiowym kubusiu
- A ten misio, niebożę, to się kąpać nie może
- O kosmatej rękawicy, o mydle i o Grzesiu straszydle
- O ciotce Klotce i o czapli z czerwonego pudełeczka
- O Petroneli i o sobocie dłuższej od niedzieli
- Po czemu u Hanki były obarzanki
- O tym, jak matematyka po klasie fika
-  Majster Klajster

- O ogniu co spalił dziady, bo nikt by im nie dał rady
- O tym, jak dziada z babą brakowało i co się potem stało
- O piłce psotnicy, co robiła szkody i o tym, co kijaszek wygnał spod komody
- O dziadołach z kurzu, co siedzą pod komodą i trzęsą burą brodą

Autorką ilustracji jest Julitta Karwowska-Wnuczak.


Książeczka była lekturą szkolną w I klasie. Nakład – 240 tysięcy.
I jest to VIII wydanie Naszej Księgarni z 1981.

„Lalki u lekarza”

Lekarz jest w białym kitu, a w uszach ma słuchawki,
jak to ujrzała Beatka – ze strachu – dostała czkawki!

Lekarz zbadał Weronikę i dla Weroniki
– zapisał zastrzyki!
Biegnie pielęgniarka z pudełkiem zastrzyków,
ale Weronika narobiła krzyku….
– Pozwól zrobić zastrzyk – to przecież nie boli
– ale Weronika za nic nie pozwoli!
– Co począć?… Niegrzeczna taka Weronika!
Pręży się… wygina i nogami fika!

Ale za to Dorotka – trudno mądrzejszą spotkać!
Dorotka bez żadnej hecy pozwoliła bańkami obstawić sobie plecy!…

Od 1950 r. – 7 kwietnia – obchodzony jest Światowy Dzień Zdrowia.
Okolicznościowy :) fragmencik pochodzi z „Wesołego Przedszkola” -
Marii Kownackiej i Janiny Krzemińskiej /więcej – 6.09.2010 r./

„Szkoła nad obłokami”- III

Zapusty!… Zapusty!…
Wyciągajcie spyrkę z kapusty!
Jak nie ma w kapuście,
to będzie za węgłem!
Otwórzcie nam dźwirze,
bo cekać nie bedziem!…

Gdzie turoń nogą – tam zboże kopą!
Gdzie turoń rogiem – tam zboże stogiem!
Gdzie turoń chodzi – tam zboże rodzi!

Za kolędę dziękujemy,
zdrowia, szczęścia winszujemy…


Z gór ci jo, panienki,
z gór ci jo! Z gór ci jo!
Choć ja se maleńki,
zuch ci jo! Zuch ci jo!

Śpiwom jo ci, śpiwom,
chocie jo nic ni mom,
ptaskowie śpiwajom,
chocia nic nie majom!

„Szkoła nad obłokami” – II

Żyła babuleńka pod samym Rogaczem,
miała koziołeczka, co po górach skacze!
Fik-mik! Fik-mik! Niemcowa, Radziejowa!
Hop-sa-sa! Koźla głowa! Wyrwasa!

A ten koziołeczek, zbytny i uparty,
połknął babuleńce z wiązaniami – narty!
Łyk-łyk! Łyk-łyk! Człek bez narty nic niewarty!
Hop-sa-sa! To nie żarty!… Do lasa!

Nasza babuleńka do roboty skora!
Poszła po jaworek – spotkała basiora!
Po jawora, oj, basiora!
Uciekaj, póki pora!… Hop-sa-sa!

Bodra babuleńka pod samym Rogaczem
na nartach pomyka, kozioł za nią skacze!
Fik-mik! Fik-mik! Niemcowa, Radziejowa!
Hop-sa-sa! Koźla głowa- Wyrwasa!

- Zośka, co ci to? Co się stało?... – dopytywał Siwa Bródka gładząc jej włosy.
Ale ona nie odpowiadała, tylko jej szczupłe ramionka, wsparte o żerdkę, drżały wstrząsane nie wiadomo czym – śmiechem, czy płaczem…

Bo w husiance – zamiast butli po occie, opajtuchanej w szmaty – leżała wymarzona, wyśniona, najprawdziwsza lalka z włosami, różowa i uśmiechnięta, jakiej Zosia nigdy jeszcze w życiu nie widziała, a jakie miewają na obrazkach dziewczynki w „Płomyczku” i w książkach, które pan im przynosi na wyżynę
- z dalekiego świata…

Cdn.

„Szkołę nad obłokami”…

… napisała Maria Kownacka /1894 – 1982/.
Ilustrował Jan Marcin Szancer /1902 – 1973/.

Niemcowa, Rytro, czy Piwniczna,
przypasuj żywo parę nart!
Sądecka nasza ziemia śliczna,
wspaniały, górski, biały świat!

Hej, narty!… Narty!… Narty!…
Pod nieba podejdź strop
i – szuus! jak w pędzie charty!
Kristiania – stoop!!!…

Nasz Beskid się zieleni jodłą,
wokoło łańcuchami legł!
Nasz Beskid to jest nasze godło,
gdy bielą go pokryje śnieg!

Książeczka pochodzi z Kolekcji Jubileuszowej Naszej Księgarni.
Nakład – 100 tysięcy, wydanie – IV z 1986 r.

… – O, mamo, mamo! Ratuj Zośkę, bo ja już chyba nie podołam!… – szeptały jego sine wargi, gdy tymczasem dłonie rozcierały nieustannie i gorączkowo lodowatą twarz i ręce siostry. Pochłonięty tą pracą nie zauważył, że nagle jakiś cień padł przed nim na śnieg i równocześnie dobrze znajomy, przyjazny głos zawołał tuż nad jego głową:
– Jasiek!… Zośka!… Co wyście_… W taką kurniawę?!…
Jasiek zatrząsł się cały. Nachylał się nad nimi, podobny do śniegowego bałwana, ich młody pan nauczyciel. To było wybawienie…

… I kto by się domyślił, że gdzieś wysoko w górach, nad obłokami, w zawianej śniegiem chałupinie przytulonej do ściany lasu, trzeszczącej od zajadłych ataków wichury, dzieci po normalnych lekcjach biorą w zachwycie do rąk najpiękniejsze książki…

Cdn.

„Kajtkowe przygody”…

Marii Kownackiej /1894 – 1982/ były szkolną lekturą  trzecioklasistów,
a może są nadal? Ilustracje - Stanisława Rozwadowskiego / 1923 – 1996/.

Ptasie… przyśpiewki:

Kajtek z korytka ziemniaczki wsuwa,
ale zapomniał w powietrzu fruwać!
Kajtek skrzydłami – mach, mach, machu!…
Latać nie będzie, nie ma strachu!

Kajtek na podwórku dryp, dryp, dryp!
Bo mu się zachciało ryb, ryb, ryb!
Złapał Kajtek rybę w dziób, w dziób, w dziób!
Wyleciał z chałupy – hup – siup – siup!!!

Książeczka wydana przez NK w 1989 r. Naklad – 150 tysięcy, wydanie – XV.


Rada babulki:
Kto wszystko wyszoruje i dobrze wyparzy,
to mu się na zimę kapusta udarzy.
Komu się wyparzyć nie śni,
to będzie miał beczkę pleśni.

„Wesołe przedszkole” – Marii Kownackiej

Rabczańskiemu przedszkolu ” Plastusiowo „, które mi tak pięknie pomogło przy pisaniu tej książki – Autorka

Co kotek miał?…

Tam w przedszkolu przez płotek
mieszka misio i kotek.
Miś jest cały z pluszu,
w żółtym kapeluszu,
kotek w łaty, niewielki,
bardzo lubi figielki!
Dzisiaj misio kotka
przy kominku spotkał,
ukłonił się kapeluszem:

- Porozmawiać z kotkiem muszę:
-  Miał kotek brata?
- Miau…
- Miał kotek siostrę?
- Miau…
- Miał kotek pazurki ostre?
- Miau…
- Miał kotek mamę i tatę?
- Miau…
- Miał kotek na grzbiecie łatkę?
- Miau…

I tak sobie przez godzinkę rozmawiali pod kominkiem.


Książeczka pochodzi z krakowskiego Wydawnictwa Literackiego.
I jest to III wydanie – z 1988 r. – w nakładzie 200 tysięcy egzemplarzy.

Ilustrowała - Janina Krzemińska

„Przygody Plastusia”…

… są drugą częścią „ Plastusiowego pamiętnika Marii Kownackiej.
Ilustrował Zbigniew Rychlicki.

Kochana Tosiu!

Jadłem pyszny kogel-mogel i zapomnieć Cię nie mogę! Przyjedź jak najprędzej, bo ja byłem w ptasim domu na kocim ogonie.

Te smoczki to były sikorzęta i ja spadłem do płachty razem z bzykaczami,
co się nazywają chrabąszcze i wytłumacz dzieciom, że ja wcale na ptaszki
nie polowałem.

A sowa i nietoperze od kozy ze strychu, latały w nocy. A koza do nas wróciła
ze strychu, bo gratów na strychu trzymać nie wolno, a koza jest grat, jak przyjedziesz, to mi wytłumaczysz, co to znaczy.

Czekam i całuję Cię z całej mocy
Twój wierny przyjaciel Plastuś

„Plastusiowy pamiętnik”…

Marii Kownackiej /1894 – 1982/ pierwszy raz ukazał się - 2 września 1931 r. – w „Płomyczku” , a w książce – 5 lat później.

… Na pierwszej lekcji, zaraz po wakacjach, było lepienie z plasteliny. Pani rozdała dzieciom zieloną i czerwoną plastelinę i dzieci lepiły, co same chciały. Bronka ulepiła gniazdo z jajeczkami, Wicuś ulepił grzybki, chłopcy spod okna ulepili samoloty, a Tosia ulepiła mnie – takiego malutkiego ludzika.

Ja mam duży czerwony nos, odstające uszy i zielone majteczki. Wszyscy  powiedzieli w klasie, że jestem śliczny. Tosia mi zrobiła ołówkiem oczy i zaraz zacząłem patrzeć na wszystkie strony. A jak Tosia przylepiła mi uszy, to zaraz zacząłem słuchać, co się w klasie dzieje.

I teraz wszystko widzę i słyszę, i mieszkam sobie w Tosinym piórniku…

Książeczka pochodzi z 1979r. i należała do szkolnych lektur.
Jest  to V wydanie NK – nakład 30 tysięcy.

A autorem plastusiowych ilustracji  jest Zbigniew Rychlicki /1922 – 1989/.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 40 other followers