„Przygoda w plamie”

Autorem książeczki jest Ludwik Jerzy Kern /1920 – 2010/.
Ilustrował Waldemar Andrzejewski /1934 – 1993/.

… – Tutaj jest główna autostrada – mówiłem. – Widzisz?
- Widzę – przytaknęła żona.
- Wyruszyliśmy stąd, o, potem jechaliśmy tędy, aż do tego skrzyżowania…
- Zgadza się – powiedziała żona.
- Potem skręciliśmy w boczną drogę, pamiętasz?
- Pamiętam doskonale.
- I tą drogą jechaliśmy, aż do… Czekaj, co to jest? – spytałem zaniepokojony.

Przygoda w plamie_okładka- To? – To jest plama.
- Ale z czego ta plama może być?
- Chyba z kleju – powiedziała żona, przyjrzawszy się dokładnie plamie. – Jeszcze nawet trochę się lepi…
- Skąd się wziął klej na mojej samochodowej mapie? – zawołałem oburzony.
- O ile cię znam, to sam go pewnie na niej położyłeś – powiedziała uszczypliwie żona. – Używałeś przecież wczoraj kleju do klejenia materaca…
- Prawda, prawda – przypomniałem sobie nagle to klejenie.
- Po prostu nie zakręconą tubkę z klejem położyłeś na mapie, klej wypłynął
i zrobiła się plama, wielka biała plama…

- Popatrz tylko – powiedziałem zmartwionym głosem – pod działaniem kleju zniknęły drogi, tory kolejowe, rzeki i nawet czarne punkty oznaczające miejscowości… Nie mam pojęcia, gdzie my się znajdujemy.
_ To nie takie ważne! – powiedziała żona. – Jesteśmy na wakacjach i nie należy się niczym przejmować. Znajdujemy się po prostu w plamie, rozumiesz?
Gdzieś w plamie…

Przygoda w plamie_blog
Książeczkę wydała  NK  w 1971 r.  Nakład – 30 tysięcy; wydanie – I.

„Szkoda” – Ludwik Jerzy Kern

Kiedy choinka, leśna dama,
Włoży już swoje stroje,
A w kuchni ciasto piecze mama,
Aż pachnie na pokoje,
Wszystkich ogarnia podniecenie,
Nas i sąsiadów z bloku…
Szkoda, że Boże Narodzenie
Jest tylko raz do roku.

O_31Śnieg za oknami leży wszędzie,
Wielki puszysty orzeł,
W domu się robi jak w kolędzie,
Że lepiej być nie może.
Z daleka słychać dzwonów brzmienie,
Płynące z głębi mroku…
Szkoda, że Boże Narodzenie
Jest tylko raz do roku.

A pod choinką dobry święty,
Co ma brodzisko mleczne,
Podarki składa i prezenty
Dla dzieci, tych, co grzeczne.
Dzieci radują się szalenie
Wśród pisków i podskoków…
Szkoda, że Boże Narodzenie
Jest tylko raz do roku.

O_32
A kiedy w końcu mama prosi

Do stołu, bo nakryte,
To jakby anioł się unosił
Nad nami pod sufitem.
Za gardło chwyta nas wzruszenie
I łezkę mamy w oku…
Szkoda, że Boże Narodzenie
Jest tylko raz do roku.

Pocztówki – Marii Orłowskiej-Gabryś.

„Karampuk”

Autorem książeczki jest Ludwik Jerzy Kern. Ilustrował Janusz Stanny.

Karampuk_okładka… I nagle wzrok Miguela Campinello de la Vare Zapassas padł na cylinder. W cylindrze, wyobraźcie sobie, siedział królik. Ale jaki królik! Przynajmniej trzy albo cztery razy większy od tego, którego zwykle używał do tej sztuczki. Królik cudo, królik marzenie, królik, jakiego nigdy przedtem nie zdarzyło mu się widzieć.

Bez najmniejszego wysiłku wyskoczył ten zdumiewający królik z cylindra mistrza Miguela i siadł sobie na fotelu, który stał obok stolika z jego magicznymi przyrządami. Stamtąd przyglądał mu się swymi filuternymi oczkami i na zmianę kiwał raz jednym, a raz drugim uchem.
To był właśnie Karampuk…

Karampuk_blog

Książeczkę wydała  NK  w 1968 r.  Nakład – 30 tysięcy;  wydanie – I.

„Wiersze pod choinkę”

Autorem książeczki jest Ludwik Jerzy Kern / 1920 – 2010 /.
Ilustrowała Ewa Salamon / 1935 – 2011 /.

„MARZENIE  DOBREGO  WUJKA”

Wiersze pod choinkę_okładkaGdybym miał siwą brodę
Jak ten Mikołaj Święty,
To wtedy przynosiłbym dzieciom
Następujące prezenty:

Maszynkę co układa zdania,
Gitarę, która gra bez grania.
Lekcje, co same idą do głowy,
Rok bezdwójkowy,
Tran beztranowy,
Detektor w lesie czuły na grzyby,
Procę, która omija szyby,
Niebo, co całe lato nie płacze,
Przeciwko myciu szyj ochraniacze,

Bez ości rybę,
Bez kości kurę,
I sanki, które
Jadą pod górę…

Wiersze pod choinkę_blog

Książeczkę wydała  KAW  w 1983 r.  Nakład – 100 tysięcy;  wydanie – I.

Gitara_L_J_Kern

„My, kibice”…

albo „Po zielonej trawie piłka goni”. Piosenkę skomponował
– w 1974 r. - Jerzy Krzemiński, a słowa napisał Ludwik Jerzy Kern.

Ach jak się czeka tego dnia.
Sędzia gwizdkiem sygnał da.
Marzymy wciąż o grze jak z nut,
Wierzymy w jakiś cud.
Funduje nam ten cały czar,
Tych męskich jedenaście par.
Gdy noga piłkę wprawia w ruch,
W kibicach rośnie duch.

Po zielonej trawie piłka goni,
Albo my wygramy,
Albo oni.
Albo będzie dobrze,
Albo będzie źle,
Piłka jest okrągła,
A bramki są dwie.

NO TO CO i Piotr Janczerski

Kibicem być to żaden wstyd.
Emocji się przeżywa szczyt,
A jak nie wyjdzie naszym gra,
To jest się znowu na dnie dna.
Ale w zasadzie on ma gest
I gol jak wpadnie krzyczy:
- Jest!
Na drużyny swojej cześć,
Kapelusz gotów zjeść.

Czasami trzeba przegrać mecz,
To jest normalna w końcu rzecz.
Nie będzie kibic robił szop,
Że ma ktoś inny lepszy kop.
Gdy przeciwnikom wyjdzie strzał,
Nie będzie płakał, ani łkał.
Ale podskoczy sobie aż,
Gdy gol strzeli nasz…

Na X Mistrzostwach Świata w Piłce Nożnej / 13 czerwca – 7 lipca 1974 r. /
nasza drużyna zajęła III miejsce.

PIŁKARSKA REPREZENTACJA POLSKI z KAZIMIERZEM GÓRSKIM


„Bukiet z wierszy”

Autorem 34 wierszyków jest Ludwik Jerzy Kern / 1920 – 2010 .
Ilustrował Zbigniew Rychlicki / 1922 – 1989 /.

WISŁA

Wisi mapa na ścianie,
Ciekawa to rzecz niesłychanie,
Po prostu fenomen natury:
Wisła płynie z dołu do góry.
Choć nie jestem specjalny orzeł,
Wiem, że tak być nie może,
Bo wszystko, od wody do rosołu,
Płynie zawsze z góry do dołu.

Więc palcem po głowie się drapię
I długo przyglądam się mapie.
przyglądam się mapie i myślę,
Że ciężko jest płynąć tej Wiśle.
Aż mnie przechodzą ciarki!
Zwłaszcza że statki i barki
Na swoich falach dźwiga,
A to – dodatkowa fatyga.

Coś muszę zrobić w tej sprawie,
Przecież Wisły tak nie zostawię!
Może mi rozum pozwoli
Ulżyć jej w jej ciężkiej doli.
Zrób coś, rozumie mój ścisły,
W sprawie pomocy dla Wisły…
Już wiem, co zrobię, kochani!
Odwrócę mapę do góry nogami!

Książeczkę wydała  NK  w 1990 r. Nakład – 20 tysięcy;  wydanie – I.

„W Sukiennicach”

Wierszyk Ludwika Jerzego Kerna zilustrował Józef Wilkoń.

Nie ma nic bardziej przyjemnego,
Jak w Sukiennicach grać w chowanego.
Są tam filary, kolumny dumne,
Można więc schować się za kolumnę.
A wewnątrz mamy wesołe kramy,
Nikt nas nie znajdzie, jak się schowany.

Joli się radzę schować i Idze,
Kryjcie się, kryjcie, ja nic nie widzę.
Tak samo proszę Zbysia i Henia,
Nieźle się można ukryć w podziemiach.
Kryjcie się z jednej i z drugiej strony,
Tylko nie właźcie za maszkarony.

Co do Sukiennic, to od lat wielu
Uczeni dziwią się, w jakim celu
Wybudowano przez cały rynek
Taki potwornie długi budynek?
A mnie się zdaje, że nic prostszego:
Po to, by można grać w chowanego!

Wierszyk przepisałam z książeczki „Nasze podwórko„.

„Nasze podwórko”

36 wierszyków napisał Ludwik Jerzy Kern / 1920 – 2010 /.
Ilustrował Józef Wilkoń.

PSTRYKOWIANIE

W małym uroczym mieście Pstrykowie
Mieszkają sami fotografowie.
Od niemowlęcia aż do piernika
Każdy w Pstrykowie pstryka i pstryka.
Gdzie indziej wrony słychać lub kawki,
A w tym Pstrykowie tylko – migawki.

Pstryk-pstryk pejzażyk, pstryk-pstryk portrecik,
Wszystko się tutaj pstryka jak leci.
Chmury i rury, pierze i wieże,
Wszystko się tutaj na kliszę bierze.
I łeb cielęcia, i nogi zięcia.
Bo to jest przecież temat do zdjęcia.

Jak oficjalnie stwierdzają dane,
Wszystko w Pstrykowie jest odpstrykane.
W związku z tym każdy pstrykowian latem
W Polskę wyrusza gdzieś z aparatem.

Można ich spotkać na każdym kroku,
Pstrykają z frontu, pstrykają z boku.
Błonę przekręcą i znów od nowa
Pstryk-pstryk pstrykają, bo są z Pstrykowa.

Książeczkę wydała  NK  w 1975 r.  Nakład – 70 tysięcy;  wydanie – I.

„Idą sobie…

… trzy miednice drogą” – wierszyk Ludwika Jerzego Kerna
z książeczki „Mądra poduszka”.

Idą sobie trzy miednice drogą.
Kogo umyć? Kogo umyć?
Kogo?

Idą sobie na przełaj przez dróżki.
Komu nóżki? Komu nóżki?
Komu nóżki?

Idą sobie przez pola, przez łączki.
Komu rączki? Komu rączki?
Komu rączki?

Dookoła rozlega się głucho:
Komu ucho? Komu ucho?
Komu ucho?

Kręta droga uroczo się wije.
Komu szyję? Komu szyję?
Komu szyję?

Idą sobie trzy miednice drogą,
Kto jest brudny, tego umyć mogą.
Kogo umyć? Kogo umyć?
KOGO?

Rysunek Zbigniewa Rychlickiego.

„Mądra poduszka”

47 wierszyków napisał Ludwik Jerzy Kern / 1920 – 2010 /.
Ilustrował Zbigniew Rychlicki / 1922 – 1989 /.
Cytowany – poniżej – wierszyk nosi tytuł „Wąsy”.

Koci, koci, łapci.
Zrobił dziadek, zrobił dziadek
Fotografię babci.

Duli, duli, dąsy,
Wujek Władek, wujek Władek
Dorysował wąsy.

Ecie, fecie, pecie, działo się to w lecie
W mieście Szadek, w mieście Szadek
W sieradzkim powiecie.

Lecz jak Szadek Szadkiem
Żaden świadek, żaden świadek
Nie był tego świadkiem.


Ja wiem przez przypadek
O tych wąsach babci,
Bo ja jestem wujek Władek
Koci, koci, łapci.

Książeczkę wydała NK w 1977 r. Nakład – 30 tysięcy; wydanie – II.

„Zbudź się Ferdynandzie”

Przygody Ferdynanda opisał Ludwik Jerzy Kern /1920 – 2010/.
Ilustrował – Kazimierz Mikulski /1918 – 1998/.

Wierszyk Ferdynanda
Życie to nie są same przyjemności.

Nie zawsze słońce świeci,
Nie zawsze kot przeleci,
Nie zawsze są na obiad kości…

Piosenka Ferdynanda
Parasolnicy, parasolnicy,

Gdzie wy mieszkacie?
Na jakiej ulicy?
W jakiej dzielnicy,
Czy tu, czy tam,
Parasolnicy, szukać was mam?


Książeczkę wydała Nasza Księgarnia  w kooperacji z sofijskim wydawnictwem
Swiat
.
Nakład – 150 tysięcy, wydanie – III z 1983 r.

„Śnieg”- Ludwika Jerzego Kerna

Czy wam nie przyszło nigdy do głowy,
że śnieg powinien być kolorowy?
Albo zielony, albo czerwony,
liliowy albo beż.

Śnieg ten lepiłoby się wspaniale,
a bałwan biały nie byłby, ale
Albo zielony, albo czerwony,
liliowy albo beż.

Śnieżki tak samo w zimowej porze
byłyby wtedy w jakimś kolorze.
Albo zielone, albo czerwone,
liliowe albo beż.

Bardzo kolory by się przydały,
a tu tymczasem wciąż pada biały,
Biały, bielutki, miękki, mięciutki,
świeży, świeżutki śnieg.

Pocztówka z lat sześćdziesiątych – Janusza Grabiańskiego.

„Ferdynand Wspaniały”

Książeczka, której autorem jest Ludwik Jerzy Kern, pochodzi z 1979 r. i też była lekturą szkolną w IV klasie. Jest to VII wydanie NK w nakładzie 50 tysięcy.
Ilustrował Kazimierz Mikulski /1918 – 1998/.

Był raz sobie pan Jarząbek,
pan Jarząbek, pan Jarząbek,
rozbolał go w nocy ząbek,
w nocy ząbek, hej!

Twarz mu spuchła jak ta bania,
jak ta bania, jak ta bania,
rano nie mógł jeść śniadania,
jeść śniadania, hej!

Poszedł prosto do dentysty,
do dentysty, do dentysty,
dentysta wdział fartuch czysty,
fartuch czysty, hej!

- Niech pan siada w foteliku,
w foteliku, w foteliku,
ząb wyrwiemy i po krzyku,
i po krzyku, hej!

- Nie! – zawołał pan Jarząbek,
pan Jarząbek, pan Jarząbek,
- to jest mój ostatni ząbek,
niech pan mi go zostawi na pamiątkę
panie doktorze, hej!


W latach 1975 – 1977, w Studio Małych Form Filmowych „Se-Ma-For”, wyprodukowano siedmio-odcinkowy serial rysunkowy.
Scenariusz: Ludwik Jerzy Kern i Jerzy Kotowski /1925 – 1979/
Projekty plastyczne: Kazimierz Mikulski i Jerzy Jeleński
Muzyka: Adam Walaciński
A lektorem był - Edward Dziewoński /1916 – 2002/.

Minął pierwszy miesiąc …

… mojego blogowania, po którym okazało się, że … w temacie książeczek, to końca nie widać :) Tak więc, dla urozmaicenia, dodam coś do innej kategorii.

dzialka_okladka_blog
Działka

Najlepszym wiosennym lekarstwem jest – działka.
Działka nam zdrowie wprowadza do ciałka,
Gdy w łapki się chwyci szpadelek, lub grabki,
Znikają bronchity, katary i sapki.

Po zimie najczęściej czujemy się głupio.
To kolki nas kłują, to stawy nas łupią,
Rączkami bez przerwy się za coś trzymamy,
Witamin nie mamy, kaszlemy, kwękamy,
A ciałko w całości to jedna pokusa
Dla byle wisusa wirusa.

dzialka_02_blogTymczasem, jak celnie to gość jeden ujął,
Wirusy na działkach fatalnie się czują,
Zupełnie tak samo, jak mors na Saharze,
Lub kirus w mlecznym barze.
Gdy słyszą, że ktoś się na działkę wybiera,
Wpadają w depresję: „A niech to cholera”
I w strasznym popłochu wynoszą się z ciałek,
Z tych ciałek dążących w kierunku działek.

narcyze_blogI mając wirusów tych coraz to mniej,
I zgiąć się nam łatwiej,
I kucnąć nam lżej,
I gładko nam idzie kopanie jak rzadko,
I zgrabniej rabatkę równamy łopatką,
I chwast usuwamy, co jest jak zakałka,
I proste to w końcu jak strzałka,
Że z nas również korzyść ma działka.

Działkowy wierszyk  Ludwika Jerzego Kerna przepisałam z książki Mały domek na działce, wydanej w 1981 r.
A narcyze właśnie kwitną na naszej działce :)

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 47 obserwujących.