“Wierszyki o literach”…

… napisał Ryszard Marek Groński.
Ilustrował Andrzej Dudziński.

P

Nasi lotnicy – pilnie strzegą
Obszaru nieba błękitnego.

Wśród innych zajęć bardzo wielu
Pilotów szkoli się i ćwiczy
W strzelaniu do ruchomych celów
(Wyjaśnię wam skrót tajemniczy).

Ruchomy cel – zwany “rękawem” -
Ma kształt litery P.
Pilot mieć musi wielką wprawę,
Gdy trafić w niego chce.

Jedynie doświadczony pilot
Serią przeszywa go na wylot.

Książeczkę wydała  NK  w 1985  r.  Nakład – 40 tysięcy;  wydanie – III.

“Gdyby zabrakło nam jesieni…”

Wierszyki Ryszarda Marka Grońskiego zilustrował Andrzej Krauze.

Krople rytmicznie tłuką w szyby.
Moknie Kraków i Nakło…
Pomyślcie: co by było, gdyby
Jesieni nam zabrakło?

Jesień to liści kruche światło,
Świecące przez mgłę białą…
Gdyby jesieni nam zabrakło,
Co by się z liśćmi stało?

Gdzie by podziały się kolory
Jak rozsypane szkiełka?
I wiatr jesienny, zawsze skory
Za oknem się rozełkał?

Gdyby zabrakło nam jesieni,
Nieba z czarnych chmur krepą,
Byliby srodze zawiedzeni
Poeci wszystkich epok…


Jesienią bowiem ( fakt to znany )
Poetom pisać chce się…
Sypią się wiersze jak kasztany
O tym, że idzie jesień!

Mówi się: “smutna” o jesieni.
Ma za złe grypy, mgły i deszcze…
Czas o jesieni pogląd zmienić -
Bez niej byłoby smutniej jeszcze!

Książeczkę wydała NK  w 1980 r. Nakład – 30 tysięcy; wydanie – I.

“Miasteczko nad morzem”…

… napisał Ryszard Marek Groński, a zilustrował Andrzej Dudziński.

… W sypialni zadzwonił telefon. Burmistrz myślał początkowo, że duży budzik cierpi na bezsenność. Wysunął rękę spod kołdry, chcąc wcisnąć czerwony guzik, gdy zorientował się: to telefon! Podniósł słuchawkę. Usłyszał zdenerwowany głos rybaka Antoniego Pakuły.
- Panie Burmistrzu, niech pana natychmiast przyjedzie na brzeg. Straszne nieszczęście!

Burmistrz jednym susem wyskoczył z łóżka. Ubrał się pośpiesznie. Nogawki spodni spiął spinaczami. Wskoczył na siodełko roweru. Pedałował zawzięcie, jakby brał udział w ulicznym wyścigu na czas. Zahamował dopiero przy wjeździe na plażę i zrozumiał co się stało…

Nawet najcichszy szmer nie mącił narastającej z każdą sekundą ciszy. Fale bezszelestnie wznosiły się i opadały. Biała piana bez jednego dźwięku podpływała do nóg zgromadzonych na brzegu rybaków. Nie ulegało wątpliwości:     MORZE PRZESTAŁO SZUMIEĆ !


Książeczkę wydała  NK  w 1978 r. Nakład – 40 tysięcy; wydanie – I.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.