“Czarna owieczka”

Autorem tej książeczki jest Jan Grabowski / 1882 – 1950 /.
Ilustrowała Maria Orłowska-Gabryś / 1925 – 1988 /.

Po drugiej stronie ulicy, nieco w lewo od naszej furtki, stał domek w ogrodzie. Nie był ani brzydki, ani ładny. Jak to się działo, że prawie zawsze stał on pustkami – trudno było dociec. Tak się jakoś dziwnie składało, że kto tylko zamieszkał w tym domu, najwyżej po pół roku wynosił się z naszego miasteczka.

Jedynym stałym lokatorem zawsze opustoszałego domu był pan Popiołek. Listonosz. Zajmował on dwa maciupeńkie pokoiki, był wdowcem i miał dwie córki, bliźniaczki. Zosię i Wisię.

Dziewczynki były tak podobne do siebie, że ja odróżniałem je tylko po kolorze wstążek, jakie nosiły w cienkich warkoczykach. Obydwie przypominały małe kociaki o popielatej sierści, odzywały się rzadko, a zawsze razem, były poważne, uroczyste i na czerwonej wstażce wodziły po ulicach czarną owieczką, którą nazywały Perełką…


Książeczkę, będącą lekturą w I klasie wydała  NK  w 1984 r.
Nakład – 100 tysięcy;  wydanie – V.

“Puc, Bursztyn i goście”

Psie psoty opisał w 1933 r. Jan Antoni Grabowski / 1882 – 1950 /.
Ilustrował Konstanty Sopoćko / 1903 – 1992 /.

… Mikaduchna nazywał się tak, gdyż, jak twierdziła jego pani, miał być on rasy japońskiej. A wiecie, że mikado to tytuł cesarza japońskiego.

Tjuzdejek zaś został nazwany Tiuzdejkiem dlatego, że pani jego otrzymała go we wtorek. Że był podobno rasy angielskiej, i to ponoć bardzo rzadkiej, więc z angielska nazywał się Wtorek, po angielsku Tiuzdej. (Pisze się całkiem inaczej, ale tak się mniej więcej wymawia).

Dziwne imię, prawda? Ale skoro Robinsonowi wolno było mieć swego Piętaszka, to i pannie Agacie wolno było mieć swojego Wtoraczka.
W każdym bądź razie, jak sami widzicie, nasze psy miały gości nie byle jakich.
Sama psia arystokracja…


Książeczka, będąca lekturą w II klasie, została wydana przez NK  w 1985 r.
Nakład – 100 tysięcy, wydanie – XIV.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.