“Drugi Wojtuś”

Autorką książeczki jest Mieczysława Buczkówna.
Ilustrował Andrzej Strumiłło.

… Nie mogłem się doczekać tej czwartej. Już wszystko przygotowane do imienin. Babcia upiekła tort. Mama kupiła orzechy. Ewa wyniesiona na balkon. Jak przyjdą dzieci, babcia z nią pójdzie na spacer, żeby nam nie przeszkadzała.

Ewa już próbuje siadać. Jak jej podaję ręce, chwyta swoimi małymi łapkami i siada. Jest śmieszna. Poznaje mnie i najbardziej chyba lubi, bo ciągle się do mnie śmieje. Może ją nawet trochę lubię. To nic, że zepsuła mój kwiatek.

Pierwszy przyszedł Wojtuś. Cały zapłakany…


Książeczkę wydał CZYTELNIK  w 1980 r.
Nakład – 30 tysięcy; wydanie – II.

“Piotruś zuch”…

… to kolejna książeczka, której autorką jest Mieczysława Buczkówna.
Ilustrował Andrzej Strumiłło.

Już kilku chłopców w naszej klasie zapisało się do harcerstwa, a mój tata wciąż mi nie pozwala.
- Musisz przedtem zostać prawdziwym zuchem – powtarza – a potem dopiero zgodzimy się na harcerskie ubranie i tę piękną niebieską chustkę, o której marzysz.
- Wcale nie marzę o chuście, tylko żeby chodzić na zbiórki… A latem będą jeździli na obóz, prawdziwy, w namiotach.
- Już ci mówiłem, do siedmiu razy sztuka.
- Aż do siedmiu – śmieje się mama – myślałam, że do trzech.
- Jak się chce być zuchem, do siedmiu – upiera się tata i powtarza te swoje warunki...


Książeczkę wydał CZYTELNIK w 1971 r. Nakład – 40 tysięcy; wydanie – I.

“Piotruś pierwszak”

Piotrusiowe przeżycia opisała Mieczysława Buczkówna.
Ilustrował Andrzej Strumiłło.

… Musiałem tacie opowiedzieć, jak było w szkole.
– Zupełnie inaczej niż wtedy, kiedy ja się uczyłem – westchnął tata. I zaczął mówić, że jak zaczął chodzić do pierwszej klasy, to była wojna. Musiał chodzić do szkoły bardzo daleko, bo w tej wsi gdzie mieszkał, szkołę zabrali Niemcy, zrobili tam skład zboża.
– A książki?
– Książki były, ale stare. Pamiętam, że dostałem elementarz bez pierwszych kartek, z zeszytami też nie było łatwo. Nie miałem dobrego stołu tak jak ty, a zimą pisało się przy karbidówce…
– Co to takiego?
– Taka lampka, bo światło stale wyłączano. A jak spadły wielkie śniegi, to nie było szkoły, nie miałem butów.
– Szedłeś boso?
– Nie. Zostawałem w domu. Zresztą szkoła nie miała opału, tak zimno było w klasach, że nie mogliśmy utrzymać ołówka w ręce…


… Byłem bardzo ciekaw, jak było w tej szkole, do której chodził tata. Dowiedziałem się, że prędko została zamknięta, bo nauczyciela zabrano do obozu i tata uczył się potem w domu, na kompletach. Dzieci zbierały się w małych grupkach, raz w jednym, raz w drugim domu. Uczył ich inny nauczyciel. Ale to wszystko było w tajemnicy przed Niemcami. Bo ten nauczyciel ukrywał się przed Niemcami…

Książeczkę wydał CZYTELNIK  w 1968 r. Nakład – 30 tysięcy; wydanie – I.

“Nad jeziorem”…

… napisała Mieczysława Buczkówna.

    … Chrząszcz brzmi w trzcinie.
    Jaki tam chrząszcz.
    To trzmiel kosmaty.
    Taki gąszcz,
    Że zgubił się w tej gęstwinie –
    Tyle liści, pajęczyn,
    Chrzęstu trzcin kosmatych –
    Dlatego tak brzęczy…

Ilustrował Józef Wilkoń.


Książeczkę wydał  RUCH   w 1965 r. Nakład – 60 tysięcy; wydanie – II.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.