“Cypisek”

34 przygody Cypiska i jego rodziców opisał Vaclav Ctvrtek.
Przełożyła Hanna Kostyrko. Ilustrował Radek Pilar.

Pewnego razu Hanka wyszła z jaskini i oznajmiła:
- Rumcajsie, urodził nam się synek. Nazwiemy go Cypisek.
- No, to najpierw muszę wystrzelić z pistoletu na wiwat! – krzyknął rozbójnik Rumcajs.
Nabił pistolet żołędzią i strzelił tak głośno, że huk doniósł się z Rzaholca aż do Jiczina.
- A teraz obejrzę naszego synka!

Cypisek leżał w kolebce wydłubanej z sosnowego polana, a to dlatego, że drewno sosny jest bardziej miękkie niż dębu i tak nie uciska. Pod główką miał poduszeczkę z mchu, a przykryty był liściem łopucha.
- Wiesz co, Hanko, ja mu zrobię trzewiczki – powiedział Rumcajs.
Hanka go tylko wyśmiała.
- Przecież Cypisek postawi pierwszy kroczek najwcześniej za rok!
- Ten chłopak będzie chodził już od niedzieli za tydzień – odparł dumnie Rumcajs.
- Pleć pleciugo, byle długo – machnęła ręką Hanka i odeszłą w głąb lasu, aby poprosić leśne pszczoły o woski do nacierania Cypiska po kąpieli.
Rumcajs zabrał się do szycia trzewiczków


Książeczkę wydała  NK  w 1981 r.  Nakład – 30 tysięcy;  wydanie – I.

“Rumcajs”

24 przygody sympatycznego szewca opisał Vaclav Ctvrtek /1911 – 1976/.
Przełożyła Hanna Kostyrko.  Ilustrował Radek Pilar.

– To się nazywa noga, co? – Powiedział Humpal do szewca Rumcajsa i z upodobaniem pokiwał palcem.
- Już widziałem większe – rzekł Rumcajs. Powiedział to tylko dlatego, aby starosta przypadkiem nie pomyślał, że nie potrafi zrobić tak wielkiego trzewika. Starosta ścisnął pięści z wściekłości…

… – Już raz spotkałem w Hradcu większą nogę – przemawiał dalej Rumcajs. Rozpostarł czerwoną kurdybanową skórę i przygotował pasek papieru na przymiarkę.
- Hej, to ci była wielka noga! Ale i na waszą łapkę uszyję trzewiczek jak cacko!
Myślał sobie, jak korzystnie się starościcowi zaprezentował i zachwalił jako rzemieślnik nie do pozłoty.
Tylko starosta Humpal czerwieniał jak kurdybanowa skóra, to znów bielał jak papier. I tak na zmianę.
- Co wam jest, panie starosto? – powiada troskliwie Rumcajs.
Humpal, który akurat zaczął fioletowieć, wyskoczył z fotela, podarł drogocenną kurdybanową skórę na strzępy, które posypały się przez okno Ratusza na bruk.


A Rumcajs wyszedł przez drzwi. W progu zatrzymał się na chwileczkę i zdążył tylko zapytać?

- Za co to wszystko?
- Za obrazę majestatu starościńskiej nogi – powiada Humpal dostojnie i z naciskiem…

Książeczkę wydała  NK  w 1975 r.  Nakład – 30 tysięcy;  wydanie – I.

“Trzy niedźwiadki”

Oprócz tytułowych niedźwiadków, w książeczce są bajeczki o “Jasiowym
Placuszku” i o “Nieposłusznej śwince”. Ich autorem jest Joseph Jacobs
/1854 – 1916/.Tłumaczyła Janina Carlson. Ilustrował Bogusław Orliński.

Byli sobie niegdyś dziadek, babcia i mały chłopiec. Pewnego dnia babcia zrobiła takie ciasto, które się nazywa “Jasiowy Placuszek”, i włożyła je do pieca.
- Pilnuj placuszka – powiedziała do chłopczyka – żeby się upiekł, a tymczasem my z dziadkiem popracujemy trochę w ogrodzie.

I poszła z dziadkiem kopać kartofle, a chłopczyk został, żeby dokładać do ognia. Ale nie siedział cały czas przy piecu. Nagle usłyszał jakiś hałas i zobaczył, że drzwiczki od pieca otworzyły się z hukiem i wyskoczył stamtąd Jasiowy Placuszek i potoczył się po podłodze w stronę otwartych drzwi. Chłopczyk pobiegł, żeby zamknąć drzwi, ale Jasiowy Placuszek wyprzedził go i nim udało się go schwytać, wytoczył się już po schodach na drogę…


Książeczkę wydała  KAW  w 1985 r. Nakład – 100 tysięcy;  wydanie – I.

“Sampo Lappelill”

Bajeczki, których autorem jest Zachariasz Topelius / 1818 – 1898 /,
wybrała i przetłumaczyła Janina Porazińska / 1882 -1971 /.
Ilustrował Wiesław Majchrzak / 1929 – 2011/.

Nadszedł dla Waltera czas rozpoczęcia nauki. Ma już sześć lat skończonych. Rozpoznaje już na kartkach z obrazkami lwa, tygrysa, słonia i nosorożca.

Ale jeśli chodzi o inną książkę, taką, która ma okładkę, na niej tytuł, a wewnątrz duże i małe litery, to Walter widzi w niej tylko jakieś dziwne znaczki, jedne skurczone, inne wyprostowane, a razem wziąwszy wszystko czarne jak muchy.

Walter uważa, że uczenie się czytania jest po prostu stratą czasu. Podobno w dawnych latach przywódcy rozbójników i inni odważni ludzie nie umieli ani czytać, ani pisać.
- Ale ty, Walterze, przecież rozbójnikiem nie będziesz!…


Książeczkę wydała  NK  w 1986 r.  Nakład – 50 tysięcy;  wydanie – III.

“Latający pałac”…

… to zbiór 17 baśni, których autorem jest Gyula Illyes  / 1902 – 1983  /.
Z węgierskiego przełożyła Camilla Mondral.
Ilustrował Wiesław Majchrzak / 1929 – 2011 /.

Było czy nie było, ale tak się zdarzyło za siódmą górą, za siódmą rzeką albo zgoła za pasieką. Bułanka osiodłałem  i w las pognałem. Najadłem się i napiłem, na bułanku głowę ułożyłem, zbudziłem się przerażony: bułanek  skradziony!

Zobaczyłem furę, wdrapałem się na górę, wlazłem na czubek drzewa, zamachnąłem się z lewa. Potrząsnąłem z całej siły, posypały się wiśnie, śliwy, a orzechy o mało mi czerepa nie rozbiły.

Aż tu jakaś starucha drze mi się do ucha:
- Hej, hej, łobuzie! Co ci po arbuzie! Nie depcz mojej rzepy i sałaty, bo nie tyś sadził kapustę i kwiaty!…


Zacytowałam początek baśni o  “Niebosiężnym drzewie“.

Książeczkę wydała  NK  w 1973 r.  Nakład – 30 tysięcy;  wydanie – I.

“Robot i motyl”

11 bajeczek litewskiej pisarki – Vytaute Zilinskaite – przełożyli:
Biruta Markuza Bieniecka i Jerzy Bieniecki.
Ilustrowała Olga Siemaszko / 1914 – 2000 /.

… Im większą cierpiał lud nędzę, im bardziej cały kraj pogrążał się w długach i niedostatkach, tym głośniej brzmiały hymny na cześć mądrości i rozsądku kolejnego władcy.
Tak to miały się rzeczy, póki ostatecznie już udręczony naród nie stracił cierpliwości, nie chwycił za kark koronowanego głupca i nie wyrzucił go z kraju, pospołu ze wszystkimi pochlebcami.

Po tych wydarzeniach lud postanowił osadzić na tronie pewnego staruszka, słynącego z prawdziwej mądrości. Staruszek ten jednak nie przyjął korony, a zebranym na placu tłumom tak powiedział:
- Wysłuchajcie mnie, dobrzy ludzie. Jeżeli kraj musi mieć tron, a na tronie władcę, to wcześniej, czy później zostanie nim despota i pyszałek otoczony tłumem pochlebców. Powinniśmy to tak urządzić, aby nigdy…


Zacytowałam fragment bajeczki zatytułowanej “Tępogłowi królowie”.

Książeczkę wydała  NK  w 1989 r.  Nakład – 30 tysięcy;  wydanie – I.

“O pięknej Parysadzie …

… i ptaku Bulbulezarze” napisał Bolesław Leśmian / 1877 – 1937 /.
Ilustrował Antoni Boratyński.

Daleko, daleko, za górą,  za rzeką, za zielonym borem, za modrym jeziorem, w pobliżu rozstaju, w sąsiedztwie ruczaju, stał niegdyś pałac, a obok pałacu – ogród, a obok ogrodu – droga, która prowadziła nie wiadomo skąd i nie wiadomo dokąd.

W tym pałacu mieszkało dwóch braci: Bachman i Perwic, wraz z siostrą Parysadą. Parysada była tak piękna, że sama zawsze dziwiła się swojej urodzie. Oczy miała pełne zdziwienia, a usta pełne śmiechu. Śmiała się nieustannie. Nigdy łza nie zabłysła w jej oczach. Nie umiała płakać.

Obydwaj bracia bardzo ją kochali i spełniali każde jej życzenie. Pewnego razu Bachman i Perwic wyjechali na polowanie…


Książeczkę wydała  KAW  w 1983 r.  Nakład – 60 tysięcy;  wydanie  – I.

“Uśmiechnij się bajko”

Autorką książeczki, zawierającej 12 warmińskich i mazurskich legend i baśni
jest Irena Kwintowa / 1914 – 1981 /.  Ilustrowała Elżbieta Gaudasińska.

… Wesele Anny i Marcina było huczne i rozśpiewane. Kłobuk w tej uczcie też brał udział, najadł się, aż mu się trudno ruszać było.
Po uczcie weselnej wszyscy według zwyczaju poszli nad jezioro, pokłonić się jego falom. I wtedy wiatr zagrał im na czarodziejskim flecie najpiękniejszą weselną pieśń.

I od tej pory w przedwieczorną ciszę słychać nad jeziorem pieśń wiatru. Nastaje chwila głębokiej ciszy, ustaje kołysanie fal, liście na drzewach przestają szumieć, ptaki wodne nawoływać się, tylko syreny w w swoim pałacu słuchają pieśni o miłości,
którą wygrywa warmiński wiatr.


Zacytowany fragment jest zakończeniem baśni “O psotnym kłobuku, warmińskim wietrze, Annie rybaczce i dzielnym Marcinie”.

Książeczka pochodzi z Wydawnictwa Pojezierze.
Nakład – 60 tysięcy.  Wydanie  I  z 1982 r.

“Idą sobie…

… trzy miednice drogą” – wierszyk Ludwika Jerzego Kerna
z książeczki “Mądra poduszka”.

Idą sobie trzy miednice drogą.
Kogo umyć? Kogo umyć?
Kogo?

Idą sobie na przełaj przez dróżki.
Komu nóżki? Komu nóżki?
Komu nóżki?

Idą sobie przez pola, przez łączki.
Komu rączki? Komu rączki?
Komu rączki?

Dookoła rozlega się głucho:
Komu ucho? Komu ucho?
Komu ucho?

Kręta droga uroczo się wije.
Komu szyję? Komu szyję?
Komu szyję?

Idą sobie trzy miednice drogą,
Kto jest brudny, tego umyć mogą.
Kogo umyć? Kogo umyć?
KOGO?

Rysunek Zbigniewa Rychlickiego.

“Mądra poduszka”

47 wierszyków napisał Ludwik Jerzy Kern / 1920 – 2010 /.
Ilustrował Zbigniew Rychlicki / 1922 – 1989 /.
Cytowany – poniżej – wierszyk nosi tytuł “Wąsy”.

Koci, koci, łapci.
Zrobił dziadek, zrobił dziadek
Fotografię babci.

Duli, duli, dąsy,
Wujek Władek, wujek Władek
Dorysował wąsy.

Ecie, fecie, pecie, działo się to w lecie
W mieście Szadek, w mieście Szadek
W sieradzkim powiecie.

Lecz jak Szadek Szadkiem
Żaden świadek, żaden świadek
Nie był tego świadkiem.


Ja wiem przez przypadek
O tych wąsach babci,
Bo ja jestem wujek Władek
Koci, koci, łapci.

Książeczkę wydała NK w 1977 r. Nakład – 30 tysięcy; wydanie – II.

“Zwierzaki i zioła”

Autorką 37 wierszyków jest Kazimiera Iłłakowiczówna / 1892 – 1983 /.
Ilustrował Janusz Grabiański / 1929 – 1976 /.
Z wiadomych powodów :) wybrałam wierszyk pt.: “Babunia w Ameryce”.

Czy babunia w Ameryce
miała własne tygrysice?

A te tygrysice pewno miały tygrysięta?
Czy babunia pamięta?

Czy babunia po rzece Potomaku
spływała w płyciutkim kajaku?

I czy nie straszno było na zakrętach?
Czy babunia pamięta?

Czy babunia szła na spacer wesoła ,
aż tu z drzewa spadł tuż obok wąż boa?

I czy ratunek nadążył dość prędko?
Czy babunia pamięta?


Książeczkę wydała  NK  w 1985 r.  Nakład – 60 tysięcy;  wydanie – III.

“Przygody trzech urwisów”…

… wierszykami opisała Jadwiga Kozieradzka.
Ilustrował Eryk Lipiński.

… Śpią gdzieś gwiazdy za chmurami,
w białym śniegu toną nogi,
wicher między gałęziami
wyje groźby i przestrogi.

Patrzą stare, wielkie drzewa
i nadziwić się nie mogą,
któż to tak po nocy śpiewa,
maszerując  ciemną drogą.

A to Danek z psem i kotkiem,
i za nimi Bałwan z tyłu,
układają takie zwrotki,
wyśpiewując ile siły:

- Kto się ze straszydeł śmieje,
kto ma czasem silne pięści
i kto nigdy tchórzem nie jest,
temu zawsze sprzyja szczęście!…


Książeczka pochodzi z Wydawnictwa Lubelskiego.
Nakład – 100 tysięcy;  wydanie II z 1984 r.

“Jaś i Małgosia”

Bajeczkę o rybaku i jego dzieciach napisała Wanda Chotomska.
Ilustrowała Teresa Wilbik.

… A w tej chatce nad jeziorem
hen, za siódmą stroną świata,
z Babcią Jagą zamieszkali
Jaś, Małgosia oraz Tata.

Chociaż trafić tam nie łatwo
i nie każdy to potrafi,
ja tam byłam. Wierzę w bajki,
a kto w bajki wierzy – trafi.

Jadłam ryby i pierniki,
Jaś poziomki mi przynosił
i przywiozłam stamtąd dla was
baśń o Jasiu i Małgosi.


Książeczkę wydała  NK  w 1983 r.  Nakład – 36 tysięcy;  wydanie – I.


Bardzo serdecznie dziękuję za wysłane SMS-y,
których – niestety – było za mało… na finał :(

“Trójkątna bajka”…

… to tytuł drugiego zbioru wierszyków Danuty Wawiłow, zamieszczonego
w książeczce “Rupaki”. Ilustrowała Elżbieta Gaudasińska.

Nie Wiem Kto

Pewnego razu Nie Wiem Kto
raniutko wstał z pościeli,
na głowę włożył Nie wiem Co,
na nogi włożył Nie wiem Co,
do torby włożył Nie Wiem Co –
i tyle go widzieli!

I wcale mu nie było źle,
gdy się tak włóczył Nie Wiem Gdzie,
na słońcu, w deszczu, w cieniu -
obiady jadał albo nie,
odpocząć siadał albo nie
i wcale tym nie martwił się,
i grywał na grzebieniu…


I od tej pory Nie Wiem Jak
odnaleźć go na świecie…
I nie wie ryba ani rak,
i nie wie zwierzę ani ptak,
i pewnie wy nie wiecie!

“Rupaki”…

… to dwa zbiorki wierszy Danuty Wawiłow / 1942 – 1999 /.
Ilustrowała Elżbieta Gaudasińska.

Na  wystawie

Idę z mamą na wystawę!
To dopiero jest ciekawe!
Piękny pałac, wielka brama…
“To muzeum” – mówi mama.

Nie widziałam ani razu

tylu ludzi i  obrazów.
Samych sal ze sto tysięcy,

a obrazów jeszcze więcej!
Co tu jest namalowane?
Czy to krowa? Czy to dzbanek?
A tu jakaś dziwna plama…
“Piękny obraz” – mówi mama.

A tu gruby pan z gitarą,
co ma wąsy jak makaron…
Jakieś konie depczą ludzi…
Trochę mi się tutaj nudzi.


Mamo, chodź tu! Mamo, zobacz!
To dopiero piękny obraz!
Kwitną kwiaty, słońce świeci,
na ławeczce siedzą dzieci…
Tylko taka brzydka rama…
“To jest okno” – mówi mama.

Książeczkę wydała  NK  w 1980 r.  Nakład – 30 tysięcy;  wydanie – II.

« Starsze wpisy

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.