„Warszawa zburzona i odbudowana”

Zdjęcia czarno-białe: L.Sempoliński, A.Funkiewicz, L.Jabrzemski, H.Poddębski,
Z. i M.Siemaszko.

Zdjęcia kolorowe: St.K.R.Jabłońscy.

Tekst: Jarosław Zieliński

...17 stycznia 1945 roku Warszawę zalegało
20 milionów sześciennych gruzu.

Spośród 162 tysięcy mieszkańców tylko 22 tysiące przetrwało w mieście lewobrzeżnym i to na odległych peryferiach….
… w chwili wybuchu wojny Warszawę zamieszkiwało około 1,3 mln ludzi.

… Globalną sumę zniszczeń miasta oszacowano na  84 %  i  2,5 mld $….


- Rynek Starego Miasta – / okładka /
- Ulica Piwna –
- Ulica Świętokrzyska –
- Nowy Świat –
- Kolumna Zygmunta i Plac Zamkowy –

Książka wydana w 1997 r przez warszawskie wydawnictwo FESTINA.

To tu zebrano prochy
z najdalszych frontów świata.
Dumny grobowiec w kamieniu,
bezimienna mogiła w kwiatach.

To tu niejedna z matek
ciężko głowę pochyla,
jakby nad grobem własnego
zaginionego syna.

To tu się chylą sztandary,
płyną laurowe wieńce,
to tu przysięgamy – szepcząc:
- Wojny już nigdy więcej!
Nigdy więcej!

Autorem wiersza p.t. „Grób Nieznanego Żołnierza” jest Tadeusz Kubiak.

„Stara Warszawa”…

… z lat 1870 – 1900,  Antoniego Uniechowskiego /1903 – 1976/.

Weź organki,
na organkach wygrasz wszystko:
i Starówkę, i Powiśle,
most nad Wisłą!

Na przechadzkę
białym mostem idź w niedzielę.
Wszędzie uśmiech,
lecz nad Wisłą najweselej.

Gra harmonia,
młyn diabelski rusza z miejsca.
Gołąb chwyta
okruszyny prosto z serca.

Beczka śmiechu najsmutniejszych rozwesela.
Proszę wsiadać! Oto rusza karuzela…

Cała „Piosenka warszawska”Tadeusza Kubiaka znajduje się w książeczce zatytułowanej „List do Warszawy”.


- Hotel Bristol –
-
Ślizgawka w Ogrodzie Saskim –

- Przechadzka w Ogrodzie Saskim –
- „Gruba Kaśka” –


- W Łazienkach –
- Dworzec Wiedeński –
- Kolejka Wilanowska –
- Statkiem na Bielany –


- Ulica Rycerska –
- Plac Zamkowy –
- Gazeciarze –
- Targ na Mariensztacie –

Skoroszyt, zawierający 12 ilustracji A4, pochodzi z warszawskiego wydawnictwa „Sztuka”.  Nakład – 20 tysięcy, rok wydania – 1955.

„List do Warszawy”

20 wierszyków Tadeusza Kubiaka, ilustrował Józef Wilkoń.

Na ulicy Smoczej w Warszawie
nikt nie widział smoka na jawie.
Dopiero kiedy zapadnie zmrok,
pojawia się smok.
Pełźnie ulicą okrutne smoczysko,
wśród domów człapie, czołga się nisko.

Sunie powoli, jak przystało na smoka.
Potem gdzieś znika,
gdy w nocnych, ciemnych obłokach
księżyc udaje słowika -

i śpiewa, śpiewa, śpiewa
na czubku smoczego drzewa.

Tytuł wierszyka: „O smoku na Smoczej”.


Książeczka wydana przez NK w 1977 r. Nakład – 40 tysięcy, wydanie – II.

„Do Pani Zimy”

Ilustracja Bożeny Truchanowskiej.

Pani Zimo!
To na pewno Panią cieszy.
Właśnie dziś o Białej Pani
piszę wierszyk.

Chodzi Pani
w pięknym, śnieżnym, białym futrze
po zakutej w lody rzece,
jak po lustrze.

Biała Pani!
Wybacz, na tym wierszyk kończę.
Piękna jesteś,
lecz ja wolę wiosnę, słońce..

Podzielam zdanie Tadeusza Kubiaka; już mam dość tej deszczowej zimy.
Wierszyk pochodzi z… wczorajszej książeczki p.t. „Moje marzenia”.

„Moje marzenia”

… i pozostałe 26 wierszyków napisał Tadeusz Kubiak / 1924 – 1979 /.
Ilustrowała Bożena Truchanowska.

Moje marzenia

Gdyby tak można nad łąką,
nad rzeczką
– pstryk! -
jak żarówkę zapalić słoneczko…

Nikt by nie zrzędził
na pochmurne dni…
– Pstryk! -
I już słońce na niebie lśni.

Książeczka wydana przez KAW w 1986 r. Nakład – 100 tysięcy, wydanie – I.


„Trzeba marzyć”

Pozostając w kręgu marzeń,  oczywiście tych SMS-owych :) -
fragment wiersza Jonasza Kofty / 1942 – 1988 /.

… Gdy spadają jak liście
Kartki dat z kalendarzy
Kiedy szaro i mgliście
Trzeba marzyć

W chłodnej  pustej godzinie
Na swój los się odważyć
Nim twe szczęście cię minie
Trzeba marzyć

W rytmie wietrznej tęsknoty
Wraca fala do plaży
Ty pamiętaj wciąż o tym
Trzeba marzyć…

Muzykę skomponował Janusz Strobel.

Historia lubi się powtarzać…

… i ja też :), bo ponownie… wystartowałam :)  do tej SMS-owej rywalizacji !!!!

A wierszyk Juliana Tuwima – „Dyzio Marzyciel”  zilustrował Ignacy Witz.

Położył się Dyzio na łące,
Przygląda się niebu błękitnemu
I marzy:


„Jaka szkoda, że te obłoczki płynące
Nie są z waniliowego kremu…
A te różowe –
Że to nie lody malinowe…
A te złociste, pierzaste –
Że to nie stosy ciastek…

I, szkoda, że całe niebo
Nie jest z tortu czekoladowego…
Jaki piękny byłby wtedy świat!
Leżałbym sobie jak leżę,
Na tej murawie świeżej,
Wyciągnąłbym tylko rękę
I jadł… i jadł… i jadł…”

Powiem szczerze, że nie marzę o słodkościach, a jedynie o…  SMS-ach, dzięki którym mój blog może znaleźć się w  III etapie konkursu!!!!

Serdecznie dziękuję za każdy SMS, wysłany na numer: 7122 o treści : E00074
Koszt – 1,23 zł brutto, a w treści nie ma spacji i występują trzy zera.

„Zimowa bajka o różach”

Wiersz Heleny Bechlerowej znajduje się w książeczce „Poziomkowy kraj”.
Ilustrował Józef Wilkoń.

Wszystkie róże śpią zimą.
A raz zbudziły się w ogrodzie,

bo właśnie tańczył śnieg,
to kręcił się, to biegł –
długowłosy, długobrody
śnieg czarodziej.

Bardzo mu było wesoło,
jedno słówko szepnął chochołom.
A zdarzyło się coś w tę zawieję,
co się zimą nigdy nie dzieje:
wyfrunęły róże w biały świat,
w tę śnieżycę, w tę kurzawę i wiatr.
I tańczyły, i wirowały,
aż sukieneczki furkotały –
czerwone, różowe i białe.

A chochoły stały nieruchome
i kiwały brodami ze słomy,
i szeptały zmartwione nieco:
– Co to będzie, gdy te róże w świat polecą?
Gdy śnieg tańczący porwie je,
a my tu zostaniemy same
opuszczone, potargane i złe!

Bo minęło parę śnieżnych godzin –
uciszyło się w całym ogrodzie.
Skończył się biały taniec,
bo usnął pod drzewami
długowłosy, długobrody
śnieg czarodziej.
I usnęły róże w chochołach,
i znów biało, cicho dokoła.

„Chciwy bogacz”

Białoruską bajkę ludową zilustrował M.Sielaszczuk. Przekład – B.Oszerowa.

… Aż tu nagle ryba ludzkim głosem powiada:
- Zlituj się, dobry człowieku, puść mnie z powrotem do jeziora.
Rybak pomyślał o swych dzieciach i westchnął ciężko:
- Nie mogę cię puścić, bo sam jestem głodny i dzieci dawno nic w ustach nie miały. Z czym wrócę do domu?
A ryba na to:
– Jeśli jesteś tak bardzo biedny, włóż rękę do mego pyszczka, wyjmiesz z niego złoty pierścionek.
Rybak zastanowił się:
– Boję się, jeszcze mi rękę odgryziesz.
– Nie bój się, nie odgryzę.
Rybak nabrał odwagi, wsadził rękę do pyszczka cudownej ryby i wydobył złoty pierścionek.
- I co ja z nim zrobię? – zapytał. – Pierścionek nie nakarmi mnie i moich dzieci.
A właśnie że nakarmi i to jeszcze jak! – odparła cudowna ryba.
Wyrzuć z łódki drobne rybki i na ich miejsce rzuć pierścionek.
Rybak zrobił tak jak poradziła ryba. Gdy tylko pierścionek upadł na dno łódki, rybak ujrzał tam całą górę złotych monet…


Książeczka pochodzi z mińskiego wydawnictwa „Junactwa”, z 1988 r.

„Poziomkowy kraj”

35 wierszyków napisała Helena Bechlerowa /1908 – 1995/.
Ilustrował Józef Wilkoń.

W poziomkowym, pięknym kraju
najweselsze świerszcze grają.
Tu się złotem żuki mienią
pod paprocią skryte w cieniu.
Wśród paproci, wśród poziomek
poziomkowy stoi domek.

Dach różowy na nim i komin i mech,
i różowe szybki
w okieneczkach trzech.
Gdy zabłądzi w lesie żabka, albo żuk,
to w różową szybkę
zapuka – puk, puk.

Z domku wyjdzie krasnal,
zaświeci latarnię,
rozsunie listeczki i trawę rozgarnie.
I pokaże drogę żukowi i żabce
poziomkowy krasnal
w poziomkowej czapce.


Książeczka wydana przez NK w 1970 r. Nakład – 30 tysięcy, wydanie – I.

„Gdy miasteczko spało”…

… to tytuł wierszyka Joanny Papuzińskiej, który… zilustrowałam świątecznymi pocztówkami z lat sześćdziesiątych.

W dzień – z ogródka, sprzed szkoły, ze skwerka
jeden bałwan na drugiego zerkał.
I mrugały węgielkowe oczy:
„Nie zapomnij! To dziś! Dziś w nocy!”

No, a w nocy, gdy miasteczko spało,
gdy mróz szyby zamalował na biało,
żeby przez nie nic się nie widziało -
wyruszyły bałwany śniegowe.

Gramoliły się przez zaspy, przez rowy
na placyk śniegiem zawiany.
I tam zatańczyły bałwany.
Zatańczyły – po kolana w śnieżnym puchu.

Kurz się wzbijał z ich grubych kożuchów,
prószył, prószył śnieg biały,
z nieba gwiazdy spadały,
a bałwany tak skakały,
że aż się rozsypały.
Zostało z nich na śniegu
sześć pagórków białych.


1 – Jan Marcin SZANCER
2 – Maria USZACKA
3 – Danuta IMIELSKA-GEBETHNER
4 – Mirosław POKORA
5 – Maria MACKIEWICZ

Trzej Królowie…

… na pocztówkach z lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku.

1 – Jan Marcin SZANCER

2 – Maria USZACKA

3 – Adam KILIAN

4 – Leonia JANECKA

5 – Tomasz RUMIŃSKI

6 – Józef WILKOŃ

7 – Irena CZARNECKA

8 – Ewa SALAMON

9 – Marian STACHURSKI


Podwójne kliknięcie na fotomontaż – powiększy pocztówki.

„Chłopiec z perły urodzony”…

… to tytuł baśni, którą napisała Ewa Szelburg- Zarembina / 1899 – 1986 /,
korzystając z motywów podhalańskich.

… Perło mleczna. perło biała,
daj dzieciątko z krwi i ciała!
Daj dzieciątko upragnione
ponad berło i koronę…

Perło mleczna, jutrzenkowa,
ty, co w sobie szczęście chowasz,
udziel szczęścia, mnie kobiecie,
niech urodzę piękne dziecię…

Ilustrowała Joanna Zimowska-Kwak.


Książeczka wydana przez KAW w 1987 r. Nakład – 150 tysięcy. Wydanie – I.

…Pióreczko mi wiją,
koszulkę mi szyją,
nie płaczże mnie matko,
bo mnie nie zabiją!

Gęsiołki mi grają,
basiczki basują
moje rączki, nóżki
tej walki nie czują!

Powiadają na mnie,
żem ja zabił jagnię.
A jam zabił smoka,
strącę go z wysoka!

Prędzej Dunaj spłynie,

prędzej góra zginie,
ale dobra sława
nigdy nie przeminie! Hej!

I jest to – jak na razie :) – moja ostatnia książeczka z… krasnalkowej serii.

„Jedzie Styczeń”…

… to tytuł wierszyka Ewy Szelburg-Zarembiny, zamieszczony w książeczce „Srebrne gwiazdki”.
Ilustrował Zbigniew Rychlicki.

Jedzie Styczeń czwórką koni,
złote lejce trzyma w dłoni.
Wiatr go ściga, pędzi, goni!

… W złotym słonku srebrny kurz…
Pyszna sanna w skrzący mróz!

A poniżej… zimowe pocztówki – również –  Zbigniewa Rychlickiego.


„Sroka Białoboka”…

… jest książeczkową miniaturką, którą podarował mi bardzo domyślny Mikołaj :)
Ta rosyjska bajeczka pochodzi z moskiewskiego wydawnictwa „Małysz” – 1980r.
Ilustrowała – L.Majorowa. Przełożyła – M.Dolińska.

… Tobie w miseczce -
Wodę woziłeś.
Tobie talerzyk -
Drew narąbałeś.
Ty masz na spodku -
Drew nanosiłeś.

A ty w kubeczku -
W piecu paliłeś.
Tobie łyżeczkę -
Tłukłeś mi proso.

A tobie ani krzty!
Wody nam nie woziłeś
I drewek nie rąbałeś,
Do izby nie nosiłeś,
W piecu nie rozpalałeś,
Prosa nie tłukłeś mi.

Za to, żeś niecnota,
Pójdziesz precz, za wrota,
Skoroś ptaszkiem takim,
Obejdziesz się smakiem!

Gdy sobie podjadły,
Na płocie usiadły.

Newer entries »

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 46 obserwujących.